Lubię ten moment, kiedy można spojrzeć na cały rok i zastanowić się, co było dobrze, co nie do końca, co można zrobić lepiej w przyszłym roku. Lubię też spisywać swoje postanowienia, bo potem można do tej listy wrócić i sprawdzić, co udało się zrealizować. W moim podsumowaniu roku 2015 pisałam o czterech celach na nowy rok i… każdy z nich zrealizowałam, tylko w inny sposób niż zamierzałam 🙂 Ale po kolei.

Podsumowanie roku 2016 – co się udało?

Rok temu pisałam o czterech głównych celach – wydanie książki z przepisami na drinki, poszerzenie asortymentu sklepu z akcesoriami drinkowymi, przygotowanie kursu online o robieniu prostej strony dla freelancera i przeczytanie kilku książek związanych z pracą. Jak to czasem bywa, plany lubią się zmieniać po drodze i tak też było u mnie w tym roku. Zamiast książki o drinkach wydałam książkę o pracy, asortyment sklepu najpierw poszerzyłam, by potem go znowu ograniczyć, a mój pierwszy kurs online dotyczył zupełnie czegoś innego. Nawet książki przeczytałam inne niż te, które wymieniałam rok temu 🙂 Ale i tak jest się czym pochwalić:

  • wydanie drugiej książki – to największy projekt, który zrealizowałam w tym roku. Książka „Zostań freelancerem” nie jest bestsellerem sprzedażowym, ale zbiera dobre opinie, co jest dla mnie bardzo ważne. Za to moja pierwsza książka, „Proste drinki” sprzedaje się nadal regularnie (od półtora roku), zapewniając mi stały dochód pasywny, wynoszący kilkaset złotych miesięcznie.
  • występy w TV, na konferencji „Łódź bloguje”, wiele wywiadów na Waszych blogach i w kilku portalach. Zaproszeń na konferencje w roli prelegenta miałam w tym roku kilka, ale przyjęłam tylko to jedno, w moim mieście. Pierwszy występ przed publicznością na konferencji, jak się okazało, jest znacznie bardziej stresujący niż wystąpienie na żywo przed kamerami 🙂 Te wydarzenia wpisuję po stronie swoich sukcesów, bo coraz więcej zaproszeń z różnych stron oznacza, że rozpoznawalność mojego bloga i nazwiska rośnie, a to już zasługa mojej pracy.
  • zrealizowałam dwie edycje mojego pierwszego kursu „Zacznij zarabiać na pisaniu„. Nie ukrywam, że sukcesem było nie tylko to, że kurs jest świetnie oceniany przez kursantów, ale i to, ile na nim zarobiłam (o tym w dalszej części). Kolejna edycja kursu rusza niebawem.
  • przeniesienie całego procesu wysyłki do zewnętrznej firmy. Wszystko, co zamówicie w moich sklepach (sklep.biznesoweinfo.pl i sklep.2drink.pl) wysyła do Was warszawska firma Omnipack. To była jedna z najlepszych biznesowych decyzji w tym roku. Dzięki współpracy z firmą logistyczną zaoszczędziłam mnóstwo czasu, a wszystkie paczki docierają do Was znacznie szybciej.
  • przeczytałam 58 książek (z tego 12 rozwojowych, reszta dla przyjemności), byłam w kinie na 72 filmach. Jeśli macie w swoim mieście kino Cinema City, to polecam zakup karty Unlimited, to chyba najlepiej wydane 500 zł w tym roku w moim przypadku 🙂
  • pierwszy raz w życiu wyjechałam na miesięczne wakacje. Okazuje się, że freelancer może zarobić tyle i tak poukładać pracę, żeby wyjechać na miesiąc za granicę, z kiepskim dostępem do internetu, a jego biznes się nie zawali 🙂

Dosyć tego chwalenia, teraz o porażkach:

  • nie udało mi się rozwinąć sklepu z akcesoriami do drinków. Próbowałam zwiększać asortyment, szukałam nowych produktów, część nawet się sprzedawała, ale za wolno, żeby to miało jakiś sens. Moja największa porażka to syropy do kawy, które kompletnie nie miały wzięcia, a miały niestety datę ważności, która upłynęła, zanim zdążyłam je sprzedać. No cóż, nauczka na przyszłość – trzy razy zastanowić się, zanim zaczniesz sprzedawać coś z datą ważności 🙂 Ostatecznie stanęło na tym, że znowu sprzedaję tylko książki i zestawy prezentowe z akcesoriami do drinków.
  • nie skończyłam drugiego kursu online i mimo zapowiedzi, chyba nie zacznę sprzedawać go już w styczniu. Trochę mam tu usprawiedliwienie, bo miałam dwie operacje oczu w drugiej części roku, a po operacji oczu nie bardzo można siedzieć przed komputerem, no ale to znaczy, że źle rozplanowałam pracę, bo operacje nie były niespodziewane. Aktualizacja: myślę sobie: co kogo obchodzą moje wymówki, kurs musi być zgodnie z zapowiedzią. Wzięłam się do roboty i okazało się, że jest jej mniej niż się spodziewałam, więc sprzedaż kursu rusza 9 stycznia!

