Czy freelancer musi pracować pod własnym nazwiskiem? Kiedy lepiej jest od razu wyrabiać sobie markę? Co zrobić, gdy zaczynamy pracę jako freelancer, a mamy w perspektywie ślub i zmianę nazwiska? O tym w dzisiejszym odcinku podkastu To się opłaca.

Nazwisko czy nazwa firmy?

Posłuchaj tego odcinka podkastu:

Podkast dostępny też tutaj:

Obejrzyj w YT:

 

Wersja do poczytania:

Dzień dobry, nazywam się Agnieszka Skupieńska, od kilku lat pracuję jako freelancerka i w pracy posługuję się własnym nazwiskiem. Dlaczego właśnie nazwiskiem, a nie nazwą firmy, kiedy nazwisko może być lepsze niż wymyślona nazwa, a także o czym trzeba pamiętać, wymyślając nazwę dla swojej firmy? O tym opowiem w tym odcinku. Zapraszam do posłuchania szczególnie freelancerów i osoby, które w najbliższej przyszłości będą zakładać firmę lub zmieniać formę prawną czy też zmieniać nazwę firmy.

Zanim przejdę do konkretów, opowiem Ci, jak to było u mnie. Gdy zaczynałam działać jako freelancerka, miałam panieńskie nazwisko i wiedziałam, że prawdopodobnie prędzej czy później wyjdę za mąż i zmienię je na jakieś inne. Podwójne nazwisko raczej nie wchodziło w grę, chyba że mój przyszły mąż miałby jakieś krótkie, bo sama miałam długie imię i długie nazwisko (łącznie chyba 20 liter). Dlatego też od samego początku zastanawiałam się, co zrobić – czy opłaca mi się pracować pod własnym nazwiskiem, czy też powinnam wypracować sobie jakąś markę, z którą klienci mogliby mnie identyfikować, niezależnie od tego, jakie mam nazwisko. Dla przykładu, taką markę ma znajoma korektorka, która pracuje jako „Pani od polskiego” – nie musi martwić się o to, czy klienci pamiętają jej nazwisko, bo „Pani od polskiego” to nazwa łatwa do zapamiętania i wpadająca w ucho.

Ja zdecydowałam jednak, że chcę pracować pod nazwiskiem i podejmuję ryzyko, że będę miała kiedyś kłopot z jego zmianą. Zdecydowałam tak z dwóch powodów:

– po pierwsze, nie byłam bardzo rozpoznawalna i znana, żebym musiała się obawiać, że klienci mnie z kimś pomylą i że moje nazwisko zapadnie im w pamięć, że się nie przyzwyczają do nowego po ewentualnej zmianie

– po drugie, zależało mi od samego początku na tym, żeby klient wiedział, że kontaktuje się z nim jedna, ta sama osoba, że pracuje dla niego ta konkretna Agnieszka Skupieńska, a nie ktoś z agencji, która jakoś tam się nazywa. Dlatego właśnie nie zdecydowałam się na stworzenie marki, a właśnie pracę pod własnym nazwiskiem.

Jeśli jesteś w podobnej sytuacji, jak ja, czyli jesteś niezamężną kobietą, albo za jakiś czas wychodzisz za mąż i zastanawiasz się, czy zostać przy swoim nazwisku, czy zmienić je na jakieś inne albo posługiwać się konkretną nazwą firmy w kontaktach z klientami, mam dla Ciebie kilka wskazówek, które pomogą Ci podjąć decyzję. Jeśli jesteś mężczyzną, to też posłuchaj dalej, bo część wskazówek mężczyzn także dotyczy.

Pierwsza sprawa: czy Twoje nazwisko łącznie z Twoim imieniem jest unikatowe?

Na jednej z grup facebookowych widziałam ostatnio pytanie osoby, która robiła makijaże dla klientek, planowała otwarcie swojego studia urody, a jednocześnie za dwa miesiące wychodziła za mąż. Jej nazwisko było jednym z najpopularniejszych nazwisk w Polsce, a dodatkowo powiedziała, że dokładnie to samo imię i nazwisko w jej mieście nosi inna makijażystka. W takiej sytuacji nie wahałabym się ani chwili – jeśli klient może pomylić Cię z kimś innym, to dobrze jest zmienić nazwisko na nazwisko męża albo posługiwać się nazwą firmy w kontaktach z klientami. Nikt nie chce być mylonym, nikt nie chce, żeby klienci przez pomyłkę trafili do innego specjalisty, dlatego trzeba zrobić wszystko, co się da, żeby nie być pomylonym.

