Sklep internetowy w Canvie? To najgłupszy pomysł, jaki słyszałam

utworzone przez | kwi 28, 2026 | E-commerce | 0 komentarzy

Nie masz profesjonalnego sklepu internetowego ani pieniędzy, żeby zlecić jego zbudowanie, a chcesz sprzedawać rękodzieło? Postaw sobie prostą stronę w Canvie i tam pokaż swoje produkty. – na taki pomysł trafiłam ostatnio na TikToku.

Tyle że to bardzo, bardzo zły pomysł. I już Ci mówię dlaczego.

Wersja wideo:

 

Canva to świetne narzędzie, korzystam z niego prawie każdego dnia i nie wyobrażam sobie swojej pracy w internecie bez Canvy. Jedną z rzeczy, którą można zrobić bardzo łatwo w Canvie, w zasadzie w kilka godzin, jest postawienie swojej strony internetowej. Nie musisz wiedzieć absolutnie niczego o stronach, nie musisz kupować serwera, domeny, szablonów, no dosłownie niczego.

Wystarczy, że wybierzesz jeden z nowoczesnych szablonów, które są dostępne w Canvie i uzupełnisz szablon swoją treścią. W 1-2 godziny możesz stworzyć stronę, która wygląda całkiem ok i zupełnie nie wstyd pokazać ją potencjalnemu klientowi.

Pod warunkiem, że to klient na usługi, a Ty jesteś początkującym freelancerem, który pokazuje mu swoje portfolio, np. fotograficzne czy portfolio z filmami UGC. I tutaj daje nacisk na słowo „początkującym”, bo jeśli działasz w branży już jakiś czas, a przede wszystkim – chcesz mieć przyzwoite stawki za swoje usługi, to portfolio w Canvie nie wystarczy.

I zdecydowanie strona w Canvie nie wystarczy, jeśli chcesz sprzedawać w sieci produkty, np. robione przez siebie rękodzieło.

Mam na to całe mnóstwo argumentów, ale zacznijmy od najbardziej oczywistego: do strony w Canvie nie możesz podpiąć płatności i nie możesz tam zrobić koszyka.

Czyli strona w Canvie jest de facto tylko katalogiem Twoich produktów, a do sprzedaży dochodzi gdzieś indziej. Dlaczego do licha sądzisz, że ja, jako klientka, chciałabym obejrzeć na stronie Twoje produkty, a jeśli coś mi się spodoba to nie móc tego od razu kupić?

Jak wchodzę na stronę, widzę że to jest sklep internetowy, to oczekuję, że od razu będę mogła włożyć coś do koszyka i zapłacić. W ostateczności mogłabym dostać link do jakiegoś Twojego konta na Allegro, żeby sobie tam zamówić daną rzecz.

Ale oglądanie strony, na której nie można nic kupić i jest tylko katalogiem, z którego możesz coś wybrać, a ja Ci powiem, czy to ewentualnie jeszcze jest na stanie… to jest trochę jak oglądanie katalogów z Avonu. Jak może pamiętasz, kiedyś zakupy w Avonie wyglądały tak, że konsultantki pokazywały koleżankom nowy katalog, można go było zabrać do domu i wybrać sobie coś z katalogu i zamawiało się bezpośrednio u konsultantki.

Tylko że od tego czasu minęło jakieś 25 lat. Czemu u licha myślisz, że w dzisiejszych czasach, gdy mamy szybkie płatności i nawet pani w warzywniaku przyjmuje płatności BLIK-iem, ja będę wybierać twoje produkty z katalogi w Canvie, a potem kontaktować się z Tobą jak z konsultantką Avonu? Ludzie, to już nie działa, jeśli chcesz mi coś sprzedać, załóż sklep i spraw, żeby kupowanie u Ciebie było łatwe.

Druga sprawa – wiesz, co to jest efekt aureoli?

To taki błąd poznawczy, który sprawia, że pierwsze wrażenie albo jakaś jedna cecha osoby sprawia, że przypisujemy komuś automatycznie inne cechy. I teraz kluczowe jest, czy to pierwsze wrażenie i ta jedna cecha jest pozytywna czy negatywna.

W marketingu to działa tak, że jeśli widzimy znaną markę, to automatycznie myślimy, że jej produkt jest lepszy od produktu konkurencji, która nie jest taka znana. Np. idziesz w Lidlu po lody i masz do wyboru lody znanej z reklam marki i lody marki, o której nigdy nie słyszałeś. Które Twoim zdaniem będą lepszej jakości? Najczęściej automatycznie zakładamy, że duża, znana marka to gwarancja jakości.