Blog biznesoweinfo.pl – kilka statystyk

W tym roku na blogu pojawiło się więcej osób niż rok temu:

statystyki-2016

Widzę, że tematyka podatków i prowadzenia firmy to coś, co cieszy się dużym zainteresowaniem. Postaram się, by w 2017 roku takich tematów było na blogu trochę więcej.

Zarabianie na blogach – jak poszło w 2016 roku?

Tę część podsumowania lubicie najbardziej, więc przechodzę do konkretów.

W 2016 roku zarabiałam w różnych programach partnerskich i na wielu stronach, nie tylko na tym blogu. Przekonałam się, że nawet na małych stronach z bardzo małym ruchem można zarobić w programach afiliacyjnych, jeśli ma się na to sposób. W porównaniu do ubiegłego roku zmalał znacznie dochód z AdSense. To po części dlatego, że na tym blogu nie ma już banerów AdSense, a częściowo też dlatego, że coraz więcej ruchu na blogach pochodzi z urządzeń mobilnych. A jeśli idzie o urządzenia mobilne, zwłaszcza komórki, to albo zarabiasz na AdSense, albo masz czytelny blog, taka jest niestety prawda.

a) programy partnerskie

Dochody spisane z paneli za cały 2016 rok wyglądają następująco:

Łącznie: 17 792,09 zł

To dużo czy mało? Dla mnie mało, tak naprawdę z roku na rok kwota przychodów z programów partnerskich jest u mnie mniejsza (ok. 20 500 w 2015 roku i ok. 28 tysięcy w 2014 roku). Muszę jednak powiedzieć uczciwie, że i pracy w pozyskanie tych przychodów wkładamy coraz mniej, skupiając się coraz bardziej na własnych produktach.

b) współpraca z firmami

Tej kategorii w zeszłym roku w podsumowaniu nie było, ale w tym roku podzielę się także tymi danymi. W 2016 roku dzięki współpracy z firmami, rozumianej jako publikowanie na zlecenie artykułów sponsorowanych na blogu i Facebooku, zarobiłam netto 12 450 zł. Rok temu ta kwota była niższa o ok. 2000. Jak widać, mimo iż mam dwa duże blogi (blog 2drink.pl odwiedza miesięcznie ponad 100 tysięcy osób), reklamodawcy nie pukają do mnie z lukratywnymi propozycjami. To dowodzi, w moim odczuciu, dwóch rzeczy. Po pierwsze – nie statystyki bloga są najważniejsze, a popularność samego blogera. Po drugie, na reklamę na blogu trzeba mieć pomysł i dobrze jest, jeśli ten pomysł wychodzi od blogera. Jeśli chcesz naprawdę zarabiać na blogu, nie można czekać na współprace z markami, trzeba brać sprawy w swoje ręce i samemu szukać reklamodawców. Inaczej zarobi się niewiele, tak jak ja w tym roku.

c) własne produkty

Właściwie powinnam w tej kategorii uwzględnić nie tylko przychody ze sprzedaży swoich produktów (książki i kursy online), ale i zyski z mojego sklepu z akcesoriami do drinków (bo to sklep stworzony wokół bloga). W 2016 roku zarobiłam w przybliżeniu:

  • 23 000 zł w sklepie 2drink.pl (z czego jakieś 18 tysięcy to zysk ze sprzedaży książki „Proste drinki”)
  • 29 200 zł w sklepie biznesoweinfo.pl (z czego 19 tysięcy pochodzi ze sprzedaży kursu online, a nieco ponad 10 000 ze sprzedaży książki i e-booka „Zostań freelancerem”).

Łącznie własne produkty przyniosły mi ponad 50 tysięcy złotych netto. To kwota po odjęciu kosztów wydruku książek, kosztów zakupu akcesoriów do sklepów. Żeby wyliczyć tu konkretny zysk, trzeba by odjąć koszty utrzymania sklepu (czyli 1200 zł netto łącznie przez rok) i koszty reklamy na FB, ale tego nie było dużo, też pewnie nie więcej niż 2-3 tysiące przez cały rok. Koszty wysyłki produktów przez firmę logistyczną są już uwzględnione w tych wyliczeniach.

Jak widać na moim przykładzie, własne produkty to zdecydowanie najlepszy sposób na zarabianie na blogu. Co więcej, żeby na sprzedaży produktów zarabiać, nie trzeba mieć bardzo dużego bloga (biznesoweinfo.pl odwiedza miesięcznie ok. 40 tysięcy osób). Dlatego właśnie uważam, że ten sposób zarabiania jest wart wypróbowania przez każdego blogera i będę uczyć przygotowania, sprzedaży i promowania własnych produktów w moim kolejnym kursie online. Szczegóły w zakładce: Własny produkt w 7 krokach.

Łączne zarobki dzięki blogom: 82450 zł, czyli nieco ponad 6800 zł miesięcznie.

Rzut oka na tę sumę daje całkiem niezłe pojęcie o tym, ile można zarabiać na blogach. Dla mnie to duża suma i może nie dorównuję gwiazdom blogosfery pod tym względem, ale też wiem, że trzymam się trochę z boku, nie pojawiam się w żadnych rankingach wpływowych blogerów, a mimo to udaje mi się monetyzować blogi na całkiem przyzwoitym poziomie. Oczywiście trzeba pamiętać o kosztach blogowania, np. serwerze, domenie, systemie do wysyłki maili, ale to już temat na całkiem inny artykuł.

Moje plany na 2017 rok

To najtrudniejsza część, bo wiem, że cokolwiek tu napiszę, za rok będę musiała na to spojrzeć i szczerze powiedzieć, co mi się udało, a co nie 🙂

  • chciałabym, żeby na mojej stronie można było znaleźć więcej przydatnych treści jeśli chodzi o pracę w domu. Marzy mi się, żeby było to miejsce, w którym ktoś, kto chce pracować zdalnie, znalazł absolutnie wszystko, czego potrzebuje i mógł się nauczyć wszystkiego o pracy w domu w wybrany przez siebie sposób – czy to czytając bezpłatne artykuły, czy kupując książkę, czy zapisując się na kursy online, czy słuchając podcastów. Plan na 2017 rok to: uruchomienie swojego podcastu oraz rozwijanie oferty kursów. Mam nadzieję, że uda mi się opracować je tak, by były dostępne dla Was przez cały rok, a nie tak jak teraz, w krótkich okienkach sprzedażowych.
  • mam pomysł na pewne produkty cyfrowe związane z drinkami. Czy uda mi się je wprowadzić do oferty – nie wiem, ale będę próbować. Chodzi mi ciągle po głowie ta druga książka z przepisami, o której pisałam rok temu. Część materiału już mam, jakąś 1/5, ale jeszcze dużo pracy przede mną.
  • prywatnie chciałabym znowu wybrać się na miesięczny urlop i kilka krótszych wypadów. Zaczynamy już w styczniu, bo jedziemy do Zakopanego zobaczyć skoki narciarskie. Nie jestem może jakąś wielką fanką skoków, ale lubię oglądać sport na żywo. Byłam już na meczach piłki nożnej, siatkówki, koszykówki, rugby, futbolu amerykańskiego, na żużlu, snookerze i lekkoatletyce, ale jeszcze sporo przede mną 🙂
  • co do książek: doszłam do wniosku, że największą przyjemność sprawia mi samo czytanie, a to, co czytam, ma drugorzędne znaczenie. Czy będzie to książka, która mnie czegoś nauczy czy zwykłe czytadło, to bez różnicy. Chciałabym przeczytać w 2017 chociaż jedną biografię, zobaczymy, czy mi się uda.

I to tyle moich podsumowań. Tak jak zapowiadałam już wcześniej, w 2017 będę stawiać na siebie i pracę nad swoją marką, swoją ofertą i swoimi produktami, więc praca nad tekstami dla klientów i artykułami sponsorowanymi schodzi na drugi plan. Nie rezygnuję ze zleceń całkiem, ale mam już ten komfort, że mogę brać tylko takie, które będą ciekawe i dobrze płatne.

A jak Wasze plany na nowy rok? Jeśli macie podobne podsumowania na swoich blogach, zachęcam do podlinkowania w komentarzu!

I na koniec noworoczna prośba – jeśli lubisz mój blog, a artykuły Ci się przydają, poleć dziś któryś z nich komuś, kto może być zainteresowany tematyką freelancu, pracy w domu, małego biznesu. Dziękuję z góry 🙂