Nie masz pojęcia, jak żałuję, że 8 lat temu, gdy zaczynałam pracę jako freelancer nie było polskich blogów na ten temat (i nie przyszło mi do głowy, żeby szukać amerykańskich). Nie popełniłabym mnóstwa błędów i pewnie kilka razy szybciej doszłabym do momentu, w którym nie musiałam brać każdego bieda-zlecenia, żeby się utrzymać.

Ale teraz jest wielu blogerów-freelancerów, którzy dzielą się swoim doświadczeniem, więc jest się od kogo uczyć i podpatrywać, jak działają inni. Na koniec roku mam dla Ciebie kilka wskazówek – co zrobić, żeby szybciej się rozwinąć jako freelancer i pracować mądrze. To takie wskazówki, jakie dałabym samej sobie sprzed 8 lat – początkującej freelancerce, która stawia pierwsze kroki trochę po omacku.

1. Kontroluj przychody i wydatki, nie bój się inwestować w reklamę

Przychody kontrolowałam od samego początku, pomagał mi w tym arkusz zleceń (TU POBIERZ MÓJ WZÓR). Ale z wydatkami już mi tak dobrze nie szło. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że to nie chodzi o to, żeby więcej zarabiać. Bo można zarabiać dziesiątki tysięcy złotych, ale wydawać jeszcze więcej i nic nam po tych wysokich zarobkach. Dopiero po kilku latach freelance’u zaczęłam odkładać pieniądze na poduszkę finansową.

Na reklamę swoich usług zawsze szkoda mi było pieniędzy. Zresztą, kiedyś wierzyłam, że dobra robota, dobre usługi, dobre treści obronią się same. Teraz wiem, że to mit – nic nie zrobi się samo. Żeby ktoś o nas usłyszał, ktoś chciał nas zatrudnić, trzeba do tego kogoś umieć dotrzeć. Płatna reklama to droga na skróty, ale może dać dobre efekty. Jeśli tylko nie będziesz bać się wydawać pieniądze na reklamę.

Przykład? Proszę bardzo. Odpowiedz mi na pytanie: czy 100 złotych wydane na pozyskanie jednego klienta np, na Facebooku to dużo czy mało? Spotkałam się z opinią, że reklama na FB jest bardzo droga. Mówił tak freelancer, który postanowił reklamować się do swojej grupy docelowej i wydał właśnie ok. 100 zł, a z całej reklamy, którą zobaczyło kilkaset osób, przyszedł jeden klient.

Pytanie nie brzmi: ile wydałeś na reklamę, tylko jaki masz zwrot z inwestycji. Jeśli wspomniany freelancer świadczyłby usługi, na których zarabia mniej niż 100 złotych, to faktycznie żaden interes reklamować się na FB, gdy za pozyskanie klienta płaci 100 zł. Ale jeśli taki koszt pozyskania zlecenia miałby fotograf ślubny, który za usługę bierze kilka tysięcy – to już jest gra warta świeczki.

2. Zyskuj sympatię klientów

Jedna z zasad wywierania wpływu społecznego mówi, że kupujemy od ludzi, których lubimy. Ile razy zdarzyło Ci się kupić więcej, niż planowałeś, bo np. sprzedawczyni w sklepie z mydełkami albo z herbatą była niezwykle miła i pokazywała Ci kolejne produkty? A ile razy nawiązałeś współpracę z kimś, kogo nie polubiłeś od początku?

Współpracujemy z nielubianymi ludźmi chyba tylko wtedy, gdy nie mamy wyjścia, prawda? 🙂

Media społecznościowe są świetnym narzędziem do tego, by pozostawać w kontakcie z klientami i dawać im się polubić. Nie twierdzę, że powinieneś dodawać klientów do znajomych (ja tego nie lubię robić), ale raczej, że warto śledzić strony i biznesy swoich klientów, od czasu do czasu coś przyjaźnie skomentować, zostawić lajka. W ten sposób nie dajesz o sobie zapomnieć, a jednocześnie – dajesz się polubić.

3. Działaj ze strategią w ręku

Przyznaj, czy od początku swojej działalności masz w głowie ułożoną strategię działania? Czy od zawsze wiedziałeś, co robić teraz, a co potem? Ja przyznaję, długo (za długo!) nie miałam żadnej strategii. Działałam od zlecenia do zlecenia, od klienta do klienta i nawet nie przyszło mi do głowy, że freelancer może być jak każda inna firma. Że można mieć plan działania, że warto stawiać przed sobą cele zawodowe, zastanawiać się nad tym, jak te cele realizować. Że warto mieć jakiś plan marketingowy, warto zastanawiać się nad swoją ofertą, nad docieraniem do różnych klientów, szukaniem swojej niszy.

