W dzisiejszym odcinku inspirujących biznesów będzie o jednym pomyśle, który szczególnie mi się spodobał. Dotyczy on przedmiotu codziennego użytku (a właściwie dwóch rodzajów przedmiotów), które jednocześnie wyglądają zupełnie niecodziennie. Poza tym opowiem jeszcze o 4 innych inspirujących biznesach, w tym o dwóch założonych przez Polki.

Inspirujące biznesy #2

Posłuchaj tego odcinka podkastu:

Podkast dostępny też tutaj:

Obejrzyj w YT:

Wersja do poczytania:

Cześć, dzień dobry z tej strony Agnieszka Skupieńska. Bardzo mi miło, że słuchasz kolejnego odcinka „To się opłaca!”.

Dzisiaj chcę poświęcić trochę czasu na inspirujące biznesy. Będzie to kolejny odcinek z serii inspirujących biznesów, w którym opowiem o pomysłach na biznes. Czasami będą to pomysły z Polski, czasami z zagranicy, ale będą to takie pomysły, które można jeszcze raz wykorzystać, które można trochę zmienić, zaadaptować. Niektóre z nich to takie pomysły, które wymagają specjalnych umiejętności, a niektóre są dość proste i nie wymagają konkretnych kompetencji. Będzie to tym razem 5 pomysłów, więc zapraszam do posłuchania. Mam nadzieję że znajdziesz coś inspirującego dla siebie.

Mobilne masaże

Zaczynamy od czegoś z polskiego podwórka. Jest to firma, która nazywa się Madame La Mode. Autorką pomysł jest Natalia Żyro, która z wykształcenia jest kosmetologiem i masażystką, i która postawiła w swoim biznesie na mobilność. Czytałam taką rozmowę, czy fragment wywiadu z nią, w którym mówiła, że w 2012 roku starała się o dotację na otwarcie firmy. Dostała 20000 zł, za które tę właśnie firmę założyła. Kiedy rozmawiała z urzędniczką i mówiła na czym jej biznes miałby polegać to urzędniczka była dosyć zdziwiona i powiedziała: „Ale jak to? Będzie pani łóżko do klienta przynosić?”, bo jej biznes polega na tym, że robi mobilne masaże.

Za te 20000 zł Natalia Żyro kupiła profesjonalne łóżko do masażu, kupiła kamienie do masażu, naturalne olejki, peelingi, miody, ręczniki, jednorazową bieliznę, czyli wszystko, co jest potrzebne dosłownie na start. Ale nie miała miejsca, nie miała studia, w którym będzie te masaże wykonywała. Ten pomysł był taki, że będzie on wykonywany mobilnie, na przykład nad jeziorem, na łące, na stogu siana, na łonie natury generalnie, czyli w miejscu,  które i tak nam się już kojarzy z relaksem, a dodatkowo będzie to masaż, więc coś, co jest relaksujące.

Natalia Żyro mieszka na Warmii i te swoje masaże, usługi świadczy miejscu, w którym mieszka. Oprócz tego, że są to masaże nad jeziorami, czy na łąkach, czy w sianie to są także kąpiele wodne w olejkach, w starych metalowych wannach. Jeżeli wejdziecie sobie na stronę Madame La Mode zobaczycie jak to wszystko fantastycznie wygląda. Stare metalowe wanny, balie drewniane i masaż na łóżku do masażu, ale właśnie na łonie natury.

Ona na swojej stronie pisze, że dla niej istotą SPA są działania służące do osiągnięcia dobrego samopoczucia, osiągnięcia równowagi między duszą a ciałem i Spa Madame La Mode zakłada holistyczne, indywidualne podejście do klienta. Mówi też, że każdy zabieg i każdy rytuał oznacza dla niej spotkanie z człowiekiem i z jego potrzebami. Podkreśla, że chodzi o harmonię między duszą a ciałem, ale też między człowiekiem a środowiskiem, dlatego że wszystkie te kosmetyki, które ona wykorzystuje do przeprowadzenia masażu to są kosmetyki naturalne, wytwarzane w zgodzie z ekologią, zasadami fair trade. To są kosmetyki, które można nawet zjeść po skończonym masażu. Wykorzystuje produkty takie jak czekolada, olej z pestek winogron, oliwa, olej kokosowy, olej sezamowy, także miód z lokalnych pasiek, więc to wszystko jest jak najbliżej natury, jadalne i ładnie pachnące przy okazji.

