Blogerze, dlaczego boisz się mówić, ile warta jest Twoja praca?

utworzone przez | lt. 17, 2017 | Zarabianie na blogu | 42 Komentarze

To miał być zupełnie inny tekst. Ale nie zawsze można mieć to, co się chce.

Wymyśliłam sobie, że posprawdzam zakładki „Współpraca” znanych blogerów i spiszę, ile kosztuje współpraca z każdym z nich. Przejrzałam wszystkie blogi z rankingu Kominka, akcji Share Week, rankingu Blog Rank (Top 100 polskich blogów z największymi możliwościami komercyjnymi). Łącznie ponad 200 blogów. Jak myślisz, ile konkretnych informacji o stawkach znalazłam? Dziewięć. Tak, dobrze widzisz, tylko dziewięcioro blogerów umieściło w zakładce „Współpraca” jakiś konkret, dotyczący stawki, za jaką podejmują współpracę reklamową. Ok, dla ścisłości powinnam doliczyć siebie, bo też w końcu jestem w rankingu Share Week, więc byłoby 10. Czyli jakieś 5%.

Dlaczego blogerzy nie chcą mówić o pieniądzach?

Dużo, naprawdę bardzo dużo się mówi o tym, jak zarabiać na blogu, a bardzo mało o tym ILE konkretnie można zarobić. Blogerów, którzy by publikowali jakieś zestawienia swoich zarobków z blogowania można szukać ze świecą, a i tak raczej z mizernym efektem. Ale to jeszcze rozumiem – stawki za konkretną współpracę, negocjowane w umowach z reklamodawcami, często są objęte tajemnicą (sama takie umowy podpisywałam, więc wiem, jak to wygląda).

Ale dlaczego nie chcemy umieścić stawek za współpracę w zakładce „Współpraca”? Ja rozumiem podejście, że każdą współpracę wycenia się indywidualnie, też tak robię, każdy tak robi. Ale wszystkie 10 blogów, na których znalazłam konkretną stawkę, miało napisane, że współpraca zaczyna się od xxx zł. I że cena jest ustalana indywidualnie. A więc ci blogerzy wysyłają do reklamodawcy jasny komunikat: jeśli nie masz budżetu, sięgającego przynajmniej xxx zł, to nie trać mojego i swojego czasu na opisywanie mi, jaką akcję chciałbyś ze mną zrealizować.

Zastanawia mnie, dlaczego tak mało osób podaje właśnie tę minimalną stawkę, od jakiej mogą rozpocząć rozmowy o współpracy. Kiedyś sama myślałam, że nie będę pisać o stawkach, bo może kogoś odstraszę, może ktoś by zaproponował mi fajną współpracę, a taka stawka będzie dla niego zabójcza. Ale prawda jest taka, że przecież nie chcę pracować za kilkadziesiąt czy sto złotych, więc jeśli moja stawka kogoś odstrasza, to nawet dobrze. Od kiedy opublikowałam na blogu informację o minimalnej stawce, przestałam dostawać propozycje od firm, których nie stać na współpracę ze mną. To oszczędność czasu dla mnie i dla firmy – nie musimy wymieniać korespondencji, która prowadzi donikąd.

Dlaczego blogerzy nie publikują informacji o minimalnej stawce, za jaką mogą podjąć współpracę? Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat 🙂

Jakie są minimalne stawki popularnych blogerów?

Jak wspomniałam na początku, chciałam napisać artykuł o stawkach blogerów, a nie o tym, że blogerzy nie podają stawek 🙂 Przedstawię Ci zatem to, co udało mi się ustalić na podstawie stron „Współpraca” na blogach.

Zaskoczeni stawkami? Ja chyba trochę tak, zwłaszcza tym, jakie są rozbieżności między nimi. Po tym zestawieniu widzę, że moja stawka jest raczej zaniżona 😉 Ale też współpraca na blogu nie jest moim modelem zarabiania na blogu i tych propozycji nie przychodzi nie wiadomo jak dużo.

Ile zarabiają mniej znani blogerzy?

No dobra, umówmy się, że blogerzy, którzy trafiają do rankingów to raczej znani blogerzy i część z nich ma pewnie stawki „gwiazdorskie”, trochę jak celebryci 🙂 A ile zarabiają za wpisy sponsorowane mniejsi blogerzy, tzn. mniej znani, bo nie zawsze z mniejszymi zasięgami? Sięgnę do reportu z zeszłego roku „Polska blogosfera 2016”, przygotowanego przez BLOGmedia. W tym raporcie można znaleźć informacje o tym, ile blogerzy zarabiają za wpis sponsorowany, post w mediach społecznościowych oraz wyjazd sponsorowany.

Mnie najbardziej interesuje tu wpis, więc przytoczę tę część wyników. Dodam tylko, że odpowiedzi udzielało 1023 blogerów.

Średnie stawki za wpis sponsorowany na blogach wynoszą:

Jak widać stawki są znacznie niższe, ale trzeba tu pamiętać o dwóch rzeczach – w drugiej tabelce jest mowa o odsłonach bloga, w pierwszej zaś o wizytach na blogu i użytkownikach. Odsłon zwykle jest więcej – czasem jeden użytkownik wygeneruje 2 odsłony (średnio), czasem 4.

Druga sprawa, o czym wspominają autorzy przytoczonego raportu, to fakt, że stawki za wpisy sponsorowane, jakie podawali blogerzy, były bardzo zróżnicowane – od 30 zł do 10000 zł.

Jak widać w przypadku stawek za współpracę na blogu sprawa wygląda tak samo jak przy wycenianiu usług freelancera. To trudna sprawa, a stawki poszczególnych osób (nawet jednakowo dobrych) mogą bardzo się od siebie różnić.

Moje spostrzeżenia na temat zakładek „Współpraca”

Przeglądając zakładki „Współpraca” na blogach zauważyłam też kilka interesujących rzeczy, którymi chciałabym się z Wami podzielić. A nuż komuś się to przyda 🙂

  • na wielu blogach te zakładki wyglądają bardzo profesjonalnie – są statystyki z GA, informacje o tym, jaki jest profil demograficzny czytelników, screeny z ankiet, przeprowadzanych wśród czytelników, możliwe formy współpracy.
  • bardzo popularne blogerki modowe nie silą się na długie zakładki „Współpraca” i przekonywanie potencjalnego współpracownika o tym, że warto do nich napisać. Podają tylko swój adres do kontaktu.
  • niektóre zakładki „Współpraca” przypominają kiepskie CV, serio. I nie dlatego, że ktoś nie ma czym się pochwalić, ale dlatego, że zamiast wybrać najistotniejsze informacje, wpisuje tam wszystko, co mu przyjdzie do głowy. Tak jak w CV niektórzy wpisują do jakiego gimnazjum chodzili i że przez tydzień roznosili ulotki (chociaż mają już dużo innych doświadczeń zawodowych), tak w zakładce „Współpraca” blogerzy wpisują, że w 2012 roku wygrali konkurs na najlepszego złotego ziemniaka z plasteliny, organizowany przez blogera XYZ. Żartuję oczywiście, ale prawda jest taka, że blogerzy linkują do wielu nieistotnych swoich wypowiedzi na innych blogach i portalach, a niektóre z tych portali już nie istnieją.
  • nawet na popularnych blogach zdarzają się wpadki w postaci statystyk z 2015 roku. No losie, jeśli już umieszczasz aktualne statystyki na blogu, to niech one będą aktualne, a nie sprzed dwóch lat.
  • ze zdziwieniem stwierdziłam, że plebiscytów i konkursów dla blogerów jest już tyle, że każdy bloger z zasięgiem ok. 30 tysięcy odwiedzin miesięcznie może się pochwalić (i robi to) jakimś wyróżnieniem – a to w rankingu Kominka, a to w Share Week, a to w Blog Roku czy rankingu Blog Rank. W najgorszym razie można pokazać zrzut ekranu z similar web z porównaniem blogów z naszej kategorii albo z Hash.fm, także z naszej kategorii.

Ciekawa jestem czy Ty masz na swoim blogu (jeśli masz blog, rzecz jasna) zakładkę „Współpraca” i czy podajesz stawkę minimalną. A jeśli nie – dlaczego nie? Bardzo jestem ciekawa Waszych komentarzy na ten temat.

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
42 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Maciej Wojtas
4 lat temu

Moja stawka minimalna (którą podaję) to zero złotych 🙂
http://maciejwojtas.pl/wspolpraca/

Kinga Lalowicz
Kinga Lalowicz
4 lat temu

A ja nie wiem nawet ile mam odsłon 🙂 Dopiero zaczynam i dotychczas się tym nie przejmowałam 🙂 Miałam kilka współprac, ale wszystkie barterowe, a to co otrzymywałam w zamian było dość wartościowe jak dla mnie, także taka współpraca póki co wydawała się dla mnie ok. Może powinnam pójśc krok dalej 🙂

Marta jakprowadzicwlasnafirme

Agnieszko, ja nie podaję stawki, bo chcę zobaczyć, każde potencjalne zlecenie. Nie mam jeszcze tak znanego bloga, jak Twój, i a chcę wiedzieć, jakie jest zapotrzebowanie ze strony klientów w ogóle. Wiedząc, kto do mnie pisze, z jaką formą współpracy i dlaczego, łatwiej mi badać rynek. Nie odrzucam też rozwiązań barterowych, jeśli z powodów strategicznych uznaję je za sensowne.

Beata Redzimska
4 lat temu

Agnieszka, muszę sobie to dokładniej przestudiować i ukonkretnic u siebie. Choć takie stawki mają chyba tylko sens na blogach lifestylowych. Na blogach eksperckich, gdzie zainteresowanie takimi publikacjami jest małe z zewnątrz spoza danej niszy, no nie wiem. Pozdrawiam serdecznie Beata

Anna
Anna
4 lat temu

U mnie nie ma stawek, bo nie mam DG i nie prowadzę póki co działań komercyjnych 🙂 Niemniej super wpis i na pewno zapamiętam, żeby jak przyjdzie czas umieścić stawki w zakładce 🙂 Bo w sumie się już nad nimi zastanawiałam 🙂

Autopogoń
4 lat temu

ja mam zakładkę współpraca, ale u mnie to dopiero raczkuje – do tej pory miałam może ze dwie, trzy propozycje. inna kwestia, że mój blog jest bardziej prywatny niż profesjonalny, więc nigdy nie sądziłam, że rzeczywiście te współprace mogą się jakoś rozkręcić – mam tą zakładkę raczej po to, żeby pokazać, że jestem na takie propozycje otwarta 🙂

Elżbieta prostyniemiecki.pl

Agnieszko, jak zwykle bardzo ciekawy wpis. U mnie strona dopiero raczkuję, ale za pewien czas postaram się skorzystać z tego wpisu tworząc prawdziwą stronę „współpraca”. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Marcel nastawienienarozwoj.pl

Bloga tworzę od niecałych 3 miesięcy. Nie planuję na nim zarabiać w tym roku, a więc i tym samym nie mam zakładki „współpraca”, choć tę stworzę w ciągu najbliższych miesięcy. Nadal boimy mówić się o pieniądzach. Nawet wśród znajomych rzadko kto mówi o swoich zarobkach. A to błąd, bo przez to wiele osób nie docenia wartości swojej pracy. Na szczęście jest kilka osób, które nie kryją się z takimi sprawami. Ja również za jedną z moich zasad blogowania przyjąłem pełną transparentność – zarobków jeszcze nie osiągam, ale piszę w ramach miesięcznych podsumowań o wszystkim – ile ponoszę kosztów, z kim… Czytaj więcej »

Łukasz z Finanseodpodstaw.pl

Mam zakładkę i podaję wartość minimalną, jednak obecnie kieruję się wyceną według następującego wzoru: wycena= moja stawka jako copywriter + (średnia stawka na branżowych portalach za 1000 odsłon bannera x liczba UU miesięcznie) + koszty kampanii na facebooku 😉 Polecam tą metodę wyceny – jest całkiem miarodajna, daje silny argument na pytanie „a dlaczego aż tyle?” i w ogóle jest fajna 😀

Kasia Aleszczyk
4 lat temu

Aga, mega Ci dziękuję za ten wpis. Dzięki Tobie odświeżyłam i moją zakładkę „Współpraca” 😀 A był tam nawet shortcode formularza kontaktowego nieużywanej już przeze mnie wtyczki…