Rusza kurs „Zacznij zarabiać na pisaniu”. Co nowego?

utworzone przez | Kwi 21, 2017 | Praca w domu | 1 komentarz

Chcesz zacząć zarabiać bez wychodzenia z domu? Znowu uruchomiłam sprzedaż kursu „Zacznij zarabiać na pisaniu”, który pomaga wystartować z pracą w domu.

Kurs „Zacznij zarabiać na pisaniu” w poprzednich edycjach kupiło ponad 250 osób i z ankiet, jakie przeprowadziłam po zakończeniu kolejnych edycji wiem, że ten kurs naprawdę im się przydał. Kursanci pisali mi, że zarobili pierwsze pieniądze w kilka dni po skończeniu kursu, podążając za moimi wskazówkami! To oznacza, że kurs zwrócił im się w błyskawicznym tempie. Recenzje kursu można przeczytać na stronie: Zacznij zarabiać na pisaniu.

Co nowego w kursie?

W tej edycji, tak jak w poprzedniej, dostępne są nie tylko lekcje tekstowe, ale i nagrania audio. To znaczy, że można słuchać lekcji oraz czytać – wiem, że niektórzy lepiej przyswajają wiedzę, gdy mogą jej posłuchać, a nie tylko poczytać.

Druga nowość to dostęp do kursu od razu po zakupie. Do tej pory zbierałam grupę zainteresowanych, kończyłam sprzedaż kursu i po dwóch dniach udostępniałam wszystkim kurs. Teraz jest inaczej – gdy kupisz kurs i zapłacisz za niego, system wyśle Ci instrukcje logowania. Możesz zalogować się do kursu od razu, tego samego dnia.

Co więcej, zgodnie z tym, co zapowiadałam wcześniej, teraz moje produkty cyfrowe będą dostępne w stałej sprzedaży. Jest już kurs „Własny produkt w 7 krokach”, teraz dołącza do niego „Zacznij zarabiać na pisaniu” – oba można kupić o każdej porze i nie znikną ze sklepu zbyt szybko. Co nie znaczy, że warto zwlekać z zakupem – im szybciej kupisz i przerobisz kurs, tym szybciej będziesz mógł zacząć zarabiać w domu 🙂

Przygotowałam krótkie wideo promocyjne do kursu – będzie je można zobaczyć dziś na Facebooku, więc jeśli nie jesteś przekonany do tego, czy to kurs dla Ciebie, chcesz go zobaczyć w środku, zajrzyj na fanpage To się opłaca.

Promowanie w afiliacji dalej możliwe!

Przypominam, że jeśli masz swój blog albo fanpage albo jakieś inne miejsce, w którym chciałbyś polecić mój kurs (ten lub poprzedni) czy książkę, to działa mój program afiliacyjny. Żeby do niego dołączyć nie trzeba mieć firmy, można być osobą fizyczną, ale trzeba założyć konto w webePartners. Szczegółowo tłumaczę jak zostać moim afiliantem w tym poście: Zarabiaj polecając moją książkę i kursy.

Promować kursy i książki możesz w dowolnej formie – może to być zwykły link na Facebooku w poście, w którym zachęcisz do zakupu produktu, może być link na blogu czy w mailu – to zależy od Ciebie. Prowizja za sprzedaż kursów online to 20%, czyli od każdego sprzedanego pakietu standard kursu Zacznij zarabiać na pisaniu można zarobić 27,80 zł, od pakietu PLUS – 37 zł.

Jeśli masz ochotę promować moje produkty np. poprzez wywiad ze mną, opublikowany na swoim blogu albo masz do mnie jakieś pytania, zawsze jestem dostępna pod adresem aga@tosieoplaca.pl.

Kurs i inne moje produkty można kupić tutaj: http://sklep.biznesoweinfo.pl/

 

„Nie do wiary, że dzielisz się tą wiedzą za darmo!”

 

Dowiedz się, co zrobiłam, żeby ponieść swoją stawkę za zlecenia jako freelancer aż o 450%!

Zebrałam w jednym miejscu swoje doświadczenia z prawie dekady pracy jako freelancer. Dołącz do BEZPŁATNEGO, 5-dniowego kursu, a wyślę Ci wskazówki jak maksymalizować zyski, pracując w domu.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Panie Planują Spotkanie

Ciekawe, jak pójdzie Ci sprzedaż stała, w porównaniu do popularnych teraz okienek. Z jednej strony to mnie odstraszyło do wielu kursów (trafiłam na bloga i chciałam od razu kupić kurs, a jak miał być dostępny dopiero za kilka miesięcy, to dawałam sobie spokój), z drugiej jest to jakaś motywacja do zakupu, bo jak nie teraz, to kiedy 😉