Lubię eksperymenty i lubię sprawdzać w praktyce, co może zadziałać dla mnie, a co nie. W lutym ktoś mi podsunął pomysł, żeby spróbować publikować filmy na Tik Toku i ten pomysł chodził za mną przez dłuższy czas. A jak pomysł chodzi za mną dłuższy czas, to zwykle w końcu biorę się za jego realizację.

Przez cały marzec publikowałam filmy codziennie lub prawie codziennie. Z jakim skutkiem? O tym za chwilę.

Na Tik Toku trzeba tańczyć i publikować zabawne filmiki? To mit

Do rozpoczęcia działań na tej nowej dla mnie platformie podeszłam tak, jak podchodzę do nowych pomysłów na biznes czy nowy produkt. Czyli:

Pomysł

Zastanowiłam się, co ja w ogóle chcę dać ludziom, którzy tam są. Jakie treści, jaką wartość, jaką potrzebę zaspokoić. Przemyślałam, czy będzie to raczej wiedza, inspiracja czy rozrywka.

Rynek

Następnie sprawdziłam „rynek”, czyli czy w ogóle są tam osoby, które mogą być zainteresowane tym, co mam do powiedzenia. Przez kilkanaście dni obserwowałam i oglądałam filmiki. Zobaczyłam, że jest dużo tik tokerów przedsiębiorców, którzy opowiadają o swoim biznesie. Jest też dużo wartościowych twórców (także na polskim rynku), którzy wcale się na Tik Toku nie wygłupiają, nie przebierają, nie odgrywają żadnych scenek, tylko wychodzą i gadają. Uczą, inspirują, tłumaczą, pokazują kulisy swojej branży i swojej działalności.

Przekonałam się na własne oczy, że myliłam się co do Tik Toka. Zanim weszłam na tę platformę, myślałam po pierwsze: że filmiki nagrywają tylko nastolatki i osoby koło 20-tki, a po drugie: że trzeba tam głównie tańczyć i że generalnie filmy muszą być zabawne. Okazuje się, że jest jak wszędzie: niektórzy się wygłupiają i publikują treści rozrywkowe, inni edukacyjne, a jeszcze inni inspirujące.

Jedno z najfajniejszych kont edukacyjno-inspiracyjnych, na jakie trafiłam prowadzi fotograf Jakub Woźniak

Konkurencja

Po ustaleniu swojego pomysłu i zbadaniu „rynku” w procesie weryfikacji pomysłu na biznes trzeba jeszcze zbadać konkurencję. I tak też zrobiłam – przejrzałam platformę pod kątem tego, czy są tam twórcy podobni do mnie. Znalazłam nawet kilkoro takich, których znałam z innych platform.

To, co jest świetne na Tik Toku i daje możliwość lepszego oglądu działań konkurencji to widoczne statystyki wyświetleń. Wystarczy wejść w profil innego użytkownika, żeby widzieć, ile wyświetleń mają jego filmy. Można prześledzić, które formaty sprawdzają się u konkurencji lepiej, a które gorzej.

Dla mnie podczas sprawdzania istotne było, czy ktoś ma filmy z większą liczbą wyświetleń niż ma obecnie obserwujących. Musicie wiedzieć, że Tik Tok zbudowany jest trochę inaczej niż np. Instagram. Na Instagramie domyślnie, po otwarciu aplikacji, widzimy posty osób, które obserwujemy. Na Tik Toku domyślnie pojawia nam się karta „Dla ciebie” (czyli odpowiednik „Eksploruj” z IG). Aplikacja wyświetla tam filmy, które potencjalnie mogą nam się spodobać od osób, których nie znamy. To sprawia, że jako twórca możesz mieć tysiące czy nawet miliony wyświetleń filmu nawet jeśli masz mało obserwujących.

Profil the.bookking przekonał mnie, że konto z filmami typu „gadająca głowa” może budzić duże zainteresowanie

Wnioski

Na koniec zebrałam to wszystko do kupy i wyciągnęłam wnioski:

  • pomysł na filmy i wartość, którą mogłabym dać – jest
  • ludzie, którzy potencjalnie mogliby obejrzeć i być zainteresowani tym, co mówię – są na tej platformie i oglądają filmy tego typu
  • konkurencja – jest, ma całkiem sporo wyświetleń filmów, ale z drugiej strony – nie jest jeszcze tłoczno, nie ma tak dużo osób, które mówią o tym, o czym ja chciałabym mówić.

Wniosek był taki, że trzeba spróbować.

Jeśli interesuje Cię proces weryfikacji pomysłów na biznes i masz swój pomysł, który chcesz sprawdzić, lada dzień startują zapisy na mój nowy kurs online „Czy to wypali? Sprawdź swój pomysł na e-sklep”.

I jeszcze jedna „gadająca głowa”. Niektóre jego filmy mają po 300, 500, 700 tysięcy, a pojedyncze nawet milion wyświetleń. I wszystkie wyglądają tak samo – facet na tle ściany w tej samej koszulce.

Eksperyment 30 dni na Tik Toku

Oglądając przez kilkanaście dni mnóstwo filmików z poradami na TT słyszałam dziesiątki razy, że trzeba publikować 3 filmy dziennie. Myślałam sobie: nie ma opcji, tyle to na pewno nie dam rady! Ale jedno wideo dziennie – to jest do zrobienia. Tym bardziej, że na TT można publikować maksymalnie minutowe wideo, ale lepiej nieco krótsze.

1 marca wystartowałam i nagrałam wideo, w którym mówię, że to eksperyment i będę publikować nowe wideo codziennie. Przez cały marzec na moim koncie @agaskupienska pojawiło się 25 filmów. Jak widać nie udało mi się publikować codziennie, ale i tak poszło nieźle 🙂

O czym były te filmy? Tu zdradzę mały sekret: doszłam do wniosku, że nie będę wymyślać koła na nowo i sięgnęłam po treści, które publikowałam wcześniej w innych platformach. Historie, które opowiadałam kiedyś w newsletterze, wskazówki, które publikowałam w formie postów na blogu czy w formie cyklu „Biznesowe Puzzle” na IG. Oczywiście musiałam je nagrać w formie wideo, ale sama treść byłą już wymyślona, więc odpadało pisanie scenariusza.

Jak mi poszło?

W 30 dni mój profil zaobserwowało 1218 osób, a filmy polubiono 8541 razy. Łącznie miały 154 tysiące wyświetleń, czyli średnio powyżej 6000 wyświetleń każdy. To najlepsze statystyki, jakie kiedykolwiek widziałam w jakimkolwiek kanale w medium społecznościowym (mówię o moich kanałach) w tak krótkim czasie. Innymi słowy: nigdzie wcześniej nie udało mi się tak szybko zainteresować tematem tak wielu osób.

(Od początku też nie namawiałam do obserwowania profilu osoby, które znają mnie z innych miejsc. Kilka razy wspomniałam o eksperymencie na IG i za każdym razem dołączało kilka osób, ale na pewno ten wynik nie jest efektem tego, że to są tylko moi obserwujący z innych mediów).

Skąd ten dobry wynik? Większość moich filmów docierała do znacznie szerszego grona niż tylko osoby obserwujące profil, ale dwa można chyba uznać za wirale, bo przekroczyły 30 tysięcy wyświetleń (dzisiaj już nawet ponad 40 tysięcy).

  • film o 3 branżach, które są za trudne na pierwszy sklep internetowy – 44,7 tysięcy wyświetleń (stan na 6 kwietnia)
  • film o promocji 10 piw za darmo – 73,9 tysięcy wyświetleń (stan na 6 kwietnia)

Całkiem nieźle radzą sobie też 2 filmy z darmowymi narzędziami (darmowe źródła zdjęć oraz darmowe kursy dla przedsiębiorców).

Co ciekawe: wszystkie te filmy, które mają dużo wyświetleń u mnie to tzw. „gadająca głowa” – bez żadnych urozmaiceń, tańców, specjalnych efektów. Ot, wyszłam i pogadałam do kamery. Zrobiłam to po swojemu i w takim stylu, w jakim czuję się najlepiej.

 

Czy promocja na Tik Toku ma sens?

Marzec się skończył, eksperyment też, a ja zostałam z pytaniem: co dalej? Czy promowanie mojego biznesu ma na Tik Toku sens?

Bo trzeba przyznać, że o ile dla mnie te statystyki są zadowalające, to nie jest najszybszy start i najszybciej rosnący profil 🙂 Ale mam świadomość, że nigdy nie będę miała profilu o nie wiadomo jakich zasięgach (w żadnym medium), bo po prostu działam w niszy. A w tej niszy jest określona liczba osób i tego nie zmienimy (o niszach też będziemy mówić w kursie „Czy to wypali?„, zarówno o rodzajach nisz, jak i o tym, jak takiej niszy szukać).

I fajnie, że dużo ludzi chce oglądać moje materiały, tylko trzeba sobie zawsze odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Jak ta platforma wpisuje się w mój biznes? Czy ona mi w czymś pomoże? Czy będę miała stamtąd klientów? Jak mogę te krótkie filmy wykorzystać do sprzedaży moich produktów?

Pamiętajcie, że na tym polega content marketing – to nie tylko content, ale też marketing. Musi to być treść, która ma wartość, ale i sprzedaje – nie wolno o tym zapominać i wchodzić na kolejną platformę tylko po to, żeby było fajnie 🙂

Mam już kilka pomysłów, co dalej, więc będę publikować kolejne materiały na Tik Toku. Dajcie znać, czy znacie tę platformę i znacie tam jakichś ciekawych twórców? A może sami tworzycie i chcecie się pochwalić swoim kontem? Piszcie w komentarzach, linki do Waszych kont mile widziane!

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x