Przy wydawaniu własnej książki największym kosztem jest druk gotowych egzemplarzy. A jeśli wydajemy tylko e-booka? Na jaki koszt trzeba się przygotować? W dzisiejszym odcinku podkastu mówię szczegółowo o tym, ile kosztuje wydanie e-booka.

Podkast dostępny też tutaj:

Obejrzyj w YT:

Wersja tekstowa:

Ile kosztuje wydanie e-booka?

Dzień dobry, z tej strony Agnieszka Skupieńska i kolejny odcinek podkastu To się opłaca. Dzisiaj porozmawiamy o tym, czy opłaca się wydać własnego e-booka, a raczej ile to kosztuje i co po kolei trzeba zrobić, żeby móc na takim e-booku zarabiać.

W czerwcu 2016 roku wydałam swoją książkę „Zostań freelancerem”, która od lipca dostępna jest także w formie e-booka. Kiedy pisze się książkę, która ma ukazać się w tradycyjnej, papierowej wersji, to z przygotowaniem e-booka nie ma już tak dużo roboty, ale jeśli to e-book ma być jedyną formą przekazania treści czytelnikowi, to wtedy roboty jest znacznie więcej.

Na cały proces przygotowania e-booka składają się: przygotowanie treści, redakcja i korekta, skład, sprawy formalne, związane z założeniem firmy, jeśli jej nie mamy, pozyskanie numeru ISBN, a także oczywiście przygotowanie sprzedaży przez internet. Omówię po kolei wszystkie te etapy, a na koniec powiem o tym, czy e-book się u mnie sprzedaje, czy jest tylko małym dodatkiem do papierowej książki.

  1. Przygotowanie treści

Zacznijmy od przygotowania treści książki. Nie wiem, czym się zajmujesz i o czym będzie Twój e-book, ale treść trzeba dobrze zaplanować i przemyśleć. Warto też zastanowić się, czy mamy aż tyle do przekazania, żeby zebrać materiału powiedzmy na przynajmniej 150 stron. Oczywiście nie ma żadnych wytycznych, ile stron ma mieć książka, ale moim zdaniem wydawanie e-booka, który ma powiedzmy 80 czy 90 stron i sprzedawanie go jako książka za 30 czy 40 złotych jest nie do końca w porządku, a co więcej, jeśli klient kupi naszego e-booka za 30 zł i zobaczy, że ma on 80 stron, to raczej nie będzie zachwycony, o ile nie znajdzie tam absolutnie przełomowych, wyjątkowych treści i nie będzie takiego efektu WOW.

Ile czasu potrzeba na napisanie ok. 150-200 stron książki? Powiem Ci jak to było u mnie. Książka „Zostań freelancerem”, a więc także i e-book o tym tytule ma 212 stron. Napisanie całej treści zajęło mi jakieś 3 miesiące, ale muszę zaznaczyć, że nie mogłam sobie wtedy pozwolić na to, by zajmować się tylko pisaniem, więc nie była to moja jedyna praca w ciągu dnia. Myślę, że gdybym miała czas tylko na pisanie, mogłabym skończyć w ciągu 6-8 tygodni.

Dodatkowo około tygodnia poświęciłam na zbieranie wypowiedzi freelancerów, którzy w mojej książce dzielą się swoimi radami, dotyczącymi pracy z domu.

  1. Redakcja i korekta

Drugi etap pracy nad książką to redakcja i korekta. I o ile w przypadku książki papierowej najpoważniejszym wydatkiem jest druk książki, o tyle w przypadku e-booka najwięcej będzie Cię kosztować redakcja i korekta. Ale jest to etap, którego absolutnie nie wolno pominąć, bo nie ma nic gorszego dla czytelnika, niż niechlujnie napisana książka, w której jest sporo błędów. Jeśli zamierzasz swoją książkę sprzedawać, musisz zainwestować w redakcję i korektę.

Ile to kosztuje? Cena zależeć będzie od tego, ile stron liczy Twoja książka, a także od tego, jak dobrze piszesz. Jeśli jest raczej dobrze napisana, nie będzie przy niej za dużo pracy, prawdopodobnie zapłacisz mniej. Dlatego też zanim wyślesz tekst do redakcji, dobrze jest samemu go całego przeczytać i poprawić chociaż to, o czym wiemy z całą pewnością, że jest napisane źle, z błędami.

Cena za stronę korekty (czyli 1800 znaków) zaczyna się od 3 zł, ale wiele też zależy od tego, czy jest to pierwsza korekta tekstu, czy druga.

