Copywriter jak sprzątaczka? Jak to jest z tymi zarobkami

utworzone przez | gru 13, 2016 | Praca w domu | 47 Komentarze

Temat wyceniania zleceń zawsze jest aktualny i niezależnie od tego, jak długo będziemy o tym rozmawiać, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie wie, jakie stawki podawać.

Na jednej z grup facebookowych dziewczyna pisała, że zamierza podjąć współpracę w zakresie pisania tekstów:

Zamierzam podjąć współpracę z portalem, na którym mam pisać regularnie (raz w tygodniu) artykuł zawierający ok. 4,5 tysiąca znaków ze spacjami. Propozycja to 50 zł, czy to normalna stawka?.

W komentarzach autorka dodała jeszcze, że jest blogerką, na swoim blogu nie zarabia, a chciałaby zarobić coś w sieci. Z drugiej strony, teksty mają dotyczyć tematyki farmaceutycznej, która jest zgodna z jej wykształceniem. W odpowiedzi posypały się komentarze: że to śmiesznie niska kwota, że ktoś, kto proponuje takie stawki, psuje rynek, że ludzie, którzy za takie pieniądze pracują, w ogóle się nie szanują. Z drugiej strony był też komentarz… drugiej strony, czyli strony zlecającej pisanie tekstów. Magda Bród (może znacie ją z bloga Finanse na obcasach, prowadzi też agencję ClueGroup) odpowiadała, że za teksty podobnej długości płaci się 70 zł i chętnych jest wielu. Sama mam podobne doświadczenia, zdarzało mi się coś zlecać na swoje tematyczne strony i spokojnie można było znaleźć osobę, która sama podaje właśnie takie stawki, jako oczekiwane.

Czy 50 zł za napisanie tekstu to dużo czy śmiesznie mało?

Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat. Bo ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że oferowanie 50 zł za tekst to psucie rynku i śmiesznie mała stawka. Dlaczego? No cóż, tekst tekstowi nierówny. Nawet jeśli portal będzie np. o zdrowiu, a farmaceutka ma w nim napisać coś o lekach, to nie znaczy jeszcze, że będzie to tekst specjalistyczny. Nie znaczy, że włoży w niego całą wiedzę, jaką nabyła na studiach. Może to być tekst, w którym będzie ślizgać się po temacie np. bólu głowy i jego wartość merytoryczną odtworzy każdy, kto poświęci pół godziny na research. Bo nie oszukujmy się, naprawdę spora część tekstów, pisanych na różne portale, strony tematyczne, firmowe blogi i co tam jeszcze, to teksty odtwórcze. Nikt nie wymaga od piszącego, by wykazał się wiedzą, której nie ma gdzie indziej. Wymaga za to, by napisał tekst poprawnie po polsku, na podstawie ogólnodostępnych w internecie informacji, czasem z jakimiś słowami kluczowymi.

Szczerze powiem, że przez 7 lat pracy jako copywriter nie spotkałam się z wymaganiami, by tekst był specjalistyczny i jednocześnie napisany za 50 zł. Za tę kwotę można zrobić kompilację kilku tekstów z sieci, napisać ją swoimi słowami i jeśli ktoś ma trochę oleju w głowie, to zdaje sobie z tego sprawę.

Ale czy to naprawdę śmiesznie mało?

Weźmy stawkę, o której pisała Magda, czyli 70 zł za 4,5 tysiąca znaków, czyli ok. 15,50 za 1000 znaków. Jeśli to tekst na jakiś tematyczny portal czy blog, o lekkiej tematyce, która powtarzana była w sieci miliony razy (np. domowe sposoby na katar), to wystarczy pół godziny researchu i godzina pisania. W ciągu dnia możesz napisać 3 takie teksty, jak są na podobne tematy, to research robisz raz i piszesz 4.

4×70 zł = 280 zł dniówki.

Poświęcasz 10 dni roboczych w miesiącu na pisanie, czyli połowa etatu, wychodzi 2800 zł.

Naprawdę można to nazwać śmiesznie małą stawką? Jeśli tak, to ciekawa jestem, ile w pracy etatowej zarabiają osoby, które mają takie zdanie.

