Szósta część serii „Inspirujące biznesy” i kilka przykładów ciekawych biznesów online, głównie z Kanady, ale i ze Stanów Zjednoczonych. Część z nich opiera się na kursach, część na planach subskrypcyjnych, będzie też dużo o jedzeniu – tym razem o tortach i o planowaniu posiłków.

Posłuchaj tego odcinka:

Zobacz na Youtubie:

Przeczytaj wersję tekstową:

Dzień dobry, tutaj Agnieszka Skupieńska i kolejny odcinek podcastu „To się opłaca!”. Dawno nie było inspirujących biznesów, dlatego nadrabiamy ten temat. Tym razem zabieram Cię w podróż głównie do Kanady – bo będę mówiła o kilku kanadyjskich firmach – ale też do Stanów, bo i przedstawiciele ze Stanów pojawią się w tym odcinku. Tym razem będą to biznesy online i wyłącznie ludzie, którzy działają w sieci lub łączą działalność online z działalnością offline. I co więcej – robią to w mądry i ciekawy sposób. Wszystkie te biznesy, o których powiem w tym odcinku są do przeniesienia na polski grunt i to w dość łatwy sposób. Część z nich opiera się na kursach, część na planach subskrypcyjnych… ale są to bardzo ciekawe rzeczy i myślę, że na każdy z nich znalazłby się rynek w Polsce. Będzie też dużo o jedzeniu – tym razem o tortach i o planowaniu posiłków, więc zapraszam do posłuchania o inspirujących biznesach.

Pierwszy ciekawy pomysł na biznes, o którym chciałabym opowiedzieć prowadzi Darlene Abarquez, Kanadyjka, której strona internetowa nazywa się Make Fabolous Cakes. Jak się pewnie domyślacie, jest to strona związana z ciastami, a konkretniej z tortami. To to trochę blog, a trochę strona ofertowa i po wejściu na nią zobaczycie, że wizualnie nie jest zbytnio zachęcająca. To znaczy: w Polsce blogi już dawno odbiegły od takiego poziomu i wyglądają trochę inaczej i ładniej, natomiast same ciasta i torty, które robi Darlene i dekoracje, które pokazuje naprawdę robią wrażenie. Można powiedzieć, że babka zna się na rzeczy :). Co do samej historii autorki strony, Darlene nazywa siebie, „cake lady”.

Jej historia rozpoczyna się podobnie do historii wielu kobiet, które opowiadają o swoich biznesach. W 1997 roku Darlene zaszła w ciążę, miała trochę wolnego czasu, i z nudów zaczęła piec ciasta. Najpierw był to tort dla jej brata, potem spotkała się z pewną krewną, która była „cake-lady”, czyli zapewne jakąś mistrzynią w robieniu ciast w rodzinie. Ta krewna pokazała jej właśnie jakieś techniki dekoracji i Darlene to wszystko bardzo się spodobało. Otworzyło jej to oczy na zupełnie nowe możliwości – zaczęła kupować książki i narzędzia, które pomogły jej w nauce dekoracji ciast i tortów. Przez kilka kolejnych lat miała później okazję popracować w sekcji ciast pewnej restauracji, pracowała przy przygotowywaniu pączków, poszła nawet do szkoły, w której uczyła się pieczenia. To wszystko sprawiło, że przekonała się ona, że przyrządzanie, a zwłaszcza dekoracja tortów i ciast to coś, co lubi najbardziej. Następnie założyła blog, aby być w kontakcie, jak to nazwała „z innymi freakami tortowymi”, takimi jak ona sama.

