Dlaczego niektórzy ludzie są skazani na nudne życie? Bądź jak Super Mario!

utworzone przez | Lip 4, 2014 | Motywacja | 12 Komentarze

Co ma wspólnego Super Mario z celami, jakie warto sobie stawiać i dlaczego niektórzy ludzie są skazani na nudne życie, w którym nic się nie dzieje? Mam pewną teorię.

Grałeś kiedyś w gry komputerowe? Na pewno w jakieś grałeś. W zależności od wieku – być może tak jak ja grałeś jako dziecko w Mario. Albo w tetrisa. Albo chociaż w internetowe kulki czy Farmville.

Ja najbardziej lubiłam Mario, więc posłużę się tu jego przykładem. Granie w gry wciąga, bo gdy zaczynasz rozgrywkę, masz przed sobą jakiś cel: uwolnić księżniczkę. Idziesz przez kolejne plansze i wiesz, co będzie na końcu, wiesz po co grasz, wiesz, co chcesz osiągnąć. Po drodze zbierasz monety – jak uzbierasz 100 monet, dostajesz dodatkowe życie. Jak zjesz grzybka – rośniesz i możesz przeżyć atak nieprzyjaciela i rozbijać cegiełki. A jak stracisz życie – nie odkładasz gry, bo masz kolejne, więc grasz dalej. Jak stracisz wszystkie życia – grasz jeszcze raz, żeby osiągnąć cel.

Dlaczego niektórzy ludzie są skazani na nudne życie?

Na pewno masz w swoim otoczeniu takich ludzi, którzy nie mają przed sobą żadnego celu. Ich życie składa się z chodzenia codziennie do pracy, wracania z pracy, zabijania czasu czymś, co ich nie rozwija ani nie cieszy, chodzenia spać i wstawania rano do pracy. Jedynym przerywnikiem takiej monotonii są wakacje, a to też nie zawsze. Czy ktoś, kto żyje w ten sposób, może być szczęśliwy? Czy może być spełniony, nie mając przed sobą żadnego celu, żadnego marzenia, do realizacji którego dąży? Żyje chwilą, nie planuje, nie działa, tylko egzystuje w tym, co go otacza. Moim zdaniem ktoś taki jest właśnie skazany na porażkę. To tak, jakby grał w grę komputerową, w której o nic nie chodzi. Grę, w której musisz chodzić Mario po planszy, ale nie zbierasz po drodze żadnych monet, nie musisz uwolnić księżniczki, nie możesz w żaden sposób urosnąć, po prostu idziesz do przodu – i tak przez całe godziny, tygodnie i lata.

Chciałoby Ci się grać w taką grę komputerową? No właśnie, chyba nikomu by się nie chciało. Zadziwiające, że takich gier nie ma, ale w prawdziwym życiu – tak właśnie często się dzieje.

Bądź jak Super Mario

Dlatego moim zdaniem na swoją przyszłość trzeba spojrzeć jak na grę komputerową.

Jaki mam cel, do którego dążę? Niekoniecznie na całe życie – wystarczy na początek wytyczyć sobie cel na dany rok. Cel może być różny – wyjechać w ciekawe miejsce, skończyć studia, zdać maturę, zdobyć jakąś umiejętność (ja np. postawiłam sobie kiedyś za cel nauczyć się piec torty!), schudnąć, poznać przynajmniej 3 nowe osoby, przeczytać 10 książek, zmienić pracę, odłożyć 500 złotych, zmienić samochód, kupić samochód, zobaczyć wszystkie oskarowe filmy z tego roku… Nie ma znaczenia, jaki to będzie cel. Ale musi jakiś być, inaczej codzienność będzie równie pusta jak chodzenie Mario po pustej planszy.

Co mogę zrobić po drodze, żeby osiągnąć swój cel? Mario chodząc po planszy zbierał monety, żeby mieć dodatkowe życie, a dodatkowe życie to więcej szans na osiągnięcie celu. Spójrz na swój cel w ten sam sposób – rozbij go na jakieś drobne rzeczy, które możesz po kolei robić. Wracając do moich tortów – najbardziej chciałabym nauczyć się piec wypasione torty zdobione lukrem plastycznym, w fantazyjnych kształtach i kolorach. No ale od czegoś trzeba zacząć – na pewno nie od dekoracji, skoro nie umiem piec biszkoptów. Więc najpierw uczę się biszkoptów, szukam idealnego przepisu i połączeń smaków. Piekę torty i biszkopty nie tylko z jakiejś okazji, ale tak po prostu, w niedzielę czy sobotę, jako deser, żeby nabrać wprawy. Kiedyś mi się uda osiągnąć cel i nauczę się także robić ozdoby i fantazyjne dekoracje.

To ważne, żeby cel rozbić na małe kroki, inaczej w ogóle nie można go zrealizować. Bo jak zrealizować cel „kupić samochód”? Trzeba mieć pieniądze, a pieniądze trzeba odłożyć. Jeśli nie masz możliwości, by odkładać – sprawdź, czy możesz coś oszczędzić (np. Oszczędzić na jedzeniu), naucz się prowadzić budżet domowy, a może poszukaj dodatkowej pracy, którą możesz robić w domu, by odłożyć na samochód?

Wiem, że jako czytelnik mojego bloga raczej nie należysz do grupy osób, które są skłonne grać w grę bez celu, chodzić Mario po pustej planszy czy żyć z dnia na dzień, nie mając żadnych marzeń, perspektyw i planów przed oczami. I dobrze! Inaczej chyba nie szukałbyś tu biznesowych inspiracji, nie czytał o zarabianiu na blogach i o tym, dlaczego warto być freelancerem. Ale może wokół Ciebie są ludzie, którzy tak właśnie żyją – bez celu i bez marzeń. Warto od czasu do czasu ich uświadomić, że grają właśnie w najnudniejszą grę na świecie.

„Nie do wiary, że dzielisz się tą wiedzą za darmo!”

 

Dowiedz się, co zrobiłam, żeby ponieść swoją stawkę za zlecenia jako freelancer aż o 450%!

Zebrałam w jednym miejscu swoje doświadczenia z prawie dekady pracy jako freelancer. Dołącz do BEZPŁATNEGO, 5-dniowego kursu, a wyślę Ci wskazówki jak maksymalizować zyski, pracując w domu.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Leon
6 lat temu

Kilka lat temu na moim poprzednim blogu utworzyłem listę, którą chciałbym kiedyś zrealizować. Pomysł odszedł w nieznane, ale coś mi mówi, że będę musiał stworzyć takie życiowe „to do” od nowa i rzeczywiście dążyć do tego.

Co do rozbijania dużych na mniejsze cele, zgadzam się z tym w stu procentach. Im bardziej szczegółowe i łatwiejsze do wykonania będą, tym szybciej osiągnie się główny cel.

Leon.

Gosia
6 lat temu

Kilka lat temu takie gierki były też moim sposobem na zabicie nudy. Ale dotarło do mnie, że czas, który w ten sposób traciłam mogę wykorzystać lepiej. I tak też zrobiłam 🙂

Planowania nauczyłam się przy planowaniu domowych finansów i oszczędności, ale razem z tym przyszło planowanie też w innych dziedzinach życia. Właściwie we wszystkich 😉 Oczywiście nie wszystkie plany udaje się zrealizować, ale postawienie przed sobą jasnego celu i wytyczenie kolejnych kroków daje strasznego kopa i nie pozwala schodzić na manowce.

Magda
6 lat temu

Fajny i motywujący wpis 🙂 Lubię takie!

Anika (copywriter)
6 lat temu

Gra to gra, życie to życie. Podstawą sukcesu jest stawianie przed sobą realnych celów i tu doskonale sprawdza się wspomniana przez Ciebie metoda małych kroków. Wychodzę z założenia, że to co nie jest zapisane, nie istnieje. Dlatego zapisuję sobie cele do zrealizowania i w każdym momencie mogę zerknąć do notatek. To mobilizuje. Czasami trzeba wziąć się w garść, pokonać lenistwo i stworzyć biznes plan na życie. Bo któż o Nas zadba, jak nie my sami?

Grzegorz
6 lat temu

Jest na temat drobnych kroków taka książka „Kaizen” Roberta Maurera, polecam, króciutka a treściwa.

MissUnderstood
6 lat temu

Ja osobiście jestem fanką „celi krótkodystansowych” (cóż, każdy jakieś mniej czy bardziej rozwinięte plany na przyszłość ma… a przynajmniej marzenia czy wyobrażenia). Planuję na tydzień i każdego dnia – na każdy dzień. Uważam, że planowanie dalekie ma sens tylko wtedy, kiedy bierzemy kartkę i rozpisujemy wszystkie kroki pośrednie (na każdy miesiąc, albo etapy do realizacji w danym okresie czasu – konkrety!). Ostatnio spotkałam się z koleżanką, która zaczyna od listy „gdzie chcę być za 5 lat” (dzieci, rodzina, praca blabla). Ok, ale ja zaczynam od pytania: gdzie chcę byc za tydzień i gdzie chcę być jutro… 🙂 (wpisy motywujące zawsze… Czytaj więcej »

Tomek
6 lat temu

Jak najbardziej zgadzam się z wpisem, sam staram się realizować małe cele aby w końcu kiedyś dojść do tego głównego, najważniejszego. Choć na dzień dzisiejszy już te małe cele przyprawiają olbrzymich problemów z którymi muszę się zmierzyć w Mario byłby to potwory 😉
A jeszcze odnosząc się do twierdzenia, że gra to gra, a życie to życie to pamiętajmy, że w grze Mario mamy jedną drogę do sukcesu, w rzuci dróg i decyzji które musimy podejmować – masa.

trackback

[…] osiągnąć i do czegoś dojść, trzeba mieć przed oczami cel, do jakiego się dąży. Trzeba być jak Super Mario. To między innymi dlatego już trzeci rok z rzędu w okolicach Sylwestra wyjeżdżamy z Łodzi do […]

adam
adam
9 miesięcy temu

E tam gadanie bzdur tak jak w grach tak samo w zyciu albo ma sie warunki by isc na wyzsze poziomy (wyglad, duze pieniadze szczescie) albo sie stoi w miejscu i ma nudne zycie. Planowanie tego nie zmieni. Sam mam znajomego 150 cm w kapeluszu i jak dla mnie ona ma nudne zycie choc kombinuje ile sie da 😀 Z drugiej strony znam polglowkow ktorzy nic zupelnie soba nie reprezentuja z trudem skonczyli podstawowke i maja bardzo ciekawe zycie. Mozecie sobie planowac co tam chcecie ale watpie by czyjes zycie zrobilo sie ciekawe bo nagle zaczal piec tory zbierac znaczki… Czytaj więcej »