Duże wyzwanie i ogromna radość, gdy efekt jest już w naszych rękach – tak jednym zdaniem można podsumować prace nad własną książką. Czy warto napisać książkę? Tak. Z przynajmniej 10 powodów.

Znasz ideę tzw. bucket list? To listy rzeczy, które koniecznie chciałbyś zrobić przed śmiercią. Wiele takich list widziałam swego czasu na blogach podróżniczych i na kilku powtarzała się pozycja: napisać książkę. Powiem Ci w sekrecie, że ja też o tym marzyłam jako dziecko, dopóki nie zorientowałam się (gdzieś w okolicach liceum), że wcale nie jest to takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.

Ale mimo to napisałam i wydałam książkę. A nawet dwie. Zaraz będę zamawiać trzeci nakład „Prostych drinków”, co oznacza, że już blisko 1500 egzemplarzy trafiło w ręce osób, które lubią eksperymentować w kuchni i pić dobre drinki. I ciągle sprzedają się kolejne sztuki! „Zostań freelancerem” to było znacznie większe wyzwanie, bo to jednak 212 stron samego tekstu, ale dzisiaj wiem, że było warto. Napisanie i wydanie własnej książki ma mnóstwo plusów i o nich chciałabym Ci dzisiaj opowiedzieć.

Zanim jednak przejdę do konkretów, przypominam, że do 23 stycznia można zapisać się na mój kurs „Własny produkt w 7 krokach”. Jeśli marzysz o własnej książce, to w kolejnych lekcjach kursu dowiesz się, jak sprawdzić, czy Twoja publiczność będzie nią zainteresowana, jak ją sprzedawać, jak reklamować itd.

Więcej informacji o kursie na stronie: Własny produkt w 7 krokach.

Dlaczego warto napisać książkę?

Po pierwsze: Frajda

Wierz mi, że napisanie książki daje mnóstwo radości. I to właściwie na każdym etapie pracy. Cieszysz się, gdy skończysz rozdział, drukujesz kilka rozdziałów na próbę na drukarce i znowu się cieszysz. Potem cieszysz się po raz kolejny, gdy skończysz całość, gdy dostaniesz pierwszą wersję złożonego tekstu, gdy wydrukujesz makietę w drukarni. No i największa radość to odebranie całego nakładu z drukarni. Trzymasz w ręku coś, nad czym pracowałeś przez ostatnie miesiące. Coś, w co włożyłeś mnóstwo serca i coś, co teraz będzie podróżować do domów innych ludzi. Żadna inna praca nie dawała mi tyle frajdy, co pisanie książki.

Po drugie: Możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy

Nie oszukujmy się, pieniądze są ważne. I nie oszukujmy się z drugiej strony, że z pisania można żyć i uczynić swoje główne źródło utrzymania. Zresztą to tak jak ze wszystkim – sportowców jest mnóstwo, ale tylko absolutnie najlepsi mogą ze sportu zrobić swój zawód. Nagrywać płyty próbuje wielu, ale nie każdy z muzyki będzie mógł się utrzymać. Pamiętaj jednak, że każdy od czegoś zaczynał, a jeśli chciałbyś żyć z pisania książek, to trzeba zacząć od napisania pierwszej 🙂 Nawet książka, która nie sprzedaje się jakoś fantastycznie, będzie dla Ciebie dodatkowym źródłem dochodu.

Po trzecie: Dochód pasywny

Po kilku latach pracy jako freelancerka pisząca teksty, zaczęłam dostrzegać, że dochodzę do pewnego sufitu, którego nie będzie można przebić. Zarabiałam jedynie pisząc teksty, a na to można poświęcić określoną liczbę godzin dziennie. Kiedyś czas się kończy i nie można w nieskończoność zwiększać przychodów, zamieniając swój czas na pieniądze. Dlatego zaczęłam się rozglądać za dochodami pasywnymi, czyli takimi, które nie zależą od liczby poświęconych na pracę godzin. Książka jest właśnie takim dochodem pasywnym. Piszesz ją raz, a potem sprzedajesz. Czasem wkładasz dużo pracy w promocję, a czasem nie trzeba, wystarczy, że książka jest dostępna, a kupujący się znajdą. Ważne jest to, że możesz dzięki niej zarabiać, nie poświęcając czasu na pracę i dochód, jaki wygeneruje książka, łatwo się skaluje.

Po czwarte: Dodatkowi czytelnicy

Wydanie własnej książki jest też niezłym sposobem, by pozyskać dodatkowych czytelników bloga. Ktoś może dostać Twoją książkę w prezencie, ktoś inny zobaczyć recenzję na innym blogu lub okładkę książki na instagramie i zainteresować się Twoim blogiem.

Po piąte: Budowanie wizerunku eksperta

Od chwili wydania książki możesz mówić o sobie nie tylko: Anna Nowak, blogerka pisząca o zdrowym odżywianiu, ale także: Anna Nowak, autorka książki „Zdrowe żywienie” i bloga o zdrowym odżywianiu. Robi różnicę, prawda?

Możesz pomyśleć, że dziś wydać książkę to żadna sztuka i że bycie autorem książki nie robi aż takiego wrażenia. Jeśli jesteś młody, pewnie tak myślisz, ale zapytaj o zdanie swoich rodziców i dziadków. Dla nich wydanie książki to coś wielkiego, bardzo wielkiego. Dla wielu Twoich czytelników i klientów (jeśli jesteś freelancerem) staniesz się wiarygodnym ekspertem i autorytetem w swojej dziedzinie, dlatego, że napisałeś na ten temat książkę.

Po szóste: Wiedza o e-commerce i marketingu

Jeśli zdecydujesz się samodzielnie sprzedawać i promować swoją książkę (albo z pomocą mojego kursu online, o którym wspomniałam na początku), to gwarantuję, że dużo się nauczysz. Zresztą, pomyśl, jak dużo się nauczyłeś gdy założyłeś blog/firmę/zostałeś freelancerem. Musiałeś ogarniać tematy, z którymi wcześniej nie miałeś do czynienia i teraz Twoje kompetencje są znacznie większe. Wydając książkę jeszcze je podrasujesz! Dowiesz się wiele o prowadzeniu sklepu, obsłudze klientów, sprawdzisz różne sposoby promocji swojej książki, dowiesz się, co działa, a co nie. Być może sprawdzisz też reklamę na Facebooku i nauczysz się rzeczy, które pomogą Ci w blogowaniu.

Po ósme: Zostawisz coś po sobie

No nie mów, że nie chciałbyś, żeby Twoja książka była czytana przez ludzi jeszcze wiele lat po Twojej śmierci? Każdy by chciał „trafić pod strzechy”. No dobra, z książką poradnikową będzie to trudne, ale tak czy inaczej, zostawisz coś po sobie na tym świecie. Nawet jeśli to coś, co będzie miało w domu kilkaset osób. A może Twoją książkę docenią dopiero kolejne pokolenia i, kto wie, na początku XXII wieku będziesz legendą?

Po dziewiąte: Udowodnisz sobie, że dasz radę

Z książką jest trochę jak z przebiegnięciem maratonu. Dałeś radę, to już ze wszystkim sobie poradzisz. Trudne zlecenie od klienta? Myślisz sobie: hej, napisałem książkę, więc z tym tekstem też sobie poradzę! Temat na blog, który nie wiadomo jak ugryźć? No przecież napisałem książkę z mojej branży, jakoś ogarnąłem też trudne tematy! Chociaż przyznam Ci się, że ja tę motywację wykorzystałam w drugą stronę, bo przy pisaniu książki. Powtarzałam sobie wtedy: napisałaś pracę magisterską, to i z tym Ci się uda.

Po dziesiąte: Pierwsza książka to dopiero początek.

Sam zobaczysz, jaki głód obudzi się w Tobie po wydaniu pierwszej książki. Od razu w Twojej głowie zaczną kiełkować pomysły: co jeszcze można zrobić, jakie inne produkty można wprowadzić do sklepu, jak inaczej opakować tę wiedzę? A może po przeczytaniu Twojej książki trafi do Ciebie klient z jakąś ciekawą propozycją? Albo książka sprzeda się tak świetnie, że zmieni się całe Twoje życie? Kto wie 🙂

Nie wiem, czy mam wśród czytelników wiele osób, które marzą o wydaniu książki, ale proponuję takie ćwiczenie umysłowe i zabawę 🙂 Zastanów się, gdybyś musiał napisać swoją książkę w najbliższym czasie, to jaki byłby jej tytuł, albo o czym by była? Odpowiedź zostaw w komentarzu 🙂