Czy prawnik może być freelancerem? Jakie usługi prawne można świadczyć online, bez spotkań z klientem w cztery oczy? Po co prawnikowi konto na Instagramie i vlogi? Jak wcześniejsze doświadczenia i dorywcze prace pomagają w zdobyciu wąskiej specjalizacji jako prawnik? O tym i wielu innych aspektach pracy prawnika opowiada Arkadiusz Szczudło.

Posłuchaj tego odcinka podkastu:

Podkast dostępny też tutaj:

Zobacz na Youtubie:

Rysunkowe podsumowanie rozmowy:

Notatka dzięki uprzejmości Anny Maciejewskiej z Realizuj swoje cele.

Przeczytaj wersję tekstową

Cześć, dzień dobry, dzień dobry! Agnieszka Skupieńska z tej strony. Kolejny odcinek podcastu „To Się Opłaca!”  i kolejne kulisy pracy.

Dzisiaj moim gościem jest Arek Szczudło, który jest prawnikiem. Specjalizuje się w prawie w modzie, w prawie związanym z nowymi technologiami, na przykład blockchainem. To, co powiedział mi Arek o pracy prawnika freelancera to są często rady, które mogą się przydać także innym freelancerom w zupełnie innych branżach. Szczególnie na przykład jeżeli chodzi o budowanie wiarygodności w sieci jako ekspert. Zachęcam gorąco do wysłuchania tej rozmowy, bo można się od niego naprawdę sporo nauczyć.

 Agnieszka: Cześć Arku!

Arek: Cześć, cześć Agnieszko!

Agnieszka: Powiedz słuchaczom kim jesteś i czym się zajmujesz?

Arek: W skrócie czy bardziej rozszerzona wersja?

Agnieszka: To najpierw w skrócie, a potem rozszerz.

Arek: Dobra, no to tak – byłem prawnikiem freelancerem, teraz jestem prawnikiem pracującym w kancelarii. Nie jest to taka korporacyjna kancelaria, że mamy kilkuset pracowników czy prawników, natomiast do 30 osób dochodzi w naszej kancelarii. A szersza wersja, żeby nabrać kontekstu kim tak naprawdę jestem, po co robię to, co robię to byłem fotografem, byłem asystentem fotografa, asystentem stylisty, pracowałem przy wielu produkcjach reklamowych – czy to plany zdjęciowe czy wideo. Kilka razy zdarzyło mi się też wystąpić w reklamie Carrefoura czy w innych jako statysta, ale to dlatego, że nie było ludzi na planie potrzebnych do występowania. To był właśnie mój początek, czyli rozpoczęcie pracy w branży kreatywnej od środka, czyli poznanie jak to wszystko wygląda, a potem pojawiło się dopiero prawo i pojawiły się typowe biznesowe prace czy wrzutki.

Agnieszka: Mówisz, że byłeś fotografem, a jakiego rodzaju to była fotografia? Pewnie nie ślubna, tak się domyślam.

Arek: Nie, ślubna też była, miałem ze 2 czy 3 sesje ślubne, gdzie to ja fotografowałem na weselu i na samym ślubie w kościele. Natomiast była to bardziej fotografia mody.

Agnieszka: Wiem, że zajmujesz się m.in. prawem w modzie i jesteś jednym z wiceprezesem Instytutu Prawa Mody. Wiem teraz mniej więcej jak się zaczęła Twoja wspólna droga z modą, ale czym jest Instytut i czym się zajmuje? Co Ty tam robisz?

Arek: Jestem wiceprezesem Instytutu Prawa Mody, prezesem jest Magdalena Korol, również pani adwokat z mojej kancelarii. Mamy też kilku pracowników, współpracowników, między innymi Klaudię Wierzbicką, która zajmuje się social mediami i marketingiem, kontaktem z klientami Instytutu, jeżeli mogę tak powiedzieć. Instytut to jest fundacja, która ma za zadanie promować prawo wśród branży mody. Oczywiście w branży kreatywnej również takiej szerszej, ale skupiamy się na branży mody. Edukujemy, wydajemy e-booki, prowadzimy szkolenia w ramach samego IPM, ale także w ramach partnerstwa z różnymi innymi podmiotami. Także zakres jest bardzo szeroki, natomiast kręci się wokół szkoleń dla branży mody.

Agnieszka: Czyli to jest taka bardziej działalność edukacyjna niż typowo zarobkowa?

Arek: Tak, tak. To jest tylko i wyłącznie działalność edukacyjna na ten moment. W ogóle nie przewidujemy tego, żeby miał być zarobek dla nas, czyli bezpośrednio dla członków, prezesów itd. Oczywiście jakieś fundusze są potrzebne, żeby zorganizować konkretne wydarzenie, więc jest ta działalność może nie zarobkowa, ale żeby była na bieżące wydatki samego Instytutu.

Agnieszka: OK, to wróćmy do działalności zarobkowej, czyli do pracy prawnika. Zastanawiałam się nad tym, czy prawnik może być w ogóle freelancer, bo jak myślę o prawniku to wyobrażam sobie kogoś, kto skończył studia prawnicze i idzie do kancelarii. I teraz, gdzie tutaj jest miejsce na freelance?

Arek: To pytanie jest mi bardzo często zadawane, a raczej było mi często zadawane jak byłem freelancerem. Jak najbardziej można być freelancerem. Teraz pracuję w kancelarii, wcześniej byłem tym wolnym strzelcem i nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby prawnik po studiach czy nawet który ma tytuł radcy prawnego czy adwokata był tym wolnym strzelcem. Jest bardzo wiele kancelarii jednoosobowych. Takie osoby można nazwać, że wolnymi strzelcami tak naprawdę i działają tylko i wyłącznie na własny rachunek i nie mają żadnej osoby nad sobą, która nimi zarządza.

Agnieszka: OK, to jeszcze takie pytanie. Powiedzmy, że skończyłam prawo i chcę zostać takim drugim Arkiem Szczudło i chcę pomagać przedsiębiorcom w branży kreatywnej, tak jak Ty to robiłeś. Czy ja muszę mieć do tego jakieś specjalne uprawnienia? Czy ja to mogę robić od razu po studiach? Czy ja muszę być radcą prawnym? Jak to wygląda tak od strony formalnej?

Arek: Dróg, żeby zostać prawnikiem jest tak naprawdę jedna. Mówimy o takim prawniku, prawniku bez tytułu – czyli skończyć po prostu studia. Po studiach tych dróg, żeby zdobyć jakiś tytuł – notariusza, sędziego, prokuratora, radcy prawnego lub adwokata jest kilka. Albo można się udać na aplikację i po 3 latach masz piękny, kilkudniowy egzamin i wtedy po jego zdaniu zdobywasz tytuł adwokata lub radcy prawnego. Natomiast jest jeszcze inna droga, bardzo ciekawa. I ja tą drogę wybrałem. To jest droga ze względu na staż pracy, czyli po 4 latach, jeśli będę pracował w zawodzie, na odpowiednich umowach, itd. To również będę mógł podejść do tego egzaminu radcowskiego czy adwokackiego i również zdawać ten egzamin, żeby zdobyć tą licencję. Jeżeli chce się zostać tym drugim Arkiem Szczudło to trzeba rzucić aplikację albo w ogóle na nią nie iść i pracować tak naprawdę, ciężko pracować, zdobywać doświadczenie i w ten sposób zdobyć tytuł adwokata lub radcy prawnego. Ja akurat wybrałem adwokata.

Agnieszka: Czyli ja mogę wtedy udzielać porad prawnych przedsiębiorcom, takim jak sklepy internetowe itd., nie będąc jeszcze radcą prawnym, tylko po prostu skończone prawo i zdobywam to doświadczenie 4 lata pracując w zawodzie?

Arek: Tak, jak najbardziej. Można doradzać jako ten prawnik, jako magister prawa. Natomiast jest się wtedy doradcą prawnym, a nie radcą czy adwokatem. Druga sprawa to adwokaci i radcowie mają też swoje odpowiednie ubezpieczenie. Prawnicy takiego ubezpieczenia przeważnie nie mają, czyli w razie jakiegoś problemu, mówiąc wprost, prawnik odpowiadałby całym swoim majątkiem za to, co komuś doradził, natomiast adwokat i radca jednak jest to ograniczenie do ubezpieczenia. Ja doradzałem już podczas studiów, na 2 albo 3 roku studiów, po przeprowadzce do Warszawy z Trójmiasta już zdobywałem pierwszą pracę. Pracą bym tego nie nazwał, były to właśnie te wrzutki, o których mówiłem – albo to od znajomych albo bezpośrednio z branży mody, w której pracowałem, od producentów czy samych modelek, agencji modelek. Zdobywałem takie pierwsze swoje zlecenia. Można już na studiach zacząć pracować jako prawnik i może nie tyle posługiwać się tym określeniem, ale przynajmniej wykonywać takie czynności jak prawnik po studiach.

Agnieszka: A powiedz mi kto korzysta z takiej pomocy? W Twoim przypadku zanim zostałeś prawnikiem w kancelarii to jakich miałeś klientów, kto korzystał z pomocy prawnika? To były małe firmy, czy klienci indywidualni, sklepy czy fotograf? Jak to mniej więcej wyglądało?

Arek: Powiem szczerze, że przekrój był naprawdę bardzo szeroki. Moim pierwszym klientem nie była pojedyncza osoba, tylko była agencja modelek, która dosyć dobrze prosperowała i dalej prosperuje w samej Warszawie i w całej Polsce, także nie mogę tego uznać za mały podmiot, szczególnie dla studenta. Natomiast klienci są różnorodni. To są osoby indywidualne, typu właśnie fotograf, modelka ma jakiś problem z agencją, czy ze swoim klientem to przychodzi wtedy prawnika i prosi go o odpowiednią pomoc. Są sklepy internetowe, marki, szeroko pojęty e-commerce. Miałem też klientów typowo „SaaS-owych”, czyli platformy, które udostępniają pewne usługi lub produkty drogą elektroniczną. Ten przekrój klientów był naprawdę szeroki, ale tak sobie teraz myślę, że to ze względu na to, że mieszkam w Warszawie i tutaj zacząłem tą pracę. W Warszawie znacznie łatwiej jest rozpocząć rozmowę z klientami niż w Trójmieście, w których wcześniej mieszkałem, gdzie się wychowałem. Tam klientów byłoby znacznie mniej klientów tych większych.

Agnieszka: Tak się właśnie zastanawiam czy to, że mieszkasz w jakimś mieście to ogranicza Ci to możliwość współpracy z klientami? Czy możesz współpracować z nimi na odległość? Można prawnika na odległość wynająć i umówić się na jakąś konsultację przez internet czy w ogóle nie ma takiej możliwości i tylko to, że mieszkasz w Warszawie sprawia, że tych klientów różnych napływa tak dużo?

Arek: To, że tych klientów napływa dużo to wydaje mi się, że jest ze względu na lokalizację, czyli to, gdzie mieszkam. Ci duzi klienci chcą się spotykać. Ja mogę z nimi porozmawiać przez telefon. Oczywiście później już, po tym spotkaniu 1, 2, 3, gdy mamy jakieś zlecenie to się dzieje już w 80% wyłącznie online, czyli dostaję maila z zapytaniem, dostaję telefonem. Czasami spotykamy się na Skype czy na innej platformie, dla niektórych klientów mamy Slacka specjalnie przystosowanego. Także jak najbardziej dzieje się to online, tylko przy dużych klientach jest to późniejszy etap pracy. Natomiast przy indywidualnych klientach albo klientach, którzy bardzo chcieliby ze mną pracować, a są z Trójmiasta czy Katowic, Krakowa, Wrocławia lub innego miasta to tak naprawdę nie ma potrzeby takiego spotkania się. Wystarczy, że omówimy sobie wszystko przez telefon, ja zadam odpowiednie pytania, dostanę wszystkie potrzebne mi odpowiedzi i mogę spokojnie wykonać dane zlecenie.

Agnieszka: A jakbyś mógł mi powiedzieć mniej więcej jakie to są zlecenie, które wykonujesz na odległość? Na czym ta praca polega?

Arek: Jeżeli chodzi o zlecenie na odległość to najczęściej są to umowy. Natomiast są to oczywiście regulaminy. Wszystko to, co mogę odesłać do klienta z komentarzami, poprawkami. Wszystko, co wymaga sprawdzenia przez prawnika, bo klienci online bardzo często, zwłaszcza mniejsi, mają już jakąś umowę przygotowaną przez siebie, a ja po prostu mam ją sprawdzić czy jest wszystko w porządku. Najczęściej niestety nie jest i umowę trzeba często pisać od nowa, ale tacy klienci online najczęściej się trafiają, czyli umowy, regulaminy. Jakieś kwestie opinii prawnej, czyli wydania opinii na swoim papierze kancelaryjnym, z podpisem odpowiednim, że daną rzecz czy czynność można wykonać – jest to bardzo częste. Szczególnie w blockchainach, gdzie właśnie prawo nie jest zbytnio uregulowane i taka kartka, opinia kryjąca przedsiębiorcę jest bardzo często wymagana przez wiele podmiotów.

Agnieszka: To jakbyś mógł jeszcze wyjaśnić w dwóch słowach czym jest blockchain?

Arek: To z chęcią odesłałbym do swojego Youtube, bo tam mam dosyć większe wyjaśnienie. Blockchain to sieć internetowa, taka księga, w której zapisywane są transakcje. Blockchain łączy się z kryptowalutami. Przesyłając sobie nawzajem kryptowaluty, na przykład ja wyślę do Ciebie jakąś kryptowalutę, to dzieje się to przez blockchaina, czyli przez taką księgę, w której zapisywane są wszystkie transakcje.

Agnieszka: Dobrze, a jeszcze chciałabym Cię zapytać o to, czy miałeś jakieś totalnie dziwne, nietypowe, zaskakujące zlecenia albo problemy, z którymi się Twoimi klienci mierzyli? Jeżeli oczywiście o czymś takim możesz opowiedzieć tak bez zdradzania szczegółów czy danych.

Arek: Mnie najbardziej zaskakuje to u klientów, że nie ma tej świadomości prawnej. Może nie jest to jakaś szczególna rzecz, jakiś szczegół z mojej pracy, natomiast dla mnie jest to bardzo zaskakujące, że znane marki i nie chodzi mi tutaj tylko o modowe, ale ogólnie – znane podmioty – nie korzystają z usług prawnych. Powiedzmy, jakiś podmiot z branży IT czy mody ma 30-40 pracowników, współpracuje z Chinami, ma zarejestrowane znaki towarowe i różne inne czynności prawne już podejmował, natomiast nie korzystał z usług prawnika, tylko robił to wszystko przeważnie sam albo pracownikami, których zatrudnił.

Agnieszka: Myślisz, że to bardziej jest z oszczędności czy z braku świadomości, że ten prawnik jest potrzebny?

Arek: I z oszczędności bardzo często, ale i z braku tej świadomości, że prawnik jest potrzebny. Przykładowo, jeżeli kontaktujemy się z Chinami i mamy jakąś fabrykę w Chinach, która będzie nam szyła ubrania to warto skorzystać z tego prawnika, który jednak zna się na tym prawie chińskim albo przynajmniej ma jakieś doświadczenie i wie, gdzie i jak szukać. Chiny są akurat ciekawym przykładem, ponieważ tam prawo nie jest do końca stosowane, przynajmniej to prawo, które jest zapisane. I prawnik bardzo by się przydał w tych sytuacjach. Aktualnie mam takie sprawy oparte o prawo chińskie, gdzie prawnik jest brany pod uwagę dopiero w późniejszym etapie, a nie od samego początku, gdzie ten proces można było ułożyć. Teraz muszę brać udział w sprawach, gdzie proces był już ułożony, ale nie do końca dobrze.

Agnieszka: Jak się zdobywa wiedzę na temat prawa chińskiego? Są jakieś specjalne szkolenia na ten temat w Polsce? Jak Ty to robisz?

Arek: Jest kilka szkół, to są szkoły roczne. Ja akurat byłem słuchaczem takiej szkoły przy Uniwersytecie w Gdańsku. Natomiast jak najbardziej z własnego doświadczenia, czyli z książek, blogów mówiąc wprost można wyczytać bardzo wiele jeżeli chodzi o prawo chińskie. Tak jak wspomniałem – prawem bym tego nie nazwał, oni po prostu skopiowali przepisy z ustaw europejskich, wdrożyli je u siebie, tylko, że to wdrożenie nie do końca poszło. I taki jest podział na to prawo pisane i prawo w akcji, czyli law in books i law in action. I jest ten podział ze względu na Konfucjusza itd. Na blogach są wyjaśnienia takie praktyczne, które można stosować w Chinach, jeżeli o prawo w biznesie.

Agnieszka: Ale to są blogi amerykańskie, chińskie – chińskie chyba byłoby trudno przeczytać? Chyba że mówisz po chińsku.

Arek: Nie, nie mówię po chińsku, chiński byłoby trudno przeczytać. Chińskie blogi często są tłumaczone na język angielski, często są pisane w dwóch wersjach językowych. Jest też wiele amerykańskich blogów, które tłumaczą te zawiłości prawa chińskiego w praktyce. Także w  bardzo prosty sposób można znaleźć jak to prawo w praktyce w Chinach powinno wyglądać i jak wygląda. My na prawie w modzie po polsku też zaczynamy pisać o prawie chińskim z racji właśnie, że przyszła pora na to, żeby pokazać tego doświadczenia właśnie na bazie prawa chińskiego, które gdzieś tam zdobyliśmy. Także po polsku też już będzie można poczytać o prawie chińskim.

Agnieszka: OK, czyli o prawie chińskim uczysz się ze szkoły tej rocznej i z blogów, ale wiem, że specjalizujesz się też w nowych technologiach. Mówiłeś już tutaj o blockchainie, o prawie w modzie to jakbyś mógł jeszcze powiedzieć, gdzie indziej prawnik może się uczyć i rozwijać – oprócz tego, o czym powiedziałeś wcześniej.

Arek: Jasne. Tak jak powiedziałem wcześniej – szkoły to jest droga w porządku, natomiast nie wszyscy chcą w nich uczestniczyć, czy to ze względu na lokalizację czy cenę. Polecam bardzo darmowe rzeczy, na przykład e-booki. Jest bardzo wiele e-booków, czy to o blockchainie, czy to o konkretnie nowych technologiach. O prawie w modzie to są akurat nasze e-booki, w sumie jedyne e-booki o tym. W głównej mierze polecam czytać blogi, czytać innych prawników. Prawnicy na blogach piszą bardzo fajnym językiem, oczywiście nie wszyscy, ale większość pisze już bardzo fajnym językiem na blogach. Wszyscy są w stanie to zrozumieć, o co tam chodzi i jak to wszystko powinno wyglądać – nawet studenci prawa, którzy nie mieli konkretnych zajęć jeszcze z przepisów. Oczywiście są też książki, o prawie w modzie nie ma za dużo książek, w języku polskim to mówiąc szczerze nie kojarzę żadnej książki jeżeli chodzi o prawo w modzie.

Agnieszka: To może być nisza dla Ciebie.

Arek: Tak, gdzieś tam mamy takie plany. Za kilka miesięcy wyjdzie ebook odnośnie branży mody, bezpośrednio przez kancelarię i Instytut Prawa Mody wypromowany i opublikowany. Natomiast jest wiele anglojęzycznych książek, bardzo ciekawych. Tylko, że trzeba pamiętać, że anglojęzyczne książki nie biorą pod uwagę prawa polskiego ani europejskiego. W Wielkiej Brytanii i USA to prawo wygląda całkowicie inaczej, ale jako ciekawostkę czy praktykę polecam poczytać. Jest bardzo dużo artykułów, już nie blogowych, w internecie na różnych portalach, magazynach internetowych. Oczywiście słuchać podkastów, ale również zagranicznych. W Polsce nie ma jeszcze podkastów o prawie w nowych technologiach i branży modowej, oczywiście oprócz mojego, ale innych jakichś, które ja chciałbym posłuchać to niestety nie ma.

Agnieszka: A czy jakieś konkretne nazwisko prawników mógłbyś podać, których warto czytać, śledzić i obserwować?

Arek: Oczywiście jest taki jeden główny, najbardziej znany prawniczka w Stanach, jeżeli chodzi o branżę mody. To oczywiście jest Susan Scafidi, prekursorka jeżeli chodzi o prawo w modzie na świecie i w Stanach. Ją warto śledzić czy na przykład Fashion Law Institute w Stanach czy samą ją jako osobę.

Agnieszka: A jeśli chodzi o nowe technologie to kogoś polecasz?

Arek: Tutaj naprawdę przekrój jest bardzo, bardzo duży jeżeli chodzi o nową technologię. I w Polsce i zagranicą mam bardzo dużo ciekawych osób, także jednej konkretnej nie chciałbym polecać. Natomiast jeśli ktoś będzie chciał znaleźć to na pewno znajdzie, tutaj jest naprawdę bardzo, bardzo duży przekrój. Nie jest to branża nowa, pomimo tego, że nowe technologie są nowe, ale prawnicy technologiczni istnieją już od dawna, praktykują od dawna. Oczywiście to też zależy od konkretnej dziedziny, nowe technologie to jest pojęcie bardzo szerokie. Blogów prawniczych, jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję nie kojarzę żadnych, artykuły tak, ale blogów wyspecjalizowanych w tym nie. O blockchainie blogi już są, m.in. nasz, także wszystko zależy od konkretnej specjalizacji w branży technologicznej.

Agnieszka: Rozumiem. To jeszcze chciałabym wrócić na chwilę do klientów,bo zastanawiam się w jakim stopniu to, że prawnik pisze blog czy jest na Youtubie, czy nagrywa podkasty to w jakim stopniu to pomaga w zdobywaniu klientów? Zaobserwowałeś, że dzięki Twojej aktywności przychodzi do Ciebie więcej maili albo ktoś pisze, że czytał Twój blog i chciał się czegoś poradzić i klient tędy do Ciebie trafił?

Arek: Mówiąc szczerze to wygląda tak, że jeżeli chodzi o blogi, tekst pisany prawniczy, oczywiście dostosowany do człowieka itd., ale dalej dotyczący prawa to blogi przynoszą znacznie więcej korzyści niż podkasty, Youtube czy jakiś inny kanał, jeżeli chodzi o takich klientów i zarobek bezpośrednio związany z prawem. Natomiast blogi, Youtube, podkasty itd. przynoszą dużo korzyści, ale nie takich materialnych. Mówię tutaj o korzyściach wizerunkowych, korzyści, że pokazujemy ludzką twarz prawnika. Między innymi dlatego prowadzę kanał na Youtubie, na którym mam też coś na styl daily vlogów, czyli pokazuję to życie. Mam też konto na Instagramie, jestem dosyć aktywny na samym Instagramie, publikuję dużo instastory, żeby pokazać  życie tego prawnika. Wszystko zależy od kanału. Na blogach są osoby zainteresowane prawem i chęcią uzyskania jakiejś pomocy prawnej, na Youtubie to zależy oczywiście od video, podkasty również zależy od treści, ale na Instagramie większość osób to studenci prawa i inni prawnicy, którzy obserwują mnie i sobie rozmawiamy jak to życie prawnika mogłoby wyglądać, gdy oni skończą prawo.

Agnieszka: Myślę sobie, że to może być trochę tak, że ktoś czyta Twój tekst na blogu, wie, że jest wartościowy, ale to, że Cię widzi to daje mu sygnał, że to jest prawdziwy człowiek, który za tym stoi. To nie jest anonimowa treść, tylko „Aha, ten Arek co jest na tym video to on to napisał i można mu zaufać, bo to jest konkretny, żywy człowiek” – tak to może działać.

Arek: Tak, to jak najbardziej tak właśnie działa. I tak powinno działać. Blogi prawnicze nie powinny być anonimowe, jeżeli mówimy o profesjonalizacji tych blogów, jeżeli chcemy mieć jakiś zarobek z bloga. Ja dodatkowo bardzo dużo nie tyle publikuję, co łączę artykuły z jakimiś zdjęciami. Czyli na przykład jeżeli ktoś wejdzie na mój fanpage na Facebooku to zobaczy nie tylko artykuły, ale także zdjęcia z mojego życia, czy z mojej pracy, jak pracujemy itd. Pokazujemy po prostu tą ludzką twarz prawnika, bo jeżeli publikowałbym gdziekolwiek w social media tylko i wyłącznie artykuły to tak naprawdę nie wiedzieliby kto za tym stoi. Pomimo tego, że oczywiście jest opis na dole artykułu i moje zdjęcie to jednak w mojej opinii to za mało, żeby tego klienta czy studenta prawa zainteresować daną kwestią. On musi poznać kto stoi za tym, czytając dany artykuł, po obejrzeniu wideo, gdzie ja się wypowiadam na jakiś temat to myślę, że on w inny sposób będzie czytał ten artykuł, będzie sobie wyobrażał może to, że to ja go czytam. Jest coś takiego, że jeżeli wiemy jak ktoś się wysławia, jeżeli wiemy jak ktoś się wypowiada to dany jego tekst po prostu czytamy sobie jego głosem w głowie.

Agnieszka: Tak, zgadza się. Dzięki temu też ufasz w to, co tam jest napisane. Jeżeli widziałam kogoś, kto za tym stoi to tak bardziej ufam, a w pracy prawnika zaufanie bardzo się liczy. Więc fajnie, że to zaufanie można zbudować tymi innymi kanałami niż blog.

Arek: Tak, jak najbardziej polecam to każdemu przyszłemu prawnikowi i każdemu prawnikowi, który już pracuje na rynku.

Agnieszka: Dobra, a czy jest jakieś narzędzie, które używasz i bez którego nie wyobrażasz sobie pracy, poza internetem i takimi oczywistościami?

Arek: Poza internetem, poza komputerem, poza komórką? Jasne, to są główne moje narzędzia tak naprawdę. Jeżeli chodzi o dodatkowe narzędzia, oprócz Safari, Worda, Digest, Chrome itd. to używam bardzo dużo Evernote, czyli takiego narzędzia do tworzenia notatek. Evernote używam dosyć szeroko, zapisuję tam cytaty inspirujące mnie do życia, zapisuję tam sprawy związane z klientami, natomiast bez szczegółów oczywiście – Evernote jest jednak aplikacją zewnętrzną. Zapisuję tam szablony odpowiedzi czy reakcji na pewne zagadnienia. Ktoś dodaje mnie na Facebooku, na prywatne konto do znajomych to mam już przygotowany na taką sytuację odpowiednie odpowiedzi. Sprzedajemy na Instytucie Prawa Mody w sposób całkowicie manualny, jeszcze nie w sposób zautomatyzowany, produkty – takie jak e-booki czy pakiety RODO – to też mam przygotowane odpowiedzi na każdy etap takiej procedury sprzedażowej w Evernocie. Evernote bardzo pomaga w codziennej pracy, bo mamy tą synchronizację komputer-telefon. Większość rzeczy związanych z klientami robię przez komórkę, a nie przez komputer. Komputera czasami nie otwieram w ogóle, jeżeli nie mam do zrobienia jakiegoś dokumentu czy czegoś, do czego potrzebuję kilku ekranów.

Agnieszka: Czyli w Twoim przypadku komórka jest czasami ważniejszym narzędziem pracy niż komputer?

Arek: Tak, tak! Mówiąc szczerze to na komórce mógłbym zrobić nawet dokumenty. Mam akurat na tyle duży ekran w komórce, wcześniej pracowałem na bardzo malutkim. Teraz na większym ekranie można wszystko swobodnie edytować, tym bardziej, że podstawowe narzędzia typu Word, Chrome są zsynchronizowane między komputerem a komórką i te narzędzia komórkowe są w pełni funkcjonalne.

Agnieszka: To w sumie spora podpowiedź, że można na komórce też pracować w takich narzędziach.

Arek: Jak najbardziej, ale to oczywiście zależy od wygody, ale zawsze można przez bluetooth połączyć klawiaturę do komórki, także z tym też nie ma problemu. Widziałem na allegro takie dziwne urządzenia, które wyświetlały na przykład klawiaturę na biurku. Nie była to klawiatura fizyczna, tylko po prostu przyciski były wyświetlane. To też ciekawe narzędzie.

Agnieszka: Ciekawe, faktycznie. Powiedz mi jeszcze jaką jedną radę dałbyś komuś, kto jest teraz już prawnikiem albo dopiero kończy studia prawnicze i chciałby zostać prawnikiem freelancerem, a nie iść do kancelarii i chciałby też online pracować. Jaką radę mógłbyś takiemu komuś dać?

Arek: Jeżeli chodzi o prawników, którzy już są tymi prawnikami i pracują już w zawodzie, a szczególnie radcowie prawni i adwokaci to zalecałbym otwartość umysłu i pogłębianie swojej wiedzy, ale nie tylko takiej praktycznej i typowo prawniczej, ale również pogłębianie tej wiedzy biznesowej, marketingowej. Próbować poznawać świat, jak to wszystko teraz wygląda, żeby wychodzić naprzeciw temu klientowi czy potencjalnemu klientowi.

Agnieszka: Wiesz co, to jest chyba świetna rada nie tylko dla prawników, ale dla wszystkich, którzy chcą pracować na swoim i chcą być freelancerami czy prowadzić małe działalności, bo jeżeli uczysz się tylko tego, co jest w Twojej branży, swojego rzemiosła to właściwie możesz szybko zostać w tyle za konkurencją, która właśnie ma taki otwarty umysł i patrzy co się dzieje marketingowo – jak to wszystko wygląda, jak temu klientowi możemy tak naprawdę pomóc. Więc taka bardzo fajna, uniwersalna rada.

Arek: Tak, zgadzam się z Tobą. I podobna rada byłaby też dla studentów prawa czy dla osób, które myślą, żeby pójść na to prawo – czyli być otwartym na wszystkie możliwości, korzystać w ogóle z tego, co dają uniwersytety, co dają studia. Są kliniki prawne, poradnie prawne na uniwersytetach. Ja byłem studentem prawnikiem w poradni prawnej przez kilka lat, bodajże przez 2. Zalecam skorzystać z takich narzędzi, które dają nam szkoły, uniwersytety. Oczywiście dużo praktyki, zacząć już za czasów studiów praktykować to prawo. Szczególnie wybrać tą swoją specjalizację, którą chce się robić – czy to będzie specjalizacja typowo prawnicza, na przykład prawo nieruchomości, natomiast również warto przemyśleć specjalizację branżową. Tak jak ja mam branżę mody i branżę nowych technologii. Warto skupić się tylko na tym, szczególnie na starcie, kiedy nie ma się takiej wiedzy ogólnej, fajnie jest pogłębiać tą wiedzę szczegółową dotyczącą już konkretnej branży. Ale nie mówię tylko o wiedzy prawniczej, natomiast również taką wiedzę praktyczną, czyli po prostu pójść do pracy wewnątrz jakiejś organizacji, którą w przyszłości chcielibyśmy obsługiwać od strony prawnej. Mogłoby to być bardzo ciekawe. Mi pomaga to, że znam słownictwo, którego używają fotografowie, czy producenci. Wiem co się dzieje na różnych etapach spotkań, meetingów, pre-meetingów itd. Wiem jak wygląda preprodukcja, wiem jak wygląda produkcja i postprodukcja. Sam byłem też retuszerem, więc wiem jak rozmawiać z takimi retuszerami i co klient chciałby uzyskać od takiego retuszera. Taką wiedzę zdobyłem nie ze względu na prawo czy studia prawnicze, ale ze względu na to, że pracowałem w tej branży w środku.

Agnieszka: I to jest ogromna przewaga nad konkurencją Twoja nad innymi prawnikami, którzy może chcieliby coś tam w modzie robić, ale nie znają tego od środka, tak jak Ty to znasz.

Arek: Tak, zgadza się. Myślę, że to jest nawet bardzo duża przewaga. Natomiast oczywiście można zdobyć najpierw wiedzę prawniczą, a potem wiedzę praktyczną, już współpracując z samymi klientami. Także tutaj oczywiście dróg jest kilka, ale wiedzę wewnętrzną i tak trzeba zdobyć, żeby móc doradzać konkretnej branży. Nie musi to być branża mody czy nowych technologii, natomiast jeżeli chcemy doradzać branży deweloperskiej, branży związanej z nieruchomościami to oczywiście też musimy znać cały proces, czyli od zakupu gruntów, po budowanie mieszkania, zdobywanie kredytu z banku dla danej spółki celowej, po jakieś roszczenia, które mogą mieć użytkownicy czy osoby, które kupiły te mieszkania. Także to wszystko można przełożyć również na każdą branżę.

Agnieszka: Strasznie się rozgadaliśmy i myślę, że jeszcze moglibyśmy trochę pogadać na ten temat, ale tak sobie założyłam, że moje odcinki podkastów są nie więcej jak 30 parę minut zawsze, więc będziemy powoli kończyć. A na zakończenie chciałabym Cię zapytać o to, gdzie można Cię spotkać w sieci, wszystkie miejsca, w których można poczytać Twoje teksty.

Arek: Wiesz co, takie pytanie dostawałem bardzo często i przygotowałem po prostu swoją wizytówkę, gdzie jest opisane wszystko, co robię plus są tam wszystkie linki do każdego mojego bloga, projektu, do wszystkich produktów, e-booków itd. I to po prostu imię, nazwisko – arkadiuszszczudlo.pltam każdy, kto będzie chciał to znajdzie wszystko na mój temat, łącznie z Instagramem, Youtube, podkastami itd. Natomiast jeżeli chce się mnie znaleźć konkretnie to oczywiście wystarczy wpisać moje imię i nazwisko w google i wyskoczę na pierwszych pozycjach. Jest kilku Arkadiuszów Szczudło w Polsce, jeden z Trójmiasta jeszcze i jeden z Warszawy – to taka ciekawostka.

Agnieszka: Czyli Ty mieszkałeś w Trójmieście i w Warszawie i w jednym i drugim masz swojego klona jeżeli chodzi o imię i nazwisko?

Arek: Tak, dokładnie.

Agnieszka: Niezły zbieg okoliczności! Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Dodam jeszcze dla osób, które słuchają, że oczywiście na www.tosieoplaca/podcast jest zakładka, w której są wszystkie odcinki wylistowane, jest też nasza rozmowa dzisiejsza i linki, nazwiska, o których mówił Arek też się tam znajdą. Dziękuję za rozmowę!

Arek: Cześć, dzięki!