Jak pozyskiwać klientów jako copywriter, jak blog może pomóc w pracy zawodowej i jakie narzędzia przydają się copywriterowi w pracy? Na te i inne pytania odpowiedział Maciej Wojtas.

Liczyłam na to, że Maciej da się namówić na odcinek podcastu i opowie osobiście o swoich doświadczeniach zawodowych, ale jak każdy copywriter – on też woli pisać niż mówić 😉 A zatem tym razem „kulisy pracy” w wersji tekstowej, ale myślę, że jeśli chodzi o copywriting nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i odcinek podcastu z copywriterem też się jeszcze ukaże.

Kulisy pracy: copywriter. Rozmowa z Maciejem Wojtasem

AS: Przedstaw się w kilku zdaniach, powiedz, kim jesteś i czym się zajmujesz.

MW: Nazywam się Maciej Wojtas, mam 39,99 lat i robię co mogę, żeby maksymalnie opóźnić moment pojawienia się czwórki z przodu. Jestem:

  • copywriterem i scenarzystą,
  • skrzypkiem i pianistą,
  • archeologiem i specem do spraw Chin.

AS: Jak to się stało, że zająłeś się akurat copywritingiem? Zawsze tak było czy masz w swojej zawodowej historii inne doświadczenia?

MW: Pierwsze zlecenie copywriterskie zdobyłem w 2006 roku. Pochodziło ono z jednej z krakowskich agencji reklamowych. Problem w tym, że byłem typowym człowiekiem z ulicy. Nie miałem żadnego portfolio ani referencji.

Dlatego żeby dostać tę robotę, wcieliłem się w lekarza ze szpitala psychiatrycznego oraz pielęgniarkę z tejże placówki. Na koniec sam odegrałem rolę pacjenta, który ma urojenia, że jest copywriterem.

Mam też inne doświadczenia zawodowe. Byłem opiekunem osób z upośledzeniem umysłowym i prowadziłem sklep meblowy.

AS: Zaintrygowałeś mnie! A możesz zdradzić, czego dotyczyło to zlecenie dla agencji?

MW: Chodziło o wymyślenie koncepcji animowanego banneru na Gadu-Gadu. Był kiedyś taki komunikator 🙂

AS: Zanim przejdziemy do pytań o kulisy Twojej pracy copywritera, zaciekawiły mnie jeszcze te skrzypce i pianino. Skończyłeś jakąś szkołę muzyczną? Dlaczego nie zdecydowałeś się żyć z muzyki tylko z pisania?

MW: Skończyłem dwie szkoły muzyczne (podstawową i liceum), łącznie 12 lat ciężkiej orki. Do dostania się na Akademię Muzyczną zabrakło mi 1,5 punktu na najważniejszym egzaminie. Nawiasem mówiąc, egzaminy na tę uczelnię to prawdziwy maraton trwający kilka dni. Próbowałem potem jeszcze trzy albo cztery razy dostać się na kompozycję. Chciałem tworzyć muzykę. Też było bardzo blisko, ale widać nie było mi to pisane.

AS: Czym dokładnie zajmujesz się jako copywriter? Przyjmujesz wszystkie zlecenia, jakie się trafią czy masz jakąś specjalizację?

MW: Generalnie wszystkim. Jakiś czas temu pisałem na przykład polską wersję pewnej hiszpańskiej popowej piosenki. Staram się nie pisać na tematy, o których nie mam zielonego pojęcia. Niewiele wiem o modzie i urodzie, ale na przykład swoją wiedzą o ciąży zawstydziłbym niejedną młodą mamę 😉

AS: Które zlecenie w Twojej karierze był najbardziej nietypowe, dziwne albo sprawiło Ci najwięcej kłopotu?

MW: Najdziwniejszy był chyba… list miłosny. Sprawa była cholernie delikatna, bo od niego zależało życie osobiste klientki. W tym przypadku odmówiłem pisania. Najtrudniejsze z kolei były opisy zapachu oraz wrażeń dotykowych, jakie daje obcowanie ze szklanymi lampami.

AS: Pamiętasz jak zdobyłeś pierwszego klienta, albo jednego z pierwszych?

MW: Pamiętam, że wysłałem przez Facebooka wiadomości do bardzo wielu agencji. Odpisała chyba tylko jedna. I to dla niej zrobiłem chyba najlepsze rzeczy w swojej karierze. Jaki z tego wniosek? Potrafię się odwdzięczyć tym, którzy podają mi pomocną dłoń 🙂

AS: A jak dzisiaj najczęściej trafiają do Ciebie klienci? (czy sposób pozyskiwania zleceń zmieniał się od Twoich początków w branży?)