Ja wiem, że każdy by chciał, żeby płacono mu dużo za teksty. Że niektórzy copywriterzy liczą po 50, 80, 100 zł za 1000 znaków. Ale uwierz mi, że nad tekstem, za który dostawałam mniej kasy nigdy nie napracowałam się tak, jak nad tymi, za które brałam 100 zł za 1000 znaków. Bo to po prostu zupełnie inna robota. Jak piszesz tanie teksty, to robisz szybki research, szybko piszesz, uwag przeważnie nie ma i zamykasz temat. Jak bierzesz dużo, to dużo od Ciebie wymagają. Tu trzeba poszperać w jakichś badaniach, analizach, eurostatach czy innych GUS-ach, coś porównać, zestawić, wyciągnąć wnioski, czasem poszukać eksperta, skontaktować się z nim, poprosić o wypowiedzi i czasem jeszcze czekać na autoryzację. To nie jest robota na dwie godziny, a na dzień lub dwa. Nie da się tego porównać z pisaniem tekstu na temat kataru, który może być kompilacją kilku innych tekstów, bo tego oczekuje zleceniodawca.

Jeśli chcesz zarabiać więcej, przeczytaj mój tekst: Jak znaleźć lepiej płatne zlecenia.

Copywriter jak sprzątaczka?

Wiem, że zagląda tu wiele osób, które zawodowo piszą teksty. Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat. Czy stawki za pisanie tekstów są faktycznie na rynku żenująco niskie, rynek jest zepsuty czy może są adekwatne do oczekiwań co do jakości tekstów? Czy zleceniodawcy szukają częściej kogoś, kto napisze tekst jakoś (niekoniecznie wybitnie), a „jakoś” napisać może każdy, tak jak każdy może być sprzątaczem, portierem, pomocą kuchni itd.?

A może problem w czym innym: tak dużo osób zajmuje się zawodowo pisaniem, że przestała to być umiejętność, którą warto doceniać dobrym wynagrodzeniem?

Sposób na freelance bez stresu: dywersyfikacja

Pobierz darmową listę 40 pomysłów na dywersyfikację dla freelancera. Pomysły podzieliłam na 4 grupy:

  • praca z klientami
  • wynajem w małym biznesie
  • zarabianie na wiedzy
  • bycie twórcą
 

Pobierz bezpłatną listę i zbuduj dodatkowe źródło dochodu!

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest

47 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Autopogoń
7 lat temu

ja za lekki, prosty i szybki artykuł blogowy o objętości około 3000 zzs biorę zwykle 50 zł i jestem zadowolona. 50 zł za 4,5 to byłoby jednak za mało, choć nie uważam, że kwota typu 10 zł / 1000 zzs to już psucie rynku. skupiłabym się tutaj bardziej na stawkach typu 5 zł za 1000 zzs, a niestety takie się pojawiają dość często, na przykład na Oferii – nic dziwnego, że klienci na to idą, bo z pewnością znajdzie się mnóstwo takich, którzy chcą „byle taniej”, a za takimi artykułami nie zawsze kryje się wybitnie zła jakość. po prostu tacy… Czytaj więcej »

Joanna Szymańska
7 lat temu

Na początek moje odpowiedzi do twoich pytań: Tak, stawki są tak żenujące niskie. Tak, hiperkonkurencja sprawia, że praca copywritera „internetowego” jest niedoceniania. Jednak jest to problem w niemal każdej branży usługowej. Jeden budowlaniec zrobi remont za 5000 zł, drugi będzie chciał 35 000zł, jedna kosmetyczka zrobi paznokcie w domu, amatorskim sprzętem, bez żadnych zasad BHP za 30zł, kosmetyczka w salonie za 130zł. Itd. Jeśli tekst „napisałby” się w godzinę, to rzeczywiście, 50 zł to wcale nie jest tak mało. Jednak tylko z pozoru wydaje się „niemałą sumką”. 😉 Gdyby iść tym tokiem rozumowania, to pracując 8 godzin dziennie przez 20… Czytaj więcej »

moneygrabbing
7 lat temu

Praca jest warta tyle ile ktoś jest chętny płacić. Tak się składa, że rynek jest bardzo konkurencyjny i tak jak w życiu najlepsi (najsprytniejsi) będą zarabiać najwięcej. Ostatnio były robione testy copywriterów na różnych platformach i cena nie zawsze idzie w parze z jakością. A skoro można uzyskać dobrą jakość za niższą cenę to po co przepłacać.
Jeśli ktoś się obraża, że rynek nie chce płacić godziwie (tak jak górnicy obrażają się) to zawsze można zmienić branże i przekwalifikować się.
Tak działa wolny rynek.

Dawid Lasociński/Swiathegemona

Nie bardzo można taką pracę porównywać z etatem, ponieważ wyliczenie jest fałszywe. Rozumiem, że te 50 zł, to bez umowy? Bo jeżeli z umową, to trzeba odjąć jakieś podatki. Jeżeli jest to umowa o dzieło, to druga osoba nie ma nic – nawet opieki zdrowotnej, nie mówiąc o takich drobiazgach, jak urlop czy płatne chorobowe. Praca jest tylko od czasu do czasu i nigdy nie wiadomo czy będzie, czy zapłacą, a jeżeli tak, to po jakim czasie. Z tego powodu fałszywe jest porównanie pracy dorywczej do pracy etatowej. Oczywiście na konkurencyjnym rynku można płacić mniej, bo zawsze się ktoś znajdzie,… Czytaj więcej »

Kasia z CzasNaZiemi.pl

Nie jest to duża stawka, faktycznie. Zgadzam się jednak z przedmówcami co do tego, że stawka zależy typu tekstu. Jeśli taki tekst piszemy z głowy i dotyczy np. 10 rodzajów pocałunku to jest ok. A jeśli to ma być specjalistyczny tekst to jest to żenująco niska stawka. W ogólnopolskim dzienniku za 4 500 zzs można zarobić ok. 200 zł. Tyle, że trzeba mieć wiedzę na dany temat, zawrzeć w tekście opinie ekspertów, przeanalizować problem itd.

Maciej Małek
Maciej Małek
7 lat temu

Jakiś czas shadowuję Twojego bloga, ale jeszcze nie komentowałem. Podrzucę zatem insigh i odniosę się krótko do tematu zarobków w sieci – warto wziąć pod uwagę stawki dziennikarskie, czyli w jakimś stopniu korzenie pracy blogera. Mając na uwadze znalezienie tematu, reasearch, dużo rozmów telefonicznych (wywiady, komentarze, opinie) to za sam tekst ok 10-12 zdań początkujacy młody dziennikarz może liczyć (w Łodzi) na ok 40-50zł. Niestety – takie nawet proste „miejskie” teksty nie pisze się latając po google więc ich ilość w maksymalnym wymiarze dyżurowym to 4-5 (poza gołymi notkami prasowymi lub lekkim szlifie kroniki wypadków). Ciekaw jestem ilu młodych dziennikarzy… Czytaj więcej »

Tekściara
7 lat temu

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko zależy – jaki artykuł, ile czasu zajmuje copy pisanie takiego tekstu, czy ma działalność, czy ma jakieś inne biznesowe wydatki, które też zjadają kasę itd. Bo 2800 dla studentki na umowę o dzieło to są fajne pieniądze. Dla przedsiębiorcy – po odjęciu 1000 zł ZUS, dochodowego, kosztów reklamy, czasu na kontakt z klientem itd. suma taka może być więcej niż mizerna. Może z niej wyjść na zero, patrząc na koszty, np. pozycjonowania, reklamy Adwords czy coś takiego. Jeszcze niedawno w tej branży dyskutowano o złotówce za 1000 znaków. Cieszmy się więc,… Czytaj więcej »

Ela R
7 lat temu

Co do psucia rynku to się nie zgodzę. Niestety często to wygląda tak, że dobrej jakości teksty na giełdzie tekstów stoją miesiącami, bo cena adekwatna. Natomiast napisane od tak teksty za mniejszą cenę schodzą się czasami nawet w ten sam dzień – najwyraźniej poszukiwane są teksty niskiej jakości ale tanie.