Czy da się zarobić na e-booku kulinarnym, nie mając społeczności i sprzedając go zupełnie obcym ludziom w zaledwie 15 dni? Dzisiaj wykładam karty na stół. Przejdziemy przez konkretne liczby: dowiesz się, ile osób kupiło produkt, który pakiet wygrał i – co najważniejsze – ile czystego zysku zostało w mojej kieszeni.
Jeśli wolisz oglądać niż czytać, kliknij tutaj:
W poprzednim odcinku tej trzyodcinkowej serii mówiłam o tym, dlaczego wybrałam do tego eksperymentu akurat e-booka kulinarnego.
Pokazywałam też, jak z pomocą narzędzia Easytools przygotowałam stronę sprzedażową dla e-booka i jakie pakiety zaoferowałam moim potencjalnym klientom. Jeśli jeszcze nie widziałeś tego odcinka, to zachęcam do nadrobienia.
A dziś przyszedł czas na podsumowanie i konkretne dane: ile osób kupiło e-booka, ile wybrało droższe pakiety oraz ile zarobiłam w ciągu 30 dni od startu eksperymentu. Powiem Ci też, co można było zrobić lepiej, żeby zwiększyć przychody ze sprzedaży e-booka.
Poprzednie wideo zakończyłam w momencie premiery e-booka. Mówiłam o tym, że podczas gotowania potraw zbierałam listę osób potencjalnie zainteresowanych zakupem i że wygenerowałam kod rabatowy dla tej grupy.
Strategia promocji: Jak szukałam klientów?
Gdy produkt był już gotowy, wysłałam pierwszego maila do grupy zainteresowanych, z informacją o starcie sprzedaży i kodem na 20% zniżki. Potem wysłałam jeszcze 2 maile, więc nie prowadziłam intensywnej kampanii promocyjnej w tej grupie.
Spośród 45 osób, które były na liście zainteresowanych, zakupu z kodem dokonały 3 osoby, co daje konwersję na poziomie 6,7%. To nie jest duża konwersja, takie listy zainteresowanych potrafią osiągać nawet 35% konwersji, jeśli się dopracuje maile sprzedażowe i da dobrą ofertę, więc to na pewno jest coś, co można było zrobić lepiej.
Ale moim głównym celem podczas tego eksperymentu było sprawdzenie, czy e-booka mogą kupić osoby, które mnie nie znają, z tak zwanego zimnego ruchu. Dlatego też od początku nie prowadziłam właściwie żadnej kampanii promocyjnej w moich kanałach w social mediach. Ograniczyłam się do pojedynczych postów, w których poinformowałam, że e-book już jest dostępny i można go kupić.
A co zrobiłam dalej? W kolejnym kroku ustawiłam reklamę na Facebooku i Instagramie. Ustawiłam niewielki budżet, 50 zł dziennie i dodałam jeden film i jeden obrazek do grupy odbiorców adventage +, czyli pozwoliłam systemowi decydować, komu pokaże moje reklamy.
I to były moje wszystkie działania promocyjne przez te kilkanaście dni, czyli: 3 maile do grupy zainteresowanych, pojedyncze linki do mojej społeczności i reklama na FB i IG.
Podjęte działania w skrócie:
-
Lista zainteresowanych: Wysłałam 3 maile do grupy 45 osób, które zapisały się na etapie tworzenia. Efekt? 3 sprzedaże (konwersja 6,7%). To pole do poprawy – takie listy potrafią wykręcać nawet 35%.
-
Social Media: Ograniczyłam się do pojedynczych postów informacyjnych na moich kanałach.
-
Reklamy FB/IG (Meta Ads): To był główny silnik. Ustawiłam budżet 50 zł dziennie na grupę Advantage+ (pozwoliłam algorytmowi decydować, komu wyświetlić reklamę).
Kto kupował?
Pierwsza sprzedaż pojawiła się dosłownie kilkadziesiąt minut po tym, jak ogłosiłam, że e-book jest już dostępny, a kupującą była… moja dobra koleżanka. Tu potwierdziło się to, co zawsze mówiłam o rozpoczynaniu nowego biznesu: poinformuj znajomych o tym, że coś rozkręcasz, bo prawdopodobnie to właśnie znajomi będą Twoimi pierwszymi klientami.
U mnie tak się stało, ale co ciekawe, tych znajomych nazwisk na liście kupujących nie było wcale dużo.
Łącznie w ciągu 15 dni w moim panelu w Easytools pojawiło się 26 sprzedaży, a tylko 6 z tej grupy to osoby z mojej społeczności. Resztę, a więc 77% przyniosła mi reklama na FB.
Do zdecydowanie dobry znak, bo to znaczy, że można myśleć o skalowaniu reklam i że w tym produkcie jest potencjał na znacznie większą sprzedaż.
Ok, to powiedziałam już, że cała sprzedaż w tym okresie wyniosła 26 zakupów, ale jak być może pamiętasz z poprzedniego wideo, oferowałam moim klientom 3 pakiety cenowe: 39 zł za jednego e-booka, 59 za dwa i 69 zł za trzy e-booki. Mówiłam też, że moim zdaniem dwie osoby na 10, czyli 20% kupi najdroższy pakiet.
Podsumowanie:
Łącznie w ciągu 15 dni odnotowałam 26 sprzedaży.
-
77% klientów przyszło z płatnej reklamy (osoby obce).
-
Tylko 6 osób to moja stała społeczność lub znajomi.
Wniosek: To świetny znak! Oznacza to, że produkt ma potencjał do skalowania, bo nie jest zależny tylko od moich zasięgów.
Analiza koszyka: Który pakiet wygrał?
W poprzednim wpisie planowałam system trzech cen (39 zł, 59 zł i 69 zł), zakładając, że najdroższą opcję wybierze ok. 20% osób. Jak wyszło w praktyce?
Moje przewidywania się sprawdziły – środkowy pakiet zadziałał jako „wabik”, a klienci chętnie sięgali po najdroższą, najbardziej opłacalną opcję.
4 mechanizmy, które zwiększyłyby zysk (a których nie wdrożyłam)
Wyniki sprzedaży nie są złe, ale mogłyby być lepsze, gdybym miała więcej czasu, żeby dopracować niektóre elementy procesu sprzedażowego.
Powiem Ci teraz, co można było zrobić tu lepiej, żeby tych zakupów było więcej albo żeby zwiększyć wartość każdego zamówienia. Mamy tu kilka opcji do wykorzystania.
Jak już wiesz z poprzedniego odcinka, mojego e-booka sprzedawałam za pośrednictwem platformy Easytools, która jest świetnym narzędziem dla twórców, szczególnie tych, którzy sprzedają coś po raz pierwszy i nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z takimi narzędziami. To, co Ci pokażę za chwilę, możesz zrobić w Easytools, ale jeśli sprzedajesz np. na woocommerce czy w innym narzędziu, to także jest do zrobienia.
Oto 4 rzeczy, które warto dodać w swoim procesie sprzedażowym, żeby zwiększyć zyski:
- Ratowanie porzuconych koszyków – w Easytools mamy taką opcję, żeby włączyć ratowanie koszyków i np. zaproponować drobny rabat osobom, które porzuciły koszyk w trakcie składania zamówienia.
Polega to na tym, że takiej osobie system wysyła dwa maile – jeden dostaje krótko po wizycie w sklepie, drugi w ciągu kilku kolejnych godzin i w mailu jest od razu link do dokończenia zamówienia i skorzystania z rabatu.
Ile koszyków udałoby się odzyskać w ten sposób? Tego nie wiem, ale w panelu easytools widzę, że w koszyku były 74 osoby, a tylko 26 złożyło zamówienie, czyli jest spore pole do popisu jeśli chodzi o odzyskiwanie koszyków. Na pewno przetestowałabym tę funkcję w przyszłości.
- Zbieranie opinii i wyświetlanie ich w koszyku
W Easytools mamy też świetne narzędzia do zbierania opinii. System sam wysyła maila do kupujących po określonej liczbie dni – decydujemy, czy chcemy zapytać o opinię po tygodniu czy w krótszym czasie i sami określamy treść maila, który pójdzie do klienta.
Ja tutaj poszłam na łatwiznę i nie skonfigurowałam tej prośby o opinię, po prostu zostawiłam to, co automatycznie było ustawione, więc w ciągu trwania eksperymentu tylko jedna kupująca wystawiła opinię e-bookowi.
To, co potem możemy zrobić z tymi opiniami to jest naprawdę świetna sprawa, bo opinie możemy zapisać w formie takiej ściany miłości, a następnie dodać je do naszej strony sprzedażowej, ale możemy zrobić coś jeszcze.
Zebrane opinie w prosty sposób możemy wyświetlić w koszyku, co jeszcze bardziej zachęci potencjalnych klientów do tego, by złożyli zamówienie. To naprawdę świetna opcja i żałuję, że nie mogłam z niej w pełni skorzystać, bo mam na razie tylko jedną opinię, ale myślę, że z każdą kolejną opinią coraz mniej osób będzie porzucało koszyk.
- Trzecia rzecz, którą mogłam zrobić, żeby zwiększyć swoje szanse na zyski w tym eksperymencie to dodanie innych metod płatności. W Easytools możemy podpiąć płatności tpay, a wtedy nasz klient będzie mógł skorzystać nie tylko z płatności kartą, BLIKiem, Apple Pay i Google pay, jak jest teraz, ale też wybrać szybki przelew z banku czy nawet zapłacić tradycyjnym przelewem.
Dodanie więcej opcji jeśli chodzi o metody płatności zawsze zwiększa szanse na konwersję, więc jeśli możesz to zrobić, to warto dać klientowi wybór, jaką formą płatności chce zapłacić.
- I ostatnia, czwarta rzecz, którą można dodać, żeby zwiększyć zyski ze sprzedaży produktów cyfrowych to order bump i cross-sell.
Order bump to dodatkowa oferta, która wyskoczy klientowi jeszcze w koszyku, coś, co jeszcze może dołożyć do swojego zamówienia tuż przed tym, jak je sfinalizuje. Z mojego doświadczenia wynika, że takie order bumpy w koszyku świetnie się sprawdzają i znowu około 20-25% kupujących dokłada coś do zamówienia, zwłaszcza, jeśli oferta order bump będzie atrakcyjna, np. damy dużą zniżkę na jakiś inny produkt.
Tu nie mogłam zastosować tego rozwiązania, bo cóż – nie mam innych produktów do zaoferowania.
Podobnie jak nie mogłam zastosować cross-sell – to z kolei sprzedaż krzyżowa, która w Easytools działa tak, że już na etapie strony z podziękowaniem za zamówienie oraz w wiadomości e-mail klientowi proponujemy jakiś dodatkowy zakup. Ale jest to oferta, która jest ważna np. tylko przez 15 czy 60 minut, więc nie ma za dużo czasu na decyzję.
Co mogłoby być takim cross-sellem? W moim przypadku znowu nic, bo nie mam więcej produktów póki co, ale jeśli miałabym powiedzmy kilka czy kilkanaście produktów w ofercie, to spokojnie mogłabym je powiązać ze sobą, np. do e-booka z imprezowym jedzeniem dodać jako cross-sell jakieś szablony winietek czy etykiet na stół albo dekoracji czy też pomysły na imprezowe gry towarzyskie, np. jakieś karty do kalamburów czy tabu do wydrukowania.
Jak widzisz Easytools oferuje naprawdę dużo możliwości jeśli chodzi o zwiększanie wartości zamówienia, ratowanie koszyków, zbieranie opinii i tak naprawdę ma wszystko, czego możesz potrzebować, jeśli sprzedajesz produkty cyfrowe. Możesz mi wierzyć, że dodanie tych wszystkich opcji do swojego sklepu na WordPressie zajęłoby masę czasu i kosztowałoby sporo za kolejne wtyczki i rozszerzenia. A tu mamy to wszystko w jednym pakiecie Easytools, a do tego można sobie to narzędzie przetestować za darmo przez 14 dni i dopiero potem zdecydować, czy chcesz sprzedawać przez Easytools i kupić jeden z dostępnych pakietów.
To, co jeszcze mogłam zrobić, to zainstalować sobie Google Analytics, żeby móc dokładnie śledzić, skąd na moją stronę trafia ruch i z jakiego źródła wpadły konkretne zakupy. Uznałam, że na potrzeby tego eksperymentu nie będę komplikować sobie życia i będę bazować na danych z Easytools i Panelu reklamowego Facebooka, ale ogólnie to im więcej danych, tym lepiej, więc dane z Google Analytics na pewno by się też przydały.
Raport Finansowy: Ile zarobiłam na czysto?
Podsumujmy przychody i koszty z 15 dni aktywnej sprzedaży:
Czy to się opłaciło?
Szczerze? Nie byłam pewna, czy w ogóle wyjdę na plus. Reklamy puściłam na zupełnie „zimny” ruch z fanpage’a, który nie kojarzy się z kulinariami. Zysk 167 zł po zaledwie dwóch tygodniach testów to sukces. Widzę, że algorytm FB z każdym dniem uczy się lepiej, komu pokazywać e-booka. W dłuższej perspektywie ten produkt może przynosić kilkaset złotych (lub więcej) pasywnego dochodu miesięcznie.
Co dalej?
Zastanawiam się, czy nie zostawić tego e-booka w ciągłej sprzedaży jako poligonu doświadczalnego dla nowych technik marketingu.
Co o tym myślicie? Chcecie aktualizacje na temat tego, jak sprzedaż radzi sobie po miesiącu lub dwóch? Dajcie znać w komentarzach!
(współpraca z Easytools)

