Od kilku lat jeździmy na wakacje pod namiot. Czy nocowanie na kempingach się opłaca, a jeśli tak – to komu?

Pod namiotem nocowaliśmy już w Polsce i za granicą: na Węgrzech (zobacz: ceny na Węgrzech), w Rumunii, w Bułgarii, w Chorwacji. Gdy opowiadamy o naszych wakacjach bliższym i dalszym znajomym część osób pyta, czy wakacje pod namiotem rzeczywiście są tańsze niż nocleg np. w kwaterze prywatnej? Otóż: nie zawsze. Czasem gdy opowiadam o cenach, ludzie dziwią się, że w ogóle wybieramy namiot, skoro na tym nie da się oszczędzić. Tylko że… w podróżowaniu z namiotem nie do końca chodzi o to, żeby było najtaniej. Przynajmniej nasza motywacja jest inna. Jeśli chcesz dowiedzieć się ile kosztuje nocleg w namiocie w różnych krajach, od czego zależą ceny, jakie są standardy pól namiotowych, poczytać kilka wskazówek dla wybierających się pod namiot, to ten tekst jest właśnie dla Ciebie. Jeśli nie – poleć go znajomym, którzy zastanawiają się nad taką formą wypoczynku 🙂

Pole namiotowe – ceny, warunki

Ile kosztuje nocleg w namiocie? Zanim przejdę do konkretnych stawek, musisz wiedzieć, że jadąc na kemping zapłacisz trzy różne części składowe: opłatę za namiot, opłatę za osobę i opłatę za pojazd, którym się poruszasz (samochód, motor). Przeważnie do tego jeszcze doliczana jest opłata klimatyczna i opłata za prąd. W Polsce na niektórych polach płatny jest też prysznic, ale ja takie pola omijam szerokim łukiem – dla mnie prysznic musi być wliczony w cenę i nie ma innej opcji.

Opłata za prąd bywa rozliczana różnie – albo za zużycie albo za dzień korzystania z prądu.

Poniżej przykładowe ceny za pola namiotowe – od lat prowadzimy dokładny budżet domowy i zapisujemy wszystkie wydatki, więc dokładnie wiem ile co nas kosztowało. Podane niżej ceny to opłata zawsze dla 2 osób dorosłych, namiotu, samochodu i prądu:

  • Sopot, 2013 rok – 52 zł za dobę
  • pole namiotowe w Timisoarze (Rumunia), 2012 rok – 70 zł za dobę
  • pole namiotowe w Złotych Piaskach (Bułgaria), 2012 rok – 60 zł za dobę
  • pole namiotowe w Puli (Chorwacja), 2013 rok – 138 zł za dobę
  • pole namiotowe w Dubrowniku (Chorwacja), 2013 rok – 93 zł za dobę
  • pole namiotowe w Makarskiej (Chorwacja), 2013 rok – 110 zł za dobę
  • pole namiotowe w Balatonszepezd (Węgry), 2013 rok – 54 zł za dobę
  • pole namiotowe Hel, 2014 rok – 60 zł za dobę
  • pole namiotowe w Budapeszcie (Węgry), 2015 rok – 63 zł za dobę
  • pole namiotowe w Puspokladanach (Węgry), 2015 rok – 65 zł za dobę
  • pole namiotowe w Balatonfured (Węgry), 2015 rok – 90 zł za dobę

Jak widać w niektórych miejscach za dwie osoby zapłaciliśmy naprawdę niewiele – myślę, że nie udałoby nam się znaleźć kwatery za 26 zł za osobę w Sopocie ani za 30 zł na Helu. W Budapeszcie też byłoby trudno. Ale już Chorwacja jeśli chodzi o pola namiotowe nie jest przesadnie tania – za ok. 50 zł za dobę pewnie udałoby się znaleźć już jakąś kwaterę.

Jaki jest standard pól namiotowych za granicą?

Jadąc na pola namiotowe za granicę zawsze szukam ich na stronach, które gromadzą adresy różnych pól – moja ulubiona to http://www.eurocampings.pl/. Jeśli nie szukam tam (bo np. w trakcie podróży zmieniliśmy plany co do trasy), to szukam w przewodnikach turystycznych albo po prostu na miejscu i zawsze wybieram duże campingi. Najlepiej jeśli mają kilkaset miejsc – czasami trafialiśmy nawet na takie na ok. 2500 miejsc. W takich campingach jest mocno rozbudowana infrastruktura – jest dużo łazienek, które są świetnie utrzymane, są sklepy, piekarnie, czasem nawet basen i zjeżdżalnia do jeziora 🙂 Na polu namiotowym w Balatonfured były 3 restauracje, salon tatuażu, salon masażu, wypożyczalnia łódek i rowerków, tor do wake-boardingu, basen i zjeżdżalnia. Nie żeby to wszystko było mi potrzebne, ale to pokazuje, jak wielkie bywają pola namiotowe za granicą.