Druga sprawa: czy masz w planach rozwój firmy, zatrudnianie ludzi i oderwanie usług od swojej osoby?

Już tłumaczę, o co chodzi. Gdy zaczęłam pracę jako autorka tekstów, nie zakładałam, że kiedyś założę firmę, która pisałaby teksty na zlecenie i zatrudniała wielu copywriterów, dlatego praca jako freelancerka Agnieszka Skupieńska była dla mnie dobrym wyborem. Ale gdybym zakładała, że kiedyś będę chciała powiększać firmę, zatrudniać ludzi, to być może lepiej byłoby od razu utrwalać w świadomości klientów nazwę firmy. Nawet jeśli nazwa firmy zawiera także nazwisko, jak np. nazwa popularnej agencji Ciszewski PR – to od razu wiadomo, że nie stoi za nią prawdopodobnie jedna osoba, tylko więcej niż jedna. Gdy w przyszłości zechcesz przestać świadczyć usługi osobiście, będzie to robił Twój zespół, nikt nie zarzuci Ci, że go oszukujesz, bo oczekiwał, że usługę wykonasz osobiście, a tymczasem wykonują ją Twoi pracownicy.

Jeśli masz unikatowe nazwisko, a jednocześnie nie planujesz rozwoju firmy tak, że kiedyś to wyłącznie Twoi pracownicy będą świadczyć usługi, a Ty będziesz liczyć pieniądze, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby posługiwać się w kontaktach z klientami nazwiskiem, a nie nazwą marki.

Musisz jednak wiedzieć, że takie rozwiązanie nie jest bez wad.

Po pierwsze – klienci mogą Cię wygooglować, sprawdzić, co piszesz na portalach społecznościowych, jakie zdjęcia publikujesz, gdzie jeździsz na wakacje, kim jest Twoja rodzina. Nie każdy chce się dzielić tym z klientami, więc jeśli posługujesz się w kontaktach z nimi tylko nazwiskiem, zwracaj baczną uwagę na to, jak prezentujesz się w sieci.

Po drugie – jeśli już pracujesz na swoje nazwisko i zdarzy Ci się jakaś grubsza wpadka, może być trudno odbudować reputację, bo nazwisko z reguły masz tylko jedno. Gdy posługujemy się marką może być łatwiej – zamykamy jedna firmę, otwieramy następną i klienci mogą się nawet nie zorientować, że mamy na koncie jakąś dużą wpadkę.

Zanim przejdę do tego, jakie są plusy i minusy działania pod marką, np. nazwą firmy, wrócę na moment do zmiany nazwiska. Może się wydawać, że ludzie bardzo nas kojarzą z nazwiskiem i po ślubie będziemy mieć duży problem, żeby przyzwyczaili się do nowego, ale w rzeczywistości tak nie jest. Owszem, gdy kogoś znamy od dziecka, trudno jest się przestawić na jego nowe nazwisko, ale pamiętaj, że z klientami masz dużo luźniejszy kontakt. Jestem przekonana, że przestawią się oni w ciągu kilku tygodni i przyzwyczają do Twojego nowego nazwiska. Ba! Jeden z moich klientów zauważył, że mam nowe nazwisko dopiero po kilku miesiącach i kilkunastu wymienionych mailach! Żeby przekonać Cię do tego jeszcze bardziej, przypomnę Ci o obecnej żonie Tomasza Lisa, Hannie Lis. Hanna Lis prowadziła przez wiele lat Panoramę, jeszcze zanim została żoną Tomasz, oczywiście pod swoim nazwiskiem panieńskim. Pamiętasz to nazwisko? Pewnie nawet nie wszyscy słuchacze podkastu w ogóle je znają! Otóż nazywała się Hanna Smoktunowicz, ale dzisiaj wszyscy znają ją jako Hannę Lis.

