PUŁAPKA Vinted: Dlaczego nie zbudujesz tam prawdziwej firmy?

utworzone przez | mar 29, 2026 | E-commerce, Pomysły na biznes, pomysły z Polski, Praca w domu | 0 komentarzy

Zarabianie na Vinted to najpopularniejszy 'kobiecy biznes’ ostatnich lat w Polsce. Powstały już nawet kursy online o tym, jak zarabiać na Vinted. Ale ja mam dla Ciebie zimny prysznic. Vinted to nie jest dobry pomysł na biznes.

To zajęcie, które często zjada Twój czas, generuje ukryte koszty i daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli myślisz o tym jako o swojej głównej ścieżce zarabiania w 2026 roku, możesz się srodze rozczarować. Dzisiaj podam Ci 3 konkretne powody, dlaczego tak jest, i pokażę Ci moment, w którym zabawa w sprzedaż ubrań staje się dla Ciebie po prostu nieopłacalna.

Jeśli wolisz oglądać, kliknij w wideo:

Powód 1: Grasz na cudzym boisku

Dodanie kilku ogłoszeń na Vinted jest proste i możesz to zrobić w kilka chwil nawet z poziomu smartfona, ale prawda jest taka, że sklep na Vinted nigdy nie będzie należał do Ciebie.

O tym, czy Twoje ogłoszenia wyświetlają się wysoko czy nikt ich nie widzi decyduje algorytm, a Ty nie masz na to wpływu.

Nie możesz decydować o tym, jak wygląda karta Twojego produktu, nie możesz powiązać ze sobą produktów tak, jak robimy to w sklepach internetowych, nie możesz korzystać z bardzo wielu narzędzi, które dostępne są dla właścicieli sklepów, np. upselli czy cross-selli.

Co więcej, w każdej chwili możesz stracić wszystko, na co pracowałeś, jeśli Vinted postanowi zablokować Twoje konto.

Nie masz też bazy klientów, nie zbierasz subskrybentów newslettera, nie budujesz żadnej relacji z kupującymi i tak naprawdę każda sprzedaż zaczyna się od zera.

Vinted może Ci pomóc w twoim biznesie, tak jak pomagają inne marketplace’y, ale z całą pewnością nie może być jego podstawą, bo na niewiele rzeczy masz tu realny wpływ.

Powód 2: matematyka jest nieubłagana

Policzmy ile tak naprawdę możesz zarobić na sprzedaży ciuchów na Vinted i ile czasu to zajmuje.

Kupujesz coś w ciuchlandzie za 10 zł i sprzedajesz za 100 zł. Wydaje się dobrym interesem, prawda?

Ale pomyśl, ile czasu zajęło Ci: pojechanie do ciuchlandu, pranie znalezionej rzeczy, prasowanie, robienie zdjęć, mierzenie i opisywanie jej do ogłoszenia, odpisywanie na kolejne prośby o dodatkowe zdjęcia na sylwetce czy pytania o rabat, a potem pakowanie i wycieczka do paczkomatu. A z tych 100 zł, które trafią na Twoje konto musisz jeszcze odprowadzić podatek dochodowy, jeśli chcesz zarabiać zgodnie z przepisami, a nie na czarno.

Jeśli podzielisz zyski z Vinted na godziny pracy, może się okazać, że zarabiasz 10 czy 12 złotych na godzinę. A gdy przekroczysz próg działalności nierejestrowanej i przyjdzie konieczność założenia firmy i płacenia składek na ZUS, to już w ogóle przestanie się opłacać.

Powód 3: Sprzedaż na Vinted trudno skalować

Zobacz, w normalnym sklepie internetowym, w którym sprzedajesz setki sztuk tego samego produktu, tylko raz dodajesz go do sklepu, tylko raz go opisujesz, raz fotografujesz i dodajesz zdjęcia.

Ten produkt możesz reklamować, a gdy stany magazynowe się skończą, po prostu zamawiasz kolejną partię produktu.

To sprawia, że taki biznes możesz łatwiej skalować. Na Vinted to niemożliwe, bo każdy produkt jest unikalny. Żeby zarabiać 2 razy więcej, musisz mieć albo droższe produkty, albo sprzedać ich dwa razy więcej, a to oznacza dwa razy więcej pracy z wyszukaniem, opisywaniem i fotografowaniem.

Co polecam zamiast Vinted?

Nie zrozum mnie źle, uważam, że Vinted jest świetnym miejscem do przewietrzenia szafy i odzyskania paru groszy, może być też poligonem doświadczalnym, jeśli dopiero chcesz zajmować się sprzedażą przez internet.

Ale jeśli na poważnie myślisz o założeniu własnego biznesu, to zdecydowanie warto szukać nisz, w których da się skalować biznes i w których więcej zależy od Ciebie. Tym bardziej, że założenie swojego sklepu internetowego nie jest takie kosztowne, jak mogłoby się wydawać – mówiłam o tym w jednym z ostatnich filmów, gdzie dokładnie policzyłam koszty otwarcia sklepu internetowego. Ten film widzisz tu w powiązanych materiałach.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze