Remont po kosztach – ile wydaliśmy na remont magazynu?

utworzone przez | lut 12, 2026 | Biznes za kulisami, Finansowanie biznesu | 0 komentarzy

Znasz to powiedzenie, że coś jest zrobione dobrze, albo tanio? No więc w przypadku remontu magazynu dla naszego sklepu internetowego, dobrze oznaczało 25 tysięcy złotych. Ale my stwierdziliśmy, że nie chcemy wydawać aż tyle na remont i zrobimy tyle ile się da, sami po kosztach. W tym filmie powiem Ci, na czym zaoszczędziliśmy i co się świetnie sprawdziło.

A jeśli wolisz oglądać niż czytać, zapraszam na wersję wideo:

Pod koniec zeszłego roku zrezygnowaliśmy z zewnętrznego magazynu i przenieśliśmy cały towar do siebie, do magazynu, który wynajęliśmy od miasta Łódź. To lokal o powierzchni prawie 80 metrów kwadratowych, z miejskim ogrzewaniem i dużymi oknami od frontu. Kiedyś był tu sklep spożywczy, a od jakichś 2 lat nie było niczego, lokal stał pusty.

Z lokalami wynajmowanymi od miasta w trybie bezprzetargowym czasem bywa tak, że one są do remontu, niekiedy nawet do gruntownego remontu, ale z naszym nie było aż tak źle.

Zaczęliśmy od wyceny całości remontu u fachowca, który robił nam wcześniej remont kuchni i o którym wiedzieliśmy, że nie należy do najtańszych, ale za to robi bardzo dobrze i sam podsuwa fajne pomysły. Podczas tej wyceny poszliśmy na całość, wyceniliśmy wymianę elektryki, malowanie wszystkich ścian i sufitów, remont ubikacji, części kuchennej, wszystko tak jak byśmy chcieli. Kwota trochę nas zszokowała, bo fachowiec stwierdził, że będzie to kosztowało 25 tysięcy.

Potem przygotował wprawdzie jakiś tańszy wariant, ale nie bardzo uśmiechało nam się inwestować aż tyle w remontowanie lokalu, który nie jest nasz, tylko wynajmowany.

I stanęło na tym, że zrobimy tyle, ile się da własnymi rękami, z pomocą zaprzyjaźnionego pana „złotej rączki”, czyli po kosztach, no i oczywiście rezygnując po drodze z niektórych rzeczy.

Remont po kosztach – co zrobiliśmy i za ile

A teraz konkrety: co zrobiliśmy i ile nas to kosztowało.

– za usługi zapłaciliśmy 3870 zł, z czego:

– najwięcej, bo 3000 zł kosztowało malowanie ścian i sufitów + naprawienie sufitów w miejscach, w których odłaziła ściana.

– 170 zł kosztowała wymiana wodomierza

– 700 zł usługi elektryków

Na materiały wydaliśmy 7167 zł – tu wchodzi absolutnie wszystko, od farb, przez kleje montażowe, środki czystości do gruntownego sprzątania, nowy sedes, lampy, kłódki, regały i wykładzina.

Największe koszty z tego to:

– wykładzina PCV do głównego pomieszczenia – 1200 zł

– biurka i regały – 2400 zł

– zaskakująco dużo wydaliśmy też na lampy LED do wszystkich pomieszczeń, bo 620 zł.

Jeżeli zsumować wszystkie kwoty, wyjdzie nam około 11 tysięcy złotych netto za remont i wszystkie meble i materiały, które kupiliśmy. To kwota brutto, a jeśli weźmiemy pod uwagę kwoty netto, koszt będzie nieco niższy.

Remont po kosztach – z czego zrezygnowaliśmy

Ostatecznie zapłaciliśmy więc za całość ponad dwa razy mniej, niż fachowiec chciał za samą robociznę, ale oczywiście nie obyło się bez kompromisów i rezygnacji z niektórych rzeczy. Powiem Ci, co z perspektywy kilku pierwszych miesięcy opłacało się i było dobrą decyzją.

– wykładzinę wymieniliśmy tylko w głównym pomieszczeniu. Liczyliśmy, że wymiana całej wykładziny kosztowałaby około 5000 zł, a my zdecydowaliśmy się tylko na tą główną salę, za namową znajomego, który upierał się, że szkoda roboty, żeby wymieniać całość. I miał rację. W pozostałych pomieszczeniach po prostu dobrze doczyściliśmy starą, naprawiliśmy ją tam, gdzie trzeba i to był dobry ruch, bo tam i tak stoją regały i mało widać tą podłogę.

– zamiast pozbywać się starych płytek, pomalowaliśmy je na biało

– nie ściągaliśmy starych tapet i plastikowej boazerii, tylko pomalowaliśmy

– gruntowne malowanie, porządne, zrobiliśmy też tylko w głównej Sali. W pozostałych ściany są odświeżone, ale nie są ładnie pomalowane. I nie żałujemy, bo znowu, przy ścianach stoją regały i zupełnie to nie przeszkadza.

– świetnym wyborem były lampy LED, które kupiliśmy na Allegro. Znalazłam tanie lampy, które w opiniach od ludzi miały napisane, że świecą jak wściekłe. I rzeczywiście tak jest, jedna lampa kosztowała niecałe 80 zł, kupiliśmy ich 8 i sprawdzają się znakomicie.

– upolowaliśmy regały w promocji na Leroy Merlin, ale niezależnie od tego jakie regały kupisz, moja rada jest taka, żeby najpierw kupić kilka, złożyć je, ustawić, a potem dokładać kolejne. Tym sposobem kupiliśmy dokładnie tyle regałów, ile potrzebowaliśmy. Tu jeszcze taka mała podpowiedź, warto założyć sobie kartę klubową, jeśli zamierzasz kupować regały do biura czy cokolwiek w Leroy Merlin, bo na taką kartę zbierają się punkty i potem można dostać bony na zakupy. A przy dużych firmowych zakupach przy remoncie takie punkty zbierają się szybciej.

– biurka kupiliśmy w Ikea i to też jest opcja, którą wdrażamy już trzeci raz, mamy takie same biurka w domu i mieliśmy kiedyś w biurze. Blaty są osobno, to blaty Langkapten i do tego regulowane nogi Olov to budżetowa opcja, całe biurko kosztuje wtedy 230 zł.

– i jeszcze jedno budżetowe rozwiązanie: folia, która zasłania okno. Mamy okno od ulicy i nie chcieliśmy, żeby przechodnie zaglądali do środka, więc kupiliśmy na Allegro folię statyczną do oklejania szyby, za folię na całe okno zapłaciliśmy ok 150 zł.

Czy jest coś, co zrobilibyśmy inaczej, jeśli chodzi o remont lub czego żałujemy? Tomek ma taką jedną rzecz, a mianowicie sedes. Fakt, że kupiliśmy jeden z najtańszych i specjalnie nie zastanawialiśmy się nad jego wymiarami i innymi cechami, jakie bierze się pod uwagę przy wyborze sedesu do domu. No i może faktycznie mogliśmy wybrać lepiej, bo ten sedes mocno odstaje od ściany i tu pewnie dało się lepiej wykorzystać przestrzeń tej maleńkiej ubikacji.

Po remoncie nasz magazyn nie wygląda może jak z Pinteresta i jest daleki od ładnego wnętrza, ale spełnia swoją funkcję. No i przy okazji remontu nie tylko zaoszczędziliśmy sporo, robiąc wiele rzeczy samodzielnie, ale i nauczyliśmy się czegoś nowego. Ja na przykład pierwszy raz kładłam wykładzinę, a Tomek pierwszy raz podłączał lampy i wymieniał krany.

To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że ten odcinek Wam się podobał, a jeżeli chcecie więcej tego typu materiałów o pieniądzach czy prowadzeniu własnych filmów, to zostawcie łapkę w górę i obserwujcie mój kanał.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze