Konto w serwisie Pinterest mam całe wieki, ale do niedawna nie korzystałam z niego aktywnie. Aż nie spojrzałam w… statystyki Google Analytics.

Kilka lat temu z Pinterest korzystali głównie zagraniczni użytkownicy, Polaków było tam niewielu. A przynajmniej moje testy pokazywały, że do promowania swoich treści z bloga lepiej sprawdzała się np. polska Zszywka (tu pisałam o tym więcej). Nie przypuszczałam, że to się zmieniło, ale też dawno nie analizowałam jakoś dokładnie wejść na blog pod kątem Pinteresta.

Ale na przełomie roku 2018 i 2019 zajrzałam w statystyki bloga 2drink.pl. Liczba wejść z Pinterest mocno mnie zaskoczyła:

63 tysiące wejść w całym 2018 roku to liczba nie do pominięcia. A jak to się ma do wszystkich wejść na blog w zeszłym roku? Oto wyniki:

Jak widać, wizyty z Pinterest to jakieś 3% wszystkich wizyt na blogu w ubiegłym roku. Jest to o tyle zaskakujące, że przez cały rok nie dodałam chyba żadnego nowego pina (a jeśli dodałam to dosłownie kilka, ale przypuszczam, że nie), a moje konto obserwowało zaledwie kilkadziesiąt osób. Co jeszcze ciekawsze, na Facebooku, z którego na blog trafiło w całym roku ponad 19 tysięcy osób, działałam aktywnie – jeden, dwa posty dziennie przez większą część roku.

Widząc te wyniki postanowiłam, że zainteresuję się Pinterestem.

Najpierw sprawdziłam, czy to są w ogóle odwiedzający z Polski. Ale tak, Google Analytics pokazał, że to polscy użytkownicy. Rzut oka na zestawienie Gemius/Megapanel, pokazujące popularność serwisów społecznościowych w Polsce i już wiadomo dlaczego: Pinterest jest obecnie piątym serwisem społecznościowym w Polsce, jeśli chodzi o popularność.

Prawie 2,8 mln użytkowników miesięcznie, prawie 29 mln odsłon i średnio 17 minut dziennie spędzonych przez użytkownika w serwisie – niezłe statystyki. Dotarło do mnie, że chyba niesłusznie zignorowałam Pinterest jako źródło ruchu.

Od stycznia zaczęłam rozkręcać moje konto na Pintereście – znajdziesz je tutaj.

Dodaję tam obrazki, które prowadzą do moich postów na blogu, dodaję też infografiki i sukcesywnie obserwuje mnie coraz więcej osób. Widzę też efekty, jeśli chodzi o ruch na blogu tosięopłaca.pl z Pinteresta właśnie. Na obrazku widać wejścia z samego Pinteresta – w zeszłym roku jak widać prawie nic, a w tym roku wykres całkiem ładnie urósł:

Łącznie na tosięopłaca.pl z Pinteresta trafiło prawie 13 tysięcy osób, zauważyłam też wzrost zapisów na listę mailową, więc przynajmniej część z tych osób zostaje na dłużej z blogiem.

Co robię na Pintereście?

Na razie głównie eksperymentuję i patrzę, co się sprawdza, a co nie 🙂 Jak w każdym serwisie społecznościowym, tu także niestety opłaca się regularność. Gdy dodawałam nowe piny codziennie, miałam znacznie więcej odwiedzających profil niż wtedy, gdy dodaję coś co kilka dni. Ale na wyciąganie wniosków na pewno jeszcze przyjdzie czas.

Widzę już natomiast, że nieźle sprawdzają się proste obrazki z tytułem postu, dodawane jako nowy pin. Tego typu obrazki właśnie sprowadzają ruch na blog.

Do czego używam Pinteresta?

W ramach testów przypinam własne obrazki, ze swoich stron, ale też przepinam te, które już są w serwisie. Przy okazji odkryłam, że ten serwis może być całkiem przydatnym narzędziem. Oto kilka moich patentów na jego wykorzystanie:

1. Zbiór przepisów kulinarnych do wypróbowania

Na Pintereście można tworzyć tablice publiczne i prywatne. I właśnie jako prywatne można ustawić sobie coś, co grupujemy tylko dla siebie i może niekoniecznie chcemy, żeby inni to widzieli. Ja sobie zrobiłam tablicę to zapisywania przepisów, na które trafię i wiem, że będę chciała je kiedyś wypróbować. Przypinam zdjęcie, a że jestem wzrokowcem, to potem jeden rzut oka na tablicę wystarczy, żeby łatwo znaleźć przepis, który chcę wykorzystać. No i przepis otwieram od razu na telefonie i mogę go mieć pod ręką w kuchni.

2. Szukam pomysłów na artykuły

Pinterest jest świetny jako wyszukiwarka. Co więcej, można w nim szukać na dwa sposoby. Jeśli szukam inspiracji do artykułu, poszukuję nowych, ciekawych tematów, np. o biznesie online, mogę wpisać w wyszukiwarkę Pinteresta po prostu frazę „biznes online” i wtedy serwis wyświetli mi najpopularniejsze piny, które pasują do mojego pytania. Ale jeśli użyję #, czyli wpiszę „#biznesonline”, to Pinterest wyświetli mi najnowsze obrazki, które pasują do mojego pytania. Warto wykorzystywać oba sposoby, poszukując inspiracji na artykuły.

A potem znalezione piny można sobie przypinać do publicznej lub prywatnej tablicy.

3. Szukam pomysłów na nowe produkty do sklepu

Pinterest jest też świetny do poszukiwania lub zapisywania pomysłów na nowy asortyment do sklepu, który kiedyś chciałabym wprowadzić. Szukając nowych pomysłów, od razu widzisz, jak dużo osób przypięło dalej zdjęcie, na które wpadniesz – co od razu może dać Ci podpowiedź, czy to zdjęcie i ten produkt się ludziom podoba czy też nie wzbudza zainteresowania.

Ja mam jeszcze prywatną tablicę, do której jako współautora dodałam Tomka. Gdy któreś z nas wpadnie gdzieś w sieci na jakiś fajny pomysł, na produkt, który mógłby sprawdzić się w naszym sklepie, dodajemy go po prostu jako pin do tej tablicy. Łatwo potem dotrzeć do tych linków i wszystko widać jak na dłoni, a żaden pomysł się nie gubi.

4. Lista książek do przeczytania

Do jednej tablicy dodaję książki. Mam tam trochę bałagan, przyznaję, bo są tam zarówno książki, które przeczytałam, jak i te, które dopiero chciałabym przeczytać. Ale wystarczy rzut oka na tablicę i wiem, co już przeczytałam, więc łatwo mi też dotrzeć do książek, które gdzieś ktoś polecał, a ja zapisałam sobie na później do przeczytania. I kiedy ktoś pyta o polecenie czegoś dobrego, też mogę łatwo przypomnieć sobie, co wartościowego ostatnio czytałam. Zobacz moją tablicę z książkami.

5. Różne inspiracje do późniejszego wykorzystania

Mam na przykład tablicę, która nazywa się Sesja. Przydała mi się, gdy szłam na sesję wizerunkową. Po prostu pokazałam fotografce, o co mi chodzi i mogłyśmy na bieżąco podpatrywać kolejne ujęcia, gdy zabrakło nam pomysłów 🙂 Polecam ten sposób, bardzo ułatwia pracę 🙂

Mam tablicę Fotografia – triki i porady, gdzie zapisuję sobie z kolei zdjęcia z backstage sesji kulinarnych i trochę infografik lub artykułów, które mi się przydadzą. Nawiasem mówiąc, jeśli szukasz zdjęć z backstage’ów sesji fotograficznych to łatwiej znaleźć je na Pintereście niż np. przez Google.

Na tablicy z szablonami i mockupami zapisuję sobie różne graficzne motywy, szablony, wzory itp., które potem mogę tu łatwiej odnaleźć niż w schowkach chociażby serwisu Creativemarket.

I tak dalej.

Generalnie, jeśli chcę coś sobie na później zapisać, a nie jest to artykuł bez zdjęć, to zapisuję na specjalnej tablicy Pinteresta.

6. Promuję treści ze swojego bloga

To oczywiście mój główny cel i główna „działalność” jeśli chodzi o ten serwis 🙂 Podoba mi się szczególnie to, że w przeciwieństwie do Instagrama, tu obrazki są podlinkowane, a użytkownik nie przychodzi tylko po to, żeby oglądać obrazki, tylko przechodzi też na strony, z których te obrazki pochodzą. Czyli możemy w ten sposób przyprowadzić do nas trochę nowych ludzi 🙂

Pinterest – czy warto wykorzystywać w biznesie?

Skoro z Pinteresta korzysta już prawie 2,8 ml Polaków, to myślę, że jest spora szansa, że część z nich interesuje się tym, co chcemy pokazać lub tym, co akurat sprzedajemy. Na pewno warto spróbować, a z mojego doświadczenia i niewielkich, prawie 4-miesięcznych eksperymentów wynika, że kosztuje to mniej czasu i zachodu niż promowanie się chociażby na Facebooku czy Instagramie. Co prawda nie budujemy tu tak modnej ostatnio „społeczności”, ale i tak warto spróbować.