Zwracam też uwagę na to, czy jest internet na polu. Czasem jest to darmowe Wi-Fi, które chodzi całkiem nieźle, innym razem trzeba płacić za dzienny lub tygodniowy dostęp, ale na ogół jakiś dostęp do bezprzewodowego internetu jest. W Polsce ten problem odpada, bo internet wożę ze sobą 🙂

Od góry: Pula, Makarska, Balatonszepezd i Budapeszt

Od góry: Pula, Makarska, Balatonszepezd i Budapeszt

Czy nocleg na polu namiotowym się opłaca?

Jak widać po cenach – nocleg w namiocie nie zawsze jest najtańszą opcją. Czasem jednak może się opłacać. Szczególnie wtedy, gdy:

  • nocujesz „na dziko”, czyli nie na płatnym polu, ale w lesie, w parku, gdzieś koło jeziora. Ja nie lubię – muszę mieć porządną łazienkę 🙂
  • nocujesz na małym polu, np. obok czyjegoś domu. Za takie pola można zapłacić grosze, ale takich też nie lubię – z powodów jak wyżej.
  • jedziesz większą ekipą. Gdy w namiocie nocuje czteroosobowa rodzina, to płaci się raz za samochód, raz za namiot + 4 razy za osobę. Wtedy faktycznie może to się bardziej opłacać.
  • jedziesz na dłużej – można wynegocjować niższą cenę, jeśli spędzasz dwa-trzy tygodnie w tym samym miejscu.
  • sam gotujesz – nocowanie na polach trochę ułatwia gotowanie. Można wziąć kuchenkę elektryczną albo butlę gazową i przygotowywać obiady samodzielnie albo rozpalić grilla i grillować każdego dnia. W kwaterach prywatnych, jeśli wynajmujemy tylko jeden pokój, zwykle nie mamy takich możliwości.

Dlaczego jeździmy pod namiot?

Znajomi często się dziwią, że wybieramy namiot, skoro w tej samej cenie moglibyśmy wynająć pokój z łazienką, np. w Chorwacji. Mimo to jednak jeździmy pod namiot z kilku powodów:

  • mamy dużą swobodę zmiany planów – zawsze ramowo planujemy urlop, a w trakcie zmieniamy plany – bo gdzieś nam się bardziej podoba, a gdzieś mniej. Np. pole w Dubrowniku było paskudne i zostaliśmy tam krócej niż planowaliśmy. A z kolei na polach nad Balatonem (na Węgrzech) byliśmy już trzy razy i z reguły wcale nie chce nam się stamtąd wyjeżdżać.
  • nocowanie w namiocie wymusza dłuższe przebywanie na świeżym powietrzu. Jak mieszkasz w kwaterze i po całym dniu zwiedzania wrócisz do pokoju, to nawet jak jest godzina 18, to czasem nie chce się już wstać i wyjść. Nocując w namiocie jesteś na powietrzu cały czas. Dla mnie, osoby pracującej w domu, w bloku w dużym mieście, taki odpoczynek jest rewelacyjny.
  • nikt nie zakłóca Ci spokoju. Wbrew pozorom na polach namiotowych, szczególnie za granicą, wcale nie jest głośno. Rzadko zdarza się tam spotkać hałaśliwą młodzież, na ogół przeważają Niemcy i Holendrzy w kamperach – i to raczej w wieku 50+. Nawet dzieci na polach nie są tak uciążliwe – jak jest duże pole i są animacje dla maluchów, to dzieciaki w ogóle nie zakłócają spokoju. W kwaterach prywatnych, jak masz pecha i ktoś za ścianą ma małe dziecko lub imprezuje po nocach to już niewiele da się zrobić.
  • nie ma Polaków-cebulaków. Są ludzie, którzy lubią jeździć na wakacje z innymi rodakami, integrować się już w autokarze lub na lotnisku, a potem imprezować z nowo poznanymi ludźmi cały wyjazd. Ja nie lubię. Nie lubię też głośnych, imprezujących rodaków, którzy myślą, że jak są na wakacjach to wszystko im wolno, wydzierać się i przeklinać też, bo i tak nikt nie rozumie ich języka. Takich na polach namiotowych po prostu nie ma, bo… pola namiotowe nie są najtańszą opcją na wyjazd. Mam wrażenie, że tacy imprezowi Polacy wybierają raczej all inclusive, a jeśli już wyjazd na własną rękę to do kwatery, a nie pod namiot.
  • na kempingach wcześnie się wstaje i wcześnie chodzi spać. Ja jestem rannym ptaszkiem, wstaję o 6 rano przez cały rok i nie widzę powodu, żeby przez te 2 tygodnie urlopu zmieniać cały swój tryb życia. Dlatego namiot jest dla mnie idealny, bo już o 7 przeważnie słońce tak grzeje, że nie da się spać. Wieczorami też nie posiedzisz, bo jest ciemno 😉
  • pola namiotowe, jeśli jedziesz nad jeziora, z reguły są usytuowane nad samą wodą.
Od góry: Timisoara, Bran, Puspokladany i zjeżdżalnia w Balatonfured

Od góry: Timisoara, Bran, Puspokladany i zjeżdżalnia w Balatonfured

 

Co zabrać pod namiot?

I na koniec jeszcze kilka wskazówek dla kogoś, kto chciałby wybrać się pierwszy raz pod namiot. To kilka takich przedmiotów, o których nie zawsze myślimy, a które się z reguły przydają:

  • przedłużacz – najlepiej jak najdłuższy, 40-50 m. Podłączenie do prądu może być daleko od naszego namiotu.
  • lodówka turystyczna – mam taką na prąd, niewielką, ale nie wiem, jak mogliśmy jeździć bez niej. Znaczy wiem: zanim ją kupiliśmy trzeba było trzymać piwo pod samochodem, żeby się nie nagrzało w słońcu 🙂 W lodówce wiele się nie zmieści, ale jakiś ser czy kilka plasterków wędliny z dnia na dzień na śniadanie można przechować. Polecam taką na prąd nie na wkłady zamrażane (np. coś takiego) bo wkładów nie będziemy mieli gdzie zamrozić.
  • przenośna lampka na baterie – inaczej nie będziesz mógł posiedzieć przed namiotem po zmroku i nic znaleźć w środku. Najlepiej sprawdzają się takie, które można jednocześnie postawić i powiesić.
  • stolik i krzesełka – jedzenie posiłków bez tego jest na maksa niewygodne. Czasem są jakieś ławki na polach namiotowych, ale zwykle jest ich mało, lepiej mieć swoje turystyczne meble.
  • poduszka – jakoś o śpiworach zawsze się pamięta, ale już pierwszej nocy przekonujesz się, że bez poduszki śpi się słabo.
  • samopompująca mata – spaliśmy już na zwykłych karimatach, na dmuchanym materacu i na samopompujących się matach i te ostatnie są najwygodniejsze. Szybko się je pompuje, łatwo zwija i plecy nie bolą jak na karimacie, a powietrze nie ucieka jak z materaca.
  • czajnik bezprzewodowy – poranna kawa czy herbata musi być, nawet na kempingu.
  • osobne kosmetyki do kąpieli dla każdego. To może się wydać zabawne, że to wymieniam, ale na pierwszy wyjazd na kemping wzięliśmy z Tomkiem jedną pastę do zębów i nie pomyśleliśmy, że potrzebne będą dwie. Jak jedziesz do pokoju z łazienką to wszystkie kosmetyki trzymasz w łazience, korzystacie z niej na zmianę i nie ma potrzeby zabierać dwóch past. A jak jesteś pod namiotem i każdy i tak chodzi do innej łazienki, to okazuje się, że posiadanie jednej pasty czy jednego szamponu jest uciążliwe 😉
  • młotek – nieoceniona pomoc tam, gdzie ziemia jest twarda i trzeba wbijać śledzie od namiotu. W Chorwacji nie rozbilibyśmy się chyba nigdzie bez młotka 🙂
  • gąbka i płyn do naczyń – jeśli nie zamierzasz pić totalnie nic poza sokami albo nie używasz zwykłych naczyń, nawet kubków, tylko plastiki, to nie bierz gąbki. Ale jeśli masz jakiś kubek, umycie go bez choćby odrobiny płynu będzie trudne.

To chyba tyle jeśli chodzi o mój kempingowy niezbędnik i wszystko, co warto wiedzieć jeżdżąc na kemping. W tym roku udało nam się na razie wyjechać tylko na dwutygodniowy objazd po Węgrzech, ale od przyszłego roku planujemy większą ofensywę, jeśli uda się poukładać tak pracę, żebyśmy mogli wyrwać się na miesiąc czy dwa.

Ciekawa jestem ilu czytelników bloga też jeździ pod namiot. Macie jakieś swoje ulubione pola czy odwiedzacie za każdym razem nowe? Jak oszczędzacie (a może w ogóle nie oszczędzacie) na kempingach?

Pole w Balatonszepezd - namioty i kampery nad samą wodą.

Pole w Balatonszepezd – namioty i kampery nad samą wodą.