W końcu nadszedł ten dzień, w którym zapakowałam w kopertę ostatni egzemplarz mojej pierwszej książki „Proste drinki”. Cały nakład sprzedany! Jak sprzedać własną książkę, wydaną bez pomocy wydawnictwa? Dzisiaj podzielę się z Tobą swoimi doświadczeniami.

Pewnie jak zwykle wyjdzie mi długi wpis, więc od razu zapowiadam, czego będziesz się mógł z niego dowiedzieć:

  • gdzie sprzedawałam własną książkę
  • jak ją promowałam
  • co było skuteczne a co nie bardzo
  • ile zarobiłam na pierwszym nakładzie mojej książki

W sieci nie ma zbyt wielu poradników dla self-publisherów, trudno dowiedzieć się konkretów, więc właściwie wszystkiego uczyłam się na błędach i sprawdzałam sposoby, na które sama wpadłam. Mam jednak nadzieję, że mój wpis pomoże komuś, kto właśnie zamierza wydać własną książkę i staje przed niełatwym zadaniem, jakim będzie promocja i samodzielna sprzedaż książki.

Wydanie książki – słowo wstępu

Moją książkę z przepisami na drinki „Proste drinki” wydałam pod koniec czerwca 2015 roku. Być może nie wszyscy czytelnicy wiedzą, ale ta książka powstała z myślą o czytelnikach bloga 2drink.pl, który prowadzę już od 6 lat. Sama opracowałam treść, zrobiłam zdjęcia, wydałam i sama postanowiłam ją sprzedać. Więcej o samym procesie wydawniczym pisałam w osobnym poście (Self-publishing krok po kroku).

Pierwszy nakład wynosił 500 sztuk i ostatnia książka z tego nakładu sprzedała się dokładnie 30 stycznia, a więc po siedmiu miesiącach (no, powiedzmy 7 miesiącach i kilku dniach, bo zaczęłam pod koniec czerwca).

Gdzie sprzedawać własną książkę?

Gdy książka była już u mnie, w 17 kartonach, które zajmowały pół pokoju, można było zacząć sprzedaż. Sprzedawałam ją w dwóch miejscach – na Allegro i we własnym, stworzonym specjalnie po to sklepie internetowym. Początkowo nie planowałam w ogóle sprzedaży przez Allegro, bo tam konkuruje się ceną, poza tym tam mnie nikt nie zna, więc myślałam, że nikt nie będzie chciał kupić książki. Ostatecznie jednak wystawiałam aukcję (trafiła się akurat promocja z darmowymi wystawieniami, więc czemu nie) i ze 20 czy 30 sztuk tym kanałem się sprzedało.

Jak wyglądała sprzedaż?

Większość nakładu sprzedałam we własnym sklepie, do którego kupujący trafiali z mojego bloga, z Facebooka, sporadycznie z Google lub innych stron internetowych. Sporo sprzedało się już pierwszego dnia i w pierwszym tygodniu (była wtedy promocja cenowa, przedsprzedaż), dużo też w dniu moich urodzin (też była specjalna promocja cenowa), no i bardzo dużo w grudniu – to z kolei wiadomo, jako prezenty na Gwiazdkę. Ogólnie sprzedaż rozkładała się tak (coś dla miłośników wykresów):

sprzedaz ksiazki

Jak promowałam swoją książkę?

Podczas tych kilku miesięcy wypróbowałam sporo sposobów promocji książki:

  • przedsprzedaż i promocje cenowe (krótkie)
  • promowanie książki we wpisach na blogu
  • promowanie książki w newsletterze (kody rabatowe)
  • posty na Facebooku – zarówno na tablicy na fanpage bloga, jak i w formie reklam kierujących do sklepu
  • posty na Instagramie – przed premierą i w pierwszym miesiącu sprzedaży, potem okazyjnie jakiś post, ale to nie więcej niż jeden w miesiącu tak na oko
  • kilka egzemplarzy wysłałam do blogerek (ale to dosłownie kilka, na blogach nie promowałam książki jakoś specjalnie)
  • rozesłałam informację prasową do mediów branżowych
  • opublikowałam film na moim kanale na YT z prezentacją książki
  • na blogu umieściłam widżety reklamowe
  • książkę promowałam także na blogu BiznesoweInfo, poprzez wpisy na temat self-publishingu

Nie będę szczegółowo omawiać każdego z punktów, bo zrobiłam to podczas webinaru, który miałam przyjemność prowadzić właśnie na temat self-publishingu, na zaproszenie Ridero. Zapis webinaru jest ciągle dostępny i zapraszam wszystkich chętnych do obejrzenia. Przy okazji – to mój webinarowy debiut, ale myślę, że sporo fajnych informacji udało się przez te kilkadziesiąt minut przekazać.

Co było skuteczne?

Najskuteczniejsze w moim przypadku były widżety na blogu (w końcu to mój blog, więc moi czytelnicy chętnie kupili książkę, niektórzy na nią czekali i pierwszą sprzedaż miałam już w 5 minut po jej ogłoszeniu!). Dobrym pomysłem okazały się być też promocje, cenowe zniżki, chociaż staram się nie obniżać ceny za często. Reklamy na Facebooku to trzeci skuteczny sposób na wypromowanie książki, choć z biegiem czasu muszę powiedzieć, że coraz mniej osób interesuje się reklamą na FB, widocznie już wszyscy fani mojej strony tę reklamę widzieli i nie jest ona aż tak skuteczna jak była na początku. Pracuję teraz nad trochę innym targetowaniem reklam, ale tego dopiero się uczę i jeszcze długa droga przede mną.

Niewiele sprzedaży miałam dzięki recenzjom blogerek, choć tu powiem uczciwie, że nie przyłożyłam się bardzo do rozsyłania egzemplarzy recenzenckich. Mam ich jeszcze trochę, więc jeśli ktoś z czytających ten wpis chciałby na swoim blogu zrecenzować książkę o drinkach, to dajcie znać na kontakt@biznesoweinfo.pl 🙂

A i jeszcze jeden super skuteczny sposób: ponieważ z czasem obok książki zaczęłam sprzedawać też akcesoria barmańskie (nie planowałam tego, ale tak jakoś wyszło), to na koniec listopada wymyśliłam sobie taki zestaw barmański, z akcesoriami do drinków i oczywiście z książką z przepisami. Zestaw sprzedawałam w dwóch wersjach, z różnymi akcesoriami, ale w każdym była książka i to sprawiło, że sprzedaż „Prostych drinków” w grudniu jest aż tak duża. Zestaw był strzałem w dziesiątkę i w grudniu już nie mogłam patrzeć na te czarne pudełeczka 🙂

Ile zarobiłam na mojej pierwszej książce?

Wiem, że finanse wielu moich czytelników bardzo interesują, więc przechodzę do konkretów. Starałam się to policzyć w miarę dokładnie, aczkolwiek musicie wiedzieć, że wyliczenia nie uwzględniają kosztów sklepu internetowego (ok. 50 zł/mc netto), prowizji systemu internetowych płatności (bo nie od każdej transakcji była prowizja, ale to łączny koszt ze 300 zł najwyżej) no i podatku dochodowego. Ciężko ten podatek wyliczyć, bo w firmie dzieje się tyle, że trudno to ogarnąć. Za to są to kwoty netto (książka obciążona jest podatkiem VAT 5%).

  • koszt druku 500 szt. – 7547 zł czyli 15,09 za 1 egzemplarz (w tym jest koszt składu)
  • łączny przychód ze sprzedaży książki – 17108 zł

co daje zysku ok. 9561 zł netto.

Ponieważ sprzedawałam książkę przez 7 miesięcy, no powiedzmy 7,5, można policzyć, że zysk miesięcznie wyniósł ok. 1274 zł. To daje też zwrot z inwestycji ok. 126% przez ten okres.

Czy to dużo czy mało? To zależy pewnie od tego kto patrzy. Dla mnie to bardzo dużo. W lutym zeszłego roku podjęłam decyzję, że pracuję nad materiałem do książki, zainwestowaliśmy tak naprawdę sporą część naszych oszczędności, żeby od czerwca nagle w budżecie pojawiało się ok. 1200 zł zysku więcej co miesiąc.

Nie jest to może do końca dochód pasywny, bo ciągle sama wysyłam książki, ale być może to się wkrótce zmieni. Podpisaliśmy już umowę na dystrybucję i książka niebawem trafi do księgarń – tak naprawdę już w kilku miejscach w sieci poza moim sklepem można ją kupić, a mam nadzieję, że z czasem tych miejsc będzie więcej. Ale o tym na razie nie będę się rozpisywać, bo nie wiem jeszcze, czy to w ogóle się będzie opłacać.

Porównując zysk z pierwszego nakładu mojej książki do tego, ile można zarobić na książkach wydanych z udziałem wydawnictwa… Kiedyś była taka głośna sprawa pisarki Kai Malanowskiej, która żaliła się na marne zarobki pisarzy, mówiła, że zarobiła na swojej książce 6800 zł (zobacz link). Patrząc z tej persepektywy, to ja na swojej pierwszej książce zarobiłam dużo. Biorąc od uwagę plotki, jakie słyszy się o zarobkach pisarzy na jednej książce (zdaje się Gazeta.pl publikowała kiedyś infografikę, z której wynikało, że autor zarabia 4 zł z książki kosztującej 40 zł), to musiałabym sprzedać ok. 2400 sztuk z wydawnictwem, żeby zarobić tyle samo. Ale pewnie nie nauczyłabym się tego, czego się nauczyłam o sprzedaży w internecie dzięki książce i nie miałabym teraz sklepu z akcesoriami barmańskimi.

Wydanie książki – co dalej?

Drugi nakład (tym razem 1000 sztuk) już odebrałam, czeka na rozesłanie po świecie 🙂 Część już zresztą w ten świat poszła (w ramach umowy z dystrybutorem), ale o tym być może opowiem innym razem. Resztę będę sobie spokojnie sprzedawać, może z czasem po niższej cenie. W końcu z pierwszego nakładu mam zwrot z inwestycji na poziomie 126% i to nie w rok, a w nieco ponad 7 miesięcy. To najlepszy dowód, że warto inwestować w swoje produkty na blogach 🙂

wydanie książki

[wysija_form id=”4″]