Moje dochody pasywne i plany na przyszłość

utworzone przez | lipiec 29, 2015 | Zarabianie na blogu | 34 Komentarze

Bycie rentierem marzy się chyba każdemu, kto planuje swoją przyszłość na dłużej niż do najbliższych wakacji. Ale o dochody pasywne nie jest łatwo. Dziś kilka słów o tym, nad jakimi dochodami pasywnymi pracuję i co udało mi się już w tym temacie osiągnąć.

Co to jest dochód pasywny?

[wp_ad_camp_1]
Dochód pasywny to taki dochód, który osiągamy bez wkładania pracy. Albo inaczej: napracujemy się raz, a potem pieniądze spływają regularnie, mimo że nie poświęcamy już wcale (lub prawie wcale) czasu na ich zdobycie. Z dochodami pasywnymi najczęściej kojarzą się nieruchomości – np. mieszkania, które kupujemy pod wynajem i które potem przynoszą te kilkaset złotych miesięcznie zysku z tytułu wynajmu właśnie.

Ale dochody pasywne to mogą być też inne dochody – np. z praw autorskich (tak zarabiają twórcy filmów, muzyki, książek) albo z programów MLM (marketing wielopoziomowy).

Moje dochody pasywne, czyli jak zarabiam i nad czym pracuję, by zarabiać więcej

Nie od dziś piszę na tym blogu o tym, jak i na czym ja zarabiam pieniądze. Po mailach od czytelników i wzmiankach na różnych blogach wiem, że sporo osób znajduje inspirację w moich artykułach, wpada na pomysły, które chce realizować. Dlatego też – choć moje dochody pasywne nie są póki co imponujące – opowiem o nich w kilku słowach. Jeśli choć jedna osoba zdecyduje się wykorzystać któryś z moich pomysłów to już będzie sukces 🙂

Obecne dochody pasywne:

1. Moja książka „Proste drinki”

O tym, że wydałam książkę z przepisami na drinki pisałam w osobnym artykule: Self-publishing krok po kroku. Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wydać książkę, to zachęcam Cię do lektury – wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Schody zaczynają się dopiero wówczas, gdy trzeba książkę sprzedać. Moja książka nie leży w żadnej księgarni na półce, o jej dystrybucję nie dba żadne wydawnictwo, można ją kupić wyłącznie w moim sklepie internetowym. To jednocześnie plus i minus – bo takie rozwiązanie sprawia, że nie jest to tak do końca dochód pasywny: muszę przecież sama wysyłać paczki. Ale za to zarabiam więcej niż gdybym oddała prowizję wydawnictwu, księgarni, hurtowni i pewnie jeszcze jakimś pośrednikom po drodze.

2. Programy partnerskie

Do dochodu pasywnego można zaliczyć część dochodów z programów partnerskich, ale tylko te dochody, które osiągam dzięki poleceniom różnych programów. Ponieważ mój blog dotyczy między innymi zarabiania w internecie, często wspominam o tym, jak ja zarabiam np. na blogach i podaję linki do różnych programów (są one też w zakładce: Programy, w których zarabiam). Zawsze są to linki afiliacyjne, co oznacza, że gdy ktoś z czytelników zarejestruje się, korzystając z takiego linka, ja mam szansę na otrzymanie prowizji. W różnych programach różnie to działa: czasem prowizję mogę otrzymać tylko wtedy, gdy polecona osoba sama zarobi np. 200 zł, czasem wtedy, gdy wyda jakieś pieniądze w danym programie, a czasem wystarczy, że rozpocznie emisję banerów na swojej stronie. Ostatnio najlepsze efekty widzę w programie TrafficMonsoon, w którym – mimo iż sama nic nie zainwestowałam – zarobiłam już kilkadziesiąt dolarów dzięki poleceniom i bez żadnej własnej pracy. Fajna opcja dla kogoś, kto ma zbudowane listy mailowe osób zainteresowanych zarabianiem w internecie – myślę, że wtedy można naprawdę sensowny dochód pasywny zbudować, jeśli oczywiście przekona się swoich subskrybentów, że warto inwestować pieniądze w ten program. Aktualizacja (2016 rok) – program już nie działa.

3. Linki i abonamenty, które sprzedaję od czasu do czasu na moich stronach

To kolejny dochód pasywny, który jest w sumie dość łatwym dochodem. Policzyłam wczoraj, że mamy już w naszej dwuosobowej rodzinnej firmie 13 domen, z czego dwie są typowo firmowe, z ofertą, a pozostałe służą do zarabiania w internecie w różny sposób. Pod jedną z nich stoi na przykład serwis z informacjami prasowymi, w którym można wykupić abonament, żeby publikować w nim własne informacje czy teksty reklamowe. Jeśli ktoś decyduje się na kupno abonamentu, na ogół wykupuje go na dłuższy okres, np. trzy miesiące czy pół roku i nie ma z tym za wiele pracy. Podobnie gdy ktoś chce kupić link reklamowy na jednej z moich stron (np. w sidebarze). To całkiem fajne pieniądze, bo zarobione niewielkim nakładem pracy, więc w pewnym sensie to też dochód pasywny.

4. Reklamy AdSense na filmach w YT

Mój kanał na Youtube nie jest jakiś hitowy,  ma zaledwie nieco ponad 3000 subskrybentów, ale mimo to filmy notują kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń miesięcznie. Zarobek z tego jest na waciki – jakieś 40-50 zł co miesiąc, ale za to jest to dochód pasywny, bez żadnej dodatkowo wkładanej pracy. Gdybym tak miała tyle czasu, żeby nakręcić filmy do wszystkich moich przepisów na drinki z bloga… No ale doba nie jest z gumy 🙂
[wp_ad_camp_2]

Inne dochody pasywne, nad którymi chciałabym popracować

1. Więcej własnych produktów

Tworzenie własnych produktów, na których można zarabiać, jest nie tylko satysfakcjonujące, ale też jest świetnym sposobem na dywersyfikację dochodów i osiągnięcie dochodu pasywnego. Jeśli chciałbyś wypuścić jakiś własny produkt, ale nie bardzo wiesz jaki, przeczytaj moja listę produktów, które można przygotować samemu i sprzedawać w sieci.

Co będzie moim kolejnym produktem? Jeszcze nie wiem – być może kolejna drinkowa książka, może aplikacja mobilna z przepisami, a może coś, co zainteresuje czytelników bloga BiznesoweInfo? Pomysłów mam sporo, ale czasu na realizację brakuje.

2. Sprzedaż zdjęć w sieci

Tu podjęłam pewne nieśmiałe kroki, żeby wybadać, czy w ogóle robię na tyle przyzwoite zdjęcia, że mogę je wystawić np. na Fotolii. Okazuje się, że tak – dodałam 3 zdjęcia, wszystkie zostały zaakceptowane. Tyle tylko, że żeby zarabiać na zdjęciach w sieci trzeba ich pewnie robić bardzo dużo i wiedzieć, jakie fotografie mogą cieszyć się zainteresowaniem kupujących. Póki co to dla mnie zupełnie nowy teren, więc jak ktoś ma jakieś doświadczenia na tym polu to chętnie poczytam.

———————-

Te dwa pomysły to takie moje plany-marzenia na najbliższy czas. Wcale nie mówię, że uda mi się któryś z nich zrealizować, ale są znacznie łatwiejsze do realizacji niż np. pomysł kupienia mieszkania na wynajem czy choćby garażu 🙂

Chętnie poczytam o Waszych dochodach pasywnych. Czy to dochody związane z internetem czy może pozainternetowe projekty? Dajcie znać w komentarzach.

moje dochody pasywne

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
34 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pan Inwestor
6 lat temu

Nie sądziłem, że tak szybko pojawi się kolejny wpis a tym bardziej na dobrze znany mi temat. U siebie na blogu wypuściłem dwa ebooki o tym jak zarabiać na subskrypcjach SMS. Pierwszy rozszedł się w ilości około 35 sztuk w pierwszym miesiącu a drugi jest już prawie wyprzedany. Od zawsze stawiam na jakość swoich stron i produktów zarówno pod względem merytorycznym jak i graficznym. Publikacje są wykonane bardzo estetycznie, prosto i poprawnie pod względem stylistycznym. Już teraz mam sporo zapytań o kolejne poradniki i sposoby zarabiania, którymi chciałbym się podzielić. Nie muszę chyba mówić, że dużo łatwiej sprzedać kolejne publikacje… Czytaj więcej »

Marek
6 lat temu

Również przyłączę się do dyskusji o reklamach Google AdSense. Korzystanie z tego programu bez znajomości regulaminu jest jak stąpanie po cienkiej, czerwonej nitce i trzeba na bieżąco monitorować swój panel AdSense. Czasami i to nie pomaga. Najczęściej jednak zbanowane konto na AdSense jest dożywotnie, dlatego przed przystąpieniem do programu należy dokładnie przeczytać regulamin. Wg. mnie najlepszym sposobem na zarabianie w internecie jest zrobienie profesjonalnej i wartościowej strony www z własnym kanałem YT. Inwestycja na start jest znikoma (>100zł ), a możliwości budowania dochodu pasywnego ogromne. Możliwości zarobkowania jest wiele, ale trzeba mieć motywację i chęć do pracy. Dużą szansą na… Czytaj więcej »

Marcin Mniej z Mniej.org

Hmm, moim zdaniem prowadzenie bloga czy kanału na YouTube to nie są żadne dochody pasywne. To jest najwyklejsza w świecie praca. Co innego na przykład długoterminowa inwestycja, mieszkanie oddane agencji nieruchomości w zarządzanie czy napisanie książki i wydanie jej w wydawnictwie. Albo kurs internetowy, który tworzymy raz, oddajemy oprogramowaniu-automatowi do obsługi kompletnie wszystkiego wliczając płatności. To są dochody pasywne. W sieci widzę całą masę blogów (absolutnie nie piszę o Twoim, to zupełnie inna liga) upstrzonych reklamami aż oczy bolą, których autorzy snują wielkie plany o przyszłych milionach. Ślęczą w sieci godzinami. Zarabiają na tym powiedzmy 10 funtów miesięcznie. Tyle, ile… Czytaj więcej »

Marek
6 lat temu

Marcin, Czy raz napisany wpis na blogu, który regularnie zarabia z affiliacji nie jest budowaniem dochodem pasywnym na blogu (przy pomocy bloga)? 🙂 Czy raz napisane / nagrane szkolenie online sprzedawane na blogu nie jest budowaniem dochodu pasywnym na blogu (przy pomocy bloga)? Czy raz nagrany film na YouTube i publikowany także na blogu nie współtworzy dochodu pasywnego(…)? Czy uruchomienie listy adresowej na blogu, nie pośredniczy w budowie dochodu pasywnego w sprzedaży autorskich poradników, czy usług związanych z MLM? Zarabianie z reklam na blogu to tylko dodatek do pensji, chociaż i niektórzy znani YouTuberzy z USA, a nawet z Polski… Czytaj więcej »

Marcin Mniej z Mniej.org

W takim razie zakończmy dyskusję stwierdzeniem, że obaj mamy rację 🙂 Bo rzeczywiście obaj mamy rację, piszemy o dwóch różnych przypadkach: – blog, nad którym pracujemy kilka godzin dziennie jest naszą pracą, o tym piszę ja; – blog, nad którym przestajemy pracować albo na którym archiwalne treści nadal przynoszą zysk już bez żadnej pracy z naszej strony, lub z minimalnym wkładem pracy staje się naszym dochodem pasywnym, o tym piszesz Ty. Blog jest więc pracą, która ma szanse przerodzić się w dochód pasywny. Reszta to ustalenie granicy – czyli przy jakim stosunku Poświęcony Czas / Zarobek kończy się praca a… Czytaj więcej »

BJK
BJK
6 lat temu

co do zdjęć, też wrzuciłem kilka fotek do jednego z banków zdjęć. Jednak wiem, że muszę się bliżej temu przyjrzeć i porejestrować się w kilku różnych bankach – na szczęście można sprzedawać te same fotki w różnych miejscach 🙂

Aleksandra Niedzielska

Jeśli chodzi o typowy dochód pasywny – to na ten moment u mnie również Traffic Monsoon (chociaż nie zakładam raczej, że ten program potrwa długie lata tak, jakbym chciała), i jeszcze jeden – testowany, + dochody z podobnie jak Ty – sprzedaży abonamentów na publikację treści i artykułów na swoich stronach, chociaż nie jestem w tej opcji pewna czy to można na 100% nazwać dochodem pasywnym – jak to wyżej ktoś słusznie zauważył.

No i wciąż odkrywamy nowe:)

trackback

[…] ostatnim wpisie na temat dochodu pasywnego pisałam między innymi o swojej książce. Wydanie książki, własnego kursu, e-booka to świetny […]

Łukasz
6 lat temu

Świetny artykuł. Nawet nie wiedziałem, że w internecie można sprzedawać zrobione przez siebie zdjęcia. Ja akurat z tego nie skorzystam, ale jak ktoś jest pasjonatem to dlaczego miałby nie skorzystać? 😉

Kuba
6 lat temu

Dosyć drogo wychodzi gdy takie zdjęcie chcemy kupić… A na przykład robimy stronę www a klient wymaga żeby ładnie wyglądała.