Oprócz tego, że zaczęła od tych masaży w 2012 roku, to potem w 2014 roku w Ględach, to też jest w okolicach Warmii, ruszył jej kolejny projekt. Nazywa się to Camp SPA – to nietypowy kompleks Wellness, który znajduje się w środku lasu, w którym można poddać się na przykład ziołowej kąpieli. Oczywiście wszystko jest na łonie natury. Można usiąść w jacuzzi, które jest z bali z drewna, można wsiąść do sauny, która pachnie świeżym drzewem, można nocować w ekskluzywny namiocie – to się nazywa glamping, czyli taki kemping tylko glamour, czyli bardziej luksusowy.

Dla kogoś, kto chciałby być blisko natury, ale tak nie za bardzo spanie w namiocie mu odpowiada, bardziej wolałby warunki bliżej cywilizacji to połączenie kempingu i glamour, czyli glamping to jest coś, co właśnie Natalia Żyro uruchomiła w Ględach. Oczywiście można sobie jej masaż tam zamówić. Jest coś, co bardzo mi się podoba – takie kino, w którym oglądamy naturę. To są fotele, które są z dawnego kina „Wolność”, gdzieś tam sobie przywiezione, stoją w taki sposób, że można na nich obejrzeć zachód słońca.

Jak widzisz wszystko to jest skupione wokół natury, wszystko jest naturalne, wszystko jest mobilne. Autorka pomysłu mówi, że jeżeli jest brzydka pogoda to masaż może być wykonany także w domu klientki, nie ma żadnego problemu, ale te masaże na łonie natury to jest główna usługa. Mówi także, że oczywiście czasami pada, pogoda na Mazurach latem jest jaka jest, ale klientki czasami nie są przerażone tym deszczem i masaż w deszczu padającym też może być relaksem i też może być przyjemnością.

Jak widzisz pomysł na mobilne masaże to jest coś oryginalnego, a jednocześnie coś, co można by przenieść na inny grunt. Natalia Żyro swoje masaże wykonuje na Warmii, więc myślę, że w innych miejscach niż Warmia ten pomysł można by spokojnie wykorzystać. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli chcesz być masażystą, chcesz mieć własny gabinet masażu to czeka Cię ogromna inwestycja, bo gabinet musi być wyposażony w przyrządy, musi to być przede wszystkim miejsce, a wynajęcie takiego miejsca będzie sporo kosztować, więc może właśnie mobilne masaże to dobry pomysł na biznes. Ale nie tylko mobilne masaże, które będą wykonywane u klienta, ale też na łonie natury – to jest coś, co może się klientom spodobać. Więc właśnie taki pomysł jak Natalii Żyro, czyli Madame La mode to jest coś, co można wziąć pod uwagę i czym można się zainspirować w szukaniu swojego pomysłu na biznes, dlatego jest ten pomysł wśród tych inspirujących biznesów i dlatego chciałam Ci o nim opowiedzieć.

Ekologiczny serwis sprzątający

Drugi pomysł to też jest coś, co jest blisko ekologii, natomiast nie znalazłam jakiejś konkretnej firmy, która świadczyłaby dokładnie takie usługi. To jest coś, co ja sobie roboczo nazwałam „ekologicznym serwisem sprzątającym”, czyli takim serwisem, który nastawiony byłby na ekologię. Jak wiesz ekologia jest coraz bardziej modna, na topie i coraz więcej osób przywiązuje wagę do tego, czym się otaczają, jakie produkty żywnościowe kupują, co jedzą, ale także co kupują do sprzątania. Sama znam osoby, które do sprzątania już nie kupują chemii domowej, tylko kupują na przykład ocet, sodę oczyszczoną, mieszają to i tworzą własne środki czystości i tym właśnie sprzątają dom.

