Odmawianie i delegowanie – moje postanowienia na mijający rok. Jak poszło?

utworzone przez | gru 12, 2018 | Prowadzenie firmy | 11 Komentarze

W prowadzeniu własnej firmy bardzo lubię to, że ciągle można testować nowe rozwiązania, próbować nowych rzeczy, a jak się nie sprawdzą – wrócić na utarte tory. Kończy się rok, w którym postanowiłam sobie: będę więcej odmawiać i więcej delegować. Czy te decyzje się opłaciły i co można było zrobić lepiej? Poczytaj, może moje wnioski przydadzą Ci się w prowadzeniu działalności.

Odmawianie

Słowem wstępu: musisz wiedzieć, że nie jestem specjalnie asertywną osobą. Gdy ktoś mi coś proponuje, albo jeszcze gorzej: prosi o coś, moją domyślną odpowiedzią jest: TAK. Trudno mi odmawiać i zawsze myślę sobie: a, co mi to szkodzi, przecież mogę komuś pomóc.

Niby nic w tym złego, ale pod koniec zeszłego roku przyszedł taki moment, że zastanowiłam się, co robiłam w ciągu ostatnich miesięcy. I dotarło do mnie, że wzięłam udział w kilku projektach, które zabrały mi czas. I że ten czas mogłam poświęcić na rozwijanie swojej działalności, na napisanie kolejnej lekcji kursu czy przygotowanie podcastu. Zgadzałam się na różne rzeczy, których nie planowałam (bo wymyślił je ktoś inny), a potem brakowało mi czasu na zrobienie tego, co jest dla mnie najważniejsze.

Zresztą to domyślne zgadzanie się bywa niefajne też w życiu prywatnym. Ktoś proponuje Ci imprezę czy wyjście do kina na film, który Cię specjalnie nie interesuje, a potem idziesz i kiepsko się bawisz, zamiast spędzać czas tak, jak lubisz.

No więc powiedziałam sobie: dość tego, Skupieńska. Masz 33 lata (teraz już 34), trzeba zacząć samemu decydować o tym, jak spędzasz czas. Nie musisz zgadzać się na wszystko, nikt się nie obrazi przecież, jak odmówisz.

Zgodnie z nowym postanowieniem w tym roku nie przyjęłam kilku fajnych propozycji, np. wzięcia udziału w konferencji online, wystąpienia w TVN, napisania artykułu do pewnego dodatku do znanej gazety (nawiasem mówiąc, do dziś nie rozumiem, dlaczego ktoś proponuje komuś innemu napisanie specjalistycznego tekstu do drukowanego magazynu i liczy, że druga strona zrobi to za darmo. No heloł, napisanie takiego tekstu to kilka godzin, czasem dzień pracy!).

Czy żałuję? Ani trochę. Przed każdą decyzją przekalkulowałam ewentualne zyski i straty. Jasne, fajnie byłoby zobaczyć swoją gębę w TVN-ie, ale z drugiej strony, jechać dwie godziny w jedną stronę na kilkuminutowe wystąpienie, na program, w którym brać udział będzie jeszcze kilka innych osób, więc ja pewnie powiem dwa zdania – nie, dziękuję. W tym czasie mogę zrobić coś innego, co ma więcej sensu, chociaż mniej punktów lansu 🙂

Odmawianie okazało się nie takie straszne, a dzięki temu, że przyjęłam taką postawę, nie robiłam nic, na co nie miałabym ochoty.

A, i taka mała dygresja: dwóch rzeczy nie odmawiam: tortów i wywiadów. Pod warunkiem, że to wywiady, które można przeprowadzić online 🙂

Jeżeli też masz z tym problem, że za często zgadzasz się na różne rzeczy, a potem orientujesz się, że pochłaniają one dużo czasu i zaczyna Ci go brakować na inne rzeczy – polecam Ci książkę „Esencjalista”. Umieściłam ją wśród ponad 50 książek, które warto przeczytać, gdy pracuje się na swoim i uważam, że to właśnie od niej warto zacząć czytanie pozycji z tej listy.

Delegowanie zadań w firmie

Drugie moje postanowienie na 2018 rok: będę więcej rzeczy delegować. Ciągle wszyscy tak mówią o tym delegowaniu, ciągle gdzieś trafiam na te stwierdzenia, że warto delegować zadania, nie robić wszystkiego samemu. Że nie da się rozwinąć firmy, nie delegując zadań i zajmując się wszystkim osobiście.

Postanowiliśmy w końcu z Tomkiem, że trzeba spróbować. W ciągu całego roku delegowaliśmy sporo różnych zadań wielu różnym osobom.

I wiesz co? Nie do końca jestem zadowolona z efektów. To znaczy efekty pracy tych osób były super, trafiłam na dobrych specjalistów, którzy świetnie wywiązywali się z tego, co im zlecałam, czasem nawet lepiej, niż mogłabym to sobie wyobrazić.

Ale prawda jest taka, że nie czuję, żeby mnie to popchnęło do przodu. Jestem z tych, którzy jak mają mało pracy, to mało robią, a jak mają za dużo, to się zmobilizują, zepną i zrobią to, co najważniejsze, pomijając pierdoły, które mogą zostać niezrobione, bez szkody dla końcowego efektu. To tak jak na studiach: jak do przeczytania na egzamin było 20 książek, to człowiek wiedział, że zdąży i tak się długo zabierał, że ostatecznie nie zdążył przeczytać tych 20. A jak było 80, to było wiadomo, że się wszystkich nie przeczyta, więc wybierałam, które są najważniejsze, tak, żeby każdego autora przeczytać chociaż 1-2, a ostatecznie, żeby znać chociaż połowę lektur.

I z pracą mam tak samo. Jak mam jej dużo, to się mobilizuję, selekcjonuję zadania, robię te najważniejsze, żeby osiągnąć efekt.

Gdy zaczęłam delegować zadania, tej pracy trochę ubyło i czasami czułam, że trudno jest się zebrać, żeby nad czymś solidnie popracować. A dodatkowo, musiałam podzielić się zyskami i zapłacić osobie, która coś dla mnie zrobiła. Dopiero, gdy korzystając z arkusza cash flow (pobierzesz go za darmo tutaj), policzyłam, jak dużo wydałam w całym roku na delegowane zadania i uświadomiłam sobie, jak niewielki wpływ one miały na moje przychody, dotarło do mnie, że coś poszło nie tak 🙂

I nie zrozum mnie źle – ogólnie uważam delegowanie za potrzebne. Są takie rzeczy, które w firmie delegujemy i których nie wyobrażam sobie robić samemu. Dwie najważniejsze to obsługa księgowa (przepisy zmieniają się tak często, że uważam, że oddanie księgowej papierkowej roboty jest warte każdych pieniędzy), a drugie to wysyłka produktów z naszego sklepu (pisałam o tym szczegółowo tutaj). Gdybym miała sama teraz pakować paczki, to ugrzęzłabym i nie wyczołgała się z tej roboty, zwłaszcza w grudniu, kiedy mamy 50-80 zamówień dziennie.

Ale u mnie nie do końca sprawdza się delegowanie drobnych zadań, np. takich, jakie zwykle zleca się wirtualnym asystentkom. Okazuje się, że niektóre z nich łatwiej zrobić samemu, a inne po prostu odpuścić, bez szkody dla biznesu.

Wnioski

W przyszłym roku dalej zamierzam odmawiać i nie przyjmować propozycji, które sprawią, że będę miała mniej czasu na swoje projekty, a wcale nie przyniosą mi dużych korzyści. Odmawianie polecam każdemu – warto spróbować.

Do delegowania będziemy podchodzić w firmie inaczej. Prawdopodobnie raczej będziemy delegować całe duże bloki zadań, tak jak teraz obsługę wysyłek, zamiast zlecać pojedyncze, drobne rzeczy. Im drobniejsze zlecenie, tym więcej musisz się koło tego nachodzić, nasprawdzać i czasem więcej z tego zachodu niż pożytku. Myślę też, że wrócę do mojego starego sposobu, czyli zlecać tylko te zadania, których nie potrafię sama zrobić (np. skład książki, logo). Tak działałam przez kilka poprzednich lat i to sprawdzało się dość dobrze 🙂

Ciekawa jestem, jak to u Was działa, zwłaszcza jeśli chodzi o delegowanie zadań. Delegujecie, liczycie koszty? Opłaca się to, czy nie zawsze? Dajcie znać, czekam na Wasze historie.

 

Pobierz checklistę

W tym krótkim przewodniku mówię m.in.:

  • o tym, jak szukać nowego towaru w mediach społecznościowych
  • o tym, jak analizować strony konkurencji pod kątem nowego asortymentu
  • czy lepiej sprowadzać towar od małych producentów, czy od dużych, od polskich czy zagranicznych.

Mam swój sklep z akcesoriami do drinków od 2015 roku. Mamy siedmiocyfrowe obroty rocznie, więc mam niemałe doświadczenie w e-handlu.

