Sklep z jednym produktem – czy to się opłaca?

utworzone przez | mar 9, 2026 | E-commerce | 0 komentarzy

Czy wiesz, że pozyskanie nowego klienta jest kilka razy droższe niż utrzymanie obecnego? To właśnie największa pułapka sklepów z jednym produktem. Jeśli sprzedasz coś komuś raz i nie masz mu nic więcej do zaoferowania, Twoje zyski stoją pod znakiem zapytania. W dzisiejszym wideo odpowiadam na pytanie Sebastiana: czy sklep z jednym produktem się opłaca?

Tu zobaczysz wersję wideo:

Mój sklep, sklep.2drink.pl zaczął się właśnie od jednego produktu, a była to książka z przepisami na drinki. Wydaliśmy ją w 2015 roku i żeby ją sprzedawać, postawiłam sklep na platformie Shoplo, która dzisiaj już nie istnieje, bo została przejęta przez Shopera. A tak przy okazji, Shoper jest partnerem tego kanału i jeśli chcesz założyć własny sklep i wybierzesz właśnie tę platformę, to koniecznie skorzystaj ze zniżki, którą Shoper przygotował dla widzów tego kanału. Zniżkę i link znajdziesz w opisie odcinka.

Sklep z jednym produktem – zalety

A wracając do sklepu z jednym produktem – takie rozwiązanie ma kilka zalet.

Po pierwsze – uruchomienie takiego sklepu jest bardzo proste, bo nie będziesz potrzebować ani wielu kategorii, ani tekstów, opisów produktów, zdjęć itd. Produkt jest jeden, więc i opis produktu będzie jeden, kilka zdjęć, do tego konfiguracja płatności i wysyłki, regulamin, polityka prywatności i właściwie można zacząć działać. W Shoperze taki sklep z jednym produktem możesz otworzyć pewnie w jeden weekend.

Po drugie – jeśli masz tylko jeden produkt, to łatwiej jest się skupić na marketingu, bo zawsze wiesz, co masz promować – promujesz tylko jeden produkt. Ale tu od razu pojawia się minus, bo prowadzenie komunikacji marketingowej dla jednego produktu może Cię szybko znudzić. Prawdopodobnie będziesz musiał(a) wielokrotnie powtarzać te same komunikaty, ale w innej formie i będziesz mieć wrażenie, że ciągle mówisz to samo. Trudno prowadzić np. konta w mediach społecznościowych, jeśli to jest marketing tylko jednego produktu.

Z plusów jeszcze warto wspomnieć o tym, że jeśli to sklep internetowy z jednym produktem, to z pewnością wysyłka tego produktu jest znacznie łatwiejsza, niż gdy masz wiele produktów. Łatwiej kupić opakowania do wysyłki, bo kupujesz w większości takie same kartony na wysyłkę jednej sztuki, łatwiej nadawać, bo możesz wydrukować wiele etykiet naraz itp. Magazynowanie, pakowanie też jest łatwiejsze, a gdy będzie trzeba zatrudnić pracownika do obsługi zamówień, to też nie będzie trzeba go wdrażać w to, co jest co w Twoim sklepie.

Ale to właściwie tyle, jeśli chodzi o plusy posiadania sklepu z jednym produktem. Moim zdaniem takie rozwiązanie ma jednak więcej minusów niż plusów. Ale po kolei.

Sklep z jednym produktem – wady

Po pierwsze: jeśli masz tylko jeden produkt, Twoi klienci nie mają po co wracać. A jak wiadomo, pozyskanie nowego klienta jest droższe i trudniejsze niż sprzedanie kilka razy tej samej osobie. Posiadanie lojalnych, oddanych klientów, którzy kupują u nas przez lata to jest prawdziwe złoto dla właścicieli e-sklepów. Tacy klienci często wracają bez przypominania, sami zaglądają po nowości, są dużo bardziej pozytywnie nastawieni w przypadku ewentualnych pomyłek przy wysyłkach itd. Do lojalnych, powracających klientów, jeśli wyrażą na to zgodę, możesz wysyłać e-maile z nowościami i promocjami i przekonanie do zakupu takiego klienta jest dużo łatwiejsze niż przekonanie nowej osoby, żeby zaufała nam pierwszy raz.

Po drugie: jeśli masz jeden produkt, nie masz jak zwiększać wartości koszyka. Uwierz mi, ludzie lubią kupować pakiety, często też dokładają do koszyka coś, czego początkowo nie planowali kupić, ale ponieważ w koszyku pojawiła im się dobra oferta, to dokładają coś jeszcze. Dosprzedaż w koszyku działa tak samo dobrze, jak wystawienie gum do żucia i drobnych słodyczy przy kasie w markecie. Niby nie miałeś tego na liście i nie potrzebujesz, ale w sumie paczka gum do żucia zawsze się przyda, więc stojąc w kolejce, dorzucasz ją do koszyka. Serio, dosprzedaż w koszyku to złoto, szczególnie jeśli masz produkty cyfrowe i możesz dowolnie zarządzać ich ceną, taka dosprzedaż może Ci znacząco zwiększyć zyski z każdej transakcji. W sklepie z jednym produktem jesteś pozbawiony tej możliwości.