Myślę sobie, że taki ekologiczny serwis sprzątający to mogłoby być coś, co jest w miarę łatwe do stworzenia. Możesz sobie wyobrazić, że niekoniecznie będzie to cały serwis, czy wielka firma złożona z iluś tam pracowników, ale po prostu osoba, która sprząta w domach, pani do sprzątania mówiąc wprost – i może się wyróżnić na rynku tym, że właśnie będzie używała jedynie ekologicznych środków i cała jej usługa będzie w zgodzie z ekologią.

Środki ekologiczne nie są żrące. Jeżeli będziesz osobą, która oddaje sprzątanie takiej osobie to nie będzie dla Ciebie miało wielkiego znaczenia, bo to nie Ty będziesz miał z tymi środkami kontakt, ale właśnie ta pani/pan, który będzie to sprzątać. Ale warto pamiętać o tym, że te ekologiczne środki czyszczące to są środki, które są dla dłoni i środowiska przyjazne. Ładnie też pachną, bo kiedy tworzymy sami środki czystości to możemy dodać do nich olejków eterycznych, na przykład cytrynowego, czy lawendowego i one wtedy będą pachnieć ładnie, a nie chemią. Dla mnie chemia nie pachnie jakoś strasznie i zapach chemii mi nie przeszkadza, ale wiem, że są osoby, którym ten chemiczny zapach przeszkadza.

Ponadto środki ekologicznie są bezpieczne dla dzieci i myślę, że to jest główny powód, dla którego na przykład moi znajomi używają właśnie takich środków ekologicznych – ponieważ mają małe dziecko. Dzieci często są uczulone na detergenty, czasami mogą się podtruć, bo małe dziecko może dotknąć Domestosa, czy wylać coś na dłoń i takie środki żrące są dla zdrowia dzieci niebezpieczne. Myślę, że właśnie to jest coś, co może wyróżnić taki serwis sprzątający na tle konkurencji, że jest to serwis sprzątający przyjazny dla dzieci.

Poza tym warto pamiętać o tym, że takie środki są ekonomiczne. Pewnie jest tak, że (ja się na tym nie znam, bo nie korzystałam z tego typu serwisu sprzątającego), ale wydaje mi się, że to jest tak, że osoba, która wynajmuje kogoś do sprzątania, sama zapewnia te środki. Tutaj czynnik ekonomiczny będzie liczył się po stronie tego, kto ten serwis wynajmuje. Ale myślę sobie, że jeżeli chciałbyś taki pomysł na biznes otworzyć to fakt, że zapewniasz ekologiczne środki czystości i one są dodatkowo tanie, nie będzie bez znaczenia. I to, że są one przyjazne dla środowiska też jest ważne, bo wiem, że coraz więcej osób troszczy się o planetę, martwi się o to, ile śmieci zostawia po sobie i ktoś, kto szuka osoby do sprzątania, a jest właśnie takim ekologicznym freakiem to będzie doceniał to, że serwis też w zgodzie z naturą sprząta. Jeżeli taki pomysł na biznes spodoba Ci się i chciałbyś go wprowadzić to bardzo wiele przepisów na środki DIY, ekologiczne do sprzątania znajdziesz w internecie, ale musisz wiedzieć, że one są bardzo proste do stworzenia. Wykorzystują to, co jest na półkach sklepowych, czyli wodę, ocet, cytrynę, sodę oczyszczoną, czy sól, olejki eteryczne. Ten pomysł na biznes jeszcze na większą skalę w Polsce nie działa – próbowałam wyszukać serwisy i usługodawców, którzy pracują na środkach stworzonych własnoręcznie, ale nie znalazłam, więc myślę, że warto to rozważyć. To pomysł, który właściwie w każdym większym mieście, gdzie jest zapotrzebowanie na usługi sprzątające, można sobie zaadaptować i wykorzystać.

Pink Taxi

Następny pomysł na biznes jest już znacznie bardziej wymagający i wymaga nie tylko dużych inwestycji, pieniędzy, ale też wymaga umiejętności – przekazuję go tutaj jako ciekawostkę i myślę, że pewien fakt z tego biznesu można też u nas wykorzystać. Firma o której mówię to Pink Taxi. Kiedy ja pierwszy raz usłyszałam o biznesie, który nazywa się „Pink Taxi” to sobie pomyślałam: „Aha, różowe taksówki, czyli będą to taksówki, którymi jeżdżą tylko kobiety.” Okazało się, że nie tylko. Firma, o której mówię w tej chwili, to jest firma ze Stanów, konkretnie z Illinois, założona przez Patti Carpenter. Przed stworzeniem tej firmy była ona właścicielką 3 innych firm, miała 30-letnie doświadczenie w branży taksówkowej i ten pomysł na stworzenie Pink Taxi przyszedł nagle. Oglądała w telewizji program, w którym zawodnicy NBA wspierali akcję walki z rakiem i nosili przez jakiś czas różowe ubrania – jako symbol walki z rakiem piersi. Jednocześnie Patti Carpenter przypomniała sobie, że gdzieś tam widziała różowe taksówki, gdzie od czasu do czasu jeżdżą też manifestując swoje poparcie dla walki z rakiem piersi i konieczność mówienia o tym i diagnozowania tego raka. Patti Carpenter pomyślała sobie: „Dlaczego nie stworzyć firmy, która jeździłaby przez cały rok różowymi taksówkami i wspierałaby walkę ciągle, a nie tylko od czasu do czasu, od przypadku do przypadku, jak jest tylko jakaś akcja przypominania o raku piersi?”

Dodatkowo na założeniu tej firmy zaważył fakt, że ona sama zwalczyła raka piersi 15 lat wcześniej, zanim ta firma powstała. Miała raka, przezwyciężyła tę chorobę i wiedziała, że w walce z rakiem bardzo ważne jest pozytywne nastawienie, że to dobrze wpływa na terapię. Dlatego postanowiła wspierać walkę z rakiem, a konkretnie wspierać tak, że 15% zysków z jej taksówek przekazywane jest właśnie na walkę z rakiem piersi. Jak pomyślała, tak zrobiła. Zarejestrowała znaki towarowe, zarejestrowała organizację non-profit w Illinois. Na swoje taksówki wybrała Nissana Cube i pomalowała wszystkie Nissany na różowo – wygląda to świetnie. Nawet na logo swojej organizacji dodała różową wstążkę, która jak wiadomo jest symbolem walki z rakiem piersi. Cała komunikacja tej firmy mówi: „My mamy coś wspólnego z rakiem piersi”.

Nie wiem, czy firma Patti Carpenter jeszcze istnieje, bo patrzyłam na Twitterze, na Facebooku i komunikacja jest ostatnio z 2014 roku i jest spora szansa na to, że firma zakończyła działalność. Natomiast strona internetowa nadal istnieje, więc być może po prostu zrezygnowali z mediów społecznościowych, a nadal jeżdżą. Wspominam o tym dlatego, że bardzo podoba mi się pomysł połączenia biznesu z przekazywaniem jakiejś części zysków na cele charytatywne, niekoniecznie na walkę z rakiem. Jest u nas taka firma, Many Mornings, to jest firma z Aleksandrowa Łódzkiego. To jest 2 panów, którzy produkują skarpetki, ale są to skarpetki, w których jedna jest innego koloru, druga innego koloru, czasami są takie same, ale mają różne wzory, więc są trochę bardziej zwariowane niż to, co kupujemy w marketach. I oni mają taką akcję „Share a Pair!”, która polega na tym, że gdy kupujesz parę skarpet to oni drugą parę przekazują do domów dziecka, bezdomnym, innym osobom, które nie mogą sobie pozwolić na zakup skarpetek. I każdy może zgłosić jakąś instytucję, którą chciałby w ten sposób wesprzeć i oni właśnie przekazują im wtedy dodatkową parę skarpet. Jak widać pomysł przekazywania części zysków albo wspierania działalności charytatywnej także u nas ma się dobrze  i może być czymś, co Cię na rynku wyróżnia.

Cuda z winyli

Wracamy na polskie podwórko, jest to osoba, która jest przede wszystkim artystką – nazywa się Aga Krysiuk i tworzy obrazy z płyt winylowych. Razem z mężem prowadziła wytwórnię płyt, wydawała muzykę na płytach winylowych i mieli jakieś odpady, uszkodzone płyty. Zebrał się z tego niezły stosik, tak możemy przeczytać na jej stronie, długo ten stosik leżał w kącie, aż któregoś dnia Aga Krysiuk znalazła portal recyklingowy i były tam różne przedmioty wykonane właśnie z płyt winylowych – były rzeźby, maski, żyrandole i pomyślała, że może sama też stworzy coś takiego. Opowiada na swojej stronie, że w środku nocy poszła do kuchni i upiekła miseczkę z płyty winylowej.

(na filmie inna artystka opowiada o tym, jakie cuda robi ze starych winyli)

Kiedy wejdziecie na jej stronę albo fanpejdż na Facebooku to tych produktów, które ona wyczarowuje z płyt winylowych jest naprawdę sporo, bo to są lusterka, lampki nocne, wiszące półki, są dekoracje ścienne, ale przede wszystkim są to obrazy. Obrazy, które niejednokrotnie wyglądają lepiej niż zdjęcia, na których się wzoruje. Głównie są to obrazy muzyków: Micka Jaggera, Erica Claptona, Björk, Czesława Niemena, Boba Marleya, widziałam nawet Beatę Kozidrak na jednym z jej obrazów, także spektrum muzyków, których ona portretuje jest naprawdę spore, nie ogranicza się tylko do jednego gatunku. Oczywiście, żeby tworzyć takie obrazy, jakie ona tworzy, to trzeba mieć niewyobrażalny talent, bo to są naprawdę dzieła sztuki, ale dekoracje z winyli to jest coś, co może kogoś zainteresować jako sposób na biznes. Widziałam, czy to na Pintereście, czy na Etsy, oprócz wiszących dekoracji ściennych, widziałam także zegary, miseczki na owoce, wielopoziomowe patery na ciasto, obrazki na ścianę, ale nie tylko z winyli, bo również ze starych kaset magnetofonowych. O ile winyle jeszcze do czegoś są nam potrzebne, bo są osoby, które je kupują i odsłuchują, o tyle dekoracje ze starych kaset to jest coś, co faktycznie może sprawić, że te kasety się do czegoś przydadzą, bo kaset magnetofonowych raczej nie używamy już do niczego. Dekoracje ze starych kaset to są na przykład: żyrandole, pojemniki na długopisy, widziałam nawet krzesło, którego siedzisko było wykonane z kaset w pudełkach. To jest dosyć ciekawy pomysł na biznes, wykorzystujący jednocześnie odpady i rzeczy, które są już nikomu niepotrzebne. Tak jak w poprzednim odcinku o inspirujących biznesach mówiłam o firmie, która tworzy meble z palet drewnianych, tak tutaj myślę, że świetnym pomysłem na wykorzystanie rzeczy, które są już niepotrzebnie będą właśnie dekoracje z płyt winylowych.