Możesz mi zaufać, bo nie jestem teoretykiem i wiem, o czym mówię 🙂

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Lena
2 lat temu

Brakowało mi pokazania tej drugiej strony delegowania. Ja podzlecalam pisanie tekstów i mam podobny bilans do Twojego. Mogłam odmówić zlecenia i prawie na 1 bym wyszła. Podkusilo mnie to poczucie o rozwoju, że mam już tyle zleceń, że sama nie daję rady…

Kobieta w e-biznesie.pl

Hej, a podasz jakieś konkretne przykłady drobnych czynności, których nie warto delegować i można je odpuścić?

Goga
2 lat temu

Widzę, że jesteśmy podobne 🙂 Też miałam trochę projektów, które po pewnym czasie wydały mi się bez sensu i na które zmarnowałam czas. W tym roku były też takie, które bardzo mnie rozwinęły (współprace międzynarodowe). A co do zlecania to myślę, że trzeba naprawdę dobrze trafić 🙂 Ja jestem pod tym względem naprawdę bardzo wymagająca i np. w pisaniu wolę samodzielność 🙂 Przy dużych projektach – deleguję, choć uczę się tego i nie jest łatwo. I też jestem za tym, aby delegować to, czego samodzielnie nie potrafisz zrobić lub jeśli jest czegoś za dużo 🙂 Nie wyobrażam sobie też nie mieć… Czytaj więcej »

Marzena Fąfara UczymyOnline.pl

Ja od samego początku działalności zleciłam księgowość firmie zewnętrznej i na pewno to się nie zmieni w przyszłości 🙂 Gdy prowadziłam działalność usługową zlecałam też teksty na bloga, bo po prostu nie miałam czasu na pisanie. Od roku już nie zlecam. Co prawda posty na nowym blogu wychodzą rzadziej, ale są po prostu 'moje’ 🙂 W przyszłym roku być może będę zlecać transkrypcję do kursów – zajmuje to trochę czasu, a widzę, że kursanci korzystają z PDFów.

Marcin I businesslifemanual.pl

Też mam ogromne trudności z asertywnościa, bo naprawdę chcę innym pomagać i ułatwiać życie. Ale fakt to też moje postanowienie na przyszły rok. Swoją drogą też spotkałem się z propozycją występu na jakiejś konferencji płatnej dla uczestników, ale darmowej dla prelegenta. Naprawdę ktos może myśleć, że „personal branding” jest aż tak istotny by z własnych pieniędzy jechać na drugi koniec Polski by przygotować 20 min prelekcji. Także trzeba szanować swój czas nawet jeśli nie jesteśmy jeszcze Patem Flynem 😉 całkowicie się zgadzam, też bym nie poszedł do tvn by powiedzieć jedno zdanie i zabrać cały dzień swojego czasu swojej rodzinie

Mateusz Kiszło
2 lat temu

Też jeszcze nie jestem zadowolony w 100% z delegowania zadań, ale akceptuję to, bo dopiero się tego uczę. Wyciągam wnioski na zasadzie to jednak będę robił sam, a to i tamto dalej będę delegował bo widzę sens. Na początku przepalam trochę pieniędzy świadomie.

http://zmieniamzycienalepsze.pl/daje-cale-20/

Zresztą w powyższym tekście trochę jak ty tłumaczę jak rownież staram się robić tylko to co ważne resztę spychając na dalszy plan.

Martyna i Paulina|pojedztam.pl

Jeżeli chodzi o delegowanie zadań, jeśli umiemy i możemy, robimy same. Jeśli nie, jakieś grafiki, czy inne rzeczy, których nie ogarniamy, zlecamy je z największą przyjemnością osobie, która współpracuje z nami już kilka lat. Finansowo na pewno wychodzimy na tym korzystniej, tym bardziej, że nie zdziera z nas nie wiadomo jakich pieniędzy za jakość wykonanej pracy.

Katarzyna
6 miesięcy temu

Hej. Ja właśnie od niedawna zaczęłam odmawiać 🙂 I też nie jest to dla mnie łatwe, bo zwykle brałam za dużo na siebie i właśnie dlatego dużo robiłam i spinałam się, podobnie jak ty. Od roku już deleguje i lubię to. Dlaczego, bo nie wyrabiałam i wiedziałam, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego. Wcześniej bałam się delegowania, bo byłam przekonana, że wszystko muszę zrobić sama. Dziś cieszę się, że mam komu wydelegować. Teraz łącze to z odmawianiem i zobaczymy, jaki bezie efekt czy klapnę i będę robić mało (bo też mam u siebie takie obserwacje) czy jednak wyjdzie z… Czytaj więcej »