Jeśli sprzedajesz rękodzieło, to teoretycznie jesteś na wygranej pozycji: nikt inny nie sprzedaje identycznych produktów, Twoje produkty są unikatowe, w związku z tym nie musisz brać udziału w wojnie cenowej, co jest prawdziwą zmorą e-commerce. Klient nie wybiera rękodzieła dlatego, że jest najtaniej, tylko dlatego, że chce kupić coś wyjątkowego.
Dlaczego więc rękodzielnikom często tak trudno jest utrzymać się ze swojego biznesu? Albo inaczej: dlaczego niektórym się udaje rozkręcić np. własny sklep z biżuterią, a inni ponoszą porażkę, mimo że robią równie ładne rzeczy? W tym wideo opowiem Ci o 3 błędach, które zauważyłam u początkujących rękodzielników, przez które moim zdaniem ich działalność się nie wybija w masie innych podobnych biznesów.
Jeśli wolisz wersję wideo, włącz odtwarzanie:
Dzień dobry, ja się nazywam Agnieszka Skupieńska, prowadzę sklep z akcesoriami do drinków, a na tym kanale opowiadam o prowadzeniu małego biznesu online i budowaniu dodatkowych źródeł dochodu.
Pierwszy błąd rękodzielników to sprzedaż bez zakładania własnego sklepu. Ja wiem, że rękodzieło można sprzedawać na wiele sposobów: jedni wykorzystują do tego Etsy, inni Vinted czy OLX, a jeszcze inni Instagram. Ale prawda jest taka, że jeśli chcesz mieć biznes, nad którym masz pełną kontrolę, w którym prowadzisz sklep na swoich warunkach, to jedyną dobrą opcją jest założenie swojego sklepu, na swojej domenie.
Dlaczego? Bo te wszystkie pozostałe sposoby sprzedaży są jak korzystanie z agencji pracy tymczasowej. Można na chwilę zaczepić się w takiej agencji i poszukać dorywczej pracy, raz tu, raz tam. Jak byłam studentką to korzystałam z takich agencji i pracowałam a to kilka dni w jakimś Tesco, a to gdzieś indziej. Ale to nie jest stała praca, nie można nic przewidzieć, nie masz dobrych warunków, jesteś ciągle zależny od kogoś innego. Dopiero poszukanie stałej pracy, podpisanie umowy z pracodawcą daje Ci jakąś stabilizację i przewidywalność.
I tak jest ze sklepem internetowym. Jeśli założysz własny sklep, pod swoją domeną, to budujesz podstawy stabilnego biznesu. Możesz dodawać tyle produktów, ile chcesz, opisywać je po swojemu, masz stałe linki do tych produktów, które możesz podawać klientom. Możesz korzystać z reklam Google Ads i Meta Ads, żeby kierować ruch do sklepu itd.
Jeśli boisz się kosztów z tym związanych, to muszę Cię uspokoić. Prowadzenie własnego sklepu nie jest drogie, bo sama platforma, mam tu na myśli konkretnie Shopera, kosztuje 39 zł miesięcznie.
Shoper to jest platforma, z której sama korzystam od 4 lat i gorąco polecam, bo jest niezawodna i w dodatku na tyle prosta w obsłudze, że sklep na Shoperze możesz założyć samodzielnie. Nawet jeśli jesteś osobą nietechniczną, nie zakładałaś nigdy sklepu, to nie kupuj żadnych kursów o zakładaniu sklepu, tylko załóż sobie 14-dniowy okres próbny w Shoperze i sprawdź bez żadnych kosztów, czy dasz sobie radę z założeniem sklepu. Zresztą zaraz po założeniu konta testowego powinien się skontaktować z Tobą ktoś z obsługi, kto pomoże Ci skonfigurować platformę. Jeśli założysz konto dzisiaj, to za tydzień będziesz mieć już gotowy sklep, na własnej domenie i za dosłownie kilka złotych, które wydasz na domenę.
Tu możesz założyć konto: Sprawdź Shoper za 14 dni za darmo
Shoper jest partnerem tego kanału, więc dodatkowo mam jeszcze kod rabatowy dla widzów, który daje zniżkę 10%: TOSIEOPLACA10
A dlaczego tak bardzo polecam założenie sklepu, a nie sprzedaż rękodzieła na platformach? Wierz mi, że to jest dobre nie tylko dla Ciebie, bo ułatwi Ci ogarnianie sprzedaży. To jest też ogromna wygoda dla Twoich potencjalnych klientów. Jest cała masa potencjalnych klientów, którzy nie kupują rękodzieła w wiadomościach prywatnych na Instagramie, nie mają czasu, żeby czekać na podanie ceny i danych do przelewu, tylko chcą dokonać zakupu już, teraz.
Mając własny sklep wyróżniasz się na tle tysięcy rękodzielników, którzy tego sklepu nie mają. Wyglądasz bardziej profesjonalnie, jak stabilny, działający przedsiębiorca, a nie ktoś, kto z doskoku zrobił kilka naszyjników i sprzedaje je na OLX. A co za tym idzie – możesz też podnieść ceny, jeśli otoczka Twojego produktu wygląda profesjonalnie.
Ten sam naszyjnik, jeśli sprzedajemy go na OLX i ma zdjęcie na biały stole zrobi inne wrażenie niż wtedy, gdy wystawimy go we własnym sklepie, pod własną marką, z dobrym opisem i zdjęciem na modelce.
Dlatego to moim zdaniem najważniejszy błąd: nie mając sklepu na starcie przegrywasz z tymi, którzy taki sklep mają, zniechęcasz wielu potencjalnych klientów, blokujesz sobie dostęp do wielu możliwości jeśli chodzi o reklamę, a także zwykle też za nisko wyceniasz swoje produkty, bo wciąż myślisz o nich jako o „takich tam naszyjnikach, wystawianych na Vinted”, a nie jako o premium produktach handmade własnej marki.
Drugi błąd, jaki widzę często wśród rękodzielników to poleganie tylko na mediach społecznościowych. To da się mocno wyczuć na TikToku, gdzie pojawiają się dosłownie setki filmów z takim samym przekazem: nie mam sprzedaży, bo TikTok nie daje mi zasięgów.
I tu dosłownie, jak na dłoni, widać ten problem. Ktoś, jakaś platforma, na którą nie masz żadnego wpływu, nie daje Ci zasięgów i to sprawia, że Twój biznes się nie kręci. Zobacz, jaka to jest droga donikąd.
Nie zarabiasz, bo ktoś nie dał Ci zasięgów i w dodatku nie wiesz, bo nikt nie wie, co zrobić, żeby zmienić tą sytuację.
Jeśli nie znajdziesz sposobu na zwiększenie zasięgów, to sprzedaży nie będzie, więc biznes trzeba będzie zamknąć.
To zupełnie tak, jakbyś miała pracę, do której musisz dojechać autobusem i pewnego dnia autobus nie przyjechał, no to dobra, stwierdziłaś, że nie jedziesz do pracy. No ale następnego tez nie przyjechał i potem przez kolejne tygodnie, bo zmienili trasę linii i teraz już nic nie jeździ na tej trasie. I czy wtedy zrezygnujesz z tej pracy czy znajdziesz inny sposób, żeby tam dotrzeć? No jeśli to była naprawdę badziewna praca, to pewnie poszukasz innej, bliżej domu, ale jeśli zależy Ci na tej pracy, tak jak pewnie rękodzielniczkom zależy na biznesie, to nie ma wyjścia, trzeba poszukać innego sposobu, żeby dotrzeć do celu.
Dlatego poleganie tylko na mediach społecznościowych jest bez sensu i jest drogą donikąd. Sukcesy odnoszą ci, którzy działają wielokanałowo. Mogę Ci tu jako przykład podać Agnieszkę Żuber, właścicielkę marki Lekka, która tworzy piękne kolczyki z porcelany.
Agnieszka mówiła ostatnio na swoim Instagramie, że ma klientów dzięki właśnie Instagramowi, ale też dzięki wyjazdom na targi, sprzedaje również stacjonarnie oraz sporadycznie na Etsy. To jest właśnie połączenie wielu kanałów i dywersyfikacja źródeł przychodów. A mogę się założyć, że gdyby Agnieszka dodała tu jeszcze płatną reklamę, to mogłoby się okazać, że trzeba zatrudniać kogoś do pomocy, bo zamówień jest tak dużo, że nie da rady prowadzić dalej tego biznesu w pojedynkę.
I jest jeszcze trzeci błąd, który może wpływać na to, że biznes rękodzielniczy nie jest rentowny. To zbyt niskie ceny produktów. Za niska cena wcale nie jest dla klienta zachętą do zakupu. Za niska cena sprawia, że produkt, który miał być premium, czymś wyjątkowym, wygląda podejrzanie, jak coś, co wcale nie zostało wyprodukowane ręcznie, tylko jest masówką.
To zostało udowodnione naukowo, że jeśli coś jest za tanie, to jest w naszych oczach kiepskiej jakości.
Na Uniwersytecie Stanforda oraz w Kalifornijskim Instytucie Technicznym przeprowadzono badania, które pokazały, że różnie oceniamy produkty, w zależności od ich ceny. Badanym podano wino i obserwowano reakcje ich mózgów wtedy, gdy pili trunek. Okazało się, że nasz mózg doświadcza większej przyjemności, gdy badany myśli, że wino kosztowało 45 dolarów niż wtedy, gdy jego cena wynosiła zaledwie 5 dolarów. Nie są to subiektywne opinie konsumentów, ale wyniki monitorowania aktywności mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego. Są one jeszcze bardziej interesujące, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w rzeczywistości badani pili to samo tanie wino.
Inny eksperyment pokazał, że osoby, które kupiły droższy napój energetyzujący szybciej rozwiązywały zadania niż badani, którzy zapłacili za swój napój mniej. W kolejnym badaniu odkryto, że cena tabletek przeciwbólowych miała wpływ na to, jak badani ocenili ich skuteczność (85% oceniło jako skuteczne tabletki za 2,5 dolara, a 61% te, które kosztowały 10 centów – w rzeczywistości obie grupy otrzymały te same tabletki placebo).
Postrzeganie ceny i faktu, że coś, co jest tanie, odbieramy jako mniej wartościowe, mniej nam się podoba, to jedna strona medalu.
Ale druga strona jest taka, że jeśli sprzedajesz coś tanio, to zwyczajnie brakuje Ci potem pieniędzy, żeby np. zorganizować lepszą sesję zdjęciową dla swoich produktów, zamówić profesjonalne logo, czy chociażby zapłacić za reklamę swojego sklepu. I to też wszystko może mieć wpływ na niższą sprzedaż, więc zdecydowanie nie opłaca się sprzedawać rękodzieła za tanio.
A jeżeli nie popełniasz żadnego z tych błędów, a mimo to twój sklep internetowy nie zarabia, to zachęcam do obejrzenia mojego poprzedniego wideo na ten temat, bo moim zdaniem są tylko 3 powody, dla których sklep nie zarabia. Kliknij w ekran i przeniesiesz się bezpośrednio do tego wideo.
A ja dziękuję dzisiaj za obejrzenie do końca i widzimy się w kolejnych wideo.