Laski nie z tego świata

Ostatnia firma, o której chciałabym dzisiaj opowiedzieć to firma z Wielkiej Brytanii i nazywa się Switch Sticks i produkuje laski. Zwykle jak sobie myślimy o lasce to mamy skojarzenie z osobami starszymi, które mają problemy z poruszaniem się i zwykle przychodzi nam do głowy taka drewniana laska, prosta z niewyszukaną rękojeścią i to atrybut osoby starszej, niedołężnej. Natomiast w Switch Sticks kupimy laski, które w ogóle do tego opisu nie pasują. Tam są laski z wygodnymi uchwytami, które są dopasowane do dłoni osób leworęcznych i praworęcznych, laski w dziesiątkach kolorów i wzorach, kolorowe, wzory geometryczne: koła, kwadraty, wzory w łuski, w kwiatowe, w pieski, w kropki. Możemy tam wybrać laski z elegancką drewnianą rękojeścią albo rękojeścią z kości słoniowej albo nawet z marmuru albo takie, które pasują do wieczorowej sukni, na przykład są wysadzane kamieniami Svarowskiego – bo kto powiedział, że z laską musi chodzić starszy pan, czy pani, która nie nosi już wieczorowych sukien. Jeżeli chcemy się ubrać elegancko to i ta laska powinna wyglądać elegancko. Możemy na ich stronie znaleźć laski z głową w kształcie sowy, psa, kota. Są też laski też ekstra długie, dla osób, które są nieprzeciętnie wysokie. Laski kolekcjonerskie, z bambusu, kasztana, klonu.

Jest tego naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dużo, myślę, że jest nawet kilkaset modeli tych lasek. Ceny zaczynają się od 20, 30 £ i wszystkie te produkty można kupić w sklepie internetowym. Jest to zaznaczone w opcjach, że wszystkie są na stanie, a jeżeli jakiejś nie ma, to w ciągu kilku dni mogą ją dla Ciebie wykonać. Jest to coś bardzo ciekawego, ja takiej firmy w Polsce nie widziałam, a też starałam się wyszukać na potrzeby tego odcinka, czy ktoś coś takiego w Polsce produkuje, ale nie znalazłam.

(przenudna reklamówka lasek, ale pokazuje wiele wzorów, więc ją wrzucam)

Natomiast jest jeszcze jeden pomysł, który wiąże się ze Switch Sticks, dlatego że ta firma ma siostrzany sklep, w którym sprzedaje parasolki. I te parasolki oczywiście też są mega oryginalne, ciekawe, bo są na przykład parasolki, które na zewnątrz mają jeden kolor, a od środka jest wzór zebry. Są parasole ślubne, a wiadomo, że parasol powinien do sukni ślubnej pasować. Parasole w kształcie serca, jest całe mnóstwo parasoli dla dzieci, z oryginalną główką, na przykład główka w kształcie kota i jeżeli mamy ten parasol złożony i zwinięty to wygląda to tak, jakbyśmy mieli kota w worku. Albo jest główka kaczora i wygląda to tak, jakbyśmy mieli kaczora w worku. Jeżeli chodzi o parasole to wzorów też jest cała, cała masa.

Te dwa pomysły: nietypowe laski i kolorowe parasole to jest dla mnie najlepszy przykład na to, że nawet przedmioty codziennego użytku mogą być wyjątkowe, a nie nudne, sztampowe, nie takie jak produkowane w sklepie i sprzedawane na masową skalę, ale właśnie oryginalne i takie, z którymi chętnie byśmy się pokazywali. Umówmy się – laska drewniana, czy parasol to nie są jakieś rzeczy kultowe, czy sexy, a tutaj są firmy, które z takich przedmiotów tworzą coś wyjątkowego, ciekawego, coś, co może być fajnym elementem stylizacji.

To tyle pomysłów na biznes na dzisiaj, mam nadzieję, że coś z tego odcinka Cię zainspirowało i otworzyło Ci jakieś klapki w głowie, coś będzie dla Ciebie impulsem, by otworzyć własny biznes, może niekoniecznie w którejś z tych branż, ale może jakaś podpowiedź dla Ciebie się tutaj znajdzie.

Jeżeli masz do mnie jakieś pytania, chciałbyś, żebym o czymś opowiedziała albo masz inspirujący biznes, którym chciałbyś, abym się zajęła albo opowiedziała o Twojej firmie to zapraszam Cię oczywiście do kontaktu na: aga@tosieoplaca.pl, a wszystkie odcinki podkastu znajdziesz na moim blogu: tosieoplaca.pl/podcast.  Dziękuję Ci za uwagę i słyszymy się w kolejnym odcinku, do zobaczenia!