Po trzecie: korzystanie z płatnych reklam jest trudniejsze, jeśli masz tylko jeden produkt. Musisz ciągle reklamować tylko ten jeden produkt i szukać nowych grup odbiorców. Nie ma za dużego sensu reklama remarketingowa skierowana do osób, które już coś kupiły, bo wiadomo, że one nic więcej nie kupią. Nie możesz korzystać też z reklamy katalogu produktów, bo w Twoim katalogu jest jeden produkt. Systemy reklamowe Google i Mety mają sporo opcji, z których może skorzystać właściciel e-commerce, ale jeśli Twój sklep to tylko jeden produkt, to z tych opcji nie skorzystasz.

Po czwarte: rynek na Twój produkt może się wyczerpać i jeśli taki sklep to był Twój jedyny sposób na zarabianie pieniędzy, to może być krucho. Przez lata działalności zauważyłam, że zainteresowanie różnymi produktami zmienia się w czasie. Czasem na coś jest bum przez rok-dwa, a potem sprzedaż zaczyna słabnąć, moda na coś przechodzi, ludzie przestają to kupować tak chętnie i zyski spadają. A czasem nie chodzi o brak zainteresowania tylko o to, że konkurencja się pojawiła na rynku, ktoś skopiował Twój innowacyjny pomysł albo sprowadził ten sam produkt lub podobny, skierowany do tego samego odbiorcy i zaspokajający tę samą potrzebę. Przykład, który pewnie wszystkim jest znany to Termomix. To urządzenie przez kilka lat było jedyne na rynku, innowacyjne, niepowtarzalne i mogło kosztować 6-7 tysięcy złotych. Teraz podobne urządzenia produkuje wiele firm, można je kupić bez trudu w MediaExpert i kosztują od ok. 2000 zł.

Jak widać minusów jest sporo, ale myślę sobie, że jest jedna sytuacja, w której sklep z jednym produktem miałby sens. Moim zdaniem to mogłoby się udać, jeśli ten jeden produkt może być sprzedawany w wielu wariantach, a klient może chcieć kupić wiele wariantów. Przykład: nie wiem czy wiecie, ale nasz skoczek narciarski Kamil Stoch ma swój sklep z czapkami. I czapki to jest właśnie taki przykład: mamy sklep z jednym produktem, są to czapki. Tu na początku były nawet tylko czapki zimowe i one były wszystkie z tym samym składem i nawet chyba ten sam fason z pomponem, ale były w różnych wzorach i kolorach – jednolite lub wielokolorowe. Poza tym był oczywiście podział na czapki męskie i damskie. No i teoretycznie mamy jeden produkt, ale klient może wracać, może kupić naraz kilka sztuk, a w przyszłym sezonie przyjść po kolejne. Co jeszcze ważne: ten produkt się po jakimś czasie zużyje. Nie kupujemy przecież jednej czapki na całe życie. To też istotna kwestia: jeśli sprzedajesz w swoim sklepie jeden produkt, który będzie przez lata dobry i nie trzeba będzie go wymienić na nowy, to jest super z punktu widzenia ekologii i oszczędności dla klienta, bo kupuje coś świetnej jakości, co wytrzymuje lata. Ale z perspektywy sprzedawcy – no nie jest to wymarzony scenariusz. Wiem co mówię, bo nasze główne produkty to akcesoria barmańskie, które się nie niszczą, które sami mamy w domu od 10 lat te same i nie ma potrzeby ich wymieniać bo są niezniszczalne. To niestety też wada z punktu widzenia właściciela sklepu, że żywotność produktu jest tak długa.

Podsumowując, otwieranie sklepu z jednym produktem to moim zdaniem w dzisiejszych czasach za duże ryzyko. To jest jak stawianie wszystkiego na jedną kartę albo wkładanie wszystkich jajek do jednego koszyka. Jeśli to ma być Twój poboczny projekt, rozwijany po godzinach, to można próbować. Ale jako główne źródło dochodów, ja bym nie zaryzykowała. Chociaż nawet jeśli to byłby poboczny projekt to i tak szukałabym pomysłów na rozwinięcie asortymentu, zadając sobie pytanie: co jeszcze chciałby kupić klient, który kupuje mój główny produkt. Co będzie mu potrzebne zanim zacznie go używać albo jak już skończy używać. Do każdego produktu można znaleźć takie dodatki, które byłyby chociażby dobrym pomysłem na dosprzedaż – środki do czyszczenia, akcesoria, dodatkowe baterie, pokrowiec itd.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy kupiliście kiedyś coś w sklepie, który miał tylko jedną rzecz w ofercie i czy tam wróciliście? A może sami prowadzicie taki biznes? Dajcie znać w komentarzach – chętnie poznam Wasze historie i odpowiem na Wasze pytania.

Jeśli ten odcinek był dla Was pomocny, zostawcie łapkę w górę i subskrybujcie kanał po więcej kulis prowadzenia firmy. Do zobaczenia w kolejnym wideo!”

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze