Twoje pierwsze sto milionów (Dan Pena) – czy warto przeczytać tę książkę?

utworzone przez | lut 2, 2026 | Polecane książki | 0 komentarzy

Ta książka kosztuje 500 zł. Co jest w niej takiego, co uzasadniałoby tę absurdalną jak na książki cenę i czy warto ją przeczytać? O tym opowiem w tym artykule.

Jeśli wolisz oglądać niż czytać, zapraszam tutaj:

Na początku muszę Ci jednak przyznać, że sama nie kupiłam książki Dana Penii, ale dostałam w prezencie od wydawnictwa Księgi Barneja. Nie jest to jednak wideo sponsorowane, nie zobowiązałam się do nagrania recenzji, ale po Waszych reakcjach na IG na tę książkę pomyślałam, że warto podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

Twoje pierwsze sto milionów – kim jest autor i o czym jest ta książka

Najpierw dwa słowa o tym, kim jest autor i na czym zbił majątek, czy w ogóle możemy mu ufać. Otóż Dan Pena opowiada w książce sporo o swojej karierze i początkach, a żeby tu nie streszczać całej książki, powiem tyle, że działał w biznesie rafineryjnym, był właścicielem lub współwłaścicielem wielu firm, przez całe życie kupował i sprzedawał kolejne przedsiębiorstwa.

No i właśnie, jego sposób na zarobienie wielu milionów z grubsza polega na tym, że zamiast rozwijać jedną firmę przez całe życie, szukasz okazji, żeby kupować mniejsze przedsiębiorstwa, rozwijać je i potem sprzedawać albo konsolidować ze sobą firmy z tej samej branży. Nie będę tu wchodzić w szczegóły, bo tym szczegółom autor poświęcił całą książkę, ale powiem Ci o moich wrażeniach po przeczytaniu „Twoje pierwsze 100 milionów”.

Jest w tej książce naprawdę wiele rad, które może sobie wziąć do serca ktoś, kto wcale nie chce zarabiać milionów, tylko rozwijać swoją małą firmę. Na przykład wskazówka, że warto korzystać z pieniędzy innych ludzi i z doświadczenia i pozycji innych ludzi. Jeśli jesteś na tyle mały, że jeszcze nie możesz zdobyć zaufania np. instytucji, które ogłaszają przetargi czy banków, które dają kredyty, warto poszukać do współpracy kogoś, kto ma wyrobione nazwisko i ma już pozycję, która automatycznie da Ci to zaufanie.

Co do pieniędzy innych ludzi – Dan Pena mówi, że właściwie nie wydaje własnych pieniędzy tylko najczęściej pieniądze banków i że banki chętnie pożyczają, że one wręcz chcą pożyczyć Ci pieniądze. Ja mam co prawda niewielkie doświadczenie z pożyczaniem, ale zapamiętałam to dokładnie tak samo: przedstawiciel banku, z którym mieliśmy do czynienia, naprawdę robił wiele, żeby nam dać jak najlepsze warunki, ale też namawiał, żebyśmy pożyczyli więcej niż początkowo chcieliśmy. Dan Pena motywuje do tego, żeby nie iść do banku z pozycji petenta, który chce o coś prosić, a traktować bank jako partnera, którego sobie wręcz wybierasz do robienia interesów. Takie myślenie może naprawdę odwrócić sytuację i zmienić podejście, może nawet ułatwić Ci pozyskiwanie pieniędzy na działalność.

Zresztą jeśli chodzi o pozyskiwanie pieniędzy – temu tematowi Dan Pena poświęca w książce wiele miejsca, opisując dokładnie rożne sposoby pozyskiwania kapitału i ta część książki jest moim zdaniem bardzo przydatna, chociaż nie wiem czy wszystkie sposoby działają w Polsce, nie potrafię tego ocenić.

Twoje pierwsze sto milionów – kontrowersyjne rady

Ale są w książce Dana Penii też rady kontrowersyjne i takie tezy, z którymi się absolutnie nie zgadzam i są całkiem dla mnie nie do przyjęcia. Pewnie dlatego ja nigdy nie zarobię 100 milionów, a Dam Pena zarobił. Jakie to rady? No na przykład ta, że trzeba przedkładać pracę ponad wszystko inne, nawet swoje zdrowie.

