Sprzedaż bez działalności gospodarczej – jak legalnie sprzedać swoje produkty

utworzone przez | cze 14, 2016 | E-commerce, Prowadzenie firmy | 67 Komentarze

Czy do sprzedaży swoich produktów trzeba mieć działalność gospodarczą? Jak zarobić w sieci i nie złamać prawa? Jest kilka sposobów, by sprzedaż bez działalności gospodarczej była legalna.

Mam na swoim koncie dopiero trzy własne produkty (książka o drinkach, kurs online o zarabianiu na pisaniu oraz najnowsze dziecko – książka „Zostań freelancerem”), ale już przekonałam się, że to świetny sposób na zarabianie pieniędzy w internecie. Co więcej – to doskonały sposób na zarabianie na blogu, moim zdaniem znacznie lepszy niż współpraca z markami. Nad sprzedażą swoich produktów masz pełną kontrolę, możesz reklamować je bez wyrzutów sumienia i bez stresu, bez obawy, że Twoja publiczność powie Ci, że się sprzedałeś jakiejś marce. No i zarabiasz więcej niż na sprzedaży cudzych produktów, jak to jest w afiliacji.

Ale jest też minus sprzedaży własnych produktów. O ile współpracując z markami czy korzystając z afiliacji możesz po prostu podpisać umowę o dzieło i nie martwić się formalnościami, o tyle gdy wystawiasz na sprzedaż własny produkt, np. kurs online czy e-book na blogu, NIE MOŻESZ po prostu wystawić go, pobierać pieniędzy od czytelników za pomocą jakiejś wtyczki do WordPressa, a potem dopisać zarobionych pieniędzy do zeznania podatkowego.

Sprzedaż własnych produktów to działalność przeprowadzona w sposób ciągły i zorganizowany i jako taka wymaga założenia działalności gospodarczej. Czyli sprzedaż bez działalności gospodarczej jest niemożliwa (teoretycznie, o wyjątkach za chwilę). Nie mówiąc już o tym, że gdy będziecie sprzedawać swoje produkty, na pewno już pierwszego dnia sprzedaży pojawi się ktoś, kto poprosi o fakturę do zamówienia. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym, kiedy trzeba założyć DG, przeczytaj, co na ten temat pisze prawnik, Arek Szczudło.

 

Sprzedaż bez działalności gospodarczej – czy to możliwe?

No dobra, ale czy to znaczy, że musisz od razu zakładać działalność, jak tylko masz pomysł na jakiś swój produkt? Przecież nie wiadomo, czy produkt się sprzeda, czy zarobisz chociażby na ZUS. Na szczęście są jeszcze inne opcje, które świetnie się nadają, żeby przetestować, czy prowadzenie działalności miałoby sens, czy produkty się sprzedają. Dzięki nim nie złamiesz prawa, sprzedając swoje produkty w sieci. Oto kilka pomysłów na sprzedaż bez działalności gospodarczej:

  1. Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości – to taki sposób, żeby prowadzić firmę na próbę, bez ZUS. Oczywiście nie za darmo, AIP użyczają swojej osobowości prawnej za 300 zł netto miesięcznie (taka jest informacja o cenie na ich stronie). Ale nie płacisz już ZUS-u, nie martwisz się księgowością, masz dostęp do porad prawnych, nie płacisz podatku dochodowego. Minus jest taki, że nie masz też ubezpieczenia, bo pieniądze, jakie zarobiłeś, wypłacasz na podstawie umowy o dzieło lub zlecenie. Ale jeśli to Twój dodatkowy dochód, bo masz już etat, to może być rozwiązanie warte przemyślenia.
  2. Prowadzenie firmy w ramach fundacji –  o takim rozwiązaniu pisał ostatnio portal Innpoland.pl. Rozwiązanie to wygląda podobnie do AIP, więc podrzucam je tu do rozważenia.
  3. Skorzystanie z działalności kogoś bliskiego. Nie wszyscy pamiętają i takiej możliwości, a ona istnieje. Na przykład: kobieta-blogerka chce sprzedać swoje produkty na blogu, a jej mąż ma swoją firmę, zajmującą się stawianiem stron www. Wystarczy dopisać odpowiednie pola działalności do jego firmy (odpowiednie kody PKD) i można w ramach tej samej działalności sprzedawać produkty na blogu. Moja firma zarabia jednocześnie na usługach pisania tekstów, konsultacjach marketingowych, stawianiu stron na WordPressie, sprzedaży powierzchni reklamowej, sprzedaży akcesoriów do drinków, sprzedaży książki i kursu online. Można? Jasne, że można. Warto dodać jeszcze, że skoro bloger czy twórca będzie sprzedawał coś w ramach działalności np. przyjaciółki, to dobrze by było, gdyby został też zatrudniony w tej firmie. Jeśli będzie to firma współmałżonka, sprawa będzie bardziej skomplikowana, bo w grę wchodzi tzw. „osoba współpracująca” w firmie, ale to już dyskusja na inną okazję.
  4. Wydanie e-booka pod skrzydłami jakiegoś wydawnictwa, zamiast samodzielnie. Jasne, wtedy dzielimy się zyskami, ale coś za coś. Jeśli takie rozwiązanie bierzesz pod uwagę, poszukaj wśród księgarni z e-bookami, najlepiej z Twojej branży (jeśli piszesz o czymś związanym z finansami i biznesem, sprawdź np. Złote Myśli czy Helion).
  5. Zaproponowanie współpracy komuś, kto już ma firmę i sprzedaje podobne produkty. To odważny pomysł, ale może wart przemyślenia? Przypuśćmy, że jesteś blogerem, który ma pomysł na kurs online z dziedziny motywacji i organizacji czasu. Masz wśród znajomych inną osobę, która oferuje podobne produkty i też sprzedaje je na blogu. Być może będzie chciała włączyć do oferty Twoje produkty, za rozsądną prowizją? Spróbuj, nigdy nie wiadomo, co może z takiej współpracy wyniknąć.
  6. Sprzedaż za pośrednictwem platform. Są platformy do sprzedaży e-kursów, są takie, w których sprzedaje się np. koszulki i gadżety. Przykładem jest tu serwis Cupsell.pl, w którym możesz sprzedawać koszulki z własnym nadrukiem, torby, przypinki i inne. Platforma wypłaca prowizję nawet osobom, które nie mają DG. Nie wiem jak to działa na platformach do e-kursów, czy trzeba mieć działalność, żeby z nimi współpracować, ale warto sprawdzić ten sposób.
  7. Działalność nierejestrowana. Opcja, która pojawiła się zaledwie kilka lat temu, ale może z niej skorzystać ktoś, kto dopiero zaczyna i jeszcze nie wie, czy działalność mu się opłaci. Więcej o tym typie działalności przeczytasz na blogu prawo-mamy.pl

Czy sprzedaż bez działalności gospodarczej jest aż tak ryzykowna? Nie można sprzedawać na próbę?

Czasem wydaje nam się, że przecież jak sprzedam coś raz czy dwa, na próbę założę sklep na Allegro, to nikt się nie dowie. Że sprzedaż kilku produktów można podciągnąć pod „sprzedaż okazjonalną”. No cóż, zacytuję tu fragment wpisu Agaty z bloga o rękodziele. W zupełności się z nią zgadzam i odsyłam do lektury całości, bo to naprawdę wiele rozjaśnia w głowie jeśli chodzi o sprzedaż swoich produktów bez działalności.

Agata pisze:

Wielu Twórców wciąż uważa, że jak nie wystawiają przed domem wielkiego billboardu z napisem „SPRZEDAJĘ BEZ DG I TU MIESZKAM” to nikt się o tym nigdy nie dowie. Po czym wchodzą do Internetu i oferują sprzedaż swoich prac. Musicie sobie uświadomić, że obecnie wpaść z nielegalną sprzedażą jest bardzo łatwo. Wystarczy spędzić kilka sekund w Google lub na Facebooku, zainicjować sprzedaż kontrolowaną i na końcu wypisać mandat. Jeszcze łatwiej jest kiedy sami podajecie się na tacy i wystawiacie się na targach lub jarmarkach bez założonej działalności. Świat poszedł do przodu, a z nimi również urzędnicy, którzy nie wpuszczają już chomików do kołowrotka żeby mieć prąd, włączyć komputer na kluczyk i liczyć na to, że modem radiowy nie zerwie Internetu, gdy oni będą szukać nielegalnych sprzedawców na Gadu Gadu. Już teraz otrzymuje sygnały z różnych źródeł, że Urzędy monitorują sprzedażowe grupy na Facebooku, wystawców w galeriach internetowych oraz indywidualne sklepy Rękodzielników i zbierają informacje.

Wklejam ten cytat jako przestrogę. Wiem, że nie jest łatwo, że prowadzenie DG dużo kosztuje, ale z drugiej strony – co najgorszego może Cię spotkać, jeśli Twój produkt się nie sprzeda, totalnie nikt go nie kupi? Po prostu zamkniesz działalność, przestaniesz płacić składki i to wszystko. Stracisz tylko trochę kasy na ZUS, zapłacony w czasie jej prowadzenia (a to nie są aż tak do końca stracone pieniądze, bo idą między innymi przecież na ubezpieczenie zdrowotne). Może więc zamiast narażać się na straty, lepiej odłożyć kasę np. na pół roku prowadzenia DG i zaryzykować?

Znajdź klienta na 100 sposobów

Szukasz klientów online?

Ten narzędziownik pomoże Ci znaleźć zlecenia, niezależnie od tego, w jakiej branży pracujesz (copywriting, tłumaczenia, prawo, marketing, dietetyka, social media, VA, grafika, fotografia i wiele innych).

Znajdziesz tu materiały wideo, zeszyt ćwiczeń, excele, bank pomysłów, szablony, listy itp.

Wszystko z dożywotnim dostępem i w cenie JEDNEJ PIZZY.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
67 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mateusz Kiszło
6 lat temu

Zamknięcie działalności wiąże się z utratą małego ZUSu. Od zamknięcia musi minąć 5 lat, aby znowu przejść na mały. Czy ryzyko jest tego warte każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie.

Inga - poliglotawkilkukrokach.pl

Dziękuję Ci za ten wpis, Agnieszko. Wciąż pracuję bez działalności, na razie mogę. Jednak myślę o produktach, które tej działalności wymagają. Podałaś mi ciekawe alternatywy do rozważenia.

Hubert Siemieńczuk
6 lat temu

Czy orientujesz się Agnieszko, jak w praktyce wygląda sprzedaż garażowa/bazarowa bez firmy, tzn. sprzedaż zalegających w domu przedmiotów – ciuchów, zabawek, itp. Czy można to robić legalnie np. raz w tygodniu na bazarku bez narażanie się na ryzyko mandatu ze strony UKS?
Pozdrawiam
Hubert

Klaudia
Klaudia
6 lat temu

a ja mam pytanie, takie ciekawostkowo-teoretyczne: jak wyglądałaby „sprzedaż” książki przez portale typu Finta.pl? w końcu zachodzi tam wymiana bezgotówkowa. punkty w serwisie można wykorzystać na inne „zakupy” w obrębie witryny albo zamienić na gotówkę. teoretycznie można by tam wystawić swoją książkę i sprzedawać użytkownikom (którzy punkty będące walutą mogą nabyć za gotówkę). pewnie to nie jest takie proste z punktu widzenia prawa (w końcu również generuje to jakiś dochód), ale może to jakiś sposób na to, żeby obejść dg? 😉

ala
ala
6 lat temu

Dzięki za wpis, duża dawka wiedzy w momencie, w ktorym jej bardzo potrzebuje by ruszyć z przysłowiowego kopyta!

Natalia
6 lat temu

Mnie się bardzo podoba pomysł z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości, można sprawdzić siebie i swój pomysł na biznes bez większego ryzyka. AIP tworzą taką bańkę ochronną, dzięki której można postawić na rozwój swojego biznesu. Jeśli pomysł nie wypali, cóż zdarza się, dzięki AIP nic wielkiego się nie stanie. Oczywiście wzięcie w tym udziału nie zagwarantuje nam sukcesu i nie wskaże nam prostej drogi, ale może nam pomóc nie spłukać się ze wszystkich oszczędności i nie ponosić dodatkowych kosztów.

weronika | mavelo
6 lat temu

Bardzo fajny tekst. Jak dla kogoś satysfakcjonująca cena w „sprzedaży na czarno” to będzie powiedzmy 50 zł i ta osoba po pół roku założy swoją działalność to może być lekko zaskoczona vatem i podatkiem dochodowym (już nie mówiąc o tym, że jeszcze trzeba odłożyć na zus) I zazwyczaj kończy się to na gwałtownym podniesieniu cen produktów czy usług. A ponadto takie zaniżanie ceny jest psuciem rynku.

Justyna Kowalska
Justyna Kowalska
6 lat temu

W Inkubatorach jest możliwość dodatkowego ubezpieczenia za 40zł. Podpisuje się z Inkubatorem umowę zlecenia.

BJK
BJK
6 lat temu

Temat się nagle zrobił dla mnie aktualny i widzę że nie ma dobrego rozwiązania… Tworząc produkt który ma być tani by być dostępny dla wszystkich okazuje się że trzeba ponad 50 sztuk miesięcznie (przy cenie 9,99 zł) sprzedawać na same koszty firmy… A po dwóch latach trzeba liczyć się z 2,5x wyższym kosztem ZUS…

Seven Oceans
Seven Oceans
6 lat temu

Dzień dobry
Czy w przypadku rękodzieła w postaci biżuterii jest możliwa legalna sprzedaż na portalach do tego przeznaczonych bez zakładania działalności gospodarczej ?
Pozdrawiam