Cztery najbardziej motywujące książki, jakie ostatnio czytałam i czterech niesamowitych przedsiębiorców: Jakub Bączek, Richard Branson, Leszek Czarnecki i Robert Kyosaki.

W tym roku w moich postanowieniach noworocznych było jedno dotyczące książek: czytać więcej książek, z których mogę wynieść jakąś wiedzę, a mniej kryminałów. I w ten sposób w moje ręce wpadło kilka naprawdę dobrych pozycji, wśród których są cztery – moim zdaniem – bardzo motywujące. To takie książki, po przeczytaniu których chcesz się od razu zabrać do roboty. Ale niekoniecznie do roboty na etacie – raczej do rozwijania swojego biznesu. Polecam wszystkie na lato – może kogoś z Was zainspirują, by porzucić znienawidzoną, etatową pracę (jeśli ktoś się w takiej męczy) i zacząć zarabiać na siebie.

Jakub B. Bączek – Zarobić milion idąc pod prąd

To książka, którą powinni przeczytać wszyscy dwudziesto- i trzydziestolatkowie, którzy uważają, że w tym kraju niczego nie da się zrobić, że dobra przyszłość czeka ich tylko na emigracji. Autor jest ode mnie dwa lata starszy i czytając jego historię było mi aż głupio, że on już tyle osiągnął, a ja nie jestem nawet w 1/10 drogi do tytułowego miliona. To, co mi się w tej książce podoba, to to, że są tu proste recepty – np. jak znaleźć swój pomysł na biznes wokół siebie, jak założyć firmę, czym różnią się poszczególne formy działalności (ale z punktu widzenia przedsiębiorcy, jakie mają wady i zalety, a nie jak to wygląda od strony prawnej), jak zatrudniać pracowników, jak szukać nowych źródeł przychodu, jak budować sobie pozycję eksperta w branży. Jest też o dochodzie pasywnym – poza tym, co możemy poczytać wszędzie, to znaczy że dochód pasywny to inwestowanie w nieruchomości, autor przedstawia także kilka innych, swoich pomysłów. Jego dochody pasywne to np. książka, ale też… praca magisterska, którą sprzedaje przez www.pracemagisterskie.pl. To jest to, co zawsze mi imponuje w ludziach, którzy dorobili się dużych pieniędzy – nie zapominają o małych źródłach przychodu, a małe przychody budują wielki kapitał.

Polecam Wam książkę Jakuba Bączka także dlatego, że naprawdę świetnie się ją czyta. To wreszcie książka młodego człowieka, który żyje w tym samym świecie co my, korzysta z Facebooka i ogląda filmy na Youtube, a mimo to jest przedsiębiorcą, który zarobił wielkie pieniądze.

Richard Branson – Kroki w nieznane

Założyciel grupy Virgin, która w naszym kraju nie jest tak mocno kojarzona (poza Virgin Mobile nie kojarzę żadnej usługi ani produktu) jest jednym z najbardziej wpływowych ludzi na świecie. Ta książka to jego autobiografia, z której dowiemy się, jak zaczynał. Czyta się ją jak wciągającą powieść – zwłaszcza pierwsze 200 stron, zanim Virgin stało się dużym imperium. Branson opisuje początki swojej działalności ze szczegółami – opowiada o tym, jak wpadały mu do głowy pomysły, jak rodziły się kolejne firmy: od założyciela studenckiej gazety, który miał trudności ze znalezieniem choćby jednego reklamodawcy (i miał około 20 lat), ale za to namówił na wywiad Micka Jaggera, po założyciela sklepu wysyłkowego z płytami, któremu interesu popsuł kilkutygodniowy strajk poczty, a następnie sklepu płytowego stacjonarnego, wreszcie studia nagrań i wytwórni płytowej. Może się wydawać, że to wielkie biznesy, które wymagają wielkiego kapitału, ale w książce Bransona możemy przeczytać, jak otwierał po kolei następne firmy nie mając pieniędzy, przekonując tylko bankierów, że powinni mu dać kolejny kredyt. Czytając tę książkę wpadłam przynajmniej na kilka pomysłów na to, jak rozwinąć swój biznes i co jeszcze mogę zrobić, żeby lepiej wykorzystać swój potencjał, więc to też obowiązkowa pozycja dla tych, którzy swoją przyszłość wiążą z biznesem.

Leszek Czarnecki – Biznes po prostu

Tu nie przeczytamy tak dokładnie opisanej historii „od zera do milionera”, ale za to mamy świetny przewodnik dla tych, którzy chcą założyć własny biznes. Masa teorii napisana w przystępny sposób: jak zbudować biznesplan, jak zarządzać firmą, jak ją założyć, jak zatrudniać personel, jak znaleźć finansowanie dla własnej działalności, a wreszcie:co zrobić, gdy już nie ma się przyjemności z pracy. To książka, do której jeszcze nie raz będę wracać, bo wiem, że będzie mi potrzebna na rożnych etapach działalności mojej firmy. Poza tym ogromną wartością książki Czarneckiego są przedstawione na końcu historie polskich przedsiębiorców, m.in. Bliklego, Kruka, Grycana, Eris, Inglota, ale też Iwińskiego i Kicińskiego, założycieli CD Projekt. Czytając te historie przekonujemy się, że każda historia jest inna: jedni mieli rodzinną firmę, którą wzmocnili i rozwinęli, inni zaczynali w latach 90-tych od zera, a jeszcze inni swój biznes rozwinęli w czasach internetu, też bez początkowego kapitału. To naprawdę motywujące historie.

Robert Kiyosaki – Bogaty ojciec, biedny ojciec

Książce Kiyosakiego najdalej jest do naszych realiów – i w sumie nic dziwnego, w końcu facet mieszka w Stanach i nie jest już nastolatkiem, że tak eufemistycznie to ujmę. Ale jego książka jest bestsellerem na świecie i też działa motywująco. Z jego książki wyniosłam dla siebie między innymi to, że nikt nie da Ci niczego za darmo – na każdy grosz musisz zapracować. A jeśli zapracujesz i wydasz go na konsumpcję, to nie przybliżysz się do zgromadzenia dużego majątku. Kiyosaki radzi kupować przede wszystkim aktywa, czyli wszystko to, co wkłada pieniądze do naszej kieszeni, a nie to, co z niej te pieniądze wyjmuje (te mechanizmy można łatwo zrozumieć grając w grę Cashflow, o której pisałam). Radzi też, by nieustannie uczyć się i inwestować w swoją „finansową inteligencję”. Niestety w polskich realiach też tak jest, że nikt nie uczy nas w szkole jak zarabiać pieniądze, jak nimi zarządzać i jak je pomnażać, a jeśli chcesz być bogaty, nie możesz czekać na mannę z nieba, tylko musisz czytać, rozwijać się i dowiedzieć się, jak się do bogactwa dochodzi.

Te cztery książki dają naprawdę dużego kopa motywacyjnego – pozytywnie nakręcają i sprawiają, że masz chęć już teraz siadać do działania. W jednych znajdziesz gotowe recepty na zarobienie pieniędzy (jak choćby z tymi pracami magisterskimi – no świetna sprawa, jeśli jesteś po studiach, na pewno masz swoją pracę gdzieś na dysku i możesz na niej zarobić), inne pokazują, jak się dochodzi do pieniędzy powoli. Jeśli nie czytaliście którejś z nich, naprawdę zachęcam 🙂

I prośba na koniec: podrzućcie w komentarzach tytuły innych motywujących książek, najlepiej związanych z biznesem, jeszcze nie mam dość 🙂

motywujace ksiazki