Popularność jednego z moich odcinków podcastu, rozmowy z Michałem Barczakiem, który mówił między innymi o strategicznym podejściu do pracy freelancera (on takie podejście ma i opowiadał o swojej pracy), pokazuje, że ten temat jest ważny i wielu freelancerów być może też nie ma jeszcze własnej strategii.

Jeśli i Ty do nich należysz – koniecznie zapisz się na listę oczekujących na mój kurs Akademia Freelancer PRO. To kurs dla wszystkich, którzy chcieliby przejść drogę od freelancera, który działa z dnia na dzień, od zlecenia do zlecenia, do freelancera-przedsiębiorcy, z rozsądnie poukładanym biznesem. Sprzedaż kursu rusza w pierwszym kwartale 2018 roku, ale jeśli zapiszesz się na listę oczekujących, to już teraz będę Ci wysyłać krótkie lekcje, raz w tygodniu, które pomogą Ci w Twojej pracy freelancera.

>> TU ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ OCZEKUJĄCYCH

4. Nie przestawaj się uczyć, żeby nie zostać w tyle

Minęło już ładnych kilka lat, od kiedy skończyłam studia i myślę sobie teraz, że jedyne co mi ze studiów zostało, to przyjaźnie i dyplom ukończenia. Nie wykorzystuję i nigdy nie wykorzystywałam w pracy niczego, czego nauczyłam się na studiach. To może być dla niektórych szokujące, ale na polonistyce jest bardzo niewiele zajęć, na których można nauczyć się pisać. A nie ma żadnych, na których nauczysz się poruszać na rynku pracy, zdobywać zlecenia, prowadzić firmę, reklamować swoje usługi jako freelancer.

Tak naprawdę wszystko, co dzisiaj umiem, to wiedza, którą zdobyłam sama, już po studiach. Zresztą, nawet gdybym nauczyła się na studiach czegoś pożytecznego – wiedza dezaktualizuje się bardzo szybko. Wystarczy 5 lat, żeby większość tego, czego się nauczyłeś, straciła na aktualności.

Dlatego w pracy freelancera kluczowa jest nauka. Ja zaczęłam od czytania książek, potem blogów, teraz chętnie kupuję kolejne kursy online. Ich przewagą nad książkami jest to, że są aktualizowane na bieżąco, a książki (zwłaszcza dotyczące internetu) szybko mogą się zestarzeć. Uczyć można się wszędzie, na tak wiele sposobów, że już nawet „nie mam czasu” przestaje być wymówką od nauki. Bo są przecież podcasty, których można słuchać w trakcie zmywania naczyń, odkurzania, spaceru z psem, jazdy autobusem. Jeśli się nie uczysz, to pewnie dlatego, że Ci się nie chce, a nie dlatego, że nie masz czasu.

I jeśli się nie uczysz, nie rozwijasz, bądź przygotowany na to, że zostaniesz w tyle za konkurencją, która inwestuje we własną wiedzę.

5. Planuj sobie przerwy

Przyznaj, nie podejrzewałeś, że będę Cię namawiać do częstszych urlopów? Albo chociaż weekendów całkowicie bez pracy. Wiem jak to jest na początku, każdy dzień na pracę jest dobry, zawsze jest coś do zrobienia.

Ale przerwy, dłuższe przerwy bez pracy są naprawdę bardzo ważne. Zwłaszcza jeśli pracujesz w branży kreatywnej. Twój mózg lepiej funkcjonuje, gdy dajesz mu trochę czasu na regenerację, na pomyślenie o czymś innym, oderwanie się od zwykłych zajęć.

Zauważyłam to u siebie. Kiedyś myślałam, że nie potrzebuję długiej regeneracji, przecież ja tylko piszę teksty dla klientów. Teraz wiem, że oderwanie się na jakiś czas (na kilka dni, albo chociaż wyjechanie na całodniową wycieczkę do innego miasta) pomaga mi wpadać na zupełnie inne, lepsze pomysły. Zrozumiałam z czasem, że mój biznes nie będzie się kręcił, jeśli będę myśleć tylko o zleceniach dla klientów, muszę też pomyśleć o swojej promocji, ofercie, rozwoju.

Uwierz mi, zrobisz dla siebie wiele dobrego, jeśli czasem odpuścisz jakieś zlecenie, żeby udać się na jednodniowy czy kilkudniowy urlop. To zdecydowanie najprzyjemniejsza z 5 wskazówek, jak wynieść freelance na wyższy poziom w 2018 roku, dlatego mam nadzieję, że zastosujesz się do niej z przyjemnością 🙂