Skąd mam wiedzieć, że oferta jest dobra?

utworzone przez | maj 26, 2015 | Praca w domu, Zarabianie na blogu | 13 Komentarze

Dostajesz ofertę dotyczącą współpracy, propozycję zlecenia, przychodzi nowy klient z nowym pomysłem. Skąd wiadomo, że jego oferta jest dobra i warto się nią zająć?

Napisała do mnie ostatnio jedna z czytelniczek z pytaniem, czy przyjąć ofertę pracy od pewnej agencji. Oferta dotyczyła marketingu szeptanego, a jej szczegóły czytelniczka przesłała mi mailem z prośbą o ocenę i pytaniem czy to dobra oferta.

Rzuciłam okiem i zastanawiałam się, co odpowiedzieć – bo jak można komuś doradzić, czy ma przyjąć ofertę pracy czy nie? Skąd można wiedzieć, czy oferta jest dobra czy nie jest? Taki dylemat dotyczy zresztą nie tylko freelancerów, podejmujących prace na zlecenie dla klientów, ale często też blogerów, którzy z czasem zaczynają dostawać różne mniej lub bardziej poważne propozycje współpracy. Czy umieszczenie linka reklamowego w poście za 100 zł to dobra propozycja? Czy warto pojechać na weekend do jakiegoś pensjonatu, jeśli nie zapłacimy za pobyt, a w zamian będziemy musieli zdać relację na blogu?

Podobnie z udziałem w konferencjach, warsztatach czy występach w telewizji śniadaniowej – czy warto jechać 300 kilometrów do Warszawy na 5-minutowe wejście w DDTVN?

Skąd wiadomo, że oferta jest dobra?

Ocena oferty dotyczącej współpracy zawsze jest subiektywna i coś, co ja uznam za atrakcyjną ofertę, Ty możesz uznać za śmieszną propozycję. I odwrotnie. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie w życiu jesteś, jakie masz doświadczenie, ile wolnego czasu zostaje Ci po wypełnieniu wszystkich obowiązków, co chcesz osiągnąć, a także ile dostajesz takich i innych ofert.

Powiem Ci natomiast jak ja oceniam oferty, z którymi mam do czynienia i na jakiej podstawie decyduję, czy to dobra oferta czy nie i czy warto z niej skorzystać.