Autor tej książki opowiada dwie historie swoich współpracowników, które przedstawia jako pozytywne przykłady i pożądane zachowanie. Pierwsza to historia gościa, który miał wygłosić przemówienie na jakiejś konferencji trzydniowej poza USA, a konferencja kończyła się wtedy, gdy ten człowiek miał brać ślub. Nie był nawet pewny, czy zdąży wrócić do domu chociażby dzień przed ślubem czy też będzie musiał jechać na ślub prosto z lotniska.

Druga historia dotyczy wspólnika Dana, który był tak oddany sprawie, że podczas negocjowania jakiegoś dużego kontraktu spał u Dana na kanapie, prawie nie widywał się z rodziną, pracował do późnej nocy, a potem wylatywał rano na spotkanie na drugi koniec kontynentu. Kontrakt wprawdzie został podpisany, Dan i jego partner zarobili kupę forsy, ale co z tego, gdy ten człowiek krótko później zmarł na zawał w wieku 40 lat.

Dan Pena mówi, że nie mogli się otrząsnąć z tej śmierci przez 3 lata, że potem musieli zastąpić tego jednego partnera 3 czy 4 innymi osobami – to daje trochę pojęcie o tym, ile obowiązków on miał. No ale nadal to zachowanie podaje jako modelowe i mówi: tak musisz działać, tak być oddany sprawie, jeśli chcesz zarobić duże pieniądze. Mówi potem nawet wprost, że jeśli zdrowie jest dla Ciebie ważniejsze, jeśli rodzina jest dla Ciebie ważniejsza, to duże pieniądze nie są dla Ciebie.

Takie podejście zresztą powtarza się w całej książce i widać, że to coś, w co naprawdę Dan Pena wierzył i czego się w życiu trzymał, że praca, interesy, pieniądze są najważniejsze. Być może to jest jeden z powodów, dla których nazywa się go dzisiaj kontrowersyjnym i bezkompromisowym.

Podsumowując, dla mnie w tej książce jest tak samo dużo wskazówek, które chętnie bym wzięła dla siebie, jak i takich, które są dla mnie nie do przyjęcia albo zupełnie nie pasują do tego, jakbym chciała żyć i co ze swoim życiem robić.

Najważniejsza wskazówka, którą biorę dla siebie: rozwój arytmetyczny nic nie da, jeśli naprawdę chcesz rozwinąć firmę, potrzebny ci wzrost geometryczny. Gdzieś to już wcześniej czytałam, ale czasem dobrze sobie takie rzeczy przypomnieć.

Na koniec pytanie, które wiele osób sobie pewnie zadaje: dlaczego do licha ta książka kosztuje aż 500 zł i czy warto za nią zapłacić aż tyle. Fakt, jak na książkę to dużo, nawet absurdalnie dużo, ale jakby się nad tym zastanowić, mamy na rynku całe mnóstwo kursów online, webinarów, masterclassów czy innych szkoleniowych nagrań, które kosztują 200-300 zł, a zawierają np. 2-3 godziny wykładu jednej osoby na jakiś temat. Czy na tym tle książka ze wskazówkami multimilionera za 500 zł jest droga? Myślę, że gdyby posadzić Dana Penę przed kamerę i nagrać to, co mówi w książce, a następnie sprzedawać za 500 zł to nikt nie miałby pretensji co do ceny. Taka cena, za szkolenie u takiej legendy, raczej by nie dziwiła.

Ale oczywiście jeśli mam mówić o sobie, ja nie kupiłabym tej książki, pewnie nawet gdyby była w zwyczajnej cenie kilkudziesięciu złotych, bo akurat temat budowania imperium i zbijania fortuny to nie jest coś, co chciałabym robić w życiu. Tym bardziej cieszę się, ze wpadła w moje ręce i dziękuję wydawnictwu Księgi Barneja, że mogłam ją przeczytać i tutaj Wam o niej opowiedzieć.

Ciekawa jestem czy jest tu ktoś, kto czytał Twoje pierwsze 100 milionów. Co sądzicie o tej książce? Dajcie znać w komentarzu, a my widzimy się w kolejnym wideo.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze