Minusy współpracy z dużymi markami i agencjami

utworzone przez | Mar 9, 2016 | Praca w domu | 30 Komentarze

Zlecenia dla dużych marek mogą być szansą na zarobienie dużych pieniędzy. Ale niestety mają też sporo minusów.

Przez ostatnie kilka lat, odkąd pracuję jako freelancer, miałam wiele razy okazję współpracować z dużymi markami – jeśli nie bezpośrednio, to przez różne agencje. Była to współpraca polegająca na pisaniu tekstów (bo tym zajmuję się zawodowo), ale czasem także współpraca związana z blogami, które prowadzę.

I wiecie co? Zlecenia od agencji i dużych marek to jest to, czego nie lubię najbardziej. Znacznie lepiej pracuje mi się dla małych klientów. Jasne, że mały klient przeważnie ma mały budżet – ma to znaczenie szczególnie w przypadku reklamy na blogach. Często słyszy się, że blogerki i blogerzy za jeden wpis biorą kilka tysięcy złotych. Na takie stawki mogą zgodzić się tylko duże marki, małych klientów na taką współpracę nie stać.

Współpraca z dużymi markami ma niestety sporo minusów. Jeśli nie wszystkie naraz, to przynajmniej jeden z nich prędzej czy później się trafi. Lista, którą za chwilę przeczytasz to lista napisana na podstawie własnego doświadczenia. Być może są agencje i marki, z którymi współpracuje się świetnie i żaden z tych minusów ich nie dotyczy, ale ja na takie trafiam baaardzo rzadko.

Minusy współpracy z dużymi markami i agencjami:

  • nie płacą na czas – najważniejszy grzech główny. Nawet jeśli same ustalają termin płatności faktury (np. proszą o fakturę z 30-dniowym terminem), to potem i tak nie trzymają się wyznaczonego terminu.
  • nie dostarczają na czas umowy lub materiałów, które są niezbędne, abyś Ty dotrzymał zapisanych w umowie terminów. Nie zliczę już ile razy to mi się zdarzyło – tekst mam oddać w piątek, a jeszcze w czwartek nie mam materiałów, które miał dostarczyć zleceniodawca.
  • chcą mieć wszystko „na wczoraj”, a potem zwlekają z akceptacją wykonanej pracy. Znasz to? Na pewno: agencja/marka prosi o przygotowanie projektu w trybie pilnym, daje Ci 3 dni, a o akceptacji projektu informuje Cię dopiero po 3 tygodniach. Ja rozumiem, że musi to przejść przez kilka osób, które podejmują decyzję i muszą klepnąć projekt, ale dlaczego od nas, freelancerów wymagają takiego pośpiechu?
  • wprowadzają poprawki, które nie mają sensu. Czasem mam wrażenie, że w niektórych agencjach czy firmach wprowadza się poprawki tylko po to, żeby je wprowadzić, żeby pokazać przełożonemu, że coś się z tym tekstem zrobiło. Moim osobistym hitem było, gdy kiedyś klient (pracownik agencji) wysłał mi tekst z poprawkami i niektóre z tych poprawek to były poprawki z dobrze na źle (źle wstawiał przecinki, jakiś błąd ortograficzny wprowadził). Nie muszę chyba dodawać, że wyguglowałam tego pracownika i nie miał on wykształcenia polonistycznego, w przeciwieństwie do mnie?
  • źle opisują zlecenia, nie precyzują swoich oczekiwań, przez co Ty masz dwa razy więcej roboty. Oddajesz zlecenie, a potem słyszysz: my sobie to inaczej wyobrażaliśmy. Chcemy, żeby to było tak i tak. To nie mogli wcześniej powiedzieć? Pewnie mogli. Mali klienci raczej nie mają takich uwag, bo zwykle nie mieli wcześniej oczekiwań, a jeśli jakieś mają, to zwykle dokładnie je sprecyzują.
  • każą poprawiać jeden projekt po kilka razy. Czasem są to zmiany kosmetyczne, może i czasem mają sens, ale nic mnie tak nie złości, jak wracanie po kilka razy do tego samego tekstu w tygodniowych czy dwutygodniowych odstępach czasu.

Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka innych grzechów, które popełniają agencje i duże marki. A może to ja mam tylko takiego pecha? Dajcie znać, jakie są wasze doświadczenia z takimi dużymi klientami.

 

„Nie do wiary, że dzielisz się tą wiedzą za darmo!”

 

Dowiedz się, co zrobiłam, żeby ponieść swoją stawkę za zlecenia jako freelancer aż o 450%!

Zebrałam w jednym miejscu swoje doświadczenia z prawie dekady pracy jako freelancer. Dołącz do BEZPŁATNEGO, 5-dniowego kursu, a wyślę Ci wskazówki jak maksymalizować zyski, pracując w domu.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
30 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
5 lat temu

Niestety, ja też wpadłem we współpracę z dużymi rybami… Teraz żałuję…

jaknegocjowac
5 lat temu

Duże marki to korporacje, a korporacje to niezły beton 🙂
Każdy, kto pracuje z dużymi korpo, no dobra, prawie każdy, narzeka, że wszystko tam trwa wieczność, nie wiadomo kto za co odpowiada, a tematy czasami przepadają w czarną dziurę.
Znam to od środka – pracowałem kiedyś w jednej z największych korporacji świata..

Jarek
5 lat temu

Dla mnie współpraca z agencjami to więcej zleceń lecz mniejszy zarobek za projekt

Obecny
5 lat temu

Dużo wymienionych punktów pokrywa się z korporacjami i agencjami, które nie zachowują się profesjonalnie. Pracowałem na kontraktach w branży IT w Anglii i z czymś takim się nie spotkałem, widać tak zachowują się w Polsce prywatne korporacje, ale często na to pozwalają sami zleceniobiorcy.