I jeszcze jedna uwaga jeśli chodzi o posługiwanie się imieniem i nazwiskiem. Często jestem pytana o to, czy wypada freelancerowi w kontaktach z klientami posługiwać się zdrobnieniem imienia, czy powinniśmy używać imienia w jego pełnym brzmieniu. Wydaje nam się zwykle, że nie będziemy traktowani poważnie, jeśli podpiszemy się np. „Ola” zamiast „Aleksandra”. I tu znowu posłużę się dobrze znanym przykładem. Znasz Jakuba Wojewódzkiego, prowadzącego popularny show w telewizji? A może znasz Kubę Wojewódzkiego? A Katarzynę Kowalską, polską piosenkarkę? Pewnie znasz, tylko że ona używa zdrobnienia Kasia. A już na pewno znasz Billa Clintona, byłego amerykańskiego prezydenta. Bill to zdrobnienie od William. Skoro prezydentowi wolno używać zdrobnienia i nie wzbudza tym śmieszności, to Ty z pewnością też możesz 😊

Wróćmy jednak do rozważań czy pracować pod własnym nazwiskiem czy też pod nazwą firmy czy marki. To drugie rozwiązanie ma swoje plusy (daje możliwość „oderwania” usług od Ciebie, powierzenia pracy komuś innemu, schowania się z pierwszej linii frontu, gdy coś pójdzie nie tak i przydaje się, gdy masz zamiar wyjść za mąż). Ale musisz wiedzieć, że czasem działanie pod swoją marką nie jest aż takie korzystne, zwłaszcza, jeśli wybierając nazwę firmy czy też marki, będziesz próbował dopasować się do trendów, jakie pasują w Twojej branży. No bo zastanów się, jak się nazywają konkurencyjne firmy. Powiedzmy, że chcesz zajmować się usługami kosmetycznymi lub nawet w przyszłości otworzyć salon. W Łodzi jest kilka firm z tej branży, które mają w nazwie „beauty” albo „metamorfoza”, z kolei solaria mają w nazwie „sun”, a gabinety dentystyczne mają cząstkę „dent”. Rozumiesz już do czego zmierzam? Nazywając swoją firmę tak, jak nazywa się konkurencja spowodujesz, że klientowi będzie trudno zapamiętać Twoją nazwę, a łatwo będzie pomylić z inną. Zapamięta, że miałeś w nazwie „dent”, wpisze w Google „stomatolog dent” i znajdzie dentystę, który akurat przyjmuje bliżej jego domu, niż Ty.

Dlatego jeśli planujesz pracować nie pod swoim nazwiskiem, ale pod marką, nazwą firmy, dobrze przemyśl to, jak już na etapie tworzenia nazwy i identyfikacji wizualnej wyróżnić się na tle konkurencji.

Na zakończenie jeszcze kilka formalnych wskazówek, dotyczących rejestrowania firmy i wybierania nazwy. Pamiętaj, że jeśli zakładasz jednoosobową działalność, Twoja nazwa firmy musi zawierać Twoje imię i nazwisko, bo takie są przepisy. Nie może za to być określeniem gorszącym, np. zawierającym przekleństwa lub związanym z seksem. Nie może także wprowadzać w błąd, np. zawierać nazwy jakiejś instytucji – czyli nie nazwiesz się np. Ministerstwo Finansów Osobistych. Nie można także zarejestrować nazwy firmy z nazwą miejscowości lub kraju, czyli odpada np. Zjednoczone Emiraty Arabskie. W nazwach nie wolno używać również tytułów dzieł sztuki, bo one z kolei podlegają ochronie praw autorskich, nie można też używać określeń, które naruszają jakiekolwiek prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich.

Na koniec ciekawostka – to, że dziś wymyśliłeś jakąś nazwę i wydaje Ci się ona dobra, nie znaczy, że nigdy już nie będziesz miał szansy jej zmienić. Mało kto dzisiaj pamięta, że przeglądarka Firefox zaczynała jako Phoenix, Google było kiedyś BlackRubem, Nike zostało założone jako Blue Ribbon Sports, nawet Playboy miał początkowo nazywać się inaczej.

Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka, jeśli uważasz, że może on się komuś przydać, bardzo proszę – puść go dalej. Udostępnij na Facebooku lub pokaż znajomemu, który właśnie zastanawia się nad założeniem firmy i nazwą dla niej.

A jeśli masz jakieś pytania, chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami, zapraszam na aga@tosieoplaca.pl. Wszystkie odcinki podkastu są do posłuchania na tosieoplaca.pl/podcast. Na dzisiaj się żegnam i mam nadzieję, że nie przegapisz kolejnego odcinka, który już za tydzień!