I jest jeszcze jedna strona medalu jeśli chodzi o efekt aureoli. Jeśli otoczka danej marki wygląda ładnie, nowocześnie, jest dopracowana w szczegółach, to myślimy, że cała marka taka jest – nowoczesna, dbająca o szczegóły. I odwrotnie – jeśli widzimy stronę internetową marki, która wygląda tanio, która ma błędy, jest niedopracowana lub zrobiona na szybko – to automatycznie myślimy, że produkty tej marki nie są dużo warte. Że nie jest to marka godna zaufania, że nie warto w niej kupić.

Bo skoro właściciel tej marki nie postarał się nawet o to, żeby zrobić porządną stronę w odpowiedniej technologii, to dlaczego mam mu zaufać i powierzyć swoje pieniądze?

Jeśli chcesz mi sprzedać rękodzieło, a masz stronę w Canvie zamiast własnego sklepu, to trochę tak, jakbyś chciała otworzyć restaurację, ale zamiast wynajmować i porządnie urządzić lokal, rozstawiła namiot na swoim podwórku i chciała tam przyjmować klientów.

To robi złe wrażenie, dla klientów jest niewygodne, a przede wszystkim – jeśli sprzedajesz w ten sposób, to nie licz na to, że klient dużo zapłaci za Twoje produkty. Jeśli chcesz mieć rozsądne ceny produktów, a nie sprzedawać rękodzieło za półdarmo, to musisz zadbać o detale.

I nie, nie mówię o tym, że masz pakować rękodzieło w ozdobne różowe bibułki, spryskiwać je perfumami i dokładać kartoniki z napisem handmade i jeszcze do tego gratis krówki. Wierz mi, to są detale, które może kilka osób doceni, ale na pewno nie są to rzeczy, które kogoś przekonają do zakupu Twoich produktów. Jeśli chcesz przekonać kogoś do zakupu, musisz zadbać o detale, które klient widzi ZANIM u Ciebie kupi.

Te detale to nowoczesna strona, dopracowane opisy, wyraźne zdjęcia i prosty proces zakupu. Wyeksponuj zalety swojego rękodzieła, pokaż je tak, jak na to zasługuje jeszcze przed zakupem, a nie dopiero po tym, jak klient dokona zamówienia.

I serio, w dzisiejszym świecie możesz postawić sklep internetowy za 39 zł miesięcznie, bo tyle kosztuje abonament w Shoper. A jeśli skorzystasz z mojej zniżki, którą znajdziesz w opisie tego odcinka, to zapłacisz jeszcze mniej. Co więcej, przez pierwsze 14 dni możesz zacząć konfigurować swój sklep zupełnie nic nie płacąc i korzystając z okresu próbnego.

Założenie i skonfigurowanie sklepu na Shoperze to dosłownie kilka dni. Wierz mi, bo ostatnio zmieniałam szablon dla mojego sklepu i ogarnęłam to sama w jakieś 8 godzin.

Czyli żeby mieć własny sklep internetowy na najpopularniejszej platformie w Polsce potrzebujesz dosłownie 39 złotych miesięcznie i kilka dni swojego czasu, żeby ten sklep uruchomić.

A w wersji testowej przez 14 dni nie zapłacisz ani złotówki. Sprawdź darmową wersję testową Shopera od razu: Shoper na 14 dni za darmo

39 złotych to jest tyle, ile kosztuje jedna pizza, a dzisiaj to chyba nawet mniej. To jest pewnie tyle, ile zarabiasz na jednej parze sprzedanych kolczyków czy na jednej zrobionej na drutach czapce.

Serio, nie widzę żadnego powodu, dla którego ktoś miałby uznać, że założenie strony w Canvie zamiast sklepu internetowego jest lepsze, jeśli chcesz za pomocą tej strony sprzedawać produkty.

Może Ty widzisz taki powód, to koniecznie zostaw komentarz, bo dla mnie założenie strony w Canvie jako alternatywa dla sklepu to najgorszy pomysł świata.

A jeśli boisz się innych kosztów, związanych z założeniem sklepu, to odsyłam do mojego poprzedniego tekstu, w którym podsumowałam wszystkie koszty i z tego materiału dowiesz się, ile naprawdę kosztuje założenie i prowadzenie sklepu internetowego. Sprawdź: ile kosztuje założenie sklepu internetowego.

(współpraca z Shoper)

 

Zdjęcie Agnieszki Skupieńskiej
O autorce: Agnieszka Skupieńska

Z wykształcenia polonistka, ale nigdy nie pracowałam w szkole. Jako freelancerka zaczęłam pracować w 2009 roku, pisząc teksty na zlecenie. Teraz uczę innych, jak zarabiać, nie wychodząc z domu. Mam też swój sklep internetowy, w którym można kupić akcesoria barmańskie.
Sprawdziłam, że praca w domu może być sposobem na życie. I to na całkiem niezłym poziomie 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze