-----------------------------
4 września rusza II edycja Akademii FreelancerPRO. Zapisz się na listę oczekujących, odbierz zniżkę i raz na zawsze pozbądź się problemów z klientami! OK Zapisz mnie!
-----------------------------

Wstajesz rano, obok Ciebie jest Twój małżonek lub partner. Jesz śniadanie, obok Ciebie jest Twoja druga połowa. Idziesz do pracy, a tu – znowu – pracuje z Tobą ta sama osoba. Wracasz do domu i też spędzasz z nią czas… Prowadząc firmę z mężem czy żoną jesteśmy razem często przez 24 godziny na dobę. Czy to może działać na dłuższą metę? Zapytałam kilku osób (przypadkiem akurat same kobiety) czy prowadzenie firmy z mężem jest możliwe.

Ale zanim oddam im głos, opowiem o swoim punkcie widzenia.

W maju minie 6 lat, od kiedy prowadzimy z Tomkiem firmę. Początkowo w ramach jednej działalności każde z nas robiło co innego (mieliśmy swoich osobnych klientów), a teraz większa część pracy to nasze wspólne działania. Pracujemy nad rozwojem sklepu 2drink.pl, Tomek wspiera mnie w działaniach związanych z To się opłaca, ale ma też swoich klientów, związanych z polityką.

Jak to u nas działa? Muszę powiedzieć, że prowadzenie firmy z mężem ma mnóstwo zalet. Przede wszystkim taką, że gramy do jednej bramki, razem chcemy rozwijać firmę, razem pracujemy na wspólne zyski. Wszystkie zarobione pieniądze to wspólne pieniądze, więc nie ma u nas kłótni o kasę. Znam historie, w których pary kłócą się, bo jedno zarabia dużo i chciałoby więcej wydawać (np. na droższe wakacje), ale drugie zarabia mało i nie może sobie na to pozwolić. We wspólnej firmie (przynajmniej naszej) tego nie ma.

Nie ma też problemu z zaangażowaniem we wspólne projekty. Wiadomo, że rozwój firmy jest dla nas tak samo ważny, więc oboje angażujemy się równie mocno w to, żeby firma się rozwijała.

Jest za to podział zadań. Dzielimy się nimi tak, żeby każdy robił to, w czym jest dobry. Tomek świetnie radzi sobie z reklamami na Facebooku i negocjacjami z dostawcami, co ja nie bardzo lubię. Ja za to lepiej robię zdjęcia i grafiki, śledzę nowinki dotyczące marketingu, ogarniam pomysły na nowy asortyment sklepu itd.

Minusem pracy we wspólnej firmie jest to, że niestety bardzo dużą część dnia wypełnia nam praca. Jak nie same zadania, to przynajmniej rozmowy o pracy. Ale staramy się z tym walczyć i chociażby na urlopach (a tych mieliśmy sporo w zeszłym roku) staramy się nie poruszać tematu pracy, gdy nie ma sytuacji awaryjnych.

A jak z pracą we dwoje radzą sobie inni? Przeczytajcie kilka pozytywnych i jedną niezbyt optymistyczną historię. Co ciekawe, Kasia, która napisała, że właśnie zakończyła pracę z mężem, miała najdłuższy staż, bo 13 lat. Czyżby to znaczyło, że praca w małżeństwie sprawdza się do czasu?

Katarzyna Bieleniewicz: Praca razem daje dużo satysfakcji i radości

Poznaliśmy się w 2009 roku przy okazji spotkania biznesowego i od tego czasu pracujemy razem. Od kilku lat nasza działalność ewoluuje, zmieniamy swój profil i szukamy miejsc gdzie możemy się rozwijać. Rafał wraca do tego co lubi najbardziej marketing, sprzedaż, informatyka, wsparcie techniczne. Ja przez ostatnie 5 lat mocno zainwestowałam w swój rozwój osobisty i biznesowy – paradoksalnie czas, w którym pojawiają się dzieci, to czas kiedy miałam okazję więcej czasu poświęcić sobie. I to właśnie dzięki wspólnej pracy zdalnej – gdyby nie to (min. wymienianie się czasem opieki nad dziećmi, wspólne wyjazdy rodzinno-biznesowe) nie miałabym tyle czasu.

Praca razem daje dużo satysfakcji i radości.
Możemy się wzajemnie wspierać, motywować, pomagać sobie.
Pracujemy zdalnie z domu, więc jemy razem śniadania, obiady, co jest dla nas bardzo ważne.

W przeszłości nasza praca mocno odbijała się na naszym życiu prywatnym. Z perspektywy czasu widzę, jak wiele chcieliśmy zrobić, jak dużo wepchnąć w 24 godziny, plus znaleźć czas na odpoczynek, dla dzieci, dla siebie. A nie rozmawiać tylko o pracy – to duże wyzwanie.
Często pakujemy się w sytuacje konfliktowe, kiedy nasze potrzeby nie są zaspokojone lub nie pokrywają się z potrzebami partnera. Związek to sztuka mądrych kompromisów, bez pustego, bezrefleksyjnego poświęcania się dla drugiej osoby. Nie zawsze to co wyrażamy czy robimy ma złe intencje, mimo, że czasem tak może być odbierane przez drugą stronę.

Większość konfliktów bierze się z komunikacji, z trudności zrozumienia języka, sposobu wyrażania. My praktykujemy wrzucanie jasnych, prostych, konkretnych zadań do Nozbe. Rafał lubi mieć do wszystkiego check listę, a ja potrzebuję widzieć i mieć rozpisany wizualnie cały projekt.

U nas świetnie sprawdza się jasne rozdzielenie czasu na pracę i czasu po pracy. W naszej poprzedniej działalności, byliśmy prawie cały czas dostępni dla każdego, taka forma zupełnie nie była dla nas dobra i na dłuższą metę była męcząca. Obecnie nasz grafik i harmonogram wyznaczają priorytety – rodzina, dzieci, ich czas w przedszkolu, nasze obowiązki, wyjazdy i inne aktywności.

Mamy też podział obowiązków – część z nich jest sztywna, a część elastyczne i ustalana na bieżąco. Bazujemy na naszych umiejętnościach, wiedzy, mocnych stronach. Widzimy, że działanie według naszego flow sprawdza się najlepiej. Rafał jest świetny w negocjacjach, sprzedaży, trudnych rozmowach, ustalaniu detali, wszelkie sprawy techniczne (konfiguracji sprzętu czy oprogramowania). Ja natomiast odpowiadam za wygląd, grafiki, opisy, planowanie i strategię, badaniu rynku i potrzeb klienta.

Oboje lubimy tworzyć nowe projekty, produkty, usługi, łączy nas myślenie innowacyjne i kreatywne. Mamy w tym duży fun i przyjemność, bo łączy nas nie tylko relacja ale wspólne pasje i zainteresowania zawodowe.

Katarzynę znajdziesz na: https://katarzynabieleniewicz.pl/ 

Edyta Stępczyńska: We dwoje jest łatwiej zapanować nad biznesem

Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy, to samo jest wg mnie jeśli pracuje się ze współmałżonkiem w jednym biznesie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie tego i wydawało mi się, że to jest najgorsze co może mnie spotkać w pracy 😉 Ale nie myślałam wtedy, że będziemy we własnej firmie pracować.

Teraz po 2 latach wspólnej pracy i prowadzenia wegańskiego cateringu z Mężem uważam, że jest to świetne rozwiązanie. We dwoje jest łatwiej zapanować nad biznesem a jeśli nie ma potrzeby zatrudniać osoby trzeciej, można podzielić obowiązki tak, by każdy robił to, co umie najlepiej. Mamy napisany podział obowiązków i każde z nas wie co ma robić. Czasami zdarzają się „przepychanki słowne” typu: „a dlaczego ja mam to zrobić a nie Ty?”, „a ja zrobiłam więcej od Ciebie” ale jest to rodzaj droczenia się że sobą które lubimy 🙂

Dużym plusem jest to, że zarobione pieniądze trafiają do wspólnej kasy i nie musimy się już z nikim dzielić.
Największym minusem w prowadzeniu wspólnego biznesu jest to, że jest się ciągle razem i ciągle jest się w pracy. Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy biznesem a życiem osobistym. To bywa najtrudniejsze szczególnie jeśli się dopiero rozwija firmę, chce się jak najwięcej zrobić i zrealizować mnóstwo planów.
Nikt tak szczerze jak współmałżonek nie powie Ci co myśli (przynajmniej w moim małżeństwie) o Twoim pomyśle.
Nam we dwoje łatwiej się buduje biznes ponieważ oboje chcemy go rozwijać i wiemy na czym nam zależy. Jest to nasza pasja i nasza wizja przyszłości. Nikt nie musi nas przekonywać do tego co robimy, ponieważ oboje tak samo ciężko pracujemy nad rozwojem firmy i jej dobro jest dla nas ważne, ponieważ z nią wiążemy naszą wspólną przyszłość.

Edytę znajdziesz tutaj: https://zakreconywegeobiad.pl/

Ania Legenza: Świetnie się uzupełniamy i pracując razem mocno rozwijamy

Wspólną firmę prowadzimy od lipca 2016 roku. Wcześniej wspieraliśmy się w działaniach, które każde z nas prowadziło osobno. Prowadzimy razem małą agencję interaktywną, gdzie zajmujemy się tworzeniem projektów na ekrany i do druku. W jej ramach rozwijamy też markę Niebałaganka i Piękne Przydatne.

Nasz podział obowiązków w firmie powstał bardzo naturalnie. Każde z nas zajmuje się tym obszarem, w którym czuje się lepiej i pewniej. Raz w tygodniu staramy się zorganizować „spotkanie biznesowe”, w którym omawiamy aktualną sytuację i zadania na najbliższy tydzień. Nasze ‘spotkania biznesowe’ odbywają się w kuchni, salonie, na spacerze, a nawet w kolejce w markecie. Po prostu oddychasz sprawami ‘firmowymi’, zwłaszcza jeśli robisz coś z pasją. Dbamy o to by praca nie pożerała nam całego czasu, ale gdy trafiamy na coś inspirującego podnosimy temat od razu.

Dla mnie możliwość wspólnej pracy to ogromna radość. Świetnie się uzupełniamy i pracując razem mocno rozwijamy. Czasami zdarza nam się ścierać, głównie wtedy gdy dla każdego z nas inne zadania są ważniejsze czy pilniejsze. Natomiast szybko dochodzimy do porozumienia i praca nie rzutuje na nasze życie.

Anię znajdziecie na: http://niebalaganka.pl/

Kasia Aleszczyk: Łatwiej jest wspólnie podejmować trudne decyzje

Pomysł, byśmy razem pracowali w jednej firmie i zajmowali się WordPressem powstał w mojej głowie w 2014 roku, bezpośrednio po powrocie z pierwszego WordCampa, kiedy przy kolacji mój mężczyzna zaczął wypytywać, na jakiej to ja w ogóle konferencji byłam. Pomyślałam sobie wtedy, że było pięknie i romantycznie: po śniadaniu zasiadać do wspólnych projektów i współpracy na rzecz wspólnych Klientów. Natomiast mój (jeszcze wtedy nie) mąż w ogóle mojej wizji nie podzielał i zdecydowanie nie wyobrażał sobie możliwości współpracy ze mną w jednym pomieszczeniu. Jesteśmy dwoma całkowicie różnymi typami charakterów. Ja – rozbiegana, w wielu projektach jednocześnie, co chwila zaglądająca do różnych internetowych rozpraszaczy i on – skupiony, pracujący w kompletnej ciszy i w jednym temacie w danym czasie. To naprawdę wydawało się nie do pogodzenia.

Przyszedł jednak czas, kiedy niektóre zlecenia zaczęły wykraczać poza moje umiejętności, natomiast z powodzeniem mógł zająć się nimi mąż. I tak, od zlecenia do zlecenia, zrodziła się nasza współpraca. Nauczyła nas ona przede wszystkim tego, że jesteśmy inni, że wykonując w firmie różne obowiązki, potrzebujemy różnych okoliczności zewnętrznych i że dobrze jest, gdy każdy robi w niej to, na czym się zna.

Zdecydowanie plusem jest fakt, że oboje kochamy to, czym się zajmujemy, za to czasem łapiemy się na tym, że musimy się nieco wysilić, by w ciągu dnia mieć inne tematy, niż tylko wspólnych Klientów. Łatwiej jest za to wspólnie podejmować trudne dla nas, czy firmy decyzje i określić czas, w którym kończymy pracę i wstajemy od biurka. Firmie z kolei taka współpraca daje nowe horyzonty, bo dzięki temu, że się nie dublujemy, a uzupełniamy – mogliśmy poszerzyć zakres usług. Mój mąż twierdzi, że jestem typem osoby, która zawsze widzi szklankę pełną. Zawsze, czyli nawet wtedy, gdy jest pusta! I choć nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek będziemy siedzieć i pracować przy jednym biurku, to tak właśnie dzieje się każdego dnia. Co więcej – to biurko też skonstruowaliśmy wspólnie!
Kasię znajdziesz tutaj: https://kasiaaleszczyk.pl/

Paula Adamska-Drubkowska: Bardzo mocno ścieramy się w pracy zawodowej

Wspólnie z mężem prowadzimy działania zawodowe od ponad roku. Wcześniej podejmowaliśmy próby współdziałania, ale bez takiej finalnej decyzji, „Rzuć swoją dotychczasową robotę i działajmy razem!”. Zajmujemy się prowadzeniem bloga oraz kanału Youtube. Poruszamy się w tematyce budowy energooszczędnego domu, wnętrz, mebli oraz projektów DIY. Aktualnie jesteśmy w ciąży, ale przed tym czasem, prowadziliśmy razem pracownię oraz warsztaty ze stylizacji mebli. Drugim obszarem naszej wspólnej pracy zawodowej jest pośrednictwo w nieruchomościach.

Podział obowiązków w naszym wypadku to realizacja określonej roli. Ja jestem zazwyczaj mózgiem operacji, mąż Mariusz zajmuje się realizacją lub współrealizacją. Granice wyznaczonych działań mocno się zacierają. Są rzeczy, w których jedno jest lepsze od drugiego i musi ustąpić pola. Są obszary, w których wymieniamy się wiedzą i wzajemnie oddajemy obowiązki. Nie mamy sztywnego zakresu obowiązków non stop. Płynnie, przy różnych współpracach te zakresy się zmieniają.

Bardzo mocno ścieramy się w pracy zawodowej. Oboje jesteśmy ambitni. Mariusz jest tą osobą, która częściej ustąpi i jest mniej chętny do współzawodnictwa. Ja jestem uparta i lubię „postawić na swoim”. W szczególności, jeśli mam pewność i przekonanie do słuszności decyzji.

Potrafimy się odciąć i zrelaksować sporadycznie, kiedy jesteśmy naprawdę daleko od obowiązków zawodowych. Napięcia, czy konflikty, staramy się na bieżąco rozładowywać. My cały czas rozmawiamy o pracy, o współpracach blogowych, czy Youtubowych, ale dlatego, że Nas to napędza i rozwija.

Nie da się ukryć, że nasza praca, nas napędza i po prostu lubimy to, co robimy!

Paulę znajdziesz na: http://www.refreszing.pl/

Kasia Sekula: Pracując razem warto robić poza pracą coś, co nie będzie miało związku z partnerem

Ja właśnie skończyłam pracę z mężem. 13 lat. To był dobry czas i myślę, że ma tak samo dużo plusów jak i minusów. Nadrzędną kwestią jest wypracowanie zasad współpracy. Jak np. nie gadanie o firmie non stop. Nie jest to aż tak bolesne dla związku do momentu, gdy nie pojawiają się problemy w firmie. No i na odwrót – w związku. Wtedy jest duża szansa, że stres z nimi związany dowali grubo w relacje partnerów, bo zabraknie tej przestrzeni, gdzie wraca się do domu i można odciąć się od firmy. W moim przypadku, w domu był mąż – wspólnik, który również miał te same problemy co ja i również potrzebował wsparcia. A ciężko je w sobie znaleźć, gdy samemu jest się w mocnym dołku. To wg największy minus.

Pracując razem, na pewno warto zadbać o swoją głowę, przestrzeń, robić poza pracą coś, co nie będzie miało związku z partnerem. Swoje pasje, zajęcia, spotkania z przyjaciółmi/przyjaciółkami. Trzeba mieć możliwość na złapanie oddechu od siebie, zatęsknienia i posiadania tematów do rozmów 😉 Plusem dla mnie było to, że wiedziałam jak się mój mąż zachowa, jak zareaguje, jak się możemy uzupełnić. No i tutaj znowu pojawia się kwestia wypracowania metod współpracy 🙂 Patrząc wstecz, na pewno ideałem jest trzymanie emocji w ryzach, dużo cierpliwości i wyrozumiałości.

Kasię można znaleźć tutaj: https://www.facebook.com/sekulastudio/

Jaka jest Twoja historia?

Czy są tu osoby, które też pracują z żoną lub mężem albo pracowały w duecie w przeszłości i mogą podzielić się swoimi spostrzeżeniami? Da się, nie da się, to trudniejsze czy łatwiejsze niż praca z ludźmi, którzy nie są naszą rodziną? Dajcie znać, co myślicie na ten temat.