Na swojej pasji oczywiście zarabia i to na dwa sposoby. Pierwszy sposób, to sposób stacjonarny – Darlene prowadzi szkolenia indywidualne lub w małych grupach w Montrealu, gdzie mieszka. Jeżeli jednak nie jesteś z Montrealu, a chciałbyś się nauczyć, jak robić dekoracje tortów (a są one naprawdę rewelacyjne), to Darlene ma również ofertę online. Co prawda ta oferta kursów online z dekorowania tortów nie jest wyjątkowo rozbudowana, bo w tej chwili są tam zaledwie 3 szkolenia, niemniej jednak warto się im przyjrzeć i zastanowić jak to przenieść na polski grunt. U Darlene płacąc 25 dolarów możemy zapisać się na kurs robienia dekoracji tortowych w kształcie sukulentów. Taki tort czy babeczki w „kaktusowe” wzory wyglądają niesamowicie realistycznie. Drugi kurs to nauka dekorowania tortów w kwiaty – oczywiście również z kremu. Trzeci, najdroższy kurs w cenie 147 dolarów poświęcony jest technikom przygotowywania kwiatów. Oczywiście wszystkie te kursy to kursy wideo, bo przecież ciężko byłoby nauczyć się tego wszystkiego z kursów w pdfie czy kursów audio. Mamy tutaj dostęp lifetime, czyli nieograniczony czasowo. Mówię o działalności Darlene, dlatego, że wiem, że zarobienie na swojej własnej działalności – zwłaszcza działalności blogowej związanej z jedzeniem – może być dość trudne. W Polsce mamy bardzo wielu znakomitych blogerów kulinarnych, które robią świetne rzeczy i przepiękne zdjęcia, ale osobiście nigdzie nie widziałam, żeby prowadzili oni kursy online, w których pokazywaliby konkretne techniki. Możliwe, że dlatego, że specjalnie się za tym nie rozglądałam, ale na pewno zbyt wielu ich nie ma. Dlatego też myślę, że być może przygotowanie takich kursów online z branży kulinarnej jest melodią przyszłości i warto nad tym się zastanowić. Zajrzyjcie na stronę Darlene, ponieważ zdjęcia są naprawdę smakowite.

View this post on Instagram

Last night's cake was for my wifey's hubby who turned the tender sweet age of 30. It's my first time making a 3D champagne bottle out of rice krispies and I'm really out of practice making 3D stuff. I used airbrush to colour the bottle and I wanted it to have a bit of green just like the real bottles. I realized last minute I didn't have green airbrush colour, so I used regular green food colour (the very liquid ones you get in the grocery) as I had one hand and mixed it with a bit of black airbrush colour. It kinda worked lol, there's a hint of green in there somewhere. And for "ice" I used transparent mint candies; had to throw a lot of wrappers this morning 😁 #30thbirthdaycake #champagnebottlecake #menscake #makefabulouscakes

A post shared by Make Fabulous Cakes (@makefabulouscakes) on

Jak myślisz, jak można zarabiać na życie będąc stolarzem? Oczywiście można robić meble, ale chciałabym Ci opowiedzieć o pewnym bardzo kreatywnym stolarzu z Kanady, który wokół swoich umiejętności rozkręcił bardzo rozbudowany i jednocześnie inspirujący biznes. Woodskills.com to jest jego strona, na której znajdziemy między innymi jego kursy online dotyczące stolarstwa. Instruktorem, który będzie nas w tych kursach uczył, ale też właścicielem strony i studia projektowego jest Norman Pirollo, który projektuje i wykonuje meble we własnym studiu projektowym o nazwie Pirollo Design. Norman Pirollo jest rzeźbiarzem-artystą, a jego projekty były wystawiane w galeriach sztuki. Projektowaniem i tworzeniem mebli pan Norman zajmuje się od przeszło dwudziestu lat, zatem ma on naprawdę bogate doświadczenie. Jeśli popatrzycie sobie na filmy, które zamieścił na swojej stronie Pirollo Design, to wygląda na całkiem przyjemnego i sympatycznego gościa.

Jak już wspomniałam wcześniej, pan Norman Pirollo jest stolarzem i ma w swojej ofercie usługi projektowo-stolarskie, ale jest także autorem magazynu Wood Skills, który to w formie elektronicznej można zamówić na jego stronie. Oprócz tego posiada on kilka innych produktów elektronicznych: e-book, który w wolnym tłumaczeniu nosi tytuł „Zacznij swój drewniany biznes”. Ten e-book kosztuje 12 dolarów, więc nie ma tu żadnego cenowego szału. Możemy kupić od niego również gotowe plany, rysunki, które przydadzą się do stworzenia konkretnego typu mebla czy drewnianego przedmiotu. Tutaj również mamy spory wybór, jednak nie znam się na stolarstwie, więc dość ciężko jest mi przetłumaczyć nazwy tych produktów i powiedzieć, o co dokładnie chodzi, ale generalnie na podstawie jego dokładnych rysunków można wytworzyć konkretne meble. W jednym pakiecie mamy przykładowo 30 rysunków potrzebnych do stworzenia mebla. Mamy tutaj dość spory wybór, ponieważ tych gotowych pakietów z rysunkami jest kilka czy kilkanaście – po 12 dolarów za jeden pakiet, więc też niedrogo. W  ofercie pana Normana Pirollo są też tutoriale. Norman pokazuje w nich różne techniki stolarskie oraz triki przydatne w pracy każdego stolarza. Na jego stronie są też kursy online, nieco bardziej rozbudowane i droższe. Kursy te dotyczą na przykład narzędzi, projektowania mebli, prowadzenia stolarskiego biznesu… Wszystkie te szkolenia kosztują mniej więcej od 35 do 40-kilku dolarów, nie więcej niż 50. Cenowo nie jest to zatem jakaś wygórowana oferta. Jest to jednak oferta bogata w kwestii tego, ilu rzeczy możemy się nauczyć i ile produktów/kursów online możemy od Pana Normana kupić. Każdy miłośnik stolarstwa więc coś tam dla siebie znajdzie.

Oprócz tego, że Norman sprzedaje produkty elektroniczne, projektuje i tworzy meble, to dodatkowo mamy jeszcze kilka produktów fizycznych z logo Pirollo Design, które pan Norman sam zaprojektował. Ze zdjęć przypuszczam, że są to jakieś narzędzie ułatwiające pracę stolarza. Te produkty kosztują w granicach od 12 do 75 dolarów, jest ich zaledwie kilka. Opowiadam o Normanie Pirollo, ponieważ moim zdaniem jego oferta może być absolutnym wzorem dla wszystkich, którzy zarabiają na usługach, i którzy chcieliby od swojego biznesu usługowego czegoś więcej. Jeżeli mamy kilkanaście – lub jak pan Norman – kilkadziesiąt lat doświadczenia w swoim biznesie i jesteśmy fachowcami w tym, co robimy  to oczywiście możemy sprzedawać swój czas i te usługi realizować, ale równie dobrze możemy nauczać innych, jak dojść do takiego momentu, w którym my jesteśmy. Czyli tak jak mamy na WoodSkills – możemy nauczać, jak rozkręcić „drewniany biznes”, możemy uczyć tajników swojego fachu – na warsztatach, na kursach online czy sprzedając gotowe produkty. Coś takiego można zorganizować w wielu branżach. Tutaj przykładowo mamy branżę drewnianą – osobiście, nie spodziewałabym się, że można w internecie sprzedawać kursy online z branży stolarskiej. Najwidoczniej jednak i takie oferty się pojawiają i myślę, że taką ofertę można przenieść do każdego kraju. Jeżeli jesteś firmą usługową zastanów się więc, czy w Twoim biznesie nie dałoby się zorganizować tutoriali, gotowych rozwiązań czy projektów i sprzedawać je w internecie oprócz sprzedawania samych usług.

Ciekawą osobą, która bardzo mnie zainteresowała i zainspirowała jest Maria Killam – ekspertka od kolorów. Prowadzi ona stronę mariakillam.com. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, że Maria zajmuje się projektowaniem wnętrz. Tak naprawdę jednak najbardziej skupia się ona na kolorach. Maria pracowała kiedyś jako konsultantka przy dekorowaniu wnętrz, zajmując się kolorami. I zauważyła, że ludzie, którzy wchodzą w posiadanie domu – czy to go kupili, czy odziedziczyli – zwykle mówią, że nie podobają im się kolory we wnętrzach, przede wszystkim kolory płytek. Po drugie, dostrzegła także, że w latach 2000-2007, kiedy pracowała jako konsultantka od kolorów, dominującym kolorem we wnętrzach był beż o trzech różnych „wydźwiękach”, jak to Maria nazwała: różowym, żółtym i zielonym. Maria zaczęła poświęcać kolorom coraz więcej uwagi i czasu, więcej się o nich uczyła, a potem zaczęła nauczać także swoich studentów projektowania wnętrz, wykładała teorię kolorów i wszystko to doprowadziło ją do tego, że stworzyła własną ofertę m.in. kursów online.

I kiedy wejdziemy sobie na stronę Marii Killam, zobaczymy przede wszystkim, że jest tam sporo artykułów blogowych – poradników dotyczących kolorów we wnętrzach. Jest także zakładka „zatrudnij mnie”, gdzie możemy dowiedzieć się, że firma Marii zajmuje się m.in. dekoracjami, można zatrudnić ją do planowania przestrzeni, no i oczywiście do konsultacji kolorystycznych we wnętrzach. Takie konsultacje możemy zamówić na żywo, ale w innej zakładce znajdziemy także możliwość zakupu konsultacji przez internet. Co ciekawe, w zakładce „Sklep” możemy znaleźć 2 e-booki – jeden z nich dotyczący koloru białego, a drugi dotyczący wyboru farb i kwestii kolorów w dekoracji wnętrz. Jest tam również kilka kursów online, cała gama konsultacji… Kursy dotyczą na przykład tego, jak zostać ekspertem od łączenia kolorów (jest to kurs pewnie dla kogoś, kto sam chciałby zostać projektantem wnętrz) oraz jak wybrać z przekonaniem kolory wnętrza. U Marii możemy kupić również gotowe tablice z kolorami. Te tablice pomagają w łączeniu naturalnych kolorów z czernią oraz bielą… Nie do końca wiem, jak one wyglądają bo na stronie nie ma ich zdjęć, ale to są takie tablice, które przychodzą do Ciebie pocztą. Jest to pewnie produkt dla innych konsultantów czy dekoratorów wnętrz, który można wykorzystać w swojej pracy. To są raczej produkty ekskluzywne bo tablica stu kolorów kosztuje aż 529 dolarów. Ale faktycznie, jeżeli jest to narzędzie pomagające projektantowi wnętrz w pracy, to może taka inwestycja ma sens. Jednak tablice z kolorami to i tak nie najdroższy produkt ze sklepu Marii.