Żeby uświadomić Ci, jaki to jest koszt przy całej książce powiem tak: korekta książki mającej 200 stron, czyli ok. 300 tysięcy znaków będzie kosztować 500 zł przy stawce 3 zł za 1800 znaków. Osobiście uważam, że jest to stawka bardzo niska i sama gdy pracowałam nad korektą tekstów miałam znacznie wyższe stawki.

Redakcja tekstu, którą robi się przed korektą, będzie trochę droższa.

Warto się przygotować na to, że korekta i redakcja trochę potrwają – w moim przypadku było to około dwóch miesięcy. Raz, że korektor musi przeczytać cały tekst i nanieść poprawki, a dwa, że potem my musimy zrobić to samo, żeby zapoznać się z jego uwagami. Czasem trzeba będzie wyjaśnić jakieś sporne kwestie, podjąć jakieś decyzje, coś poprawić, zmienić, dlatego ten etap trwa dość długo.

  1. Skład i okładka

Kolejny etap przygotowania książki to skład tekstu. Jeśli zamierzasz sprzedawać e-book, to nie możesz poprzestać na tym, co odda Ci korektor, bo to będzie tekst w Wordzie. Musisz mieć przynajmniej plik pdf, a najlepiej pdf, mobi i epub.

Zdecydowanie odradzam Ci zrobienie tego samemu, czyli po prostu zapisanie pliku z Worda jako pdf. Taki tekst nie będzie dobrze wyglądał. Rolą składacza jest na przykład przeniesienie spójników z końca wersu do następnej linijki, przygotowanie nagłówków, wypunktowania, numerów stron i generalnie przygotowanie tekstu tak, by po wydrukowaniu wyglądał on jak książka, a nie jak wydrukowane strony z Worda. Oczywiście e-booka drukować nie będziemy, ale na takim złożonym tekście będziemy bazować, gdy przygotujemy wersję epub i mobi.

Skład mojej książki kosztował 500 zł, a osoba, która składała książkę też jest polonistką i przy okazji zwracała uwagę na takie drobiazgi jak na przykład tytuły – dlaczego czasem tytuł miał znak zapytania, a innym razem nie miał i kilka innych tego typu drobnych uwag też przedstawiła.

Efektem pracy składacza jest gotowy do wydruku tekst w pdf. Taki tekst można już sprzedawać jako gotowy e-book, chociaż brakuje mu jeszcze okładki. O okładce opowiem za chwilę, bo chciałabym jeszcze wrócić do formatów epub i mobi. Są to dwa formaty książek, które najczęściej wykorzystywane są przez czytniki e-booków, dlatego jeśli chcesz sprzedawać swój e-book, to takie formaty też musisz przygotować.

Wiem, że można zrobić to samodzielnie przy użyciu programów, które konwertują tekst do mobi i epub (tak działa zdaje się program Calibri), ale moim zdaniem zdecydowanie lepiej oddać to zadanie w ręce profesjonalistów. W moim przypadku, w którym tekst był prawie bez przypisów, nie było żadnych tabel i wykresów, przygotowanie wersji epub i mobi kosztowało zaledwie 100 zł i zajęła się tym firma Virtualo.

Jeśli chodzi o czas przygotowania, skład i wersje na czytniki to dość szybki proces. Skład miałam gotowy w ciągu kilku dni, wersje na czytniki w ciągu kolejnego tygodnia.

Wróćmy jeszcze do tematu okładki. Przygotowaniem okładki możesz zająć się samodzielnie, jeśli potrafisz lub zlecić to profesjonaliście. Ceny za przygotowanie okładki dla e-booka będą zaczynać się od około 300 złotych.

  1. Numer ISBN

Zanim zaczniesz sprzedawać swojego e-booka, powinieneś jeszcze pozyskać dla niego numer ISBN. To taki numer, który posiadać muszą wszystkie wydane książki w Polsce. Jego uzyskanie pozwala na wygenerowanie kodu kreskowego dla książki. Przyznanie puli numerów ISBN jest bezpłatne, a wniosek składa się przez internet, w tym celu trzeba wejść na stronę Biblioteki Narodowej. Tak naprawdę przydałoby się zrobić to jeszcze zanim zaprojektujemy okładkę, żeby numer ISBN i kod kreskowy książki znalazł się np. na ostatniej stronie okładki.

W przypadku e-booków, które będziemy sprzedawać samodzielnie, pozyskanie ISBN-u nie ma tak dużego znaczenia, ale jeśli wydajemy książkę papierową, numer ISBN pozwala naliczyć na książkę niższy VAT. A jest o co walczyć, bo książki papierowe opodatkowane są stawką 5%, zaś e-booki 23%.

  1. Formalności – założenie firmy, podatek

No dobrze, to mamy wszystkie formaty naszej książki, mamy numer ISBN, czas na formalności, które pozwolą nam sprzedawać książkę. Zgodnie z polskim prawem nie wolno sprzedawać niczego w sposób zorganizowany, jeśli nie mamy działalności gospodarczej. Dlatego jeśli chcesz zarabiać na swoim e-booku, musisz założyć działalność.

Na szczęście ten etap nie jest kosztowny (założenie jednoosobowej działalności nic nie kosztuje), ani nie trwa długo. Dziś można zrobić to w ciągu jednego dnia, a wniosek o założenie działalności składa się przez internet. Niestety jest też minus z tym związany – mając działalność gospodarczą trzeba płacić ZUS co miesiąc, a to kwota od prawie 488 zł miesięcznie (jeśli przysługuje nam ulgowy ZUS) do 1172 zł (jeśli płacimy tzw. duży ZUS).

  1. Sprzedaż

Jeśli firmę już mamy założoną, pozostaje tylko wystawić e-booka do sprzedaży. Najprostszy możliwy sposób, żeby to zrobić, to założenie konta w jakimś pośredniku płatności, jak PayU czy Tpay i wygenerowanie linka w panelu tego pośrednika do szybkiej internetowej płatności. Taki link umieszczamy potem np. na swoim blogu, a osoba, która chce kupić e-booka i kliknie w ten link, zostanie przeniesiona do okienka, w którym będzie mogła wybrać logo swojego banku i zapłacić za e-booka.

Można też zdecydować się na rozwiązanie nieco bardziej skomplikowane, a mianowicie założenie sklepu internetowego. Najprostszy sklep na platformie Shoplo, z której ja sama korzystam, zakładamy za darmo, a za korzystanie z niego płacimy miesięczny abonament w wysokości 49 zł netto. W Shoplo możemy ustawić sprzedaż tak, żeby po dokonaniu płatności przez kupującego, e-book był do niego wysyłany automatycznie.

  1. Moje wyniki

Podsumujmy wszystkie koszty, związane z wydaniem e-booka. Zakładamy, że ma on ok. 200 stron, tak jak moja książka „Zostań freelancerem”. Koszty kolejnych etapów będą następujące:

  • korekta tekstu – ok. 600 zł (jeśli robimy tylko jedną korektę, a nasz tekst nie wymaga redakcji)
  • skład tekstu – 500 zł
  • przygotowanie okładki – 300 zł
  • przygotowanie wersji na czytniki – 100 zł

Razem: 1500 zł.

Zaznaczam, że to raczej wariant oszczędny, bo może się okazać, że korekta i redakcja będą nas kosztować znacznie więcej, jeśli tekst będzie gorzej napisany.

Koszty wydają się spore, ale tak naprawdę nie jest aż tak strasznie, jak mogłoby się wydawać. Przy założeniu, że sprzedajemy e-booka za 30 zł, a od każdej sprzedanej sztuki płacimy 23% podatku VAT, musimy sprzedać niecałe 70 sztuk, żeby koszt e-booka nam się zwrócił.

Pozostaje tylko pytanie, czy ludzie naprawdę chętnie kupują e-booki? Jeśli śledzisz innych blogerów, którzy wydali już swoje książki czy e-booki, możesz spotkać się z takim zdaniem, że ludzie nie kupują e-booków, wolą książki papierowe, a sprzedaż e-booka to jakiś niewielki procent całej sprzedaży książki. U mnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Od kiedy wprowadziłam do sprzedaży e-booka, sprzedaż tej wersji „Zostań freelancerem” stanowi nie mniej niż 35% całej sprzedaży książki w skali miesiąca. Niekiedy sprzedaję w ciągu miesiąca więcej e-booków niż książek papierowych, ale średnio można przyjąć, że co druga osoba decyduje się na wersję elektroniczną, a co druga na papierową.

Na zakończenie dodam jeszcze, że w notatkach do tego odcinka podkastu na stronie Tosieoplaca.pl można pobrać spis treści mojej książki oraz przykładowy rozdział, żeby zobaczyć, jak ona jest złożona i jak to wszystko wygląda. I będzie oczywiście link do miejsca, w którym można kupić „Zostań freelancerem” w wersji elektronicznej i papierowej.

Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka. Jeśli masz jakieś pytania, daj znać na aga@tosieoplaca.pl. Do usłyszenia w kolejnym odcinku podkastu To się opłaca!