  • Czy to zlecenie ma sens? To wbrew pozorom nie jest głupie pytanie. Czasem ktoś wymyśli sobie coś, co nie ma wielkiego sensu i czego nie warto w ogóle robić. Na przykład jest listopad, zaraz spadnie śnieg, a ktoś wymarzył sobie, by mu w tej chwili posadzić w ogrodzie tulipany. Głupie, prawda? Nie przyjęłabym takiej oferty, tylko wytłumaczyła klientowi, że tego nie warto teraz robić, to nie ma sensu i trzeba zaczekać z sadzeniem na odpowiednią porę. Klient doceni na pewno to, że nie chcesz go naciągnąć i uzna Cię za dobrego specjalistę w branży.
  • Czy umiem zrobić to, czego chce klient? Jeśli nie umiem, nie zastanawiam się, czy może by się tego na szybko nie nauczyć, bo akurat potrzebuję kasy. Piszę, że nie zajmuję się takimi rzeczami i tyle.
  • Czy w ofercie nie ma sprzeczności? Oferta z marketingu szeptanego, którą dostała czytelniczka bloga właśnie z tego powodu wzbudziła moje wątpliwości. Firma zaoferowała jej zlecenie, które miało polegać na dodawaniu postów na forach. W ofercie napisane było, że potrzebują osoby dyspozycyjnej przez 4 godziny dziennie. I jednocześnie napisane też było, że wypłacają wynagrodzenie po osiągnięciu progu 50 zł w danym miesiącu, jeśli nie przekroczysz progu, zarobki przechodzą na kolejny miesiąc. I tu zapaliła mi się lampka ostrzegawcza. Jak to, nie przekroczysz 50 zł pracując 4 godziny dziennie? Jeśli nie da się tego osiągnąć w 1-2 dni pracy, to ta oferta jest zła, bo oznacza, że zarabia się tam jakieś grosze.
  • Czy to się opłaca? Dla każdego co innego będzie opłacalną ofertą – jeden będzie cieszył się, jeśli w godzinę zarobi 15 złotych, innemu nie będzie opłacało się przyjąć oferty za 50 czy 100 zł za godzinę, bo ma inne, korzystniejsze. Wszystko zależy od tego, jakie masz inne oferty i jakie doświadczenie. Polecam Ci dwa moje teksty, które pomogą Ci wyliczyć stawkę godzinową i wycenić zlecenia:
  • Kim jest składający ofertę, co to za firma? Zawsze nieufnie podchodzę do ofert, pod którymi nikt nie podpisał się imieniem i nazwiskiem. Dostaję czasem takie oferty: „chcielibyśmy z panią współpracować na blogu… współpraca taka i taka… Załoga firmy XXX.” Zdarza się oczywiście, że i z takiej oferty ostatecznie korzystam, że jakaś dobra współpraca się nawiązuje, ale oferty podpisane w ten sposób nie robią na mnie najlepszego wrażenia.
  • Czy coś ryzykuję decydując się na ofertę, czy mam coś do stracenia? Czasem zdarza się i tak, że nie potrafię ocenić, czy oferta jest dla mnie korzystna pod względem finansowym – bo klient chce, bym zrobiła coś, czego jeszcze nie robiłam i nie wiem, czy zajmie mi to godzinę czy cały dzień. Podejmuję ryzyko – opłaci mi się albo nie opłaci. Ale zawsze warto zastanowić się, czy masz coś do stracenia. Jeśli stracę tylko trochę czasu – zwykle podejmuję ryzyko. Ale jeśli masz do stracenia coś więcej – lepiej się zastanowić. Tak często bywa w przypadku blogerów – np. zastanawiają się, czy warto podjąć jakąś współpracę, czy wówczas nie stracą wiarygodności, czy nie zrażą do siebie innych firm lub czytelników.

Negocjacje ofert

Na koniec pamiętaj jeszcze, że większość ofert można negocjować. Jeśli oferta tylko trochę rozmija się z Twoimi oczekiwaniami – np. ktoś proponuje 100 zł za zrobienie czegoś, co zwykle wyceniałeś na 150, to możesz spróbować negocjować warunki. Nie tylko stawki, także terminy realizacji czy szczegóły zlecenia. Możesz zaproponować wyższą stawkę lub mniejszy zakres prac (np. za proponowane pieniądze napiszesz 10 tekstów, a nie 12 lub napiszesz 12, ale krótszych itp.). W przypadku blogów możesz negocjować np. czas emisji banera, jeśli zlecający nie może podnieść stawki za jego emisję.

Moim zdaniem nie warto od razu odrzucać ofert, zawsze trzeba spróbować ponegocjować i pamiętać, że po drugiej stronie być może jest po prostu pracownik, który nie ma wielkiego doświadczenia w zlecaniu tego typu prac, nie ma rozeznania w rynku i proponuje zbyt niską cenę nieświadomy tego, że powinien za taką pracę zapłacić więcej.

To tyle moich przemyśleń jeśli chodzi o oferty dla freelancerów czy blogerów. A może Ty masz jakieś swoje rady, które przydadzą się początkującym freelancerom w ocenie zleceń?

Przy okazji przypominam, że jeśli jesteś zainteresowany pracą w domu i moimi tekstami na ten temat, możesz zrobić dwie rzeczy: zapisać się na newsletter (poniżej) oraz przejrzeć teksty z działu ABC freelancera czyli praca w domu krok po kroku.

Sposób na freelance bez stresu: dywersyfikacja

Pobierz darmową listę 40 pomysłów na dywersyfikację dla freelancera. Pomysły podzieliłam na 4 grupy:

  • praca z klientami
  • wynajem w małym biznesie
  • zarabianie na wiedzy
  • bycie twórcą
 

Pobierz bezpłatną listę i zbuduj dodatkowe źródło dochodu!

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest

13 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Alexandra
9 lat temu

Kolejny wpis, który mimo, że mnie bezpośrednio nie dotyczy przeczytałam z dużą dozą ciekawości. Może dlatego, że w przyszłości chciałabym pracować na swoim (po ukończeniu studiów i kilku kursach). Przydatne rady i informacje. Pozdrawiam 🙂

Tomek K
9 lat temu

Bardzo często zdążą mi się, że czytam oferty(drobne) i zastanawiam się, czy to ma sens, czy to się opłaca. Podobie jak ze zleceniem niektórych rzeczy, trzeba znaleźć kompromis.

Marek
9 lat temu

Spamerskie linki z nachalną ofertą przychodzące na mail, gdzie NIE zapisałem się na listę warto od razu kasować. Uważam, że to nieetyczne, a z takimi osobami nie warto współpracować, nawet jeżeli oferta może być w jakiś sposób kusząca.

kobieta w e-biznesie.pl

jeśli nie mamy pewności co do oferty dopytajmy, bo klient czasem lubi zamotać, zrobić mgłę i konfetti wokół propozycji, potem się okazuje, że oferuje 2 zł za 1000 odsłon jego banera na naszym blogu, który w dodatku będzie upierdliwy dla Czytelników. Czasem można zejść z ceny (jeśli akurat posucha i mamy więcej czasu), z drugiej strony warto trzymać się swoich stawek. Zrobić miejsce dla klientów gotowych zapłacić za nasz czas, doświadczenie i zaangażowanie.

Galilea3
9 lat temu

Słuszne uwagi, chociaż warto być szczerym z potencjalnym pracodawcą i przedyskutować wszystkie wątpliwe kwestie w ofercie/propozycji pracy. Czasem takie propozycje, a później również umowy rzeczywiście zawierają kruczki, które mają docelowo spowodować, że nasz zysk będzie mniejszy niż nam się początkowo wydaje, ale czasem są to zwykłe nieporozumienia, zły dobór słów. Jeżeli mimo rozmów nie jesteśmy pewni, czy dana oferta jest dla nas opłacalna, nie pozostaje nic innego, jak z niej zrezygnować. Nie ma sensu obawiać się rozmowy z potencjalnym zleceniodawcą, jeżeli jego intencje są szczere, to będzie zadowolony, że zleceniobiorca podchodzi do sprawy poważnie i stara się rozwiać wszelkie wątpliwości… Czytaj więcej »

iwona bulanda
9 lat temu

Bardzo ciekawy wpis i dla mnie bardzo na czasie .Mój blog jest jeszcze bardzo młody , ale muszę ci powiedzieć że bardzo dużo się od ciebie nauczyłam . U ciebie zyskuję wiedzę w pigułce , a to bardzo cenne . Czekam zawsze z niecierpliwością na nowe wpisy.Pozdrawiam.

Anton Nowak
9 lat temu

Kolejny wpis jak najbardziej mnie zainteresował więc postanowiłem podziękować za ciekawy artykuł 🙂

kuba
9 lat temu

Niestety to co jest nie etyczne robi firma zewnętrzna, czyli nachalny mailing, spamowanie na forach. A dlaczego? Bo konsekwencje karne ponosi spamer 🙂 Ja zrobię coś za 200-300 zł a ktoś zyska i tak ryzykuję.

BlogoFirmie.pl
9 lat temu

Dziękuję za kolejny praktyczny wpis, dosyć niedawno odpaliłem swojego bloga, a coraz częściej dostaję różne oferty (poważne lub niepoważne). Poradnik o odsiewaniu tych niepoważnych bardzo się przyda 🙂