MW: Na początku łapałem wszystko, co się rusza i szukałem wszędzie, gdzie się da. Dziś zajmuje się tym mój blog. To on sprawia, że ludzie piszą w mailach prosto z mostu, że „muszą mnie mieć”.

AS: Czy w takim razie uważasz, że czas poświęcony na prowadzenie bloga to dobrze zainwestowany czas? Bo zdaje się mówiłeś jakiś czas temu w swojej grupie facebookowej, że zastanawiałeś się nad jego zamknięciem.

MW: Mój blog jako miejsce pozyskiwania klientów sprawdza się całkiem dobrze. Problem w tym, że chciałem zrobić z niego coś więcej niż typowy blog copywriterski. I może to był błąd. Może trzeba było od początku wytyczyć jasną linię, kierunek tematyczny. Przyznaję, zastanawiałem się nad jego zamknięciem, ale kryzysy tego rodzaju są wpisane w życie blogera.

AS: Kto najczęściej szuka copywriterów pracujących zdalnie? Twoimi klientami częściej są firmy, klienci indywidualni, agencje?

MW: Kto szuka? Praktycznie wszyscy. Trochę ubolewam nad tym, że agencji reklamowych, które nie boją się współpracować zdalnie, jest mimo wszystko nadal tak mało. Być może mają przykre doświadczenia z freelancerami, nie wiem. Z drugiej strony rozumiem, że burze mózgów są skuteczniejsze, kiedy odbywają się w jednym pomieszczeniu.

AS: Czy zlecenia, jakie dostajesz, częściej są jednorazowe czy trafiają się dłuższe, trwające miesiącami albo latami współprace?

MW: Staram się celować w długotrwałe współprace. Jednym z powodów jest uproszczenie komunikacji biznesowej. Z czasem, kiedy z klientem znamy się już jak łyse konie, wystarczą dwa słowa, żebym wiedział, co robić.

AS: Czy jest jakieś jedno narzędzie, bez którego nie wyobrażasz sobie pracy? (mam na myśli bardziej oprogramowanie niż np. komputer).

MW: Pewnie zaraz wyjdzie moja krakowsko-poznańska dusza centusia, ale dopóki to możliwe, staram się wykorzystywać darmowe narzędzia. Na przykład pakiet Libre Office. Najczęściej piszę w windowsowskim Notatniku. Czasem na kartkach papieru A4.

AS: Czego trzeba się nauczyć, jeśli chce się zarabiać jako zdalny copywriter?

MW: W pierwszej chwili miałem napisać, że dyscypliny w zarządzaniu czasem i podejściu do obowiązków. Ale jest większe niebezpieczeństwo, które czyha na zdalnego copywritera: łapanie zbyt wielu zleceń równocześnie. Bardzo łatwo wpaść w tę pułapkę, która często kończy się pisaniem po nocach, spadkiem jakości tekstów i ogólną copywriterską degrengoladą.

AS: Jaką jedną radę dałbyś komuś, kto właśnie teraz chciałby rozpocząć pracę w Twoim zawodzie?

MW: Pamiętaj, że pieniądze, to nie wszystko. Nie szmać się współpracą, która może i daje pieniądze, ale powoduje u ciebie konflikt sumienia. A jeśli już musisz się babrać w czymś niemoralnym, to nie zapomnij potem zlikwidować lustra w łazience. Copywriting to na dłuższą metę zajęcie odmóżdżające i wysysające soki z człowieka (przepraszam urażonych, ale taka jest prawda), dlatego koniecznie znajdź sobie jakąś odskocznię. Twórz coś na boku, po godzinach, tylko dla siebie.

AS: Zdradzisz, co jest Twoją odskocznią?

MW: W tej chwili jest nią praca nad książką o sztuce pisania. Mam pomysł na coś, czego jeszcze na rynku księgarskim nie było 🙂

AS: Na koniec powiedz, gdzie można Cię spotkać w sieci.

MW: Na blogu https://maciejwojtas.pl

Jak na 40-latka Maciej Wojtas wygląda dość młodo, prawda? 😉

Chcesz wiedzieć więcej o pracy copywritera?

Zapraszam do zadawania pytań o kulisy pracy w copywritingu. Jeśli jest coś, co Was interesuje, o co chcielibyście zapytać innych copywriterów, dajcie znać – być może w przyszłości będzie szansa, żeby zadać te pytania w podcaście 🙂

Kulisy pracy freelancerów

Jeśli interesują Cię kulisy pracy freelancerów w różnych branżach, posłuchaj wcześniejszych odcinków z tego cyklu: