Artykuł gościnny Ewy Popielarz, która też jest freelancerką i łączy pracę w domu z wychowaniem trójki dzieci. Poznajcie jej punkt widzenia.

[wpis gościnny]

Będą Ci mówić, że masz rajskie życie. Będą wzruszać ramionami, kiedy zaczniesz tłumaczyć, że przecież pracujesz, tak jak one, tylko nie zawsze w tych samych godzinach. Będą Ci zazdrościć wolności i czasu, który spędzasz z dziećmi, kiedy one dojeżdżają do firmy i z powrotem. Uśmiechnij się wtedy, przytaknij i powiedz im o 6 rzeczach, które łatwiej robić mamie freelancerce niż mamie na etacie. Jak już zazdroszczą, to niech wiedzą czego.

  1. Nie ominie Cię żadna ważna chwila

Freelancer ma o wiele większy wpływ na organizację swojego dnia pracy niż człowiek związany etatem. Już nigdy nie opuścisz rozpoczęcia roku szkolnego, ważnego występu swojego dziecka czy dni otwartych w przedszkolu. Oczywiście będziesz musiała to potem odpracować wieczorem albo w nocy, ale Twoje dziecko zawsze będzie Cię widziało w pierwszym rzędzie w ważnych momentach swojego życia. A tego nie da się wycenić.

  1. Nikt nie zauważy, że wyglądasz jak zombie

Czy ktoś Cię ostrzegał, że po urodzeniu dziecka przestaniesz sypiać? A dodał, jak długo będzie trwał ten stan? Owszem, mamy starszych dzieci mają czasem ten komfort, że śpią spokojnie do rana – o ile nie muszą akurat pracować (patrz: punkt 1) – ale im także zdarza się zarwać noce. A to miałem zły sen, a to brzuszek boli, a to nie śpię, „bo tak”. Kiedy nieprzytomna budzisz się po takiej koszmarnej nocy, masz przynajmniej świadomość, że nie musisz szykować się do biura i udawać, że jesteś rześka jak poranek. Opatulisz się kołdrą, weźmiesz laptop na kolana, wypijesz dwie kawy i już jesteś w pracy.

  1. Nie będziesz świadkiem pocztowych histerii

Gdybyś miała wymienić miejsca, w których dzieci nudzą się najbardziej, poczta byłaby pewnie w pierwszej trójce. Jeśli kiedykolwiek próbowałaś tam coś załatwić około godziny 17, po wyjściu z pracy i odebraniu dzieci z przedszkola lub ze szkoły, wiesz, o czym mówię. Nie do wiary, że nadal są osoby, które płacą rachunki u pani w okienku! A teraz wyobraź sobie, że cały dzień spędzasz w domu – bo tu pracujesz. Już nie musisz wystawać z dziećmi w kolejkach, żeby odebrać zamówione paczki, listonosz i kurier przyniosą Ci je do drzwi. Jeden powód do histerii mniej.

  1. Twoje dzieci przestaną chorować

…albo przynajmniej będą lżej przechodzić choroby i szybciej wracać do zdrowia. Jeśli jesteś w domu, masz szansę zauważyć już pierwsze symptomy przeziębienia i zostawić dziecko na dzień czy dwa, żeby się wzmocniło. Nie zarazisz go też grypą przyniesioną od kolegi z pracy. A nawet jeśli Twoje dziecko się rozchoruje, nie będziesz czekać w kolejkach do lekarzy i specjalistów, bo możesz umówić się na godziny przedpołudniowe, trudniej dostępne dla Twoich koleżanek na etacie. Oczywiście zapłacisz za to koniecznością pracy z chorym dzieckiem u boku, bo L4 dla freelancera to fikcja. Ale Twój dzień w końcu wróci na uporządkowane tory, a przynajmniej nie będziesz musiała oglądać skwaszonych min szefostwa, kiedy znów poprosisz o zwolnienie.

  1. Dowiesz się, jak brzmi cisza

Tak, matko freelancerko, kiedy Twoje dzieci już pójdą do przedszkola albo do szkoły, a Ty zostaniesz w domu sam na sam ze swoim stanowiskiem pracy, usłyszysz ten dziwny dźwięk, o którym przez ostatnie lata skrycie marzyłaś. Tak brzmi cisza! Tylko nie chwal się tym za bardzo Twoim koleżankom na etacie – one opuszczają dom otoczone krzykiem, a kiedy wracają po pracy, ten krzyk idzie tuż za nimi i trzyma je za rękę. Ciszę słyszą tylko w samochodzie, o ile nie podwożą nim dzieci do szkoły.

  1. Pokażesz dzieciom, na czym polega Twoja praca

„Co tata robi w pracy?” – „Pracuje”. Jak wytłumaczyć maluchom, co robi ich tata, skoro one może nigdy nawet nie widziały jego miejsca pracy? Mama freelancerka nie ma tego problemu. Jeśli pracuje z domu, łatwiej jej opowiedzieć o swoich obowiązkach. Bo dzieci je widzą. Owszem, czasem w nich przeszkadzają, ale kolegom i wychowawczyniom potrafią ze szczegółami wyjaśnić, jak wygląda mamy dzień w pracy. I są z niej dumne – bardzo.

Wiele już napisano o wadach pracy freelancera. Ja sama uśmiecham się pod nosem, kiedy ktoś rozwodzi się nad tym, jakie mam wspaniałe życie, pracując z domu. Podobno mogę w tym czasie prać, prasować, ugotować wystawny obiad, wyjść na spacer, a nawet zrobić duże zakupy. Kiedy już westchnę znacząco, słysząc te rewelacje, patrzę rozmówcy prosto w oczy i znów się uśmiecham. Tak, mam dobre życie – bo mogę sama zarządzać swoim czasem. I świadoma wszystkich konsekwencji – tak zaplanować dzień, żeby realizować się nie tylko jako pracownik roku, ale jako matka wszech czasów. A przynajmniej mogę spróbować.

Ewa Popielarz o sobie:

Moim narzędziem pracy są słowa. Od ponad 10 lat redaguję, przygotowuję korekty, transkrypcje i piszę teksty. Jeśli akurat nie czytam nic do pracy, to czytam prywatnie, ewentualnie coś piekę albo odpieram oblężenie trójki moich dzieci.

Moje miejsca w sieci:

http://ewapopielarz.pl/
https://www.facebook.com/popielarzewa/