-----------------------------
4 września rusza II edycja Akademii FreelancerPRO. Zapisz się na listę oczekujących, odbierz zniżkę i raz na zawsze pozbądź się problemów z klientami! OK Zapisz mnie!
-----------------------------

Kto może być graphic recorderem, na czym polega ta praca i jacy klienci korzystają z usług takiego specjalisty? I czy rysowania można się nauczyć? Te i kilka innych pytań zadałam Jadźce, czyli Natalii Mikołajek, która jest graphic recorderką.

Posłuchaj tego odcinka podkastu:

Podkast dostępny też tutaj:

Zobacz na Youtubie:

 

Przeczytaj wersję tekstową

Cześć, dzień dobry! Agnieszka Skupieńska po tej stronie. Kolejny odcinek podcastu „To się opłaca!”.

Zaprosiłam dzisiaj gościa – Natalię „Jadźkę” Mikołajek. Natalia będzie mi opowiadać o swojej pracy, a jest graphic recorderem. Zajmuje się także facylitacją graficzną, prowadzi warsztaty myślenia wizualnego, a z wykształcenia jest m.in. absolwentką AWF-u w Gdańsku. Jej specjalność to trener żeglarstwa, jak czytamy na jej stronie. Jest też psychologiem. Natalia powiedziała mi o tym, czy każdy może zostać graphic recorderem, jak wygląda taka praca od kuchni, co trzeba umieć, czego się nauczyć i gdzie się tego nauczyć. Także zapraszam do wysłuchania tej rozmowy, to jest chyba najdłuższy jak do tej pory wywiad z serii kulisy pracy, ale naprawdę warto wysłuchać do samego końca.

Agnieszka: Cześć Natalio albo raczej mogłabym powiedzieć cześć Jadźko!

Natalia: Cześć!

Agnieszka: Powiedz kim jesteś, czym się zajmujesz i właściwie od jak dawna jesteś w tej branży i zajmujesz się tym, czym się zajmujesz?

Natalia: Cześć! Nazywam się Natalia Mikołajek. W myśleniu wizualnym, bo to jest ta branża, działam pod nazwą Jadźka Rysuje. Tym się zajmuję zawodowo i mówię, że odczarowuje rysowanie. Przede wszystkim udowadniam ludziom, że proste schematy rysunkowe można wykorzystać na co dzień, nie tylko w życiu prywatnym, ale też zawodowym i uczę jak to robić. Tak w skrócie mogę podsumować to, co robię. A robię to od 2014 roku.

Agnieszka: Czyli już 4 lata będzie. A jak to się stało, że w ogóle się tym zajęłaś i zainteresowałaś się tym myśleniem wizualnym?

Natalia: Kiedy pracowałam w jednej z fundacji przy projektach szkoleniowych spotkałam na swojej drodze Klaudię Tolman, czyli pierwszą osobę, która zaczęła zajmować się myśleniem wizualnym w Polsce. Poznałam ją najpierw przez internet, później, kiedy byłam w zespole, który chciał zorganizować TEDx na Uniwersytecie SWPS obecnym, a wcześniej na SWPS-ie w Sopocie to miałam okazję właśnie poznać ją trochę bliżej, bo zaprosiliśmy ją do grona prelegentów. Niestety TEDx się nie udał, bo nie dostaliśmy licencji, natomiast gdzieś ta relacja została. Poznałam ją osobiście przy okazji innego TEDx.

W wakacje robiłam też kurs Adama Sicińskiego, naszego rodaka, który od 5 roku życia mieszka w Australii i zrobił taki rysunkowy kurs „IQ Doodle”, który jest darmowy, 40-dniowy i codziennie na maila dostaje się kolejną lekcję. Potem tak naprawdę, widząc co robi Klaudia, widząc swoje postępy na nowo w rysowaniu tego kursu zaczęłam testować i próbować tego, co mogę z tym zrobić ja, osobiście.

Rysowałam dużo jak byłam dzieckiem. Przez 10 lat nie rysowałam, bo usłyszałam hasło, że muszę popracować nad kreską, więc zamiast na nią pracować to po prostu przestałam. W momencie kiedy do tego wróciłam to postanowiłam, że zanim w ogóle wejdę totalnie zawodowo na tą ścieżkę, to chcę siebie przetestować, zobaczyć jak to u mnie sprawdza, jak to się sprawdza dla ludzi, jak to im pasuje. I przez 3 miesiące udawałam się na różnego rodzaju eventy w Trójmieście, gdzie jako uczestnik wykonywałam notatki wizualne i zbierałam informacje od ludzi, co oni myślą, jak reagują, co się dla nich później może z tym dziać i dopiero po takim okresie próbnym, który sama sobie zrobiłam i też trochę przez to, że mój poprzedni pracodawca nie przedłużył ze mną umowy, a i tak już miałam działalność, to stwierdziłam, że wskakuję na głęboką wodę i po prostu wchodzę na tą ścieżkę.

Agnieszka: To ja bym chciała wrócić do tego, co mówiłaś, że zaczęłaś robić notatki wizualne. Chciałabym się dowiedzieć tego, co to są notatki wizualne, jak to wygląda? Jakbyś mogła tak w prostych słowach powiedzieć komuś, kto tego nigdy nie widział.

Natalia: Hmm, w  prostych słowach… Najlepiej właśnie jakby mogli to zobaczyć. Tak upraszczając – notatki wizualne to są notatki, które tworzone są w małym, podręcznym formacie, czy to jest A5, A6 czy A4 w określonym celu, używając do tego zarówno słów, jak i prostych rysunków po to, żeby przedstawić i posumować kluczowe treści, które były podawane przez prelegenta. To jest taka graficzna notatka z tego, co ktoś mówił.

Co tam u Ciebie? Jak spędzasz to lato? U mnie aktualnie przeziębienie – przypałętało się po jednodniowym wirusie i tak się z nim męczę od kilku dni. Chorowanie w lato jest chyba najgorsze 😛 Bo kiedy za oknem jest 30-sto stopniowy upał, to Ty zażywasz te wszystkie medykamenty, żeby było Ci lepiej, a w rzeczywistości „dokładasz sobie do pieca”, jakby powiedział mój mąż. I właśnie w takie dni, każda metoda na obniżenie odczuwanej temperatury w mieszkaniu jest na wagę złota! Znalazłam takich 9 – tych działających. Na co dzień (tj. latwm, kiedy jestem zdrowa) nie stosuję, bo uwielbiam lato, ale teraz, kiedy choruję, korzystam dosłownie z każdej! 🙃 Może i Tobie się przydadzą 😊 • • • • • • #podsumowanie #notatkawizualna #rysunek #prostyrysunek #rysunkowainstrukcja #rysunkowepodsumowanie #myśleniewizualne #mysleniewizualne #kaligrafia #współczesnakaligrafia #upał #upałwdomu #upałwmieszkaniu #9sposobów #9sposobówna #przeziębienie #przeziebienie #przeziębieniedopadło #chora #magiarysowania #rysujęwięcjestem #odczarowujęrysowanie #jadźkarysuje #jadzkarysuje

A post shared by Natalia "Jadźka" Mikołajek (@jadzkarysuje) on

Agnieszka: I to można wykorzystać gdzie? W jakich miejscach, biznesach, jak to wygląda?

Natalia: Tak naprawdę mówi się, że notatki wizualne są bardzo personalne i ten format najczęściej wykorzystuje się na własny użytek do notowania dla siebie z konferencji, żeby po prostu zapamiętać więcej, żeby się nauczyć tego materiału. Ja na swoich drugich studiach też notowałam wizualnie po to, żeby lepiej się uczyć tego, co ktoś do mnie mówi w danym momencie. Chyba że klient życzy sobie taki format, to też jest wykorzystywany w trakcie spotkań lub konferencji, bo akurat ten format klientowi odpowiada. W formacie A4 jest łatwy do skopiowania, powielenia jako na przykład forma podziękowania czy podsumowania dla uczestników, rozdawana na koniec eventu.

Agnieszka: To mniej więcej chyba rozumiem o co chodzi. Jakbyś mogła mi powiedzieć kim są klienci w tej branży? Czy to są małe firmy, czy duże, czy to są częściej konferencje, czy częściej jakaś jedna firma do szkolenia Cię zaprasza, czy jak to wygląda?

Natalia: To jest różnie. Chyba najczęściej to są organizatorzy konferencji, tylko ci dzielą się na 2 grupy. Bo część to są osoby lub działy firm oddelegowane do tego, żeby stworzyć konferencje dla firmy, bo obchodzą na przykład 50-lecie albo mają jakąś konferencję tematyczną, bądź strategiczną.

A drugi obszar to są agencje, które profesjonalnie zajmują się organizacją eventów dla firm i one są tymi klientami. Tak naprawdę można byłoby ich podsumować jako organizatorów.

Kolejna grupa klientów to są działy HR, czy rozwoju, które właśnie zatrudniają mnie do przeprowadzania szkoleń. Czasami są to też działy marketingu, działy projektowe – ta grupa jest naprawdę bardzo, bardzo szeroka, w zależności od tego, który klient czego oczekuje od danego szkolenia, bo myślenie wizualne jest bardzo szeroko wykorzystywane w biznesie tak naprawdę. I część osób wykorzystuje to nawet nie wiedząc, że to jest obszar myślenia wizualnego – takie mam wrażenie.

Agnieszka: To teraz powiedzmy, że ja jestem organizatorem konferencji i przychodzę do Ciebie, bo słyszałam, że to jest modne ostatnio, żeby robić notatki wizualne i mówię: „Pani Natalio, co możemy razem zrobić?” Co możesz mi zaoferować jako klientowi?

Natalia: Pierwsza rzecz to są właśnie notatki wizualne o których mówiłam. Druga rzecz to jest graphic recording, czyli ten zapis graficzny, wielkoformatowy, który jest wykonywany już z poziomu sceny najczęściej, tak że uczestnicy mogą obserwować jak powstaje proces notowania, tego wizualnego.

Kolejną rzeczą jest graphic facilitation, czyli facylitacja graficzna w trakcie spotkań prac zespołów, gdzie jest wykorzystywana ta wizualna oprawa do realizacji celu zespołu. Później są oczywiście warsztaty myślenia wizualnego, może być szeroko pojęte wsparcie wizualne, które tak naprawdę jest bardzo dużym działaniem wspierającym firmę w danym evencie, nie tylko zapisem graficznym, ale całą oprawą wizualną wydarzenia. Mogą też być różnego rodzaju produkty tworzone w oparciu o myślenie wizualne.

Agnieszka: Ja bym jeszcze chciała wrócić do tego graphic recordingu, bo to mnie zainteresowało. Czyli ja mam rozumieć, że to się czymś różni od tworzenia notatek wizualnych czy notatki są mniejsze, a graphic recording jest większy – na czym tutaj polega różnica?

Natalia: Notatki wizualne, tak jak mówiłam, są właśnie na małym formacie i często są tworzone na własny użytek i są personalizowane. Natomiast graphic recording to jest wielkoformatowy zapis graficzny, tworzony w czasie rzeczywistym, to jest bardzo ważne, który jest robiony na konferencjach, wydarzeniach typu jakiejś panele dyskusyjne, prelekcje i tym podobne rzeczy, gdzie właśnie graphic recorder, osoba wykonująca ten zapis graficzny słucha przekazywanych treści, analizuje je, syntetyzuje i przedstawia je uczestnikom za pomocą słów, rysunków i struktur, w celu stworzenia takiej wizualnej esencji tego, co było mówione przez prelegenta, czy dyskutantów tego panelu, żeby oni mogli to lepiej zrozumieć i zapamiętać i odtworzyć w przyszłości.

Agnieszka: To już chyba rozumiem. To jeszcze pytanie o to, jak Ty się do tego zabierasz, jak się zabierasz do pracy? Powiedzmy, że jestem organizatorem jakiejś konferencji, na przykład stomatologów albo biologów i zatrudniam Cię do zrobienia zapisu graficznego konferencji, czy jakiegoś jednego wykładu z konferencji i teraz ciekawi mnie czy Ty musisz wcześniej coś wiedzieć o tej branży, czy musisz dostać treść tego przemówienia, które będzie na scenie prezentowane, czy po prostu na żywo wchodzisz i z miejsca jesteś w stanie przygotować notatkę?

Natalia: Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybym za każdym razem dostawała rzeczywiście prezentację, treści i materiały od organizatorów. Niestety, bardzo często jest tak, że prelegenci dosyłają swoje prezentacje na ostatnią chwilę, czasami tuż przed rozpoczęciem konferencji, więc ja albo dostaję tylko tematy, które prelegenci podali jako swoje, które będą wygłaszać albo jakiś krótki opis tego, co zawiera dana prezentacja, tak bardzo ogólnie. To jest naprawdę bardzo luksusowa sytuacja, kiedy ja mam prezentację i mogę się z nią zapoznać, choć czasami bywa tak, że ta prezentacja jest stworzona w taki sposób, że tam jest kilka haseł, zdjęć i ja i tak bez mowy prelegenta nic z niej nie wyniosę.

Zresztą ktoś kiedyś powiedział, że dobra prezentacja to taka, która musi być uzupełniona o słowa prelegenta, bo w przeciwnym wypadku z tej prezentacji tworzy się broszura, e-book, cokolwiek takiego, bo wszyscy są w stanie z niej odczytać meritum. Dopiero kiedy prelegent musi uzupełnić prezentację to jest podobno dobra prezentacja, tak słyszałam. Więc tak naprawdę moje przygotowanie polega na tym, że ustalam z klientem zakres tematyczny, staram się dowiedzieć jak najwięcej, bo oczywiście nie jestem alfą i omegą i nie wiem wszystkiego z każdej branży, a naprawdę pracuję w bardzo różnorodnych.

Agnieszka: A jakieś przykłady mogłabyś podać, takich najdziwniejszych?

Natalia: Była medycyna, były nieruchomości, było towarzystwo funduszy inwestycyjnych, więc naprawdę bardzo różnorodna. Najfajniej oczywiście pracuje się w tym ogólnie rozumianym rozwoju osobistym, bo to są pokrewne dla mnie tematy, natomiast rzeczywiście są różne i coraz większe pole robi się klientów do których dociera ta metoda i którzy chcą wykorzystywać ten sposób.

Agnieszka: A czy myślisz, że jest szansa, że pójdzie to w stronę, że na przykład jeden graphic recorder będzie się specjalizował w medycynie, a inny w nieruchomościach, czy raczej nie ma takiej potrzeby, żeby w tą branżę się zagłębiać?

Natalia: Nasz rynek cały czas się rozwija i to dosyć dynamicznie, bo tak naprawdę to myślenie wizualne jest od 5-7 lat w Polsce, liczba graphic recorderów rośnie bardzo szybko i jeżeli klienci przekonają się do tej metody i rzeczywiście zaczną z niej korzystać bardzo regularnie to kto wie, czy nie wystąpi taka specjalizacja. W końcu w trenerstwie, które jest bardzo popularne i które ma w swoich szeregach ogromną ilość ludzi są już specjalizacje i jest to w cenie. Ja póki co specjalizuję się w myśleniu wizualnym, jeżeli chodzi o szkolenia, więc myślę, że jest to możliwe.

Agnieszka: To jeszcze mam pytanie – mówisz, że ta branża się rozwija i graphic recorderów jest coraz więcej – czy żeby być graphic recorderem trzeba mieć jakieś zdolności plastyczne, czy trzeba ładnie rysować czy tego się można nauczyć? Właściwie czy każdy może być graphic recorderem czy nie każdy?

Natalia: Zamiast hasła „zdolności” użyłabym tutaj raczej hasła „umiejętności”, ponieważ „zdolności” za bardzo kojarzą się z talentem, a talent ma określona liczba ludzi. Natomiast umiejętność da się wypracować, da się nad nią pracować i szlifować. Tak naprawdę ta umiejętność jest potrzebna. Owszem, w graphic recordingu nie chodzi tylko o rysowanie, bo występują również umiejętności słuchania, analizowania treści, syntetyzowania ich i przekazywania, natomiast jeżeli nie ma umiejętności rysowania to zaczynamy za bardzo skupiać się na rysunku w trakcie wykonywania graphic recordingu i to siłą rzeczy nasza całą uwagę kieruje na tą czynność i przestajemy słuchać. A to jest pierwszy etap tego procesu, więc oprócz tych umiejętności analitycznych, słuchania i syntetyzowania ta umiejętność rysowania jest potrzebna.

To jest trochę tak, że jakby to porównać do fotografii – to nie jest tak, że jak ktoś ma aparat to już może być fotografem. Tak samo jest w myśleniu wizualnym i graphic recordingu, że jeżeli ktoś ma flamaster i potrafi narysować kreskę to już może pracować jako graphic recorder, bo nasz zawód to też jest odpowiedzialność w przekazywaniu tych informacji i kolorowy rysunek nie jest jeszcze graphic recordingiem. Tak naprawdę chodzi o to, żeby umieć zrobić podsumowanie, gdzie rysunek będzie uzupełniał informację, a nie ją przykrywał i odciągał uwagę od niej.

Agnieszka: Ale też chyba wybrać to, co jest najbardziej istotne z prelekcji i wypowiedzi?

Natalia: Zdecydowanie, potrzeba wiele umiejętności i przede wszystkim praktyki, osłuchania się, testowania czy nam to leży czy nie leży. Tak jak to sama zrobiłam.

Agnieszka: Czy wobec tego czy można się tego nauczyć? Czy są jakieś kursy? Wspomniałaś na początku o kursach, ale chciałabym jeszcze o to zapytać. Czy jakieś materiały, szkolenia, książki, które można byłoby wykorzystać? Może słucha nas ktoś, kto stwierdził, że graphic recording to dla niego i chciałby spróbować, ale chciałby się najpierw nauczyć czegoś?

Natalia: Ja wspominałam o kursie Adama Sicińskiego „IQ Doodle” – to jest rzeczywiście kurs, gdzie można odświeżyć swoje umiejętności rysunkowe i zacząć praktykować, bo tak naprawdę ta praktyka zrodzi nam jakość.

Dalej, mamy praktyków na całym świecie myślenia wizualnego, którzy są pionierami tej dziedziny tak naprawdę i mają swoje kursy online, mają swoje kursy stacjonarne i co jakiś czas są organizowane takie kursy dla praktyków myślenia wizualnego. Gabrysia Borowczyk prowadzi na przykład kursy z flipowania, czyli jej metody pracy z flipchartem. Ja sama prowadzę szkolenia z myślenia wizualnego, ale coraz częściej robię to w formie zamkniętej, na zlecenia dla firm. Bardzo rzadko prowadzę szkolenia otwarte.

Z książek poleciłabym książki Dana Roama, który jest pionierem tej dziedziny i w Polsce są już dostępne 4 jego książki, czyli „Wszystko można narysować”, to jest pierwsza. Druga: „Narysuj swoje myśli”, trzecia: „Wizualna strona biznesu” i czwarta, najnowsza, która ukazała się niedawno: „Pokaż, opowiedz i zainteresuj”. I to są książki na pewno , które bym poleciła, żeby w ogóle zaznajomić się z tą dziedziną, zobaczyć i sprawdzić czy to jest to.

Agnieszka: A myślisz, że jak ja nie chcę być zawodowo graphic recorderem, ale po prostu prowadzę firmę, to te książki też by mi się przydały?

Natalia: Myślę, że „Wizualna strona biznesu” bardzo Ci się spodoba. Mi jako osobie prowadzającej własną działalność bardzo dużo wniosła. To jest książka, która jest zaznaczona przeze mnie praktycznie co strona karteczką indeksującą na temat ważnych treści, ponieważ ukazuje jak w życiu zawodowym można wykorzystać proste schematy rysunkowe.

Dan Roam pokazuje, że nie musisz mieć nie wiadomo jakich umiejętności i  tworzyć dzieł sztuki, żeby wykorzystywać myślenie wizualne. Bardzo dużo ludzi wykorzystuje je na co dzień, nawet o tym nie wiedząc, typu masz stłuczkę, przyjeżdża policja, musisz rozrysować co się stało. I to jest myślenie wizualne w praktyce, bo Ty rozrysowujesz policjantowi to, co się stało, żeby on zrozumiał kontekst i nie wykorzystujesz do tego nie wiadomo jakich skomplikowanych rysunków, tylko rysujesz prostokąty, strzałki, krzyżyk, ewentualnie wykrzyknik i tym podobne elementy i opowiadasz co się działo, krok po kroku na podstawie prostego schematu rysunkowego.

Agnieszka: OK, dobra. Już mi się to podoba, bo ja jestem z tych, co lubią rysować, ale nie za bardzo potrafią, więc myślę, że faktycznie po taką książkę sięgnę, bo to może być coś dla mnie. Chciałam jeszcze wrócić do tego uczenia się rysowania na prostych schematach. Podglądałam sobie Twoje występy w programie „My3”, w programie telewizyjnym, w którym uczysz dzieci rysować. Czy możesz odpowiedzieć jak to się stało, że tam trafiłaś i jak Ci się pracowało z dziećmi?

Natalia: Trafiłam tam przez można powiedzieć, że Facebooka, ponieważ kierowniczka projektu, Ania, napisała na jednej z grup rysunkowych, że szuka osoby rysującej do programu dla dzieci. Przeczytałam jej ogłoszenie i stwierdziłam, że czemu się nie zgłosić, może być fajna przygoda, więc napisałam. Dostałam informację zwrotną, dostałam więcej informacji o projekcie. Zgodziłam się na udział, miałam, można powiedzieć, rozmowę kwalifikacyjną z reżyserką, która mnie przyjęła do tego programu. Przygotowałam swoje pomysły, zostały wybrane te, które uważali za najbardziej sensowne na tamten czas, tamtej edycji pierwszego sezonu. Pojechałam na nagrania, które odbyły się bez żadnego dubla, bardzo sprawnie, co dla grupy, całej ekipy filmowej było bardzo ważne, bo wtedy było strasznie gorąco na hali, na której nagrywaliśmy, był po prostu ukrop. Tym sposobem jestem już w 3 sezonie, który ruszy na jesień, a do którego nagrania już wykonaliśmy.

Agnieszka: I jak Ci się pracuje z dziećmi? Jest łatwiej niż z dorosłymi czy trudniej?

Natalia: Jest inaczej, bo tak naprawdę dzieci chcą rysować, chcą się tego uczyć. Są chłonne tej wiedzy i naśladują, patrzą, podpatrują, próbują, bo się tego nie boją. Dorośli niestety są spaczeni, mówiąc kolokwialnie. Są źle nastawieni do rysowania, być może przez system edukacji, być może przez to, że ktoś im kiedyś powiedział, że nie potrafią, nie wiem. Natomiast z moich doświadczeń wynika, że 90% dorosłych, 99% czasami, to są osoby, które uważają, że nie potrafią rysować, że nie chcą, że to dziecinne, infantylne, trudne.

Agnieszka: Właśnie, bo rysowanie to raczej kojarzy się z zabawą z klockami, zabawą lalkami i co się robiło jako dziecko? Bawiło się klockami i rysowało, więc jak teraz jestem dorosła to wydaje mi się, że jak mam coś rysować to kurczę, przecież to jest zabawa dla dzieci.

Natalia: A jeszcze dochodzi kolejny aspekt tego, że jak my rysujemy sobie po zeszytach w szkole, co robi prawdopodobnie każdy z nas to jesteśmy ganieni i krytykowani przez nauczyciela, że przecież nie słuchasz, nie zajmuj się bzdurami itp. A badania, które robiłam do mojej pracy magisterskiej z 2 studiów wykazały, że bazgranie to tak naprawdę pomaga skupić się na tych informacjach, ponieważ blokuje nam wszystkie inne czynności, bo bazgrzemy sobie bardzo nieregularne kształty, ale nie blokuje tego samego kanału werbalnego, którym są przekazywane te informacje od nauczyciela. Jeżeli nie bazgrzemy i siedzimy tylko na lekcjach i mamy słuchać, to tak naprawdę zaczynamy myśleć o tym, co musimy kupić, z kim się umówiliśmy, a co tam na Facebooku ktoś coś ciekawego wstawił itd. I blokujemy ten sam kanał werbalny i już nie dociera do nas to, co mówi nauczyciel. A kiedy bazgrzemy to skupiamy się tak naprawdę na tym, co on do nas mówi i ewentualnie na tych bazgrołach, które robimy, ale które są analizowane przez zupełnie inne kanały w mózgu.

Agnieszka: Czyli faktycznie, na przykład jak słuchałam podcastów to sensowniej byłoby, gdybym miała jakąś kartkę pod ręką i sobie coś notowała z tego podcastu, bo wtedy coś mi zostanie bardziej w głowie niż po prostu tylko słuchała?

Natalia: Dokładnie, wystarczy nawet, że zaczniesz bardzo automatycznie rysować kółeczka, esy floresy, temu podobne rzeczy, plus wyłapiesz kluczowe informacje i myślę, że zobaczysz różnice. Bardzo dużo ludzi robi to kiedy rozmawia przez telefon i to jest bardzo niekontrolowane przez nich, bo to im po prostu pomaga.

Agnieszka: To ciekawa sprawa, nigdy tak o tym nie myślałam.

Natalia: No właśnie, a co dopiero, kiedy zrobisz to intencjonalnie, czyli zaczniesz notować wizualnie to zobacz – nastawiasz mentalnie swój mózg na to, żeby wybrać informacje, wyselekcjonować je i przeanalizować je tu i teraz, więc już w pewien sposób uczysz się tego materiału, który słuchasz.

Agnieszka: To chyba nawet pisał w swojej książce Włam się do mózgu” Radek Kotarski. Pisał o tym, że takie robienie notatek z tego, co się uczymy, przefiltrowanie przez swoje postrzeganie tego materiału to jest jeden ze sposobów uczenia się.

Natalia: Dokładnie, a kiedy dołożysz do tego proste schematy rysunkowe, które zwiększają ilość zapamiętanych informacji, budują skojarzenia i odtwarzasz je za pomocą takiego flesza, bo przez skojarzenia i ten obraz wizualny, zapamiętujesz więcej. Bo zobacz – wyobraź sobie psa, czy widzisz napis pies?

Agnieszka: No nie, widzę obrazek psa.

Natalia: No nie, widzisz obrazek psa, najprawdopodobniej takiego, którego sama masz albo który Ci się podoba albo który Cię ugryzł albo postać z bajki typu Reksio.

Agnieszka: Tak, zdecydowanie.

Natalia: Tak samo dzieje się z każdym innym pojęciem. My nadajemy mu wizualny odpowiednik. Na przykład wakacje – nie widzisz słowa, tylko widzisz wakacje, które Ci się marzą albo które odbyłaś. Jeżeli myślisz motywacja to ktoś pomyśli o przysłowiowym kiju i marchewce. To jest oszczędność poznawcza naszego mózgu, on ma po prostu do każdego pojęcia zapisane obrazy. Na tym też się opiera mocno myślenie wizualne.

Agnieszka: To chyba ma też związek z tym, o co chciałam Cię zapytać. Mianowicie z bankiem ikon. Widziałam na Twoim Instagramie, że coś takiego systematycznie tworzysz jak bank ikon i właśnie chciałam Cię zapytać co to jest i po co rysownikowi taki bank?

Natalia: Tak jak w każdym języku tak w myśleniu wizualnym występuje alfabet, czyli 5 podstawowych kształtów – trójkąt, kwadrat, kółko, kropka i kreska. I tak jak w każdym języku alfabetu tworzy się słowa, a później z tych słów tworzy się zdania i kolejne formy, typu wiersze, rozprawki, książki, tak tutaj, z alfabetu wizualnego tworzysz ikonę, dzięki czemu możesz budować większe formy. Im większy zasób słownictwa, czyli w tym wypadku tych ikon, tym łatwiej Ci się pracuje. To tak jak z pisaniem, tak samo jest z myśleniem wizualnym. Jeżeli ja mam bardzo szeroki zakres i zasób tych ikon, to tak naprawdę, w momencie, kiedy tworzę zapis graficzny to nie muszę zastanawiać co ja mam narysować w danym momencie, tylko znowu – na bazie prostego skojarzenia odtwarzam tą ikonę, którą mam w swoim słowniku, w Banku, którą potrafię narysować, pamiętam, kojarzę i wiem do jakiego hasła była stworzona. Mówi się, że na początek wystarczy ich mieć 30, żeby w ogóle zacząć korzystać, uczyć się tych metod, natomiast, żeby płynnie to robić to każda z tych ikon powinna być powtórzona przez Ciebie minimum 50 razy, żeby wytworzył się ten nawykowy odruch rysowania. Abyś Ty nie analizowała każdej kreski, którą stawiasz.

Agnieszka: Brzmi jak strasznie dużo pracy.

Natalia: No tak, jak w każdym zawodzie. To nie jest tak, że ja sobie tutaj trochę rysuję i możesz mnie zatrudniać jako graphic recordera. Tylko tak jak każdy zawód, wymaga praktyki, wymaga umiejętności, pewnych zasobów i wymaga ciągłego uczenia się tak naprawdę.

 

Agnieszka: To jeszcze chciałabym Cię podpytać o klientów, bo powiedziałaś, że do programu telewizyjnego trafiłaś z jednej z grup na Facebooku, a jakimi innymi jeszcze kanałami trafiają do Ciebie klienci. Czy pomaga Ci w tym blok, czy wystąpienia na konferencjach, czy może to, że jesteś w telewizji też Ci pomogło w zdobywaniu klientów?

Natalia: Zaczynałam tak naprawdę od tego, że pojawiałam się na różnego rodzaju eventach i ten mój okres próbny, który sobie zrobiłam był motorem do późniejszych moich zleceń, bo ludzie widzieli jak ja pracuje, widzieli efekty, widzieli co im to robi i zaczynali przekazywać tą informację. Można powiedzieć, że swojego rodzaju rekomendacja zadziałała. Poza tym, jeżeli ktoś pierwszy raz styka się z metodą graphic recordingu – co jest w 70% normą na tego typu wydarzeniach – to w czasie rozmowy poniekąd sprzedaję tą ideę i ludzie do mnie wracają po jakimś czasie. Ja potrafię mieć klienta, który wraca do mnie po roku od wydarzenia na którym mnie widział, bo w końcu zobaczył możliwość zastosowania tej metody. Na pewno to, że mam stronę internetową i teraz zaczęłam prowadzić blog też zwiększa ilość klientów. Na pewno pod kątem wyszukiwania w sieci, bo ludzie nie wiedzą, kto działa w branży, więc wyszukują na podstawie hasła, które gdzieś zasłyszeli, ktoś im powiedział itp.

Agnieszka: Czyli bez strony internetowej tego by nie zrobili?

Natalia: Tak. I tak naprawdę myślę, że to są dwa najważniejsze kanały dla mnie, bo ja nie zajmuję się sprzedażą jako taką, bo ja tego nie lubię. Cały czas powtarzam, że tego nie umiem, chociaż osoby od sprzedaży pewnie powiedziałyby, że tak. Ola Budzyńska ostatnio mówiła w swoim e-booku, że tak naprawdę sprzedaje się wszystkim, co się robi, więc myślę, że to co robię wpływa na to, że ci klienci do mnie przychodzą, wracają, przychodzą od innych osób po rekomendacji.

Agnieszka: Ale nie pozyskujesz ich w taki aktywny sposób, czyli nie wysyłasz sama ofert, nie chodzisz i nie sprzedajesz w ten sposób?

Natalia: Nie. Śmieję się, że moim jedynym klientem to jest właśnie ten program „My3”, gdzie rzeczywiście ja się zgłosiłam. A tak to klienci raczej do mnie się zgłaszają.

Agnieszka: OK. Czy jest jakieś narzędzie, bez którego nie wyobrażasz sobie pracy?

Natalia: Tak! Bez papieru i bez markera.

Agnieszka: Jakieś specyficzne, konkretnej firmy używasz?

Natalia: Tak, papier to najlepiej taki, który nie jest ekologiczny – mogę się tym narazić – ale papier ekologiczny bardzo wchłania tusz i jest bardzo niekorzystny do pracy, bo pajączkuje i nie sprawdza się. Natomiast jeśli chodzi o markery to mam swoją ukochaną firmę, która jest pionierem w myśleniu wizualnym i w ogóle w tym obszarze – Neuland, niemiecki, który produkuje markery na bazie wody, które można uzupełnić, które są bez woni i mają gamę już prawie 40 kolorów, które w moim zawodzie są dosyć istotnym elementem. Mają różne końcówki, różne formaty tych markerów, więc są moimi ulubieńcami.

Agnieszka: To jeszcze pytanie, które mi się przed chwilą nasunęło – jak wyjeżdżasz na urlop to bierzesz ze sobą sprzęt do pracy i czy rysujesz na urlopie? Czy po prostu jak masz czas wolny to też rysujesz czy traktujesz to jako część swojej pracy i w czasie wolnym nie rysujesz?

Natalia: Na podstawie kilku inspiracji w 2015 roku założyłam swój Momentownik.

Agnieszka: Co to takiego?

Natalia: Rysunkowy dziennik wspomnień, gdzie staram się uchwycić właśnie różnego rodzaju momenty, które zaważyły nad tym dniem. Prowadzę go z mniejszymi lub większymi sukcesami jeśli chodzi o systematyczność. Natomiast jeśli chodzi o podróże to zrobiłam wersję Momentownika z podróży i jeżeli wyjeżdżam to staram się właśnie ze sobą zabrać taki podstawowy zestaw piśmideł. I ostatnio w formacie segregatora z wkładami zabieram swój Momentownik z podróży, żeby uchwycić te wspomnienia w tej wizualnej formie, używając do tego też zdjęć i różnego rodzaju gadżetów. Zbieram bilety, zbieram paragony, żeby namacalnie, najbardziej wizualnie przedstawić sobie to, co się działo, żeby za kilka lat albo dla przyszłego pokolenia pokazać jak to wyglądało, bo zauważyłam, że jak wyjeżdżam i tego nie robię, to te rzeczy umykają, a ilość zdjęć na telefonie nie przekłada się tak naprawdę na to, że się do tego wraca i że to cały czas żyje.

Agnieszka: Kiedyś się drukowało zdjęcia to chociaż można było obejrzeć, bo gdzieś się na nie trafiło podczas porządków, a teraz człowiek zmienia telefon i te zdjęcia gdzieś tam umykają.

Natalia: Tak, dlatego postanowiłam, że będę też prowadzić Momentownik z podróży i robię to od mojego ostatniego wyjazdu. Pierwszym wyjazdem na którym to zrobiłam był grudniowy wyjazd do Jerozolimy ze znajomymi, a później każdy kolejny starałam się uchwycić w ten sam sposób, żeby nie umknęło. Tym bardziej, że widziałam, jak fajnie to na mnie oddziałowuje.

Agnieszka: Bardzo fajny pomysł.

Natalia: Dziękuję!

Agnieszka: To jeszcze ostatnie pytanie o to jaką radę dałabyś komuś, kto słucha nas teraz i pomyślał, że graphic recording to jest coś dla niego i chciałby w tej branży zacząć pracować?

Natalia: Aby się sprawdził, żeby poszedł potestować, posprawdzać, poćwiczyć, posłuchać, poanalizować to, co jest mówione, ale nie na zasadzie takiej, jak ma to miejsce, że ktoś idzie i się zgłasza do organizatora konferencji: ”Hej, ja zrobię Ci tu za darmo, za tak zwane portfolio, graphic recording i weź mnie tutaj i ja Ci jeszcze dołożę do tego interesu”, bo to po prostu psuje branżę. Ja później dostaję maila i ktoś, gdzie ja od 4 lat działam w branży, zgłasza się do mnie właśnie, że chodź, zrobisz u nas graphic recording do portfolio. No tak to nie działa.

Agnieszka: Tak, to chyba problem każdej branży jak słyszę.

Natalia: Tak, tak.

Agnieszka: W każdej branży się takie rzeczy zdarzają.

Natalia: Dokładnie, dlatego jeżeli ktoś ma rzeczywiście pójść i sprawdzić czy to jest dla niego to, żeby to zrobił jako uczestnik, w formie notatek wizualnych i zobaczył, czy to działa dla niego korzystnie, jak inni reagują, czy on potrafi wyłapać te informacje, bo to może się wydawać super lekką pracą, ale to jest naprawdę ogromny wysiłek i po całym dniu człowiek jest jak roślina, bo analizuje cały dzień, jest na 150% skupiony na tym co się dzieje i nie ma chwili wytchnienia. Nie jestem uczestnikiem, który może odpłynąć, przestać słuchać, tylko musisz być skoncentrowany na tym co się dzieje, bo to jest Twoja praca. Przetestuj, sprawdź i dopiero zdecyduj, czy chcesz w to wchodzić. I wchodź w taki sposób, żeby nie kanibalizować swojej własnej branży.

Agnieszka: Tak, bo jak ktoś się przyzwyczai, że ktoś mu zrobił raz za darmo to może będzie chciał więcej razy, żebyś mu robił za darmo – o to chodzi.

Natalia: Dokładnie.

Agnieszka: Świetnie, to jeszcze powiedz na koniec, gdzie można Cię spotkać w sieci.

Natalia: Można mnie spotkać na mojej stronie https://jadzkarysuje.pl, można mnie spotkać na moim Facebooku, o dziwo, o nazwie Jadźka Rysuje. Na Instagramie o tej samej nazwie, Jadźka Rysuje. Założyłam też kanał na Youtubie, który mam nadzieję w przyszłości będzie się rozwijać, też o nazwie Jadźka Rysuje. I na Facebooku mam jeszcze grupę Odczarowujemy Rysowanie. To są te miejsca, w których bywam, w których się udzielam, na których działam.

Agnieszka: A na kanale youtubowym czego się możemy spodziewać?

Natalia: Tam jest kilka rysunków jak rysowałam właśnie swoje ikony ze swojego wyzwania na dziś, które sobie zrobiłam od początku roku. Natomiast myślę o tym, żeby były filmiki instruktażowe, gdzie pokazuje, tłumaczę jak coś tworzyć, ale też zagłębiam się w tajniki myślenia wizualnego – taki jest plan.

Agnieszka: Dobra, bardzo Ci dziękuję za spotkanie i za rozmowę.

Natalia: Bardzo dziękuję. Życzę wszystkiego rysunkowego.

Agnieszka: Dziękuję! Ja jeszcze dodam dla osób, które nas słuchają na tosieoplaca.pl/podcast jest lista wszystkich odcinków podcastu, jest tam też ten odcinek, którego słuchasz i linki do wszystkich miejsc, o których mówiła Jadźka.