Droższe od nich są na przykład konsultacje. Ponad 1200 dolarów zapłacimy za konsultację „od czego zacząć dekorowanie pokoju?”. To jest zestaw moodboardów, czyli inspirujących tablic przygotowany specjalnie dla konkretnego klienta. Po zamówieniu takiej konsultacji w ciągu kilku dostajemy właśnie tego typu inspiracje dotyczące naszego wnętrz i konkretnie tego, czego my oczekujemy. Tych konsultacji i produktów cyfrowych na stronie mariakillam.com jest kilkadziesiąt, więc naprawdę warto zajrzeć na jej stronę, chociażby po to, żeby przekonać się jak wiele produktów cyfrowych można stworzyć wokół jednego, bardzo wąskiego tematu. Pod każdym produktem są opinie zadowolonych klientów, co pozwala przypuszczać, że jest na nie zapotrzebowanie. Oczywiście wiem, że te jej opinie można sobie napisać samemu, ale myślę, że nie byłoby ich tak dużo, gdyby nie było żadnego zapotrzebowania. Zresztą sama autorka na swojej stronie mówi, że jej produkty są kupowane przez klientów, którzy na przykład byli u niej wcześniej na warsztatach czy słuchali jej wykładów. Maria bowiem oprócz cyfrowych produktów i usług związanych z dekorowaniem wnętrz dalej szkoli stacjonarnie np. w Dallas czy Vancouver. Wspominam o Marii, ponieważ jej biznes to genialny przykład na łączenie działalności usługowej z działalnością szkoleniową, a jednocześnie łączenie działalności online z działalnością offline. Zatem od Marii możemy się sporo nauczyć, zachęcam do odwiedzenia jej strony mariakillam.com i przejrzenia jej oferty.

Czasem trafiam na takie pomysły na biznes, o których myślę sobie: „szkoda, że tego nie ma w Polsce, bo ja bym to chętnie kupiła!”. I takim pomysłem jest Getmealplans.com. Jego twórczynią jest Lindsay S. Nixon. Była ona kiedyś prawnikiem, wcześniej pracowała w różnych usługach i na swojej stronie wspomina, że od zawsze wiedziała, że chce pomagać ludziom, ale nie do końca była świadoma, w jaki sposób. Między innymi dlatego właśnie została prawnikiem, ale to nie była jej droga życiowa. Z czasem Lindsey odkryła, że może pomagać ludziom poprzez jedzenie.

Zaczęła od dzielenia się przepisami i jadłospisami w sieci, stworzyła książki kucharskie i pewnego dnia założyła firmę Getmealplans. Jej pomysł na biznes jest prosty, sama usługa również działa dosyć prosto. Dołączasz do programu subskrypcyjnego, który kosztuje niecałe 19 dolarów na miesiąc. I od tej chwili, jak obiecuje twórczyni, masz spokój z planowaniem posiłków czy przygotowywaniem list zakupów. Musisz tylko poświęcić trochę czasu na same zakupy i na gotowanie. Niemniej jednak Lindsey obiecuje, że samo gotowanie nie zajmie Ci więcej niż 1-3 godziny w ciągu tygodnia. Większość proponowanych przez nią przepisów wymagają od 5 do 20 minut na przygotowanie. Potem można je przechowywać, odgrzewać, więc są to danie „łatwe w obsłudze”.

Za te 19 dolarów miesięcznie dostajemy plik z 16 prostymi przepisami na tydzień. Dostajemy również listę zakupów oraz dostęp do specjalnej grupy, gdzie społeczność Getmealplans wymienia się między sobą przepisami i spostrzeżeniami, dostajemy również książkę kucharską. Co ciekawe, Getmealplans to całkiem dobra opcja dla alergików i wegan, ponieważ wszystkie proponowane przez Lindsay przepisy są wegańskie i bezglutenowe. Są nawet opcje bez soli, więc nie trzeba nawet zastanawiać się, jak tu wymieniać składniki, aby posiłek był dopasowany do naszej diety. Jeżeli ktoś jest weganinem to może sobie z opcji skorzystać – nie musi planować posiłków, za to raz w tygodniu dostaje listę z przepisami na to, co ma ugotować oraz listę zakupów.

Jest jeszcze inna opcja, bardzo podobna: Workweeklunch.com. To jest podobny pomysł 26-letniej Talii, która mieszka w Kolorado w Stanach Zjednoczonych. Za niecałe 8 dolarów miesięcznie w każdy czwartek dostajesz plan posiłków na cały tydzień.  Taki plan zawiera śniadania, lunche i kolacje, czy obiady. Do tego dostajesz oczywiście też listę zakupów, a twórczyni programu obiecuje, że składnik z tej listy można kupić wszędzie, więc nie ma problemu z zaopatrzeniem się w nie. Tutaj również mamy społeczność, do której można dołączyć i która bierze udział w programie. Różnica jest taka, że w poprzednim programie mieliśmy tylko dania wegańskie, natomiast w Workweeklunch znajdują się też dania z mięsem, rybami i nabiałem. Tutaj dostajemy również wskazówki, jak coś zamienić, aby te dania były odpowiednie dla wegan. Ta strona więc to opcja dla osób, które nie są na diecie wegańskiej. Jak widać, te dwa pomysły na biznes są właściwie takie same, a różnią się jedynie detalami. Po więcej szczegółów odsyłam na getmealplans.com i workweeklunch.com.

View this post on Instagram

Way ahead of the game today! I did a Saturday night prep because today I’m hosting a Friendsgiving and will be doing even more cooking 🤪 I’m pumped to have all these ready to last us until Wednesday lunch. Also want to note that I screwed up A LOT while cooking these… mistakes happen and it’s not the end of the world. Just gotta keep cooking 😉 💯 About this prep: $60 for 14 meals for myself and my partner! All meals are stored in the fridge and will be reheated in the microwave (yes even the salmon). I have no idea what the calories are because I don’t count! 🤘🏼 All recipes will be featured in WWL Meal Plans which you can sign up for in my bio link today for weekly meal plans, grocery lists and a kick ass community! 🍓 Breakfast for me: strawberry banana overnight oats 🍝 Meal option 1: chicken alfredo with GF fettuccini and asparagus 🥘 Meal option 2: vegan chickpea, chard & potato stew 🥥 Meal option 3: soy glazed salmon, broccoli and coconut rice ❓ Got any questions about this prep? Drop them below!

A post shared by Talia Koren | Workweek Lunch (@workweeklunch) on

No i teraz – zastanawiam się, czy ten pomysł, aby sprzedawać gotowe jadłospisy przyjąłby się w Polsce i uważam, że wiele zależałoby od tego, kto by te jadłospisy sprzedawał i wprowadził program subskrypcyjny. Istnieje podobny produkt, który sprzedaje Ewa Chodakowska – plan diety online. W tym przypadku jednak kupujesz dwumiesięczny plan za 99 zł i chodzi w nim o odchudzanie, a nie o to, by na stałe pozbyć się planowania posiłków, na czym opierają się biznesy, o których wspomniałam wcześniej czyli Workweeklunch i Getmealplans. Myślę, że gdyby taka usługa pojawiła się w Polsce i została dobrze wypromowana,  a do tego nie kosztowałaby zbyt wiele, to miałaby szanse na powodzenie. Dość popularna w Polsce stała się przecież tzw. „dieta pudełkowa”, więc czemu nie mielibyśmy kupować samych jadłospisów i list zakupów. Uważam więc, że taki pomysł na biznes jest do rozważenia w Polsce.

To już wszystkie inspirujące biznesy na dziś. Zapraszam cię na stronę tosieoplaca.pl/podcast – jest tam lista wszystkich odcinków podcastu, jest tam też link do odcinka, którego właśnie słuchasz. Tam też znajdą się oczywiście wszystkie linki do firm i ofert o których dzisiaj mówiłam, więc przejrzyj sobie te strony, jeżeli któryś z biznesów Cię zainteresował. A jeśli chcesz się ze mną skontaktować to pisz na  aga@tosieoplaca.pl. Można mnie znaleźć też na Facebooku – To się opłaca, czy na Instagramie jako aga.skupieńska. Dzisiaj dziękuję za uwagę i do usłyszenia następnym razem!